LION, Droga do domu - Saroo Brierley

Ostrożność w połączeniu z koniecznością podejmowanie ryzyka miały mi towarzyszyć przez cały czas mojej tułaczki. 

Tytuł: Lion, droga do domu
Seria: -
Autor: Saroo Brierley
Gatunek: Biografia
Bohater/Bohaterka: Saroo
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 266
Liczba rozdziałów: 13
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-240-3663-9
Książka bierze udział w wyzwaniu: ABC czytania, 6/52

O KSIĄŻCE W SKRÓCIE:
  Saroo jest hindusem mieszkającym w Australii. Gdy miał pięć lat wraz z bratem wybrał się do miasteczka w poszukiwaniu jedzenia. Zasnął, a brat obiecał, że po niego wróci, byleby nigdzie się nie ruszał. Niestety po obudzeniu nie zastał brata, więc postanowił go poszukać. Wszedł do pociągu, tam zobaczywszy miękkie siedzenia postanowił się na nich przespać. Pech chciał, że pociąg ruszył w  swoją podróż, a mały chłopiec został zamknięty w jego środku.
   Samotny, bez jedzenia, bez wiedzy na swój temat, nie wiedział skąd przybywa, chłopiec był zdany sam na siebie. Chodził ulicami Kalkuty szukając noclegów, natykając się na różnego rodzaju niebezpieczeństwa.
   Jednak los uśmiechnął się do niego. Zaadoptowali go ludzie z Australii, jednak myśl o domu zawsze była obecna w chłopcu. Po 25 latach poszukiwań w końcu odnalazł dawny dom.

W rzeczywistości, każde ze wspomnień miało dla mnie znaczenie. W głębi duszy czułem, że są wszystkim, co mi zostało, i ciągle do nich wracałem, bojąc się, że zapomnę.
STYL
   Ciężko oceniać styl w sytuacji, gdy wie się, że to biografia, czyjeś życie opowiedziane w książce. Nie znajdziemy tu nawału dialogów, tylko ciągły tekst. Autor opowiada nam swoją historię, a my czujemy się jakby siedział przy nas i mówił bezpośrednio. Opisy nie zawierają niezrozumiałych słów, wszystko jest jak najbardziej przystępne dla czytelnika.

AKCJA
   Kolejny aspekt, który jest sporny. Dla jednych może się ciągnąć, dla innych może lecieć szybko. Dla mnie trochę za dużo było tego wszystkiego. Autor chciał jak najdokładniej opisać swoje życie, ale książka ciągnęła mi się w nieskończoność mimo iż czytało się bardzo szybko.

BOHATEROWIE
    Saroo jest dla mnie bohaterem, ponieważ jako malutkie dziecko trafił do niebezpiecznego środowiska i musiał radzić sobie sam. Był narażony przede wszystkim na złych ludzi, którzy pod maską pomocy skrywali swoje mroczne tajemnice. Głodował, a jego życie przed czy po zgubieniu się było koszmarem. Dopiero ludzie z Australii, którzy postanowili go pokochać jako swoje dziecko dali mu szansę, dali mu start w przyszłość. Dostał to czego dzieci w Indiach mogli mu pozazdrościć. Dodać należy, że zaginięcie odciągnęło go od dwóch braci, siostry i mamy, których kochał i podziwiał.

WYDAWNICTWO/OKŁADKA
   Żadnych błędów nie znalazłam. Całość dobrze wydana, na żółtych kartkach, które uwielbiam, bo nadaje to  książce klimat. Każdy rozdział miał swoją nazwę i choć rozdziały były długie to innego wyjścia bym na ten zabieg nie znalazła. Okładka jest cudowna i nie zapowiada nam tego co znajdziemy w książce. Dodatkowo znajdziemy tutaj mnóstwo zdjęć Saroo z rodziną przybraną, jak i biologiczną.

