Book Tour: Siła trucizny - Maria V. Snyder


"[...] wślizgnęłaś się pod skórę, przeniknęłaś do mojej krwi i na stałe zagościłaś w moim sercu. "

Tytuł: Siła trucizny (I)
Seria: Twierdza magów
Autor: Maria V. Snyder
Liczba stron: 380
Liczba rozdziałów: 32
Narracja: Pierwszoosobowa
Bohaterka: Yelena
Wydawnictwo: Harlequin
ISBN: 978-83-238-6651-0


   Yelena skazana jest na karę śmierci za zamordowanie syna swojego dobroczyńcy. Dziewczyna jako dziecko trafiła pod skrzydła Brazzela, który zastępował jej rodzinę. Gdy osiągnęła odpowiedni wiek zaczęto na niej eksperymentować, jednak Yelena miała już dość tortur, poniżania i gwałtu, postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce.
   Gdy dostaje propozycję stryczek, albo zostanie nową testerką żywności komendanta, zgadza się, choć początkowo jest do tego pomysłu sceptycznie nastawiona. Przechodzi różnego rodzaju testy na obecność trucizn, które mogą skończyć się dla niej tragicznie. W końcu nie wiadomo kiedy i jakie jedzenie zostanie zatrute, a ona padnie trupem.
   Mimo iż ludzie są sceptycznie nastawieni do niej (w końcu jest zabójczynią!) zyskuje kilku przyjaciół. Niestety w zamku zaczynają się dziać dziwne rzeczy: komendant wydaje polecenia, na które w normalnych okolicznościach nigdy by się nie zgodził. Dziewczyna postanawia wraz ze swoim nauczycielem od trucizn - Valkiem - poznać prawdę.
   Jednak nie wszyscy mogą okazać się tymi kim są. Komu może zaufać? I kto stoi za próbą obalenia kapitana?

"Fortece kapitulują, wróg ucieka, a nasza przyjaźń przetrwa wieki. [...]"

   Gdzieś widziałam te książkę i strasznie chciałam ją przeczytać. Pojawiła się ona u mnie pewnego majowego popołudnia jako niespodzianka i na prawdę taką niespodzianeczką była. Czy warto było męczyć Kitty o przedłużenie terminu przeczytania?
   Styl autorki jest lekki choć na czasy nie nadążałam za nią i przez to też trudno mi było zacząć książkę. Występuje kilka literówek, jednakże nie są one jakoś specjalnie rażące. Dialogi są wprost boskie. Poważne, ale i niekiedy śmieszne wprawiający w dobry humor, czego ostatnio bardzo mi potrzeba. Autorka nie rozdrabniała się na niepotrzebne opisy, nie zalewała nas wszystkim tylko tym co potrzebne by wyobrazić sobie scenerię czy bohaterów. Za co dziękuje bo bym chyba padła czytając coś bez sensu (czytaj jak w przypadku Delirium).
   Akcja nie wlecze się. Ma kilka mocnych zwrotów akcji i na prawdę niekiedy przyprawia o szybsze bicie serca. Pomysł na fabułę jest dobry. Występują magowie, walka z nimi, ale i występują DYSTRYKTY. (Igrzyska Śmierci - why?! xD) Dodam, że książkę napisano w 2005 roku więc no. Są to jednak inne dystrykty niż możemy poznać w IŚ chociaż to czym się one zajmują jest bardzo podobne. Pomimo tego podobieństwa powieść na prawdę jest inna niż wszystko dotychczasowe. Czyta się szybko, a akcja prawdziwie wciąga.
   
                      BOHATEROWIE: (Będzie trochu inaczej bo bohaterów dużo wymienić pragnę, o!) 
   Zaczniemy standardowo od głównej bohaterki. Yelena (nazwałam ją Elena bo czytanie "Y" na początku jest uciążliwe i mało praktyczne tak więc się nie czepiać proszę :D) nie była wkurzającą rozpuszczoną dziewczynką, która jak chce tak musi mieć. Przyjmowała to co zgotował jej los z obawą, ale jej determinacja do dążenia do obranego celu była godna podziwu. Nie uskarżała się na swój los i nie mówiła jak biedna jest i dlaczego to ją to spotkało. Na prawdę dobrze skrojona postać czego inni autorzy mogliby się nauczyć od pani Snyder!
   Valek (Valdek tłumaczenie Justyśki) z początku średnio przypadł mi do gustu. Typ typowego oddanego swojemu panu pieska (że brzydko to tak ujmę), ale potem pokazał, że nie jest tak zimy na jakiego wygląda. Owszem miana męża nie dostał, ale przyjaźń moją otrzymał. Okazał się mądrym i pomocnym koleżką.
    Janco i Ari ♥ miano mężów otrzymali (Janco przez ciebie sobie wierszem mówię! xD) najbardziej śmieszne postacie. Ich dialogi i sposób bycia po prostu rozbroił mnie na kawałeczki. Okazali się wspaniałymi przyjaciółmi, a za tak ogromną pomoc i oddanie należy się im wielkie uznanie! (no i znowu rym xD)
   Postaci czarnych charakterów również mi się spodobały. Były barwnie opisane i nie brakowało im przebiegłości, sprytu i takiej chętki do zdobycia celu. (brzmi to głupio, ale nie chce spamować xD)


     Okładka mnie urzekła. Fajnie oddane to co znajdziemy w środku. A wiecie, że uwielbiam takie okładki. Tak więc za okładkę wydawnictwo odbiera ode mnie pochwałę, która to przyczynia się do wybaczenia tych literówek :D
 
     Podsumowując książka spodoba się nie tylko fanom fanstastyki, ale i każdemu, kto kiedykolwiek interesował się magami :D Są to fajne stworzenia, które na prawdę warto poznać. Jeśli poznaliście już trolle, wampiry, wilkołaki czas na magów! Ta pozycja jest wprost genialna. Nie zaśniecie z nudy, bo emocje wam na to nie pozwolą, nie zanudzicie się zbędnym opisem bo go nie ma, dialogi nie sprawią, że będziecie chcieli mordować, a wprawią was w cudny nastrój. Czułam, że mi się spodoba, ale nie sądziłam, że się zakocham.
   Książka pokazuje nam co zdolni są zrobić ludzie, którzy mają dług, którzy są poddani innym za sprawą manipulacji czy zwykłego oddania sprawie. Myślę, że w dzisiejszych czasach jest ona na porządku dziennym i warto się z nią zapoznać dla samego siebie by dostrzec w sobie siłę do walki.
   Nie zrażajcie się moim początkowym nieogarnięciem w książce było to wywołane zmęczeniem, ale po odrobinie odpoczynku pragnęłam tylko czytać i czytać choćby do rana :D

"Alkohol zatruwa umysł i powoduje przesadne, zbyt emocjonalne reakcje."

Książka bierze udział w wyzwaniu - czytam ile chcę! 
Czytaj dalej

Collide - Gail McHugh

"Każdy ma swoje sposoby na zapełnienie dziury w życiu ..."

Tytuł: Collide
Cykl: Collide
Autor: Gail McHugh
Liczba stron: 347
Liczba rozdziałów: 19
Wydawnictwo: Akurat
ISBN:978-83-287-0006-2

   Emily po stracie matki przeprowadza się do Nowego Jorku by wraz ze swoim chłopakiem - Dillonem rozpocząć nowe lepsze życie. Chłopak był przy niej w tych trudnych dla niej okresach, lecz gdy ta pojawia się w nowym miejscu okazuje się, że Dillon ma dla niej mało czasu, olewa spotkania z nią.
   Pewnego dnia, gdy podczas pierwszego dnia w pracy Emily ma zanieść obiad do ogromnej firmy poznaje przystojnego Gavina, który mimo iż dziewczyna z kimś jest od razu zakrada się do jej serca. Uczucie jest jak najbardziej odwzajemnione, jednak prawda jaka wychodzi później na jaw jest trudna. Otóż Dillon jest najlepszym przyjacielem Gavina!
   Ostatecznie udają, że się nigdy nie poznali, jednak napięcie nie tylko emocjonalne, ale i seksualne jest wyraźnie wyczuwalne.
    Gdy Dillon zaczyna coraz bardziej przeginać to Gavin jest blisko Em, ostatecznie coś między nimi zaczyna się dziać, teraz tylko muszą przekonać się nawzajem o swoich uczuciach bo ślub Dillona z Emily jest coraz bliższy!

"Trzeba lubić to, co się robi [...]"

