piątek, 27 lipca 2018

Love & Gelato - Jenna Evans Welch

Love & Gelato - Jenna Evans Welch

Życie bez miłości jest jak lato bez słońca.



Tytuł: Love & Gelato
Seria: 
Autor: Jenna Evans Welch
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Gatunek: Literatura młodzieżowa 
Bohater/Bohaterka: Carolina (Lina)
Liczba stron: 330
Liczba rozdziałów: 
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Książka bierze udział w wyzwaniu: 56/52 

   Lina wyruszyła do Włoch tylko po to, by wypełnić wolę umierającej mamy i poznać swojego ojca. Cóż to jednak za ojciec, skoro nie było go w jej życiu przez szesnaście lat! Dziewczyna marzy tylko o jednym - o powrocie do USA. Niespodziewanie w jej ręce trafia pamiętnik mamy i Lina zaczyna odkrywać magiczny świat romansów, włoskich dzieł sztuki i sekretnych kulinarnych receptur.... W towarzystwie uroczego Rena rusza śladami mamy i ujawnia długo skrywaną tajemnicę. Jak się okaże, nic nie jest takie, jakim się wydawało. Nawet ona sama. 
(Opis z Lubimy Czytać)

-[...] - Czy to tylko ja odnoszę takie wrażenie, czy to dziwne miejsce na wyznanie miłości?- Może po prostu tak wyszło. Zaświecił romantycznie księżyc czy coś w tym stylu.

   Na początku myślałam, że to będzie typowa młodzieżówka. Wiecie wakacje, miłość, happy end. Jednak nawet książki młodzieżowe uwielbiają zaskakiwać. 

   Kocham powieści dla młodszych czytelników, za ten ich lekki styl, za te proste zdania, łatwe i przyjemne (NIEdługie) opisy. Uwielbiam, gdy bohaterowie są młodzi, ale dojrzali. To wszystko tutaj znajdziemy. 
   Akcja powieści krąży wokół pamiętnika mamy Liny i z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się czegoś więcej. Nic nie jest podane na tacy od razu. Serce bije nam szybciej, w niektórych momentach, a czasami jest nam normalnie przykro. Nie mamy tutaj flaków z olejem, a akcja pędzi idealnym rytmem. Nie pogubimy się też w wydarzeniach, ponieważ idealnie się zazębiają. 
   Okładka jest delikatna, wakacyjna i taka słodka. No kto nie lubi w lecie gałki, dwóch ewentualnie dziesięciu na ochłodę? :D Błędów w druku nie znalazłam, tekst dobrze rozmieszczony i fajną czcionką do szybkiego czytania - idealne.

[...] Gdy ktoś odchodzi, nie można go zatrzymać.

   
Mamy silną, piękną, wysportowaną Linę, która zmaga się ze stratą jedynego rodzica jakiego znała i miała. Dziewczyna początkowo nie chce jechać do Włoch, jednak ma w pamięci słowa mamy, oraz naleganie ze strony dziadków. Gdy poznaje Howarda, jest trochę sceptycznie nastawiona, jednak postanawia mu dać szansę. Czyta pamiętnik mamy, która ta przysłała przed śmiercią do Włoch. Podąża śladem rodzicielki zwiedzając najróżniejsze atrakcje miasta. Jest zachwycona i powoli zakochuje się w tym mieście. W rozwiązywaniu zagadki pomaga jej Ren, chłopak mieszkający nie daleko. Coś między nimi zaczyna się dziać, jednak czy to odpowiedni moment? Przecież Lina ma ambitny plam; wrócić do USA i zapomnieć o wszystkim. Jednak nie wszystko jej takie jakby sobie życzyła, a życie spłata jej jeszcze nie jednego figla.
    Ren to dobry, pomocny chłopak, który nie boi się niczego (no może z wyjątkiem Howarda ;)). To wspaniały przyjaciel, który stara się, by Lina poczuła się tutaj dobrze, chce zabrać ją we wszystkie miejsca jakie odwiedziła jej mama. Ale Ren ma dziewczynę, więc nic prócz przyjaźni raczej nie może naszej bohaterce zaproponować. Budujące było też to, że nie patrzył na Linę poprzez śmierć jej rodzicielki, ale dostrzegał ją, był dla niej normalny. 
   Polubiłam i Howarda za to jakim był opiekuńczym i dobrym facetem dla dziecka, którego nawiasem mówiąc nie znał. Jego miłość do mamy Liny, była ogromna. To cudowny człowiek. 

Spojrzał mi w oczy, a ja poczułam nagle, że niczego tak nie pragnę, jak rozpłynąć się w powietrzu.

   Czytałam tę książkę, gdy za oknem padało, było szaro, buro i ponuro. I zagłębiając się w ciepły klimat Włoch, w te piękne miejsca odwiedzane przez bohaterów, poczułam się nieco lepiej. Czułam jakbym była tam z nimi. Jednak mam nadzieję, że kiedyś tam pojadę i przejdę szlakami bohaterów, bo te miejsca mnie zaczarowały.
   Love&Gelato to książka o poszukiwaniu siebie. Lina nie wie kim jest jej ojciec, mama owiała to tajemnicą. Wszystkiego dowiaduje się z pamiętnika i zauważa, że mama nie była taka jak ją znała. Sekrety to najgorsze co można mieć przed drugim człowiekiem. A dziewczyna właśnie dlatego musi przemierzyć tysiące kilometrów, by w końcu odkryć prawdę. To trudne, ciężkie i może załamać nastolatka. Jednak cieszę się, że miała w swoim życiu przyjaciółkę (Addie), która ją wspierała, była jej opoką i zawsze służyła pomocą. Każdy potrzebuje takich osób. 
   Niestety poznajemy też taki aspekt jak niechciane dzieci, romanse młodzieńcze i zdrady. To wszystko jest nieodzowną częścią społeczeństwa ludzi. I to przykre i dołujące. 
    Ta powieść, to nie tylko wakacyjne love, to nie tylko banał z Włochami w tle. Nie, to przede wszystkim sekrety, pamiętnik, szukanie prawdy, piękne wycieczki. Na samym końcu można tutaj dodać romans, który to jest całym tłem. No i oczywiście humor. To kolejny plus tej książki. 
   Zakochałam się we Włoszech przedstawionych w powieści Welech, zakochałam się w bohaterach i akcji. To idealna książka na lato. Mam nadzieję, że za rok do niej wrócę. A Wam polecam ją już teraz bardzo gorąco. 

Ależ, skarbie, musisz jechać do Włoch - wtrąciła się pielęgniarka. - To przygoda życia.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 

środa, 25 lipca 2018

Na pożółkłym papierze - Aleksandra Bartosik

Na pożółkłym papierze - Aleksandra Bartosik
 Pewne rzeczy muszą zostać wyjaśnione, by móc iść dalej.