PODSUMOWANIE
   Z początku myślałam, że książka jest zupełnie o czymś innym. To co dostałam, gdy zaczęłam czytać było takim ciosem. Nie chodzi mi o to, ze się rozczarowałam treścią, ale tą rzeczywistością. Była taka smutna, pokazywała nam prawdziwe życie, które w dzisiejszych czasach wydaje się takie odległe, a jednak gdzieś tak właśnie wygląda. Coś co może odwrócić nasze życie i pozwala popatrzeć na nie inaczej. Jeśli tylko macie myśli "a moje życie jest do kitu" (co myślę, że nie występuje u was) to przeczytanie tej książki sprawi, że będziecie kochać swoje życie, że to co przeżył bohater będzie dla was przestrogą, nauką i takim kopniakiem, że jednak nie jest tak źle jak wam się wydaje.
    Powieść trudna i wstrząsająca, do bólu prawdziwa i przejmująca, dlatego jeśli tylko chcecie poznać historię Saroo, który przemierzył setki tysięcy kilometrów, to koniecznie po nią sięgnijcie. Dla mnie nie była jakoś fenomenalna, ale dobra. Pozwoliła spojrzeć na pewne rzeczy większymi oczyma.
Czytaj dalej

Bez Szans - Mia Sheridan


Zamilkłam, zastanawiając się nad tym, że istnieją tysiące sposobów, na jakie człowiek może się poddać, a Kyland nie wybrał żadnego z nich.


Tytuł: Bez Szans

Seria: -

Autor: Mia Sheridan

Gatunek: Literatura obyczajowa, romans

Bohater/Bohaterka: Kyland / Tenleigh

Narracja: Pierwszoosobowa

Liczba stron: 319

Liczba rozdziałów: 29

Wydawnictwo: Otwarte

ISBN:

Książka bierze udział w wyzwaniu: ABC czytania, 10/52



O KSIĄŻCE W SKRÓCIE

Kyland i Tenleigh mieszkają w okropnych warunkach w małej górskiej mieścince w stanie Kentucky. Bieda patrzy im w oczy. Nie dojadają, żyją w obskurnych domach. Jedyną szansą na lepsze życie są egzaminy końcowe i stypendium, które pozwala na opłacenie uczelni i utrzymanie się w innym mieście. Oboje mają takie same plany, oboje chcą wynieść się z tego miasta. Każde z innego powodu, ale jednak.

Pewnego dnia między tą dwójką rodzi się uczucie, któremu Kyland za wszelką cenę chcę się oprzeć. W końcu to on ma wyjechać i zostawić za sobą całą przeszłość. Ale czy wszystko ułoży się po jego myśli? Które z bohaterów podejmie nowe życie? Jak poradzą sobie z uczuciem?



Którego dnia, kiedy spełnię swoje marzenia, pomyślę o tych wszystkich rzeczach, które złamały mi serce i będę za nie wdzięczny.


Książkę miałam w planie odkąd została wydana, a dzięki mojej kochanej przyjaciółce, która mi ją zaproponowała miałam przyjemność zakochać się i poznać nowych bohaterów, cudownych jak ich miłość ♥ Dziękuje Aniu za e booka ♥



STYL

Mia Sheridan jak zwykle zaczarowała mnie. Jej styl jest lekki, przyjemny i wprowadzający czytelnika w trans, przez co nie sposób się oderwać od książki.



AKCJA

Wszystko jest dobrze przemyślane i rozplanowane. Wydarzenia podzielone są na teraźniejszość w jakiej się dzieją oraz na przyszłość, która następuje po powrocie ze studiów. Nie ciągnie się, nie jest zagmatwana, po prostu idealnie.



BOHATEROWIE

Kyland no i jestem rozdarta! Chłopak, który miał w życiu naprawdę źle, ale walczy dla siebie o lepszą przyszłość, ma plany i dąży do nich. Zaimponował mi. Ale, no jest jedno, ale. To jak potraktował Ten. Dobra było w słusznej sprawie i w ogóle go rozumiałam i doceniam jego poświęcenie i miłość. I to było takie słodkie. Mimo tej jednej skazy został moim mężem :D (Kitty, trzeba obmyślić plan jak wyżywić HAREM! XD)

Tenleigh, również mi imponowała. Tak jak Kyland nie miała nic, wiązała koniec z końcem żyjąc z siostrą i matką. Ale przynajmniej miała rodzinę, nie tak jak Ky, który był całkiem sam. Mądra i zdolna. No i kochała książki ;D Mam nową przyjaciółkę.