    Powieść zaczęłam czytać od Pulse tylko coś mi nie grało. Ostatecznie sięgnęłam po e-booka, ale nie szło mi najlepiej dopiero dzięki Magii Słowa sięgnęłam na poważnie po powieść, wypozyczyłam i ... przepadłam totalnie.
   Książka oczarowała mnie swoim wnętrzem już od pierwszej kartki, czytałam gdy byłam u lekarza, w kolejce w urzędach, no wszędzie, jednak nie miałam motywacji by czytać na telefonie i jestem na siebie zła, że tak długo zwlekałam.
    Styl autorki  jest lekki. Powiem wam, że dialogi są świetne, ale występują w nich wulgaryzmy, mi to nie przeszkadza jednak. Dodatkowo to erotyk ... ale świetny erotyk! Wreszcie coś opisane dobitnie i tak realnie. No nie jest podróbką erotyka z czego jestem równie mocno zadowolona.
    Akcja dzieje się w przeciągu kilku miesięcy, ale autorka tak manipuluje odbiorcą, daje tyle zwrotów akcji, że można by pomyśleć, że tyle rzeczy może się w rok wydarzyć. Także ogromy plus i za to.
   Bohaterowie, cóż Debillon denerwował mnie od samego początku. Uważał się za co najmniej Boga, który może zakazać, nakazać dane postępowanie. Mącił emocjonalnie w życiu Em. Grał na jej żałobie, na jej psychice. Starał się wciągać w to wszystko zmarłą mamę Em, przez co dziewczyna z szacunku do niej i jej ostatniej prośby: by zawsze byli razem z Dillonem, pozostawała w toksycznym związku.
Emily rozwalona emocjoalnie nie tylko po stracie rodzicielki, ale także przez dwóch mężczyzn musi podjąć jakieś sensowne rozwiązanie. Czy tkwić w związku, gdzie najlepiej jakby była ubrana w habit od stóp do głów, czy związać się z kobieciarzem? Wybór trudny, ale nie niemożliwy do zrealizowania.
Gavin cudowny Bóg Seksu! o tak mówię wam mój owy mąż. Może raz przegiął, ale bez wątpienia uwierzyłabym mu. Sam wiele w życiu nacierpiał i zasługuje na szansę na coś lepszego, a przede wszystkim kochał Em co było widać na każdym kroku, starał się o nią i walczył do końca.
Fallon i Olivia, dwie zwariowane najlepsze przyjaciółki Em, które swoim cudownym serduchem ogrzewały stronnice książki.
    Okładka przedstawia nam przystojniaka, od razu kojarzy się z Gavinem ♥ Dobrze, że cały nie jest pokazany, więc mamy duże pole do popisu by go sobie wyobrazić.
    Książka pokazuje nam w jakich absurdalnych związkach czasem tkwimy. Nie tylko partnerskich, ale i w przyjaźni zdarza się, że druga osoba manipuluje uczuciami pierwszej. Dlatego polecam wam ją przeczytać i odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie czy tkwię w takim toksycznym związku? czy chcę coś z tym zrobić? Bo takie zachowanie nie może być na porządku dziennym. Lubię w tej książce to że jest życiowa. Pokazuję te siłę uczucia jakie się rodzi i jak ciężko jest przestać walczyć. Jak kłamstwa niszczą wszystko, a tylko prawda może uchronić nas od totalnego wypalenia się, depresji, a nawet śmierci. (tu już trochę może zwariowałam no ale różnie w życiu bywa). Czasami ludzie myślą, że nie zasługują na nic lepszego co ich spotyka, ale to nie jest prawda, zasługujemy na wszystko co najlepsze, a takie gadanie często jest wynikiem tego, że osoba, która jest nam bliska chce nas zatrzymać tylko dla siebie stara się nas ograniczać i zrobić wszystko byśmy tkwili w tej klatce bez większych perspektyw na życie.
  Książka stała mi się bliska nie tylko ze względu na wzruszającą historię dwojga zakochanych, ale ze względu na mnie i moją dawną przyjaźń, która w taki sam sposób mnie ograniczała. A więc sięgajcie po Collide bo na prawdę warto czasem przeczytać i zastanowić się, czy nie ma dla nas ratunku! Nie tkwijcie bezsensownie w czymś co i tak za jakiś czas się skończy. Lepiej załatwić to szybko, niż marnować kolejne lata.

"Czasami niewłaściwe rzeczy prowadzą nas do właściwych ludzi" ♥

Wyzwania:
52 książki w ciągu roku, czytam ile chcę.
Czytaj dalej

Liebster Blog Award #4 #5


Cześć!
Dziś znów trochę nominacji do LBA! 
Dziękuję Kitty z bloga Biblioteczka ciekawych książek za pierwszą nominację ♥

1. Masz tablicę korkową? Jeśli tak - co na niej jest?
A mam xD przyczepiam do niej pocztówki ♥

2. Lubisz burzę?
Tak :D Panicznie się jej boję xDD

3. 5 rzeczy, bez których nie ruszysz w podróż?
Zacznę od suszarki, prostowniczy i szamponu i tak to jest 1 rzecz xD 2. telefon, 3. pieniądze, 4. ubrania na zmianę. 5. dobra książka :D (albo cały stos - tak jadę w podróż tirem żebym zmieściła książki xDD)  

4. W jaki kolor ubierasz się najczęściej?
Pastelowe ♥ kocham jaśniutkie kolorki :D

5. Zrobiłaś kiedyś sama zakładkę? Jak ona wyglądała, jeśli tak?
A zrobiłam :D Uwaga z kartonu i powycinanych autek z pudełek po zapałkach :D Kiedyś wam ją pokażę bo nie mam jej w domu :D

6. Ile masz zdjęć w swoim pokoju?
O jejku! Dużo :D bo i w ramkach i na ścianie przywieszone ♥ jestem zdjęciomaniakiem i uwielbiam chwytać chwile na zdjęciach ♥

7. Co sądzisz o listach tradycyjnych?
Piszę i uwielbiam te formę ♥ 

8. Uważasz, że byłabyś w stanie poprowadzić rebelię?
Myślę, że mogłoby się to udać, ale tylko jeśli bym miała zaufanych ludzi, dobry plan :D

9. Spokojne, monotonne życie, czy szybkie, pełne przygód, ale krótkie?
No i to jest ciężkie pytanie. Z jednej strony długie życie - więcej książek, ale nie cierpię monotonni :( odpowiedź 2 :D

10. Ułóż wierszyk o mnie :D
Ekhem i to pytanie zostawię sobie na koniec :D Moja kreatywność śpi :D Hallo Justyśka budź się! :D

Każdy Kotek lubi mleczko, czym dowodzi KittyAilla,
lubi książki no i wodę lecz to nie wystarcza wcale.
Bloga książkowego ma i całkiem poważne współprace zawiera,
fantastyka to jej bajka i nikt nie zrazi jej do tego.
Romansidła to jej wróg, nie zadzieraj lepiej z nią,
bo i smoki i magowie sprawią ci ogromny ból!


Mini maratony czytelnicze organizuje i nikt jej nie dorównuje,
zmysł organizacyjny ma i wszystkiego dopilnuje.
Nie samą literaturą żyje, więc i kolorowanki maluje,
na Targi książki jeździ i wiele ciekawych ludzi odnajduje.
Wiele pomysłów ma i kiedyś z Justyśką je wykorzysta,
a każdy chętny niech będzie gotowy na przewrót majowy. 

11. Jeśli miałabyś być bohaterką książki, o czym ona by była i jaką odgrywałabyś w niej rolę? 
Ckliwy romansik gdzie byłabym główną bohaterką oczywiście z wielkimi rozterkami, ale i ogromnym happy endem :D


***

Druga nominacja pochodzi od Oli K autorki bloga Nieuleczalny książkoholizm. Dziękuje ci bardzo ♥ Zapraszam na odpowiedzi :D 


1. Czy lubisz wracać do książek, które już czytałaś?
Odpowiedź krążyła wielokrotnie w poprzednim LBA. Tak uwielbiam wracać do książek po raz któryś :) W końcu po to je kupiłam. 

2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Kocham naleśniki, pizze, makaron i warzywa na patelnię *o* A przede wszystkim mięcho ♥

3. Podziel się swoim ulubionym cytatem!
Ale tak jednym? :( Hm okey :D "Szukałem cię całe moje cholerne życie" ♥

4. Jakie języki znasz? A jakie chciałabyś poznać?
Hm .. znam trochę angielski, bardziej niemiecki, ogarniam rosyjski i hiszpański. A chciałabym poznać właśnie bliżej hiszpański. Uwielbiam ten język ♥

5. Jak widzisz siebie za 30 lat?
Będę już ciut stara O.o Odpowiadałam na pytanie o 20 lat do przodu poprzednio i za 10 lat cóż może zmieniłoby się to, że bardziej wszystko było by stabilne, nie wiem dorosłe albo prawie dorosłe dzieci. Byle nie wnuki bo choć trochu stara to za młoda na babcie ! :D  Nie lubię tych pytań ;((

6. Jaka osoba cię inspiruje? Dlaczego?
Nie mam takiej osoby. Inspiruje mnie każdy, kto zrealizował lub realizuje podobny cel do mojego. 