Tytuł: Na pożółkłym papierze
Seria: -
Autor: Aleksandra Bartosik
Tłumaczenie: -
Gatunek: Opowieść
Bohater/Bohaterka: -
Liczba stron: 75
Liczba rozdziałów: 19
Narracja:  Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Psychoskok
Książka bierze udział w wyzwaniu: ABC czytania, 26/50

Opowieść niezwykła z dwóch powodów. Poznajemy w niej zaskakującą historię dojrzałej już kobiety, której doskwierają konsekwencje decyzji, jaką podjęła przed siedemnastoma laty. Mimo upływu czasu nadal żałuje swojego młodzieńczego, odważnego kroku, który na zawsze zmienił jej dotychczasowe życie. Tego chciała – być wolna i niezależna, ale nie była świadoma, że nigdy nie przestanie kochać mężczyzny, od którego odeszła. Książka Aleksandry Bartosik jest niezwykła również ze względu na specyficzny sposób prowadzenia narracji. Opowieść ma formę listów, które po 17 latach bohaterka pisze do dawnego narzeczonego. Ułożone są one w porządku chronologicznym i zawierają relację z wydarzeń składających się na akcję. Kluczową rolę w książce odgrywają przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki – 47-letniej kobiety, której praca zawodowa zastępuje życie prywatne, a samotność doskwiera tak bardzo, że szukając bliskości drugiego człowieka, otwiera się przed mężczyzną, który przed laty był jej bliski. To z myślą o nim podejmuje krok, na który nigdy by się nie zdecydowała…  
(Opis z Lubimy Czytać)


Nie ma piękniejszego uczucia niż świadomość, że się wygrywa.


    Postaram się, by ta recenzja była inna, ponieważ przedstawiana książka jest inna. Są to króciutkie listy do byłego narzeczonego. Kobieta, już 47-letnia pisze w nich całą prawdę. Wyjaśnia dlaczego odeszła i co ją spotkało. Jej życie choć trudne jest pełne pasji i poświęcenia. Poświęcenia dla tych najmłodszych, zmorzonych chorobą. 
    Kobieta przez wydarzenia jakie ją spotkały postanawia pomóc nieuleczalnie chorym dzieciom w ich męce. Zakłada Fundacje, Hospicjum. Stara się wypełniać swoją misję z powołaniem i oddaniem. To co robi jest piękne. Zmuszające do refleksji nad kruchością życia. Do takiej chwili wytchnienia. 
    Jednak owa kobieta nie ma rodziny, dzieci. Nikt na nią nie czeka. Jest samotna, przytłoczona ogromem nieszczęść jakie spływają na dzieci i ich rodziny. I wystarczy chwila, by powróciły wspomnienia, by ożyła dawna miłość. Jednak kobieta wie, że to co straciła 17 lat temu jest nieodwracalne. Wie, że nie da się cofnąć czasu. Mimo to nie żałuje, że podjęła się tak wielkiej sprawie, nie żałuje że oddała jakby nie było połowę jej cennego życia. Coś co nigdy nie powróci, coś co mogła wykorzystać inaczej.
    Podobała mi się ta bohaterka. Była silna, odważna, nie bała się podjąć trudnego zadania. Bo powiedzmy sobie szczerze, do takiej pracy trzeba mocnych nerwów. Patrzenie na nieszczęście dzieci jest dobijające. Takie spisanie na papierze jest jej też pomocne, by  w końcu rozstać się z przeszłością, by uporządkować swoje życie, zamknąć niedokończone sprawy. 

    Okładka jest bardzo ładna. Taka wakacyjna. Kobieta siedząca na piasku może być naszą główną bohaterką, która siedząc nad brzegiem morza rozmyśla nad swoim życiem. 

     Polecam ją każdemu. Jest to krótka historia, która porusza serce każdego. Dlatego przeznaczona jest dla wszystkich czytelników. Warto czasem popatrzeć na czyjeś jakby nie było ciężkie życie, żeby pomyśleć, zastanowić się nad własnym, bo może nie jest aż tak źle, bo jeszcze mamy czas by podjąć inne może właśnie lepsze wybory. 
    Widać, że bohaterka niby żałuje, że opuściła mężczyznę, a z drugiej robi coś tak niewiarygodnego i pięknego, że nie zmieniła by tego na nic innego. 
Historia jest bardzo mądra, piękna, wzruszająca i zmuszająca do refleksji. 
Dlatego nie zastanawiajcie się i sięgajcie po nią szybciutko! 

 Wciąż cię kocham - na swój dziwny i bolesny sposób.
Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu. 

poniedziałek, 23 lipca 2018

Przyciąganie - Elżbieta Rodzeń

Przyciąganie - Elżbieta Rodzeń
 [...] Najczęściej dzieje się zupełnie inaczej, niż się tego spodziewamy.




Tytuł: Przyciąganie

Seria: -
Autor: Elżbieta Rodzeń
Tłumaczenie: -
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Nadia
Liczba stron: 451
Liczba rozdziałów: 16
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka
Książka bierze udział w wyzwaniu: 55/52
   
   Nadia jest zmuszona zacząć wszystko od nowa. Silną niegdyś kobietę zastąpiła osoba ze strachem oglądająca się za siebie. Kiedy znajduje pracę w charakterze opiekunki, wydaje jej się, że to szansa na spokój, którego tak bardzo potrzebuje.

    Garrett miał absolutnie wszystko. Piękną dziewczynę, sukcesy w sporcie. Nie przypuszczał, że tak łatwo zostanie mu odebrane to, kim był. Teraz młody, ekscentryczny prawnik każdego dnia próbuje udowodnić, że niepełnosprawność to tylko minimalna przeszkoda na drodze do życia pełną piersią. Kiedy jego rodzice zatrudniają dla niego pielęgniarkę, postanawia zrobić wszystko, aby się jej pozbyć...  

(Opis z Lubimy Czytać)

- Zaakceptowałeś to, że na nim jeździsz. Coś takiego w ogóle da się zaakceptować?
- Dobre pytanie. Sam wielokrotnie się nad tym zastanawiałem. Pewnie mógłbym radzić sobie z tym lepiej, ale cóż. - Wzruszył ramionami. - Nie jestem aż rak pokorny, aby cieszyć się każdym gównem, jakie zsyła mi los.

   Polska historia podobna do tej Lou i Willa z Zanim się pojawiłeś, ale czy jest lepsza, a może gorsza? Zaraz wszystko Wam opowiem. 