Zżyłam się z nimi tak bardzo, że smutno mi było rozstając się z nimi. Ale wiem, że będą żyć w mojej pamięci, bo tak dobrze wykreowanych postaci dawno nie spotkałam w książce.



WYDAWNICTWO/OKŁADKA

Ciężko ocenić mi pracę wydawnictwa bo czytałam e-booka, którego dostałam od przyjaciółki i tu zdarzały się błędy no i nie było „-” obwieszczających dialogi, przez co czytanie było trudne. Dlatego też kropkę z wydawnictwem zostawię bez komentarza, a jedynie powiem wam o okładce.

Jest ona w podobnym klimacie co książka „Bez słów” - Mii Sheridan. I to mi się niezmiernie podoba. Taki mraśny facet na okładce tylko zachęca do czytania.



PODSUMOWANIE

Książka była genialną odskocznią od moich codziennych obowiązków i mimo dziecka przeczytałam ją w jeden dzień! Może właśnie dlatego, że e-book lepiej się czyta karmiąc malucha ;D Ale ja tu nie o tym ;D

Historia ukazana w powieści jest smutna, prawdziwa i przejmująca. Pokazuje nam, że na świecie nie wszystko jest kolorowe, że czasem by dojść do czegoś w życiu trzeba się porządnie napracować. Poznajemy nie wesołe przeżycia bohaterów, ich psychikę na utratę kogoś bliskiego. Ale też książka o nadziei, że nie wszystko jest tylko czarne lub białe. O nadziei na lepsze jutro, poświęceniu i miłości tak ogromnej, że wszystko można dla niej znieść. Mimo smutnej wegetacji w Dennville jest miejsce na szczęście tak jak w każdym z nas, mimo przeciwności losu, trzeba go brać jakim jest, nie poddawać się i czerpać z niego jak najwięcej.

Polecam każdemu, bez wyjątku, małemu, dużemu, mężczyźnie, kobiecie bo książka otwiera oczy i uczy nas pokory i radości. 

Miłość, tego właśnie chciałam. I gotowa byłam stracić dla niej głowę. Nagle zdałam sobie sprawę, że nie ma na świecie nic ważniejszego od miłości.

Czytaj dalej

Metalowa Dolna - Bruno Kadyna


Tytuł: Metalowa Dolna
Seria: -
Autor: Bruno Kadyna
Gatunek: Science Fiction
Bohater/Bohaterka: Tomasz
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 97
Liczba rozdziałów: 22
Wydawnictwo: Filologos
ISBN:
Książka bierze udział w wyzwaniu: ABC czytania, 7/52

O KSIĄŻCE W SKRÓCIE
   Tomasz nie ma łatwego życia. Jego ukochana żona, Kasia ma raka, z którym dzielnie walczy, jednak choroba nie daje za wygraną. Odskocznią Tomka od problemów jest ... siłownia urządzona w piwnicy ich wspólnego domu. Treningi pozwalają mu choć na chwilę zapomnieć, choć i to nie jest łatwe, gdyż dni jego kobiety są policzone. Gdy Kasia odchodzi mężczyzna traci ochotę na wszystko. Jednak w końcu postanawia powrócić do treningów i odzyskać choć część swojego dawnego życia.
   Pewnego dnia dostrzega zwierzątko, którym jak mu się wydaje może być mysz. Prawda okazuje się być inna. To Bulwak, który mieszka w ziemi pod domem Tomka. Jest ich cale mnóstwo, ale kim są i czego od niego chcą?

Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co się widzi.