7. Jakie jest Twoje ulubione słowo w języku polskim?
No to mnie zagięłaś :D "kocham cię" brzmi całkiem ładnie :D więc niech będzie :D



8. Co sądzisz o fanfiction?
Lubię je. Czytałam o chłopakach z My Chemical Romance, było to kilka lat temu, a pamiętam te świetną fabułę, dialogi. Występowały tam zombiaki i w ogóle no mega pomysł :D A teraz nie mogę tego nigdzie znaleźć, chyba blog usunięto :(

9. Jaki był pierwszy zawód, o jakim marzyłaś?
Chciałam uczyć w podstawówce xD nie każda kobieta chce być modelką xDD 

10.  Czy często wybierasz książki na podstawie miejsca, w którym rozgrywa się ich akcja? Jeśli tak - jakie to miejsca?
 A w ogóle nie zwracam na to uwagi. Gdzie się dzieje tam jest, bardziej wolę okładki :D

11.  Zgubiłaś szklany pantofelek. Kto jest Twoim księciem? (musi być postacią z książki)
Tylko jeden?! Jak wybrać jednego spośród haremu?! ;( Nie mogę xD Dobra Gavin Blake o "Collide" pond wszystko ♥
Czytaj dalej

Zieleń Szmaragdu - Kerstin Gier

"Kiedy kochasz, ten drugi człowiek jest dla ciebie ważniejszy niż ty sam."

Tytuł: Zieleń Szmaragdu
Seria: Trylogia Czasu
Autor: Kerstin Gier
Liczba stron: 450
Liczba rozdziałów: 15
Wydawnictwo: EGMONT
ISBN: 978-83-237-5266-0


     Gideon okazał się podłym manipulantem, który złamał Gwendolyn serce. Dobrze, że na świecie istnieją najlepsze przyjaciółki, telefony komórkowe i ... tony czekolady. Jednak nic nie jest takie proste w życiu Gwen. Jej obowiązki muszą być wyżej niż uczucia, niż złamane serce i złe samopoczucie. Dziewczyna wchodzi w posiadanie bardzo ważnych informacji oraz przedmiotów. Wspólnie z przyjaciółką próbują zrozumieć o co tak naprawdę chodzi z przepowiednią i kto za tym wszystkim stoi oprócz hrabiego. 
    Teraz nikomu nie mogą ufać, każdy może być przeciwko nim, a na zdemaskowanie nie mogą sobie pozwolić. Hrabia jednak ma bardzo poważne plany, by posiąść to co znajduje się w rękach Gwen, ale czy to mu się uda? Czy Gwen może na nowo zaufać Gideonowi i pozwolić by pomógł jej uratować swoje życie, jak i świat? 

"Dziewczyny są naprawdę najbardziej męczącym rodzajem ludzi, jaki istnieje. Zaraz po emerytowanych urzędnikach skarbowych, sprzedawczyniach w sklepie z pończochami i przewodniczących związków ogrodników działkowych."


    Trzecia ostatnia część Trylogii Czasu. Nie miałam pojęcia czego od niej oczekiwać, ale to co dostałam w tej części, trochę mnie usatysfakcjonowało. Bowiem dowiadujemy się wreszcie sensu przepowiedni, tego kto jest po której stronie. Jednak czy całość jest aż tak kolorowa? 
    Przyznam, że do tej części podchodziłam sceptycznie i gdyby nie Majowy Maraton pewnie nadal brak by mi było motywacji. Wszystko za sprawą drugiego tomu, w którym uroczy i czarujący Gideon okazał się prawdziwą gnidą... Nie powiem by w tym tomie zyskał moje uwielbienie, ale trochę bardziej wszystko zaczęło się układać. 
    Akcja truchta sobie do przodu, pełna jest tajemnic, zagadek, rozwiązywania ich, a przede wszystkim czasem się gubiłam co jest co. I określenie, że "czuję się jakby w moim mózgu wybudowano stację metra" (cytat z książki aczkolwiek nie dokładny, ale z takim sensem xD) jest tu jak najbardziej na miejscu. Jednak gdyby nie to nie moglibyśmy się czuć jak bohaterowie, bo skoro im było ciężko ogarnąć, to dlaczego my mamy mieć lepiej?
    Styl autorki jest jak w poprzednich częściach bardzo przystępny. Jedynie co to denerwują mnie zwroty po francusku, nie lubię tego języka, a już któraś książka, która zawiera pojedyncze słowa z niego. Oczywiście wszystko jest wyjaśnione w przypisach (wiecie jak je kocham!). Dialogi są też w porządku i na czasy na prawdę śmieszą. Szczególnie postać ducha Ximeriusa ma świetne teksty! :D
    Bohaterowie wiele pisać o nich nie będę bo wiecie jacy są z poprzednich części i nic się nie zmienili. Może poza Gideonem. Jakby trochę zmądrzał i nabrał do Gwen pewnego rodzaju szacunku. W końcu wyjaśnia się dlaczego tak się zachowywał, ale to nie zmienia fakty, że na prawdę był kawałkiem chama :D (Kitty się ze mną zgodzi prawda? :D).
Gwen dowiaduje się o sobie prawdy i na prawdę przyjmuje to ze spokojem. Aczkolwiek czy ja wiem czy bym chciała żyć jak ona? (hyhy to wam dałam zagadkę. Musicie koniecznie sięgnąć po rozwiązanie!).
    O okładkach mówiłam już kilka razy i na prawdę są cudowne! Przekonajcie się sami! :D
    Całość była przyjemną lekturą i jak poprzedniczka ciężko było się oderwać bo mimo iż rozdziały są na prawdę długie to wciągały bez reszty i fajnie było przeżywać to wszystko znów. Moja przygoda z Trylogią Czasu dobiegła końca i pomimo Gideona będę ją wspominać na prawdę dobrze! Dlatego zachęcam Was do sięgania po wszystkie tomy, niech nie zniechęca was Gideoś! :D

"Na zawsze składa się z wielu teraz" - Emily Dickinson
Czytaj dalej

Problemy Fantastycznych Dziewczyn - Mitchelia Vitamo


Cześć kochani!
Dziś kolejna odsłona Problemów Fantastycznych Dziewczyn. Możecie się zgłaszać -> TUTAJ . A moim kolejnym króliczkiem została Mitchelia Vitamo autorka bloga W książkowym świecie Mitchelii.
Ślicznie dziękuje Ci za zaangażowanie i prześwietną rozmowę! ♥