   Zaczynając czytać miałam ogromny problem, bo wszędzie widziałam postaci Lou i Willa. Jednak już po kilku stronach przekonałam się, że historia Nadii i Garretta jest zupełnie inna. Garrett, to silny mężczyzna, któremu poruszanie się na wózku nie przeszkadza, by uprawiać różnego rodzaju sporty, takie jak pływanie, wspinanie się po ściance, czy jazda na rowerze. Jasne ma pewne ograniczenia, bo nigdy nie stanie na nogi, nigdy sam już się nie przejdzie, czasami są sprawy, w których musi innych prosić o pomoc i choruje.  Ale kalectwo go nie ogranicza, by spełniać marzenia, by spełniać się w swojej ukochanej pracy; prawnika. Garrett, to świetny facet, który potrafi słuchać i mówić. To osoba, której bez trudu można zaufać, powierzyć swoje tajemnice. To pomocny, dobry, szczery facet.Nie miał łatwo w życiu wiele stracił, ale nie poddaje się, nie szuka na siłę wytłumaczeń, że jest niepełnosprawny i wolno lub nie mu wszystko. Podziwiam go za to jaki jest. 
   Nadia, to dziewczyna po przejściach, która w domu Garretta znalazła bezpieczeństwo i spokój. Jako osoba, która miała trudne dzieciństwo, a potem życie u boku kogoś, kto powinien, być dla niej opoką, teraz boi się zaufać, boi się o swoje bezpieczeństwo. To mądra, odpowiedzialna osoba, mająca na uwadze czyjeś dobro. Nadia jest twarda, nieugięta, ma swoje zasady i tak łatwo się nie poddaje. Początkowo była cichą kobietą, bojącą się wygłosić swoje zdanie, bojącą się, gdy ktoś lekko podniósł głos. Jednak później stara się wyluzować, stara się żyć od nowa. Jej siła jest piękna. 

   Styl autorki od samego początku przypadł mi do gustu. Nie było trudnych słów, nie było długich opisów. Wszystko było w idealnych proporcjach. Dużo dialogów i dużoo humoru, czyli coś, co kocham ♥
   Akcja jest idealnie wyważona, mamy wiele scen łamiących, bądź przyspieszających bicie serca. Wydarzenia zazębiają się, przez co z łatwością poznajemy i teraźniejszość i przeszłość bohaterów.
   Okładka jest piękna i taka romantyczna ♥ Od razu przypadła mi do gustu.
Błędów w druku nie znalazłam, a czcionka idealna do szybkiego czytania. Książka posiada rozdziały, które do krótkich nie należą, jednak nie przeszkadza to, bo czyta się szybko i sprawnie. 

  
  Na początku napisałam, że bardzo przypomina mi ona książkę Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes. Jak wiecie (lub nie, to zapraszam do opinii -> Klik), książka Moyes mnie zaczarowała, polały się łzy. Ale!! Przyciąganie to, coś niesamowitego! Znajdziemy tutaj sporo emocji, które odbiją się na naszych oczach, ale przede wszystkim zobaczymy, że niepełnosprawność to nie koniec świata, że można żyć, spełniać swoje marzenia, pasje. 
   Pani Ela w piękny sposób przekazała nam wiele wartości. Jasne nigdy nie wiemy, czemu ktoś jeździ na wózku, ale takiej osoby nie można traktować jak kogoś specjalnego. Jest taki sam jak my, też może wiele osiągnąć. Takim prostym Garrettem, autorka pokazuje nam, że ograniczenia są w naszych głowach, i każdy może dążyć do swojego celu, nie ważne jaki jest. 
    Znajdziemy tutaj również dawkę romansu, jednak to trudna miłość. Garrett ma swoje powody, by się nie wiązać, Nadia ma ciężkie przeżycia. Nic tutaj nie układa się tak jak powinno. Razem z bohaterami przeżywamy na prawdę wiele pięknych, ale i smutnych chwil, które przekonują nas, że w życiu wszystko jest ulotne. Podobała mi się za to postawa Garretta i jego powód dla którego nie chciał związku. Nie był on samolubny, nie patrzył tylko na swoje szczęście, ale myślał o kimś ważnym. Nic więcej Wam nie powiem, sami zobaczcie, że mówię prawdę :D
    To piękna, lekka historia, która wzruszy. Jest idealna na letnie wieczory, więc gorąco Wam polecam. Ja uwielbiam tę historię :) 

Nie miałam pojęcia, co mnie czekało, ale wiedziałam jedno. Przyciąganie między nami było tak silne, że nie mogłam go zignorować. Pragnęłam poddać się tej miażdżącej sile i przekonać na własnej skórze, jak to jest być z tym mężczyzną.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 

piątek, 20 lipca 2018

Jak upolować pisarza - Sally Franson

Jak upolować pisarza - Sally Franson

Uczysz się od życia tak jak gwóźdź uczy się od młotka, który wali go po głowie.


Tytuł: Jak upolować pisarza
Seria: -
Autor: Sally Franson
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Casey
Liczba stron: 376
Liczba rozdziałów: 14
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Książka bierze udział w wyzwaniu: 54/52

Jest bezwzględna. Jest bezczelna. Nie polubisz jej od razu.

    Casey Pedergast jest dyrektorką kreatywną agencji reklamowej. W świecie brandów i marek czuje się jak ryba w wodzie i bezwzględnie pnie się po szczeblach kariery. W wolnych chwilach czyta. Głównie Instagrama.
    Kiedy jej szefowa wpada na genialny pomysł zatrudnienia pisarzy do kampanii reklamowych, Casey ma pozyskać najbardziej gorące nazwiska świata literatury. Ale gdy pierwszą ofiarą ma być przystojny pisarz Ben, sprawy mogą się łatwo wymknąć spod kontroli.
    Co wyniknie z polowania Panny Ambitnej na Przystojnego Pisarza? Kto zyska, a kto straci na zderzeniu wielkiego świata literatury i reklamy? I czy jest tam miejsce na miłość?
    Przezabawna i momentami gorzka opowieść zdradzająca kulisy świata, do którego każdy z nas chciałby zajrzeć. Ale czy chcielibyśmy w nim zostać na dłużej? 

(Opis z Lubimy Czytać)

Umysł i serce są tak kruche. Na jakiś czas straciłam oba. Tylko wyjątkowi ludzie i wyjątkowe książki – które przypinają ci, że owszem, jakiś czas temu umarłeś, ale wciąż możesz powrócić do życia – pomagają ci je odzyskać.

   Na okładce pisze, że to "Diabeł ubiera się u Prady na dzisiejsze czasy", prawda niestety jest taka, że... Nie znam tego filmu. Jednak czy ta powieść była dobra? 