STYL
    Jest w miarę przystępny, ponieważ nie znajdziemy tam trudnych wyrażeń, ale natkniemy się na przekleństwa, które jak mi osobiście nie przeszkadzają tak tutaj było ich trochę za dużo. Nie ma nie potrzebnych opisów, rozdrabniania się na nic nie znaczące rzeczy. Niestety brakowało mi jakiegoś głębszego nakreślenia głównego bohatera.

AKCJA
   Toczy się przez 22 treningi, w których uczestniczymy czytając o nich. Autor większą wagę przywiązał do nich i to właśnie tak poznajemy wszystko co się dzieje. Tomek ćwicząc wspomina lub rozmawia z bliskimi czy właśnie Bulwakiem. Nie jest nudna, cały czas coś się dzieje.

BOHATEROWIE
   Tomek, dla którego żona i ciało to dwa główne priorytety w życiu. Gdy Kasia odchodzi zamyka się w sobie, ale wraca do swojego dawnego życia w piwnicy, do sprzętów. Jest dobrym mężem i człowiekiem. Mimo iż Bulwaki uważa z początku za wytwór swojego mózgu nie pozwoliłby by stała się im krzywda.
    Kasia, pełna chęci do życia kobieta, która mimo iż sama nie lubiła siłowni dopingowała męża.

WYDAWNICTWO/OKŁADKA
    Mój ebook dostarczony przez samego Autora nie zawierał błędów (bynajmniej ja nie zauważyłam), ale niektóre zdania pod koniec strony były rozmazane. Okładka jest taka surowa, ale daje do myślenia, no i przedstawia siłownię co jest odzwierciedleniem treści.

PODSUMOWANIE
   Książka dobra, choć spodziewałam się czegoś innego. Uwielbiam ćwiczyć i jak zobaczyłam podział na treningi wiedziałam, że będzie to coś czego jeszcze nie czytałam, coś w czym będę się czuć dobrze. Przyznam wam się, że na początku nie rozumiałam skąd, po co, na co i dlaczego wzięły się Bulwaki i dalej czuję pewny niedosyt w związku z tymi stworkami. Myślę, że każdy powinien sam sobie odpowiedzieć na pytanie kim one są. Dla mnie były swego rodzaju odskocznią Tomka od bólu, cierpienia. Rozmawiając z Bulwakiem próbował przebrnąć przez trudny okres żałoby. Po śmierci Kasi nawet ja płakałam.Nie była jakoś specjalnie obszernie opisana, jednak poczułam z nią swego rodzaju więź i jej odejście odcisnęło się i na mnie.
   Książkę polecam każdemu, kto chciałby przenieść się w niebanalny świat, zmuszający do myślenia nad tym co się czyta. Jednak dla młodszych czytelników stanowcze NIE ze względu na wulgaryzmy ;D

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Autorowi - Brunonowi Kadynie.

Czytaj dalej

Książki w fotografii


Cześć! :D
Oto i obiecany w podsumowaniu października post. Jak zauważyliście uwielbiam robić zdjęcia nie tylko książek, ale i ludzi, a że moi znajomi zdjęć nie lubią cóż pykam selfiki xD ale uwielbiam to uwielbiam sam akt robienia zdjęcia, potem przerabiania. Owszem mając wybrany efekt w aparacie nie zawsze mi się chce, ale czasem lubię udoskonalić zrobione zdjęcie jakimś efektem, ramką czy pokombinować. Dla mnie zdjęcia są pamiątką na całe życie więc każdą chwilę staram się zapisać na fotografii.