Był ciepły jak na końcówkę kwietnia dzień. Wraz z moją przyjaciółką Mitchelią leżałyśmy na kocu wygrzewając się do słońca. Nie widziałyśmy się kilka tygodni z powodu moich częstych wyjazdów poza nasze rodzinne miasto. Dlatego gdy zobaczyłam jak jest zmartwiona od razu zapytałam o powód. Podałam jej kubek ulubionych lodów i słuchałam uważnie, gdy zaczęła swoją opowieść:
-W zeszłym tygodniu, gdy wracałam do domu ze szkoły, zauważyłam coś błyszczącego w trawie. Oczywiście, byłam pewna, że to tylko przywidzenie po bardzo ciężkim dniu w szkole. Wiadomo- każdemu może się zdarzyć po takim wysiłku ;)
No ale to mnie zaintrygowało, więc zrzuciłam torbę z ramienia i wskoczyłam w tę trawę (nikt tego nie kosi!!). I nie uwierzysz, jakie było moje zdziwienie, gdy zauważyłam, co leżało na ziemi. Jajo!! Smocze jajo!! Całe różowe, poprzecinane czerwonymi żyłkami! Najpierw myślałam, że może jest chore, ale jak jajo może być chore?? No więc chyba takie miało być... Szybko wzięłam jajo i gdy tylko wyskoczyłam z traw, ukryłam je w torbie i popędziłam do domu z myślą, że będę jak bohater "Eragona". No ale jajo jest już u mnie kilka dni i nic się z niego nie wykluwa!! Może powinnam się nim jakoś specjalnie zająć?? A co, jak już się wykluje?! Jak ja ukryję przed rodzicami smoka?? Proszę, pomóż!! - z początku myślałam, że żartuje sobie ze mnie, ale w tedy poderwała się z koca i chwytając mnie za rękę zmusiła do tego samego. Popędziła przez cały dom aż znalazłszy się w swoim pokoju wyciągnęła spod łóżka duże różowe jajo. 
- Od razu skojarzyła mi się Daenerys  z Gry o tron! Będziesz miała malusie smoczki! *-*  Dobra ale tak myślę, że powinnaś je umieścić w jakimś ciepłym miejscu i np podgrzewać je bezpośrednio lampą albo coś takiego żeby smoczuś miał ciepełko i chciał szybko wyjść :D 
A przed rodzicami hm ... masz może jakieś pomieszczenie gdzie nikt nie wchodzi? np na działce bo w domu to strach xD
- Oooooo lampą można spróbować!! ^^
Tylko właśnie, gdzie?? Ciężko będzie ukryć, oj ciężko :-/ Sama mieszkam na wsi i rodzice znają każdy zakątek posesji! Musimy coś wymyślić, zanim się wykluje, bo mam wrażenie, że jak rodzice zobaczą to jajo, to zrobią z niego jajecznicę :(
Chwila.... może coś na dworze?? Nie wiem, królicza/smocza nora na polu, albo domek na drzewie??
Wybuchłyśmy śmiechem na samą myśl o jajecznicy z jaja smoczego.
- Jajecznica ze smoka?! Boże broń! :D 
Szybko musimy działać, szybciorem :D
Hm... domek na drzewie całkiem nie zła myśl. Póki smok będzie mały możesz tam spokojnie go schować bo domek za mały będzie by rodzice tam weszli :D a gdy urośnie cóż to będzie problem, ale nie dla nas!
Masz może w pobliżu jakiś las? Tam można by było zbudować mu jakąś zagrodę żeby sobie spokojnie biegał :D
- Ojoj, nie pomyślałam, co będzie, gdy urośnie!! Las, las, LAS... lasu nie ma!! Jest malutki u sąsiada, ale drzewa nie są dostatecznie wysokie!! W dodatku, smok pewnie będzie chciał latać, a jak ma to robić, gdy wokół mnóstwo ludzi?? Jest źle, jest bardzo źle O.O Nie pozbędę się ludzi, bo to będzie podejrzane. Smoka też nie, bo... BO NIE!!
Co robić?? Co robić??
O... chyba coś mam...
A jakby wywieźć go do Australii?? Polowałby z wombatami na emu i byłby szczęśliwy!! Albo jest taka wyspa na Morzu Północnochińskim, o której istnieniu wiedzą tylko nieliczni!! - moja przyjaciółka na przemian wpadała w stan przerażenia, by za chwilę być cała w euforii. Nie zdziwiło mnie specjalnie, że ma milion pomysłów na sekundę, w końcu w kombinowaniu byłyśmy dobre.
- To by była opcja bo coś ten wielkolud jeść musi no a ludźmi przecież go nie możesz żywić. 
No okey, ale nie będziesz go mogła odwiedzać :( 
Wszystko się zaczyna komplikować ! :(
A jakby tak zmniejszać smoka i tylko na noc go powiększać żeby sobie polatał ? :D - siedziałyśmy zrezygnowane na łóżku. Mitchelia z czułością gładziła jajo po skorupce. 
- A znasz dobry środek zwiększająco-zmniejszający?? ^^ - patrzyła na mnie z nadzieją. Teraz nie mogłam jej zawieść.
-Trzeba się zapytać białego królika z "Alicji w krainie czarów" myślę , że by nam pomógł :D 
- Ale jeszcze potrzebuję na niego namiarów ;)
- Musimy go po prostu upolować! :D
Trzeba będzie się podać za Alicję , a na pewno przyjdzie by się z nią spotkać :D - odparłam z błyskiem w oku. 
- Ok ok ^^
Możemy spróbować jutro rano?? Na pewno go upolujemy, a wtedy da nam te ciastka!! ^^
I będę mogła trzymać smoka w domu!! Wreeeszcie!! ^^
- Pewnie ze tak :D Najwyżej jak nie będzie chciał współpracować to zagrozimy, że zrobimy z niego potrawkę xD
Jejka! Będę go mogła czasem odwiedzić ? :D 
Wybrałaś mu już imię ? :d - zapytałam ciekawa, w końcu nie na covdzień ma się małego smoka!
- Jasne, że będziesz mogła!! W końcu bardzo mi pomogłaś ^^
Jak się wykluje, to nadam mu imię. Będzie Johann, albo Neerva ;-)
XD - była dumna z tego imienia widziałam to po minie jaką zrobiła wypowiadając dwa cudne słowa.
- Dziękuje ♥
Jak ładnie :D Na pewno smoczuś będzie zadowolony :D 
Ucieszone postanowiłyśmy od razu zabrać się do uprzątnięcia domku na drzewie.

Pytania do publiczności:
1. Jak myślicie czy uda nam się sprawić by smok spokojnie żył sobie na spokojnej wsi?
2. Jakie macie pomysły na przechowywanie smoka i jego żywienie? 

Ostatnie Problemy Fantastycznych Dziewczyn spotkały się z małym zainteresowaniem, ale mam nadzieję, że to się zmieni! :) 
Czytaj dalej

Bez słów - Mia Sheridan

" [...] Nie pozwól, zeby ich słowa sprawiły ci ból."

Tytuł: Bez słów
Autor: Mia Sheridan
Liczba stron: 382
Liczba rozdziałów: 35
Wydawnictwo: Otwarte
ISBN: 978-83-7515-387-3
Ocena: 10/10

    Czasami by na nowo zacząć żyć należy podjąć stanowcze kroki i odseparować się od miejsca, które sprawiło nam ból. Przekonała się o tym bardzo dobrze Bree, która pewnego dnia postanowiła uciec od swoich problemów i zacząć życie od nowa. Traumatyczne wydarzenia, jakie spotkały ją spory czas temu nie dawały jej spokoju nawet w cichym i spokojnym miasteczku oddalonym od rodzinnego miasta o kilkaset mil. Gdy na jej drodze staje odludek dziewczyna jest nim zafascynowana, postanawia odkryć kim on jest i zbliżyć się do niego.
    Czasami od trudnych sytuacji nie ma wyjścia, trzeba żyć z bólem w miejscu, które ten cios zadało. Archer jest wycofanym ze społeczności mężczyzną. Nie odzywa się do nikogo, ma długie włosy i brodę. Do miasteczka udaje się tylko w niezbędnych sprawach, a cale dnie spędza za wysokim ogrodzeniem poprawiając wygląd swojego domu. Spotkanie z Bree sprawia, że chłopak powoli zaczyna się przed nią otwierać, zyskuje trochę pewności siebie, ale są osoby, które za wszelką cenę nie chcą do tego dopuścić.
    Archer skrywa wiele tajemnic, ale czy Bree uda się je poznać? Czy to co zaczyna między nimi się dziać ma szansę na coś więcej?

"[...] Nie ma nic lepszego, niż obserwować kogoś, kto wbrew wszystkim przeciwnościom nadal idzie do przodu, prawda?"

   Gdy książka pojawiła się w sprzedaży byłam jej bardzo ciekawa, zastanawiałam się co znaczy tytuł i co znajdę w środku, lecz nie spodziewałam się takich tajemnic, takiego bólu i tylu emocji zebranych w jednej książce. Nie da się przejść obok niej obojętnie i jest to absolutny MUST READ każdego książkoholika zakochanego w takich powieściach. Ale i nie koniecznie trzeba je kochać by je przeczytać. Może to być dobra książka by oswoić się z tym gatunkiem. Jedno jest pewne bez tej pozycji nie ma gatunku romansu.
   Styl autorki jest prosty i lekki. Nie ma trudnych słów, dialogi są dobrze skonstruowane. Co jest piękne w dialogach jeszcze sami się przekonacie, ale to co robiła autorka jest po prostu świetne.
   Akcja toczy się swoim rytmem i nie jest zagmatwana. Stopniowo poznajemy tajemnice każdego z bohaterów. Nie ma przeskoków, nie pogubimy się. Wszystko co wychodzi na jaw nie pojawia się nagle, ale stopniowo czytelnik wprowadzany jest w zawiłości tej historii.
   Bohaterowie dzielą się na lubianych i wręcz przeciwnie, ale to jak w każdej książce bywa musi być gdzieś czarny charakter.
 Bree zyskała moją sympatię przez to, że nie udawała nikogo, jej problemy były namacalne i można było się w nie wczuć. Ale to w jaki sposób okazała serce pustelnikowi wyciągniętego poza margines całej społeczności wzbudzał tyle ciepła, że zastanawiałam się jak bym postąpiła w podobnej sytuacji. Nie poddała się, gdy Archer był dla niej opryskliwy, czy nie wykazywał chęci by się zapoznać.
Archer stał się moim nowym mężem. Jego nieporadność w niektórych sprawach, czy jego pełna doskonałość w tym co robił sprawiły, że uśmiechałam się do siebie z pewnego rodzaju czułością. To jak zaczął się otwierać było takie kochane i słodkie, ale też pełne cierpienia.
Czarnym charakterem jest oczywiście ciotka Archera, która stara się uprzykrzyć mu życie jak się tylko da.
   Okładka jest prosta, a  zarazem piękna. Ten pan jak najbardziej pasował mi do opisu Archera.
   Książka wywołała u mnie morze łez, tysiące uśmiechów i takie wewnętrzne rozbicie. Piękna opowieść o miłości, która jest trudna, która musi wiele przejść. Ale i o akceptacji: akceptacji swojego życia, drugiego człowieka nie tylko przez siebie czy najbliższych, ale i przez całe społeczeństwo malutkiego miasta. Wzruszająca dająca obraz tego, że każdy człowiek jest nam równy nie ważne z jakim problemem się boryka, czy jest chory czy zdrowy jesteśmy tacy sami.
   Po Ugly Love byłam równie mocno poturbowana, a tu dostałam coś takiego i moje emocje są tak zdwojone i tak silne, że nie potrafię ułożyć w całość żadnego sensownego zdania.