   Styl autorki to, coś co było by w porządku, ale. Ale mamy za dużo opisów , wtrącenia przeszłości nagle, że czasem już się gubiłam, co jest gdzie. Jednak, gdy się do tego przyzwyczaiło, sama historia była ciekawa, intrygująca. Znalazło się tu wiele śmiesznych scen, wątek romantyczny, a to wszystko na fundamencie korporacji. 
    Akcja dzieje się własnym rytmem, który tutaj był trochę rozciągnięty (przez opisy). Jak już wyżej wspomniałam, czasem się gubiłam, ale obecne wydarzenia ładnie się zazębiały.
   Okładka jest prosta, stonowana. Choć ta kobieta nieszczególnie mi się podoba na okładce, no cóż, jednak oddaje ona książkę. Błędów w druku nie znalazłam. Czcionka była idealna do szybkiego czytania.

   Casey, nie miała pięknego dzieciństwa. Jednym słowem, można by je było opisać obojętnym. Rodzice nie zaprzątali nią sobie głowy, więc to co wyniosła z domu, zaowocowało w późniejszym czasie. Casey, gdy ją poznajemy, jest silną, pewną siebie kobietą, która wspina się po drabinie sukcesów korporacyjnych. Jej zachowanie w niektórych momentach, było dziwne i niezrozumiałe. Potrafiła oceniać sytuację na podstawie tego co zobaczyła. Kobieta, zazwyczaj chce dobrze, ale jej nieprzemyślane, nieprzedyskutowane z kimś pomysły, sprawiają, ze wszystko obraca się przeciwko niej. To dobra, choć zapatrzona w siebie i swoją karierę osoba.
    Gdy w  swojej pracy ma zebrać grupę pisarzy do projektu i na pierwszy ogień idzie Ben, coś się w niej zmienia. Coś zaczyna kiełkować w jej sercu. Jednak jej zazdrość, bezpodstawne oskarżanie, ma ogromny wpływ na związek. Czy Casey zrozumie o co chodzi w życiu? Czy będzie mieć szansę na szczęście? 
     
   
  Z początku ilość tekstu ciągłego, bez dialogów mnie dobiła. Myślę sobie, że to będzie katastrofa. Jednak jak już usiadłam i dałam jej szansę, to udało nam się stworzyć całkiem miłą parę: książka i czytelnik. Na samym jednak początku, trzeba zastanowić się, czy chcecie ją poznać, czy chcecie dać jej szansę, czy macie ochotę na długie opisy. Myślę, że warto, choć nie jest to jakaś fenomenalna lektura.
    Otóż książka porusza bardzo powszechny temat, jakim jest internet i to co się tam publikuje, ale także wspinanie się po drabinie uznania. Kariera w życiu Casey, jest na pierwszym miejscu, to coś gdzie ona się spełnia i chce być najlepsza. Chce być w centrum uwagi, doceniana, poważana. Na to wszystko złożyło się jej dzieciństwo i późniejsze lata. Brakowało jej, by ktoś ją chwalił za dobrą pracę, dlatego robiła wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony. Szkoda tylko, że nie zawsze kierowała się mózgiem i nie przemyślała swoich poczynań. 
   To nie jest powieść stricte o miłości, jakimś nudnym romansie. O nie! Romans to dodatek do tej jakby nie było trochę psychologicznej książki. Bo tutaj na głównym planie mamy karierę, a miłość jest jakby profitem. Ten związek niestety nie jest piękny, nie jest usłany różami. Przeżywa swoje kryzysy; małe i te duże. Ale to wszystko ma głębsze podłoże. 
    Gdy tak zastanowimy się nad tą pozycją, to dojdziemy do wniosku, że szczęście swoje, jak i innych spychane jest na dalszą pozycję, bo liczy się kariera i pieniądz. Niby to daje szczęście, ale lepiej być bogatym materialnie, czy mieć cudownych ludzi, którzy nas kochają a my ich? Ta książka jest życiowa, jest prawdziwa, jest brutalna, bo to zderzenie z tym co dzieje się na świecie. 
    Mimo wszystko, jeśli macie ochotę dajcie jej szansę, jeśli nie, ja nie zmuszam, bo wiem, że nie wszystkim może przypaść do gustu. Dla mnie to takie 5/10. 

... śmierć ojca nie nauczyła mnie niczego oprócz tego, jaka jestem krucha i jak kruche jest każde życie. Jeśli mam być szczera, to od tamtej pory jeszcze nie zdołałam pogodzić się z tą wiedzą.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu

poniedziałek, 16 lipca 2018

[PATRONAT MEDIALNY]: Uwikłani - Adriana Rak

[PATRONAT MEDIALNY]: Uwikłani - Adriana Rak

- Jak to mawiała moja babcia, nie myśl za dużo, bo stworzysz problem, którego nigdy nie było.


Tytuł: Uwikłani
Seria: Uwikłani (Tom 1)
Autor: Adriana Rak
Tłumaczenie: -
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Piotr/Agata
Liczba stron: 212
Liczba rozdziałów:
Narracja: Trzecioosobowa
Wydawnictwo: WasPoss
Książka bierze udział w wyzwaniu: 53/52 , ABC Czytania

   Agata jest młodą kobietą, którą los od samego początku nie traktował dobrze. Nieudany związek z Michałem, przy którym doświadczyła ogromnego cierpienia pozostawił w jej sercu i pamięci wiele nieprzyjemnych wspomnień i uczuć. Niestety los ponownie chce z niej zadrwić, podstawiając na jej drodze kogoś, kto wywróci jej świat do góry nogami.
    Piotr to szczęśliwy ojciec Jasia, który żyje tylko dzięki niemu. Każdego dnia musi udawać, że wszystko jest w porządku, że jest członkiem kochającej się rodziny. Stwarza pozory przed najbliższymi, co nie do końca pozwala mu być szczęśliwym. Uwięziony między tym, co trzeba, a tym, co chce, długo nie może wybrać właściwej drogi.
    Dwoje zranionych przez życie ludzi, którzy chcą zapomnieć o tym, co było, chcą nauczyć się żyć od nowa, szukając drogi do szczęścia. Los niejednokrotnie wystawia ich na próbę pokazując, że to o czym się marzy nie zawsze jest osiągalne nawet wtedy, kiedy bardzo się tego chce.
    Co spotka Agatę i Piotra? Czy kiedykolwiek wywalczą swoje prawo do szczęścia? Co kryje ich mroczna przeszłość? Na te i wiele innych pytań odpowie Wam pierwszy tom serii Uwikłani.  

(Opis z Lubimy Czytać)

Nie mogę tego tak zostawić - myślał, udając się w stronę zaparkowanego auta. - Muszę wreszcie przestać oszukiwać samego siebie. Pragnę tej kobiety tak bardzo, że jestem w stanie zrobić dla niej wszystko! Muszę w końcu się z tym pogodzić, bo inaczej zwariuje.