CZYM ROBIĘ ZDJĘCIA?
I tu może was zszokuje :D ale mój nikon, lustrzanka czy Bóg wie co jeszcze to ... zwykły Huawei Ascend :D Jak dla mnie ma idealny aparat no i oczywiście mogę eksperymentować z programami do robienia zdjęć :D Ale czasem widzicie mojego Huaweia w roli modela, gdy czytam coś na ebooku. Czym wtedy robię? Zwyklusieńkim aparatem fotograficznym. I już wtedy trzeba się bawić z efektami by wyglądało to przyzwoicie. Gdybym miała wybierać: telefon czy aparat, wybrałabym bez zastanowienia telefon :D Polecam ściągnąć sobie Retricę. Byłam jej przeciwna, ale na prawdę to dobra apka do zdjęć :D

PROGRAM DO OBRÓBKI ZDJĘĆ?
Screan pokazujący wybór efektu. Jest ich całe mnóstwo.
Żaden photoshop :D po prostu edytor wbudowany w telefon oryginalnie przez producenta. Oczywiście czasem lubię pobawić się "naprawdę" w takich chwilach mam mój niezawodny PhotoSpace, który ma wiele możliwości trzeba dać mu tylko szansę :D a także czasem Gimp, ale to skrajne sytuacje i nowy Gimp nie jest jak stary co mnie boli niezmiernie :(


JAK WYBIERAM DODATKI?
To jest dobre pytanie. Powiem Wam szczerze, że zawsze staram się dopasować dodatek pod książkę, aczkolwiek potrzebowałabym magazyn z jakiegoś Hollywood'zkiego (taa nie umiem odmieniać, ciii xD) filmu, ewentualnie 50 filmów. Dlatego też wybieram co mam w domu. Figurki, maskotki, kwiatki, kubek z czymś pysznym w środku itp. Na 2 zdjęciach były części prezentu dla szwagierki xD Akurat komponowały się z do książki no :D Dlatego też staram się by zawsze było to coś nowego, przedstawionego w inny sposób niż dotychczas.

ODPOWIEDNIE TŁO I ŚWIATŁO?
Jak widzicie nie każde jest rewelacyjne. Uczę się codziennie!
To jest chyba w tym wszystkim najważniejsze :D Staram się by w miejscu, gdzie położę książkę było jak najwięcej światła, ale czasem przy złej pogodzie po prostu zdaję się na moje efekty w telefonie i elektryczność xD Tak więc teraz pewnie większość zdjęć będzie ponura, albo będzie na parapecie okna. Szczerze wam powiem, że widok za oknem mam marny, za to mój parapet to ja lubię :D w okresie Świąt będzie pewnie królowało oświetlenie z choinki, i to też ma klimat. Wzięłam zdjęcia z tamtego roku z bloga i mateńko mają coś w sobie chociaż dopiero w to wchodziłam i nie każde uważam za genialne. Chociaż teraz też tak jest.


WYBÓR ZDJĘCIA NA BLOGA?
Taaak to jest temat masakra dla mnie. Potrafię natrzaskać kilkanaście zdjęć w jednej pozycji, kilkadziesiąt w innej i kilkaset w jeszcze innej, a potem jest wielka selekcja i głowienie się, które jest najlepsze :D Ciężko jest czasem wybrać, ale im więcej zdjęć robię tym mogę odrzucić rozmazane, przycięte, ze złym światłem, no po prostu wszystko co mi nie pasuje automatycznie ląduje w koszu, a mi zostaje coraz mniej zdjęć do wyboru. Czasem jest tak, że kilka wyjdzie tak cudnych, że chce się dodać wszystkie, ale no staram się was tym nie zarzucać.

DLACZEGO DODAJĘ ZDJĘCIE DO KAŻDEGO CHOĆBY KRÓTKIEGO POSTA?
Ponieważ, dla mnie to blog o pasji. Nie tylko recenzje, ale i fotografia jest dla mnie bardzo ważna, dlatego nie wyobrażam sobie nie dodać zdjęcia do wpisu. A poza tym to też taka odskocznia. Nie tylko pusty tekst, ale też i coś ponad to.

NA KONIEC.
Jeśli chcecie jakieś zdjęcie książki, czy czegoś podobnego by dodać to na swojego bloga, PISZCIE! Z radością wykonam dla was kilka zdjęć, przerobię i wyślę wszystko (obrobione, nie obrobione) do was :D
justynamajcher@interia.pl

Właśnie zobaczyłam, że mam już 2OO obserwatorów! Dziękuje ♥ Chcecie konkurs? :D

Czytaj dalej