"[...] A poza tym musimy pamiętać , że im bardziej życie daje nam w kość, tym jesteśmy mądrzejsi."
Czytaj dalej

7 najlepszych książkowych okładek


Cześć kochani!
Postanowiłam, że post z tej serii będzie pojawiał się raz w miesiącu by wyrobić sobie pewną rutynę i by znów o nim nie zapomnieć. Tak więc dziś przedstawię Wam top moich ukochanych okładek.


Miejsce nr. 7
Marzenia Kate uwielbiam okładki z serii Zaczytaj się. Mają w sobie coś takiego co przykuwa uwagę i sprawia, że książka faktycznie jest niesamowita!

Miejsce nr. 6
Szalona panna Mathley no kupiłam ją ze względu na te megaśną okładkę, która jak dla mnie jest przefajna. Jak szalona to po całości. Się zastanawiam czemu jeszcze jej nie przeczytałam ...

Miejsce nr. 5
Podaruj mi miłość magia świąt zawarta w okładce jest czarująca. Dlatego też czytanie jej w święta było miłym przeżyciem.

Miejsce nr. 4
Pulse zmysłowa, urocza okładka zapowiadająca nam coś więcej niż zwykły romans. Czy sprosta oczekiwaniom? Zobaczymy ♥

Miejsce nr. 3
Na krawędzi nigdy smutna dziewczyna, która roztopiła moje serduszko, gdy tylko zobaczyłam książkę na zszywce. Wszystko zawarte w okładce cóż chcieć więcej?

Miejsce nr. 2
W poświacie księżyca, zapowiada nam romans z gatunku tego co uwielbiam najbardziej, więc oby mnie nie rozczarowała. Przyznacie, że okładka magnetyczna?

Miejsce nr. 1 
Hopeless od zawsze wam powtarzam, że ta okładka jest przeboska i dlatego ma tak wysokie miejsce! I to dobry przykład, że oceniając książkę po okładce nie zawsze się sparzymy :D


A wasze TOP 7 jak wygląda?

Czytaj dalej

Read More Books Challenge - Strażniczka Bramy - Michelle Zink

Cześć słonka!
Dziś kolejna nominacja tym razem od Magic Wizard autorki bloga Zaczytana w Fantastyce. Dziękuje ci bardzo ♥ Dzięki tobie miałam motywację by przeczytać drugą część cudownej powieści. Przepraszam za poślizg! :(
Przypominamy zasady?
Więc nominuję kilka osób, które w przeciągu 2 tygodni muszą przeczytać i zrecenzować te książkę podpisując post jak ja i nominować kolejne osoby! :D
Czas nominacji!
1. Kitty z bloga Biblioteczka ciekawych książek - "Drżenie" - Maggie Stiefvater (wreszcie się doczekałaś! ♥)
2. Latte z bloga Bookblog "Bez słów" - Mia Sheridan

Dziś tak mało osób nominowanych bo jeszcze jedno Read More Books Challenge przede mną i tam zaszaleje! :D Przechodzimy do recenzji!




"Musimy być ze sobą szczerzy, nawet jeśli jest to bolesne."

Tytuł: Strażniczka Bramy
Seria: Bliźniaczki Milthrope
Autor: Mitchelle Zink
Liczba stron: 383
Liczba rozdziałów: 34
Wydawnictwo: TELBIT
ISBN: 978-83-62252-15-2

    Lia przebywa od kilku miesięcy w Londynie, gdzie wspólnie z Sonią próbują szukać stron księgi, zaginionych Kluczy,a przede wszystkim Sonia uczy Lię jak rozwinąć ukryte w niej zdolności. Gdy pewnego dnia do miasta przyjeżdżają ciotka Virginia, Luisa i Edmund wszystko zaczyna przybierać szybszy obrót. Nasza główna bohaterka wybiera się w podróż do Altus gdzie czeka na nią ciocia. Podczas podróży dziewczyna dowiaduje się komu może zaufać, czy przyjaciele są nimi nadal, a przede wszystkim poznajemy nową osobę - Dimitra, który namiesza w życiu uczuciowym Lii.
Komu Lia może zaufać i czy odnajdzie to czego szuka?

"Głos Dimitriego odzywa się w okolicach mojego ucha.
- Potrzebuję mniej snu, niż ci się wydaje. Poza tym ostatnio, kiedy zasypiam, i tak śnię o tobie."

    Na samym początku książki zaczęłam się zastanawiać co autorka może wymyślić, czym mnie zaskoczyć. I powiem wam, przeszła moje oczekiwania!
   Styl jest znów prosty. Nie ma tu długich opisów, dialogi są fajnie skonstruowane i nie ma trudnych wyrazów. Gdy pojawiają się opisy nie przytłaczają i nie robią się zagmatwane jak miało miejsce w Delirium co mnie irytowało. Tu czytało się szybko, lekko i chciało się czytać opis przeżyć, świata czy postaci.
    Akcja zawiera tyle zwrotów akcji, że serce na przemian uspokaja się i galopuje. Nie pogubimy się jednak bo każde następne wydarzenie wiąże się bezpośrednio z poprzednim. Czy można chcieć czegoś więcej? Akcja się nie wlecze. Leci swoim umiarkowanym tempem, które podobało mi się najbardziej. Wszystko zawarte na 383 stronach powieści jest spójne, całe i klimatyczne. Ach i akcja dzieje się w XIX wieku więc to kolejny plus, ale chyba o tym wspominałam w recenzji Proroctwa.
    Bohaterowie zaskoczyli mnie. Jedni pozytywnie inni wręcz przeciwnie. Na jednej bohaterce się zawiodłam, ale cóż takie życie. Lia jest silną osobą, która gdy obierze jakiś cel nie poddaje się gdy pojawiają się problemy choć bardzo by chciała, jest wytrwała. Dimitri cudowny, kochany Dimitrii, który pojawia się niespodziewanie, ale lepiej pasuje mi do Lii niż James, który ... no po prostu gość mi nie leży xD Zwariowane przyjaciółki też  odgrywają duże role i są oparciem dla bohaterki.
    Okładka... cóż nie jest tak magiczna jak w przypadku poprzedniej części bo pochodzi z biblioteki, gdzie grzbiet, okładka są zagięte. Ale w środku ma zachowany swój klimat.              Książka pokazuje nam jak wszystko w życiu się zmienia. Nie zawsze możemy ufać tym, których kochamy. Że życie nie zawsze bywa łatwe, ale trzeba przyjąć to co dał nam los, bo nikt nie zrobi tego za nas, nikt nie zmierzy się z naszymi problemami. Sami musimy obierać dobrą drogę, odpowiedzieć się po właściwej stronie by jakoś móc funkcjonować w tym szybko zmieniającym się świecie.

   Wybaczcie za tak krótką recenzję, ale nie chciałam za dużo zdradzać, a wczoraj mój mózg nie ogarniał i nie chciał współpracować :D

"- Czy Bracia mieszkają tu na wyspie z Siostrami? 
- Oczywiście. - Nie wygląda na zdziwioną moim pytaniem. - Mieszkają w Pałacu, tak jak wszyscy. 
- Pod jednym dachem? Patrząc na mnie, Una uśmiecha się. 
- To tylko w waszym świecie, Lia, rzadko zdarza się, żeby mężczyźni i kobiety mieszkali razem we wzajemnym poszanowaniu. Tylko dla was niezwykły jest fakt, że okazują sobie wzajemnie uczucia poza małżeństwem. - Ale... naturalnie mieszkają razem po ślubie... - Dlaczego ślub miałby być konieczny, aby wzajemnie się szanować?"
Czytaj dalej

Tagged Book TAG


Cześć książkowe potworki! :)
Dziś przychodzę do Was z bardzo ciekawym TAGiem, który pierwszy raz zobaczyłam u Ady. I właśnie jej dziękuje za nominację! <3


Albo Albo Book TAG, czyli książka, co do której nie możesz się zdecydować, czy Ci się podobała, czy nie.

Szczerze? Nie mam takiej. Albo mi się podoba albo nie, nie ma nic pomiędzy.