  Początkowo ciężko było mi wczytać się w trzecioosobową narrację, bo dłuższy czas czytałam pierwszoosobowe, jednakże gdy już się wczytałam przeleciałam jak burza nawet nie wiedząc kiedy!

   Styl autorki jest bardzo prosty, lekki i przyjemny.  Nie mamy tutaj trudnych słów, czy lania wody. Dialogów jest mnóstwo i czyta się je z prawdziwą przyjemnością, gdyż są prawdziwe. Nie mamy tutaj stricte scen 18+ (jasne jest nakreślone, że bohaterowie idą do łóżka, ale w sposób zupełnie nie wulgarny).
   Akcja podzielona jest na miesiące, w których poznajemy bohaterów. Nie wlecze się, ani nie pędzi, po prostu płynie własnym rytmem, a my wraz z nim. Nie pogubimy się w książce, ponieważ każde wydarzenie pociąga za sobą kolejne. 
   Okładka jest delikatna, ale ładna. Ręce splątane wstążką przywiały mi na myśl różne zawirowania w ich życiu. Błędów w powieści nie znalazłam. 

[...] Tak, jedyną rzeczą, o jakiej marzyła w tamtym momencie, była jego szczerość. Na nic więcej już nie liczyła.

   
Agata to dobra, miła dziewczyna, która w życiu chce czegoś więcej. Gdy się zakochuje chce to uczucie dostać odwzajemnione. Pragnie uwagi, ciepła, bezpieczeństwa. I właśnie kiedy poznaje Piotra jest sobą, czuje się przy nim dobrze, jest szczęśliwa. Alee! On ma syna i żonę! Jednak ich relacja powolutku nabiera rumieńców, a Agata dowiaduje się jak to na prawdę jest z żoną Piotra, okropną harpią żyjącą bez skrupułów, bez w ogóle jakiś zasad moralnych. Niestety ich szczęście co rusz wystawiane jest na mnóstwo prób. Kobieta również pracuje w świetlicy z dziećmi, więc kontakt z Piotrem cały czas ma. Ale czy wszystko będzie dobrze? Czy jest dla nich szansa?
   Piotr to wspaniały ojciec, słodkiego Jasia oraz dobry mąż, który zniósł wiele cierpienia tylko ze względu na syna. Teraz opiekuje się żoną jeżdżącą na wózku. Stara się jak może, ale udawanie, że jest szczęśliwym czasami jest ponad jego siły. Gdy poznaje Agatę zauważa, że nie wszystkie kobiety są takie same. Że niektóre pragną być żonami, matkami. Że pragną miłości i ją dają. Piotr zrobi wszystko, by jego życie w końcu nabrało sensu. Ale w tym wszystkim jest też mały Jaś, którego dobro jest ponad to. Gdy zły los rzuca mu kłody pod nogi musi podjąć decyzje, które zaważą nie tylko na jego życiu. 
  
Spełnię każde twoje marzenie. [...] Sprawię, że od tej pory będziesz  szczęśliwa. [...]

  Więc o czym jest ta powieść? A no zacznijmy głębiej: o stereotypach. Widząc mężczyznę, który jest ojcem, mężem, mamy obraz szczęśliwej, kochającej się rodziny. Ano... ale czy ta rodzina jest taka za murami własnego domu? Może mają swoje problemy, kłopoty. Może to co wydaje się idealne wcale takie nie jest. Jednak czy zawsze za to odpowiada mężczyzna, którego spotkaliśmy później na mieście w towarzystwie innej kobiety? Tak łatwo jest nam oceniać, to co widzimy. Tak  łatwo przykleić łatkę nie temu, komu potrzeba, bo przecież jego żona jest prawniczką, jest poważana w mieście. Małe wioski mają to do siebie, że nic się w nich nie ukryje, nic nie przejdzie bez echa i chcąc być "porządnym", trzeba robić tak, by to ludzie byli zadowoleni. To chore, smutne, ale niestety prawdziwe. 
     Drugim aspektem tej powieści jest miłość. Trudna, skazana z góry na komplikacje. To miłość, która nie powinna się pojawić, ale ona leczy. Leczy duszę, serce, przywraca życie. Czasami nie zawsze układa się jakbyśmy chcieli, czasami potrzeba drugiego człowieka, tak bardzo podobnego do nas doświadczeniem, charakterem, by wszystko od nowa nabrało sensu, byśmy przebudzili się z szarej, smutnej codzienności i odkryli coś więcej.
    To piękna, poruszająca, a na koniec łamiąca serce książka, którą ogromnie Wam polecam. Na razie znajdziecie książkę w postaci ebook, jednak już mam nadzieję niedługo, można będzie zdobyć egzemplarze papierowe, których nie mogę się wprost doczekać!
   Ta książka to debiut, ale bardzo udany. To nasza koleżanka z blogosfery książkowej. To jedna z nas, która nie boi się spełniać swoich marzeń. To kobieta, którą podziwiam, bo z małym dzieckiem, z blogiem na głowie tworzy dla nas już 3 książkę! ;D Ogromnie się cieszę, że mogłam zostać patronem tej książki, bo Adrianę znam z bloga już jakiś czas ;) Dziękuje kochana za zaufanie ♥

Najważniejsza była bowiem przyjaźń i poczucie bliskości, które łączyło obie przyjaciółki. To właśnie dzięki tej przyjaźni obie przetrwają jeszcze wiele smutnych momentów...

Na koniec wstawię Wam linki do księgarni internetowych, gdzie możecie zakupić już dziś powieść i cieszyć się tą lekturą. 



-https://sensus.pl/ks…/uwiklani-tom-1-adriana-rak,e_0wff.htm…
- https://www.ibuk.pl/fiszka/195031/uwiklani-tom-1.html
- https://www.ravelo.pl/uwiklani-tom-1-rak-adriana,p300040785…
- https://woblink.com/ebook/uwiklani-tom-1-adriana-rak-38713
- https://ebookpoint.pl/…/uwiklani-tom-1-adriana-rak,e_0wff.h…
- https://upolujebooka.pl/oferta,94337,uwiklani_tom_1.html
- http://www.taniaksiazka.pl/ebook-uwiklani-tom-1-mobi-epub-p…
- http://edyp.pl/9788366070165_2/Uwiklani-Tom-1.html
- https://www.lideria.pl/Uwiklani.-Tom-1,33254429,p.html
- http://www.zinamon.pl/…/Adriana-R…/Uwiklani-Tom-1,6FAD5052EB
- https://septem.pl/ks…/uwiklani-tom-1-adriana-rak,e_0wff.htm…
- https://bookmaster.com.pl/ebook-1950905-uwiklani-tom-pobran…
- https://ksiegarnia.pwn.pl/Uwiklani.-Tom-1,757142658,p.html

piątek, 13 lipca 2018

Kocham tylko tak - Kate Sterritt

Kocham tylko tak - Kate Sterritt


 Są ludzie, którzy przez chwilę lub przez całe życie starają się podciąć ci skrzydła, podczas gdy inni pomagają ci w nauce latania.



Tytuł: Kocham tylko tak
Seria: -
Autor: Kate Sterritt
Tłumaczenie: Ewa Westwalewicz- Mogilska
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Emerson
Liczba stron: 345
Liczba rozdziałów: 34
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Kobiece
Książka bierze udział w wyzwaniu: 52/52 

   Emerson Hart poznała Merekiego, kiedy była jeszcze dzieckiem. Ich wielka przyjaźń z czasem przerodziła się w równie wielką miłość. Jednak w ich życiu wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło łączącą ich więź. 
   Na drodze już dorosłej dziewczyny staje Josh. Ma wiele cech, które przypominają jej Merekiego. Chłopak sprawia, że jej serce znowu budzi się do życia. Jednak wyrzuty sumienia nie pozwalają Emerson otworzyć się na nową miłość. 
   Dziewczyną targają wątpliwości, ale w końcu będzie musiała dokonać wyboru, choć może w cale nie chodzi tutaj o właściwy wybór.
(Opis z okładki książki)


Jesteś moim światłem, ilekroć mroki spowijają świat - Przyłożył mi dłoń do serca. - Nigdy nie pozwól, by twoje światło zgasło, bo ono rozświetli nie tylko mój świat.

   Emerson, to dziewczyna, która w swoim życiu zaznała wiele zła. Jako mała dziewczynka w domu nie była dobrze traktowana. Matka nie poświęcała jej uwagi, a przyrodni brat dokuczał jej w każdy możliwy sposób. Jedyną odskocznią było jej miejsce i jedyny przyjaciel, który traktował ją jak równą sobie. To dobra jednak zamknięta w sobie dziewczyna, która w momencie gdy ją poznajemy stara się na nowo uwierzyć w siebie, stara się odkryć kim naprawdę jest. Emerson jest zagubiona, ale pragnie w końcu być kochaną i kochać. Chce od życia czegoś więcej. Zasługuje na to, ponieważ skrywa  w sobie tyle bólu, że czas by w końcu coś się zmieniło. 
   Mereki jako chłopiec jest miłym, spokojnym dzieckiem, który pomaga Emerson tworzyć jej dzieła. Daje jej poczucie bezpieczeństwa, a jego rodzice obdarzają dziewczynę miłością rodziców, co jest piękne. Z czasem zakochują się w sobie i wiedzą, że już zawsze będą razem. Jednak jedno wydarzenie stawia ich dojrzewający związek może nie przejść tego trudnego momentu.
   Josh, jako dziecko ma wspaniałych rodziców, braci, kochający dom, jaki każde dziecko powinno mieć. Nic dziwnego, że wyrósł na dobrego, szczerego, ufnego mężczyznę. Jest artystą, co dodatkowo pokazuje jego wrażliwość. Spotkanie  z Emerson uświadamia mu jednak, że na świecie czegoś mu brakuje, a raczej kogoś - kogoś kogo mógłby kochać, wracać do ciepłego kobiecego domu. To fantastyczny facet, który zasługuje również na szczęście. Jego zaangażowanie w pomoc innym (terapie sztuką) pozwalają odkryć siebie. 

Człowiek jest odpowiedzialny za swoje życie i właśnie na tym polega szczęście,prawda?


  W okładce zakochałam się już od pierwszego wejrzenia. Jest delikatna, wakacyjna i taka artystyczna. Ta czcionka, kolory - to wszystko sprawia, że mam ochotę tą książkę non stop fotografować ;D Błędów w druku nie znalazłam, czcionka w środku jest równie dobra do szybkiego czytania, a każdy rozdział posiada maleńką strzałkę. To uczta dla moich oczu. 
   Styl autorki to kolejny punkt z mojej listy odhaczony na plus. Jest lekko, jest przyjemnie. Nie mamy tutaj mnóstwa bezsensownych opisów, dialogi nie są wymuszone. 
    Akcja płynie swoim rytmem, który jest idealnie wyważony. Wydarzenia zazębiają się tworząc całość, a my nie zgubimy się w nich. Mamy wydarzenia z teraz, mamy wydarzenia z przeszłości, a wszystko dopełnia wielka bomba tajemnicy, którą skrywa Emerson. 

To właśnie każę wygrawerować na twojej obrączce. "Kocham cię na tym i na tamtym świecie".

   Ta książka to coś niesamowitego. Jest w niej tyle bólu, cierpienia, ale znajdziemy też ogrom miłości, szczęście. A każda artystyczna dusza znajdzie tutaj coś dla siebie. W ciężkich momentach bohaterowie uwielbiali tworzyć. To rodzaj odskoczni, poczucie własnej wartości tak bardzo potrzebne na pewnym etapie życia Emerson. 
    Każde dziecko zasługuje na uwagę, a dziewczyna tego nie miała. Na szczęście wyrosła na dobrą, mądrą i cudowną osobę, która niestety żyje przeszłością i boi się cokolwiek  w tym zmienić, bo uważa, że nie zasługuje na to. Czytając miałam ochotę zamordować jej matkę i brata, którzy skutecznie uprzykrzali jej życie. To oni sprawili, że jej egzystencja była smutna, samotna. Każde dziecko potrzebuje matki. I to dobrej matki, bo to dzieciństwo kształtuje nas na dalsze lata. Jedni się temu poddadzą, inni będą zupełnie inni. To wszystko też zależy od psychiki i siły danej osoby. Emerson znalazła coś oraz kogoś kto pomógł jej stać się taką jaką ją poznajemy. 
    Dla mnie  ta książka to coś, co na długo pozostanie w mojej pamięci. Ale można z niej wynieść lekcje, jak nie być złą matką i to jest coś co każda z nas powinna poczuć, przeczytać i przemyśleć. 
   Ja serdecznie Wam polecam :)

-A ty masz listę marzeń?
- Pewnie. Myślę, że większość ludzi ma nadzieję, że coś zrobi albo czegoś doświadczy w życiu. Nawet jeśli tego nie zapisuje. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje wydawnictwu. 

wtorek, 10 lipca 2018

Revved - Samantha Towle

Revved - Samantha Towle


[...] Bycie kierowcą rajdowym jest jego tożsamością. Nigdy, bym go nie poprosiła, aby ją porzucił. Nie tylko dlatego, że wiem, co by odpowiedział.
 Formuła 1 jest jego duszą. Jest powietrzem, którym oddycha, i krwią, która płynie w jego żyłach.