Coffee Book TAG, czyli książka dla koneserów.
Może Miłość silniejsza niż śmierć - Danielle Steel. Cudowna powieść.

My Little Pony Book TAG, czyli książka dla dzieci, z którą zapoznałeś się dopiero niedawno.
Takiej pozycji nie mam obecnie.

Social Media Book TAG, czyli bardzo znana książka, na punkcie której wiele osób ma bzika.
Czerwona królowa przecudowna!  

Disney Book TAG, czyli książka, do której wszyscy oprócz Ciebie mają jakiś sentyment.
Nie wiem, może Zmierzch wiele osób go uwielbia, a ja po prostu nie znoszę :D 

Polscy Booktuberzy Book TAG, czyli książka/seria, która ma dużo bohaterów.
Em... Starszy pan musi umrzeć -Alessia Gazzola. 

Book TMI Book TAG, czyli książka, która jest długa, a mimo to przeczytałeś ją w mgnieniu oka.
Pewnie Dary Anioła - Miasto zagubionych dusz. Miało dużo stron, jednak tego nie odczułam. 

Zombie Apocalypse Book TAG, czyli książka, która teoretycznie powinna być straszna, ale ciebie nie przestraszyła.
 Przebudzenie. Stanowczo nic strasznego, a król horroru w końcu napisał :( 

7 deadly sins Book TAG, czyli książka, której bohater ma coś na sumieniu.
Możliwe, że jakaś była, tylko nie mogę sobie przypomnieć jaka. 

Big book Book TAG, czyli książka, której bohater zmaga się z otyłością.
Nie czytałam.

Tagged Book TAG, czyli nominuję kilka osób:
Szara kawiarenka
Czytaj dalej

Delirium - Lauren Oliver

"Ten, kto skacze do nieba, może upaść, to prawda. Ale może też poszybować w górę."

Tytuł: Delirium
Seria:
Autor: Lauren Oliver
Liczba stron: 355
Liczba rozdziałów: 27
Wydawnictwo: Otwarte
ISBN: 978-83-7515-156-5

    Lena żyje w świecie gdzie miłość zwana potocznie amor deliria nervosa, jest zakazana. Gdy dziecko kończy lat 18 zostaje poddane zabiegowi podczas, którego zostaje wstrzyknięte lekarstwo na miłość. Po tym zabiegu nie czuje się nic: bólu, cierpienia, radości, a przede wszystkim miłości. Człowiek staje się obojętny na całe swoje życie. Dostaje przed leczeniem wykaz kandydatów na przyszłego męża a potem przydział. I tak kręci się machina leczonych.
    Matka Leny jednak nie została wyleczona, przez co do zabiegu podchodziła kilka razy. W noc tuz przed czwartym zabiegiem, gdy Lena miała sześć lat matka postanowiła zrobić jedyną rzecz jaka jej pozostała. Skoczyła z klifu skazując tym samym dwie swoje córki na los zakażonych poważną chorobą osób, które znaleźć się musiały pod opieką ciotki.
    Dziewczynę poznajemy tuż przed zabiegiem, do którego się solidnie przygotowuje, nie widzi w nim nic złego, a przeciwnie uważa go za niezbędny. Jednak poznanie przypadkowego chłopaka zmienia jej cały pogląd na swoje życie, otaczający ją świat i MIŁOŚĆ! Już nie chce być wyleczona, chce zaznawać tej miłości.
   Czy świat w jakim żyje jest na prawdę dobry? Czy nie ma przed nią tajemnic?

"Życie nie jest życiem, jeśli się przez nie tylko prześlizgniesz. Wiem, że jego istota polega na tym, by znaleźć rzeczy, które mają znaczenie, i trzymać się ich, walczyć o nie i nie odpuścić."


   Bardzo byłam jej ciekawa, szczególnie po morzu pozytywnych opinii. A dostałam tak kiepską podróbkę Igrzysk Śmierci, Dawcy, czy nawet Niezgodnej, że mam ochotę spalić ją na stosie.
    Styl autorki jest jedną wielką porażką. Tak rozbudowanego opisu wszystkiego co jest w okół nie spotkałam już dawno. Opis co może stracić zająłby mi co najwyżej 2 zdania, ale autorce zajął pół strony. Dialogi występują w takiej ilości, że powinny być pod ochroną jako gatunek zagrożony wyginięciem, a cała akcja wlecze się jak ślimak.
   Co do akcji to, że się ciągnie swoją drogą, kolejną jest to, że pomysł może i był dobry, ale wykorzystany fatalnie. Jeśli czytaliście Dawcę (odsyłam do recenzji jak coś) zobaczycie w tym dużo podobieństw. Kobieta i mężczyzna dostają swoją parę, posiadają dziecko (tu akurat normalnie mogą je posiadać jak ludzie, a nie dostają z przydziału  przez wyznaczone do tego kobiety), wychowują je bez miłości rodzicielskiej tylko po to by przygotować je do tego samego. Nie ma podziałów jak w Igrzyskach czy Niezgodnej, ale podobieństwo jest uderzające. Występują dobrzy i cudowni - czyli świat w którym żyje Lena, i margines społeczny, wyrzutki - czyli Odmieńcy którzy są przeciwni temu całemu systemowi. Ot taka nowość! (Ciekawe po której stronie jest nasza bohaterka)
   Bohaterów tak wkurzających też dawno nie spotkałam. Nasza cudowna Lena na początku po prostu dała by się pokroić za system w , którym żyje za to że ktoś źle coś powiedział, a potem bum przemiana i jest inaczej. Najgorsze jednak jest to, że po jednej sytuacji straciłam do niej całkowicie sympatię (której nie miałam).  Zachowała się jak rozwydrzony bachor, który nie dostał tego czego chciał więc Bogu ducha winne osoby za to obarcza. Jej przyjaciółka jest śledzona przez głupotę Leny, ale nie trzeba strzelić focha bo nie zrobi dla niej niebezpiecznej rzeczy, by kochana Lena znów poczuła się dobrze. Autorka starała się przedstawić ją jako silną, dobrą dziewczynę, a wyszła z tego lekkomyślna wariatka, którą miałam ochotę zamordować.
Aleks w cale nie poprawiał sytuacji, było mało tekstu, który by zobrazował bardziej te postać poza tym, że Lenie kolana miękły za każdym razem, gdy na niego patrzyła co było mega irytujące. Tak więc no. A Aleksa autorka przedstawiła jako heroicznego bohatera, który jak dla mnie był mega głupi.
    Okładka do najgorszych nie należy, ale też za rewelacyjna nie jest. Ot przeciętna.
    Zastanawiam się co mnie urzekło w tym wszystkim, ale nie znajduje nic co by przemówiło na korzyść. Po kolejne części nie sięgnę to jest bardziej pewne niż nie i jak najszybciej chcę ją zapomnieć, ale mam nieodparte wrażenie, że będę ją pamiętać aż do Aizheimer'a, więc no dziękuje pani Lauren Oliver za kawał dobrej roboty. Książki nie polecam, chyba że macie ochotę jak ja przerzucać kartki i zastanawiać się w którym momencie nie wyrzucić jej przez okno. Dałam jej szansę i nie odłożyłam jej myśląc, że może coś się poprawi, coś się polepszy, ale nie. Im dalej w las tym ciemniej i tak też tu było.

"Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą."

Przepraszam za taką sarkastyczną recenzję, ale im czytam mój tekst tym się przekonuje, że innych słów nie znajdę jednak.

Czytaj dalej

Pacjentka z sali numer 7 - Baptiste Beaulieu

" Życie to dar. Łatwo o tym zapomnieć. Czujesz ciepło na twarzy? Czujesz, jak promienie prześlizgują ci się przez palce? Czujesz, więc żyjesz. Nie zapominaj o tym."

Tytuł: Pacjentka z sali numer 7
Autor: Baptiste Beaulieu
Liczba stron: 300
Liczba rozdziałów: 7 dni  i 1 noc
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 83-241-4971-1
Ocena: 7/10

   Młody lekarz przez 7 dni i 1 noc opowiada nam zmagania o walkę życia człowieka. Pracuje w szpitalu, gdzie odbywa staż zawodowy przygotowujący go jak najlepiej do roli jaką obrał sobie w życiu. Na piątym piętrze Opieki Paliatywnej w sali numer 7 leży pięćdziesięciokilkuletnia kobieta. Gaśnie w oczach, jednak czeka na syna. Młody lekarz robi wszystko by kobieta doczekała jego przyjazdu. Codziennie po kilka godzin spędza u Kobiety Ognistego Ptaka opowiadając jej o szpitalu, śmiesznych czasem smutnych historiach związanych z tym zawodem. Nie poddaje się. Personel szpitala stara się mu w tym pomóc i albo opowiadają jemu historię, które przekazuje kobiecie, albo sami jej opowiadają. To niezwykła więź.
    Oprócz utrzymania przy życiu kobiety mężczyzna spotyka się z odrzuceniem starszych czy młodszych przez rodziny, z próbami samobójczymi, wyimaginowanymi przypadłościami jak i bardzo poważnymi.
   Czy jego historie będą mieć zbawienny wpływ na jakiegoś pacjenta? A szczególnie pacjentkę z sali numer 7?

" Z życiem nigdy nie ma problemu.Toczy się.By czynić cuda z najdrobniejszych rzeczy.Toczy się. "


   Kupując książkę spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Dostałam jednak porządną lekcję od życia, które nam zdrowym ludziom często wydaje się złe, niesprawiedliwe. Ale czy ktokolwiek z nas zastanowił się nad cierpieniem, nad tym jak będzie wyglądało nasze życie za kilka, kilkadziesiąt lat? Książka pokazuje kruchotę życia, ból, oczekiwanie, trudną czy bolesną śmierć. Nie ma co się oszukiwać książka jest dla ludzi o mocnych nerwach, którzy nie przerazi opis raka, czy innych chorób wymienionych w powieści. Są fragmenty obrzydliwe (których wam nie przytoczę bo nie dojdziecie do końca recenzji, a trochę jeszcze mam do napisania xD). Ale wszystko jest związane z naszym człowieczeństwem, a takie przypadki w szpitalach na prawdę można spotkać. Człowiek jest tylko człowiekiem, czyż nie?
   W każdym razie, historia tutaj opisana jest swego rodzaju fikcją literacką. Na samym początku autor podkreśla, że to co znajdziemy w książce działo się na prawdę jednak pozmieniał imiona, wiek, a kobiety są na prawdę mężczyznami. Jednak czytając to czułam się jakbym była tam i jakby te opowieści działy się na moich oczach. Nie czuć było tego takiego wymuszonego stylu.
   A propos stylu. Książka podzielona jest jak pamiętnik mamy dzień 1 i od rana do wieczora zapiski. Tylko, że są tak chaotyczne, że gubiłam się co chwilę. Autor zaczyna z jedną powieścią, przeskakuje do drugiej, a kończy na trzeciej. MASAKRA. Jednak każda anegdota wprawiała mnie w taki śmiech, że czytając ją w szpitalu ludzie patrzyli jakbym pomyliła oddziały i miała wylądować u czubków. Za to ogromny plus.
   Bohaterów nie czuję się zobowiązana oceniać, gdyż (nie wiem jak to ująć ale spróbuję) no tak jakby są to ludzie jak my w różnym wieku z różnymi chorobami więc zachowują się w taki a nie inny sposób. Choroba z człowiekiem robi swoje.
   Akcji też za wiele nie było bo on tylko opisywał po kolei jak mu mija dzień, dopisywał anegdoty. Także ciężko cokolwiek z tego wywnioskować.
   Powiem wam szczerze, że miałam chwile zwątpienia szczególnie na początku (o czym Kitty wie doskonale xD), ale potem czytałam tylko dla anegdot, a stopniowo wciągnęłam się w całość. Jednak wiem że to nie są moje klimaty. Czytanie o krzywdzie ludzkiej, o cierpieniu stanowczo sprawiło, że doceniam takie życie jakie mam, ale i boję się tego co będzie może nie długo, może za paredziesiąt lat. Także takie refleksje są straszne dla mojej psychiki i nigdy więcej. Wiem, że co chwilę w szpitalu ktoś zmaga się z podobnymi chorobami jak bohaterowie w książce, ale strasznie to przybija i nie, po prostu mówię, jeśli ktoś ma słabe nerwy lepiej niech nie bierze do ręki tej książki bo będzie jeszcze gorzej.


Wszystkie blogi nadrobię dziś i jutro! I przepraszam, że znów was zaniedbałam :(
Czytaj dalej

Powrót do Daringham Hall - Kathryn Tylor


"- Przypuszczam, że jest przyzwyczajony do lepszych warunków - odparła krótko, starając się przybrać obojętny ton. 
Sienna kiwnęła głową.
- Ma apartamenty przy Central Parku - oznajmiła, a jej gładki uśmiech stał się nieco współczujący."

Tytuł: Powrót do Daringham Hall
Seria: Daringham Hall
Autor: Kathryn Tylor
Liczba stron: 295
Liczba rozdziałów: 37
Wydawnictwo: Otwarte
ISBN: 978-83-7515-348-4
Ocena: 8/10

   Ben mieszka w Nowym Jorku, gdzie jest wpływowym biznesmenem. Gdy był małym chłopcem zmarła mu mama. Od tej pory radzi sobie sam. Na łożu śmierci kobieta wyjawiła mu sekret jakim było to, w jaki sposób zachował się ojciec Bena, jednak nie podała jego nazwiska. Chłopiec obiecał, że nie będzie go szukał. Jednak z biegiem lat coraz bardziej zależało mu na odegraniu się na mężczyźnie, który źle potraktował jego ukochaną mamę.
   Kate mieszka w Anglii, gdzie jest weterynarką. Ludzie uwielbiają Kate, a ona sama pomaga każdemu jak tylko potrafi najlepiej. Jej rodzice zginęli w wypadku, wychowana przez ciotkę, która nie jest dla niej zbyt miła. Dziewczyna większość swojego życia spędziła w posiadłości Camdenów - Daringham Hall, gdzie przez wszystkich była traktowana jak członek rodziny.
   Gdy pewnego dnia Ben przyjeżdża do Anglii i dostaje polanem w głowę od Kate traci pamięć. Dziewczyna bierze na swoje barki pomoc biednemu mężczyźnie. Szybko się zaprzyjaźniają, a miejscowi zaczynają traktowac Bena jak jednego z nich. Nawet w Daringham Hall każdy zaczyna darzyć go sympatią.
   Jednak Ben przypomina sobie kim jest i w jakim celu przybył do /Anglii. Czy uda mu się odebrać to co powinno należeć do niego?

"- Nie chcę.
Drgnął mu mięsień na policzku i opuścił rękę. Lecz zanim się odwrócił, Kate stanęła na palcach i objęła go za szyję. Z drążącym uśmiechem spojrzała na niego.
- Za nic w świecie nie chcę, żebyś nad sobą zapanował."
    Książkę mogłam sobie wybrać w ramach zapsania się do klubu Książki kobiecym okiem. Mój wybór padł od razu na te pozycję. Nie żałuję. Lekka, niezobowiązująca powieść o problemach niekiedy innych niż nasze.
   Akcja toczy się przystępnie. Wszystko jest dobrze rozpracowane. Nie ma w niej jakiś większych rozdrobnień. Pisana z perspektywy nie tylko Kate i Bena, ale także Camdenów czy innych osób postronnych. Jest to bardzo dobry zabieg pozwalający ujrzeć nie tylko jedne problemy z innych perspektyw, ale także problemy innych bohaterów. W większości książek postaci drugoplanowe nie zmagają się z niczym szczególnym, a w tej pozycji tak nie jest. I to jest ogromny plusik! Mimo, iż akcja nie leci jakoś szybko można się łatwo w niej odnaleźć i się nie zgubimy. Więc no kolejny plus za to.
    Styl autorki jest jak najbardziej w porządku. Nie występują trudne słowa, nie trzeba patrzeć co chwila na przypisy wyjaśniające, ani nie zawiera scen 18+. Owszem na dole okładki pisze coś o erotycznej miłości "Daringham Hall” to pełna subtelnej erotyki romantyczna trylogia, w której miłość może ocalić teraźniejszość."  ale z erotyką nie ma to wspólnego NIC. Szczerze to właściwie spodziewałam się erotyka i dostałam tylko jedną taką scenę, która nie była ani wulgarna ani nic takie o jak w każdej książce dla dziewcząt można spotkać, także niech was to nie zniechęca.
Dialogi też były raczej w mniejszym niż większym stopniu rozbudowane i nie były przesadnie ambitne także no.
   Bohaterów polubiłam wszystkich. Na początku Ben mnie trochę zdenerwował, bo był takim dupkiem jakich mało. Ale w końcu nigdy nie byłam w jego sytuacji, więc starałam się go trochę zrozumieć i popatrzeć na to z pewnym dystansem. Był upartym i dążącym do celu facetem za co ma takie pół na pół w ocenę. Kate była przesłodką, szaleńczo zakochaną osobą wiec jej zachowania też można było sobie jakoś wytłumaczyć. Reszta bohaterów była dobrze wykreowana i na prawdę nie ma się do czego przyczepić. Jednak by zyskać miano mojej najlepszej przyjaciółki lub męża trzeba się postarać bardziej. I tu się zawiodłam. Myślałam, ze i w tych bohaterach to odnajdę jednak się myliłam, ale nie zniechęcajcie się bo są to dobre postaci.
   Okładka jest taaka kochana. Na prawdę mnie urzekła. W sumie chyba każda okładka każdej mojej książki musi mieć w siebie to coś :D Dlatego też wybrałam ją i nie żałuję ;D
   Książkę polecam mimo iż nie jest jakimś arcydziełem. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie i będzie to przyjemna lektura. Czy zapadnie wam w pamięć i czy Ben zostanie waszym mężem, a Kate przyjaciółką musicie się sami przekonać.
   Pozycja daje nam obraz problemów z jakimi zmagają się ludzie i często ciężko nam postawić się w czyjejś sytuacji, ale może ta książka trochę wam w tym pomoże. Mi pomogła przez co patrzę na życie, że nie jest znowu takie złe jak mi się wydaje, a niektórzy mają gorzej niż ja. Więc trzeba cieszyć się życiem i brać z niego jak najwięcej. (Boże ostatnio chyba pogoda działa na mnie motywująco! :D)

"(...) w jej oczach zawsze jest jakiś smutek, cień, który nieustannie jej towarzyszy, nadając spojrzeniu głębię, która od samego początku zwróciła jego uwagę. Budziła w nim coś, co wydawało mu się znajome, choć nie umiałby tego wyjaśnić."

Za książkę dziękuje wydawnictwu Otwarte i Klubowi Książki kobiecym okiem
Czytaj dalej

Czas podsumowań


Hejka! 
Jako, że maj rozpoczął się już chwilkę temu, postanowiłam połączyć podsumowanie maratonu z podsumowaniem miesiąca. Zacznijmy od miesiąca. 

Do mojej biblioteczki zawitały prawdziwe skarby! I to nie tylko za sprawą wymian, zakupów, ale i wygranych w konkursie! A więc tak :D
Tease - Amanda Maciel ( wygrana w konkursie u Książko miłości moja )
Ugly Love - Colleen Hoover ( z cudownym autografem dzięki Bookworm )
Anatomia uległości - Augusta Docher ( wymianka z Bookworm <3 )
Kopciuszek - Disney ( kupione w Biedronce )
Bez Słów - Mia Sheridan ( kupione na Znak.com.pl )
Dopóki cię nie zdobędę - Samantha Hayes ( kupione w księgarni przy szkole )
Piękne istoty - Kami Garcia i Margaret Stohl ( wymianka z Lunatyczką <3 )

Przeczytałam:
1. Nicola Doherty - "Z miłością jej do twarzy" 400 Stron
2. Aprilynne Pike - "Skrzydła Laurel" 257 Stron
3. Jus Accardo - "Dotyk" 340 Stron
4. Carina Bartsch - "Lato koloru wiśni" ♥ 490 Stron
5. Colleen Hoover - "Ugly Love" ♥ 338 Stron
6. Mia Sheridan - "Bez słów" ♥ 382 Stron

7. Daniell L. Jensen - "Porwana Pieśniarka" ♥ 287 StronŁączna liczba stron: 2494 co daje 83 stron dziennie
Najlepsza książka: Każda z serduchem przy tytule :D
Najgorsza książka: Hm ... Raczej najgorszej nie ma. Nudziłam się tylko przy Dotyku :D
Napisałam: 14 postów w tym: 1 podsumowanie, 8 recenzji  2 TAGi i 2x Problemy fantastycznych dziewczyn i Majowy Maraton
Łączna liczba wyświetleń: 31 865
Łączna liczba komentarzy: 2201
Łączna liczba obserwatorów: 129

Dodatkowo: 
Wystartował Book Tour z książką Colleen Hoover, więc wszystkie zgłoszone osoby, proszę o oczekiwanie na e-maila ode mnie :) 


Pokrótce przypomnę konkurencje: 
3O kwietnia - książka z wiosenną okładką - "Zieleń Szmaragdu" - Kerstin Gier 452 strony
O1 maja - pierwszy tom cyklu, który chcę przeczytać - "Delirium" Lauren Oliver - 357 stron
O2 maja - książka zakupiona w ubiegłą wiosnę - "Kopciuszek" Disney - 147 stron
O3 maja - książka historyczna - "Złoto Himmlera" Leo Kessler - 275 stron 

Łącznie: 1231 stron. 
Przeczytałam praktycznie wszystkie oprócz tej historycznej, nie żebym nie próbowała doszłam do 2 rozdziału i po prostu natłok nazwisk mnie przerósł :D Raczej książka nie dla mnie choć zmierzę się z nią może niebawem :D 

Uwielbiam maratony, a co za tym idzie oczekujcie czegoś fajnego w czerwcu! :D 

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! 
Trzymajcie się i do kolejnej recenzji <3
Czytaj dalej

Czytelnicze nawyki TAG


Cześć kochani !
Dziś przychodze do Was z nominacją do cudownego TAGu. Za nominację dziękuje ślicznie Lunatyczce , która zawsze wie co mi się podoba ;D
I przepraszam, że tak długo mi zajęło opublikowanie tego :D Tak więc dziś dowiecie się co nie co o moich nawykach :D

1. Czy masz konkretne miejsce do czytania?
Przeważnie czytam na łóżku lub na kanapie w kuchni więc można powiedzieć, że mam dwa takie swoje miejsca. Przyznam Wam się, że wolę to w kuchni bo blisko do lodówki (ale ciii to tajemnica xDD)

2. Czy w czasie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru?
Zakładek. Obecnie dzielę je na dwie kategorie, zakładki do domowych książek, zakładki do książek z biblioteki. I nie, nie faworyzuje nikogo.Po prostu mam taką zakładkę, że bym chyba umarła gdybym ją "sprezentowała" bibliotece ;D A uwierzcie już raz mi sie to zdarzyło :(

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron?
 Okrągłą liczbę stron przyznam szczerze dawniej praktykowałam. Teraz wystarczy, że zatrzymam się na rozdziale. Tak jest lepiej po prostu bo wiem gdzie skończyłam czytać.

4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania?
Oczywiście, że piję. Bez herbatki czy gorącej czekolady nie ma czytania. A jem taki "suchy prowiant" typu ciasteczka, paluszki, czy płatki do mleka. Z moim talentem boje się, że upapram kartki ;D (nie zdarzyło się, ale lepiej dmuchać na zimne)

5. Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz oglądać film lub słuchać muzyki w trakcie czytania?
Nieee. Mnie nawet szum chodzącego laptopa rozprasza ;D Czasem łapie się na tym, że zamiast się skupić na tym co czytam słucham jak szumi no to kurczaki ;D jestem dziwna ;>

6. Czy czytasz jedną książkę czy kilka na raz?
Kilka na raz. Nie przeszkadza mi to, że inne wydarzenia czy bohaterowie ogarniam wszystko z każdej. Pamiętam raz mama się zapytała czy wiem cokolwiek z tych 3 powieści które czytam, a ja pokazując każdą książkę zaczęłam jej opowiadać ze szczegółami. Przy połowie drugiej dała sobie spokój xD

7. Czytasz w myślach czy na głos?
W myślach. Na głos bym się nie skupiła. Nie lubię swojego głosu i bym się pewno zastanawiała " kto to do choinki czyta?! " xDD

8. Czytasz w domu czy gdziekolwiek?
W domu czyta mi się najlepiej. Jednak czasem jak nie ma wielu ludzi to czytam u lekarza, czy w autobusie. Jednak to na dłuższe podróże może być zabójcze z moją chorobą lokomocyjną. Więc po co ma mnie mdlić, wolę poczytać w przyjemnych warunkach.

9. Czytasz na przód, poznając zakończenie ? Pomijasz fragmenty książki?
I to jest dobre pytanie. Bo nie zawsze. Ale przyznam się Wam, że zawsze zaczynając książkę idę na tył patrzeć ile ma stron, rozdziałów, mimochodem czasem ostatnie zdanie sobie przeczytam. Ale nie zawsze sobie spojleruje co to to nie! :D A fragmentów nie pomijam. No chyba, że są pisane po łacinie, albo w innym fikuśnym języku ;D

10. Czy zaginasz grzbiet książki? 
Nie! O.o Boże tego to ja nie lubię strasznie. A jak ktoś, komu pożyczę skarba tak mi zrobi mam ochotę mordować :( Jak tak można? :(

Nominuję każdego, kto jeszcze nie ma tego TAGu u siebie. Bo nie pamiętam kto go robił, a kto nie, a fajnie jest czytać o Was książkoholicy takie rzeczy! :D więc kto obiecuje, ze wykona TAG u siebie ?

Wybaczcie moje rozciągnięte odpowiedzi na pytania, mam dziś słowotok i na żywo i na blogu. Mam nadzieję, że wytrwaliście i Was nie zanudziłam totalnie! :D
A więc do kolejnej recenzji! :)

Czytaj dalej