Tytuł: Revved
Seria: Revved
Autor: Samantha Towle
Tłumaczenie: Maciej Olbryś
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Andi
Liczba stron: 440
Liczba rozdziałów: 29
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: Niezwykłe
Książka bierze udział w wyzwaniu: 51/52

Mechanik rajdowy Andressa „Andi” Amaro ma jedną złotą zasadę: nigdy nie umawia się z kierowcami. Nie zamierza jej łamać – i ma ku temu dobre powody.

Carrick Ryan jest niegrzecznym chłopcem Formuły 1. Na jego widok kobiety tracą rozsądek, a dźwięk irlandzkiego akcentu rzuca je na kolana. Carrick jeździ szybko i żyje jeszcze szybciej. Gdy rozpoczynał karierę zawodową, był najmłodszym kierowcą w historii Formuły 1, pięć lat później jest jednym z najlepszych. Od kolejnych rekordów szybciej zdobywa tylko kobiece serca.

Gdy Andi otrzymuje propozycję pracy marzeń w ekscytującym świecie Formuły 1, opuszcza rodzinny dom w Brazylii z przekonaniem, że będzie w stanie pracować z Carrickiem, jednak nic nie przygotowało jej na najsilniejsze zauroczenie, jakie kiedykolwiek przeżyła. Andi nie potrafi przestać myśleć o mężczyźnie, z którym nie może być, jej złota zasada zostanie poddana najtrudniejszej z prób, gdyż Carrick zdecydował, że zdobędzie Andi… i nie cofnie się przed niczym, by to zrobić.  

(Opis z Lubimy Czytać)  

[...] Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ponieważ ... - Nachyla się i szepcze mi do ucha, a jego gorący oddech wywołuje u mnie gęsią skórkę: - Nie pozwolisz mi się przelecieć. Wybieram więc  następną najlepszą rzecz, czyli bycie twoim najlepszym przyjacielem. Nie jestem kimś, kto żyje na pół gwizdka, Andresso. Biorę wszystko albo nic.

   Jak wiecie (albo i nie zależy kto mnie ile tutaj zna) F1 to mój ukochany sport. To coś co nigdy się nie znudzi, ale czy w połączeniu z romansem wyszło to na dobre? No właśnie....

   Styl autorki to coś, co przypadło mi od razu do gustu. Nie było tutaj lania wody, nie było zbędnych opisów, wyszukanych słów. Wszystko było proste, lekkie i przyjemne. Mamy tutaj sceny 18+, ale i humor, przekomarzanie i ból. 
   Akcja jest idealnie poprowadzona, a my wraz z zespołem przenosimy się w różne zakątki świata poznając miasto i tory wyścigowe. Dla fana to prawdziwa gratka, to jak przeniesienie się w te miejsca. 
   Okładka jest boska. Co prawda para jest taka sama jak na okładce Poświęcenie - Adriana Locke, ale to absolutnie nie przeszkadza, ponieważ efekt końcowy jest różny. Mnie ona przypadła ogromnie do gustu. Błędów w druku nie znalazłam. Tekst posiada przyjemną czcionkę, odpowiednią do szybkiego czytania. Kupiły mnie małe bolidy, w  których był numerek rozdziału oraz małe kaski symbolizujące podrozdział. Po prostu wizualnie nie ma do czego się przyczepić, bo książka wykonana jest z dbałością o szczegóły i oko czytelnika. 

- Andi to ty? Jesteś moim nowym mechanikiem? - Jego oczy są okrągłe ze zdumienia.  
[...]
- Tak, to ja. - mówię.
- O cholera. Spodziewałem się kogoś...
- Z penisem? Z grubym, ciężkim głosem? Przepraszam, że cię rozczarowałam.

   Andi to dziewczyna, która przeżyła podczas wyścigów śmierć ojca. Nic dziwnego, że teraz nie chce wiązać się z kierowcą. Jest to ogromne ryzyko. Jednak nie pozwoliła, by wypadek odebrał jej radość z wyścigów. Ogląda je, a co najważniejsze jest mechanikiem. To silna kobieta, która wie czego chce, której nie w głowie romanse, która na pierwszym miejscu stawia swoją pracę. Gdy poznaje Carricka, coś zaczyna się między nimi dziać, jednak Andi stawia granicę. Zostają przyjaciółmi i jest to tak słodkie ♥ Żal mi było Andi, która bała się spróbować być szczęśliwą, która ciągle żyła w strachu. To było takie frustrujące. I w pewnym momencie naprawdę się wkurzyłam na nią, ale cóż jej życie nie było łatwe. Widziała mamę po tragedii, bała się powtórki. Formuła to trudny sport i ryzykowny, nawet przy dzisiejszych technologiach. W ogólnym rozrachunku Andi to dobra, kochana dziewczyna, która uczy się przezwyciężać swoje lęki. 
   Carrick, to świetny młody kierowca, ale i playboy. Nie może odpędzić się od chętnych kobiet i gdy na jego drodze pojawia się "trudna sztuka" jaką jest Andi ten pozwala jej przejąć kontrolę nad swoim umysłem. To świetny mężczyzna, który dla innych chce jak najlepiej. Potrafi pomóc, zaskoczyć. Ale to i świetny przyjaciel. Jest zboczony, co przekładało się na przekomarzania z Andi, dzięki czemu było wesoło i pikantnie. Mnie ujął od razu swoją bezpośredniością i dobrocią. Został moim nowym mężem :D Może dlatego też, że jest zboczony (jak i ja :D)

SMUTEK ... spowalnia czas w najgorszy możliwy sposób. Jest jak cichy zabójca. Owija się wokół twojej szyi i powoli odcina ci tlen. 

   Zaczynając czytać tę książkę nie sądziłam, że opisy będą takie, że zapragnę usiąść i zagłębić się w oglądanie sportu, którego nie mam jak oglądać od kilku sezonów. Revved obudziło we mnie tak ogromną tęsknotę za adrenaliną, klimatem wyścigów, że tego słowami nie da się opisać. To coś niesamowitego, magicznego i tak pięknego, że chcę więcej! 
   Patrząc z szerszej perspektywy, to na pierwszym planie mamy kwitnącą miłość. I nie jest ona taka, że bum 2 rozdziały i już są razem. Nie!, to pełna wyrzeczeń, bólu, cierpienia książka, która mimo wszystko daje nadzieję, że gdzieś tam jest światełko, jest ta jedna jedyna miłość nam przeznaczona nie zależnie od zawodu jaki wykonuje.  Cieszę się, że Carrick w gruncie rzeczy okazał się dobrą postacią, bo choć zmieniał kobiety jak rękawiczki i z żadną nie wiązał się na stałe miał swoje powody, tak samo jak i Andi. Ta dwójka to osoby z przeszłością i to nie kolorową. To dwójka, która uczy się ufać, zwalczać lęki. 
  Ogromnie cieszę się, że ta historia toczy się w tle (i to świetnie zarysowanym) Formuły 1, która jest niebezpiecznym, ale pięknym sportem. Ryk silników, rywalizacja, adrenalina i tyle emocji. To coś co znajdziecie w tej pozycji. To coś co nie pozwoli Wam długo o sobie zapomnieć. Rozkocha Was w sobie, sprawi, że serce w kilku momentach Wam stanie, ale powody są całkiem inne. Będziecie czuli ból bohaterów, złość w pewnym momencie, ale to wszystko na końcu zafunduje Wam taką ulgę, że przyjmiecie to z wdzięcznością. Z wdzięcznością za tak wspaniałą książkę, jaką jest Revved
   Ja dałam się rozkochać w sobie temu grubaskowi i Wam gorąco polecam.  

[...] To ten rodzaj ramion, które chciałabym poznać językiem. 
Jak widzicie, moje zauroczenie miewa się bardzo dobrze. Mój zamiar pozbycia się go? Trochę gorzej.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 
 

piątek, 6 lipca 2018

Sprintem do marzeń - Marta Radomska

Sprintem do marzeń - Marta Radomska


Gdy diabeł nie może, tam babę pośle…Za babą i diabeł nie trafi… Jak się baba uprze, to diabła przegadai młyn przekrzyczy, świat zrujnuje,byle na swoim postawić…




Tytuł: Sprintem do marzeń 
Seria: Maraton do szczęścia (Tom 2)  
Autor: Marta Radomska
Tłumaczenie: -
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Łukasz/Aleksandra 
Liczba stron: 393
Liczba rozdziałów: -
Narracja: Trzecioosobowa 
Wydawnictwo:  Czwarta Strona
Książka bierze udział w wyzwaniu: 50/52 

Co zrobisz, gdy atrakcyjna sąsiadka zacznie flirtować z Twoim narzeczonym?

Ola szykuje się do startu w maratonie, jednak błogi odpoczynek po treningach zakłóca jej niekończący się remont w mieszkaniu piętro wyżej. Właśnie wprowadziła się do niego długonoga biegaczka, która nigdy nie miewa zadyszki, a w biegach długodystansowych jest równie dobra jak w podrywaniu nowych sąsiadów.

Ola i jej przyjaciółka Beatka patrzą na blondynkę z coraz większą irytacją, bo ich mężczyźni zupełnie tracą dla niej głowę. Gdy w trakcie spaceru pies-bies znajduje w bocznej alejce parku jej zwłoki, policja planuje przesłuchać wszystkich sąsiadów. Zwłaszcza tych, którzy akurat zapodziali gdzieś kuchenny nóż…

Po debiutanckim „Maratonie do szczęścia” Marta Radomska nie zwalnia tempa. „Sprintem do marzeń” to pełna humoru powieść, w której mieszają się krew, pot i łzy… ze śmiechu!

(Opis z Lubimy Czytać)

Która baba przyzna się dobrowolnie, że robi z igły widły i czepia się potencjalnej rywalki zupełnie bezpodstawnie? (…) Większość  nie przyznałaby się, nawet stojąc przed całym plutonem egzekucyjnym.


Sprintem do marzeń, to przezabawna, z wątkiem kryminalnym historia, która trzyma w napięciu! 

   Styl autorki nie jest jakoś wyszukany. To prosty, polski język, który czyta się z przyjemnością. Mamy tutaj sporą dawkę humoru, Aleksandrę, która potrafi sypać sarkazmami, przez co książkę czyta się dosłownie w chwilę. Akcja ani nie pędzi ani nie jest wolna. Wszystko toczy się swoim rytmem, a wydarzenia zazębiają się tworząc całość. 
   Okładka jest przepiękna. Te kolory zachwyciły mnie. Stanowczo na polskim rynku brakuje tak jasnych okładek. Błędów w druku nie znalazłam, najbardziej przeszkadzał mi brak rozdziałów i długi tekst. Nim doszło się od jednych gwiazdek do drugich było to wiele stron :(  

   
Aleksandra to kobieta wysportowana. Prowadzi fitness klub, a dodatkowo będzie startować w maratonie. To kobieta szczęśliwa u boku Łukasza, który pewnego dnia postanawia odnowić kontakt z dawna koleżanka, która wprowadza się do mieszkania w tym samym bloku. Ola jak to kobieta jest zazdrosna o swojego mężczyznę. Dodatkowo ma też dziwne hobby, uwielbia zbierać noże. Ale Aleksandra, to też kobieta przestraszona, żyjąca w stresie, bo na ulicy grasuje morderca i jakby czyhał na jej śmierć. Czy coś złego faktycznie jej grozi? 
   Łukasz to typowy mężczyzna. Pracuje, ma cudowną kobietę, ale pomaga też sąsiadce. Niby nic, ale każda kobietę by to wkurzyło. Och mi było również przykro, że wiele czasu poświęcał sąsiadce, sama byłabym zazdrosna. I mimo iż Łukasz moim mężem nie został to nie był w cale zły. To dobry, uczynny facet z wielkim sercem.

    Sprintem do marzeń to książka, która wywołała u mnie śmiech, ale i szybsze bicie serca w niektórych momentach. Hej, ten morderca był nieprzewidywalny! Do samego końca nie widziałam, kto za tym stoi, próbowałam bawić się w detektywa, jednak moje umiejętności coś zaszwankowały. 
   Autorka zaskoczyła mnie, ale bardzo pozytywnie. Nie chce zdradzać Wam za dużo, wszak to 2 Tom serii, a wiadomo takie pisze się znacznie gorzej, by dać wam radość z czytania. Początkowo nie mogłam się wczytać, ale gdy tylko zrobi się luźniej sięgnę po 1 Tom. Nie popatrzyłam sobie dokładnie i zaczęłam od 2. Niby nic, ale chcę poznać wcześniejsze losy Oli. To świetna historia na letnie wieczory.
   A dodatkowo jak nie macie humoru w brzydka pogodę, ona jest wprost idealna. Rozśmieszy, ale i porządnie zawróci Wam w głowie. Sięgnijcie koniecznie :)

[...] — A zatem o denatce nic nam pani nie powie? — cmoknął z niezadowoleniem Cichosz.— Na pewno mniej niż koleżanka, bo to ona wlazła w te krzaki i ona deptała po zwłokach. Niechcący, rzecz jasna. A i Beata chyba za dużo nie wiedziała, bo gdyby wiedziała, natychmiast by się ze mną tą wiedzą podzieliła. Przykro mi. [...] 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger