Rozdział 7 ...

I oto kolejna część waszych ulubieńców.
Do kolejnego rozdziału dzieli was 4 komentarze.
Do dzieła ! :D
Szczęśliwego Nowego Roku !!  
_______________________________________

Wychodzili już z ciemnego zaułka, gdy przed nimi stanęło dwóch uzbrojonych w kołki mężczyzn. Pierwszy był mniejszy o co najmniej głowę od drugiego, lecz byli dobrze zbudowani co mogło dać im pozory przewagi. Przekładali zgodnie kołki z prawej do lewej ręki. Suri stała sztywno obok Dejdar’a. Nie wiedziała jak ma się zachować. Nigdy jeszcze nie musiała walczyć. Nie z kimś o wiele od niej większym. Jestem od nich silniejsza – pomyślała z ulgą – jestem przecież wampirem. Gorzej jeśli i oni są wampirami. – przełknęła głośno ślinę czując wielką gulę w gardle.
Widziała opanowanie w oczach partnera i szyderstwo na twarzach przeciwników.
- O co chodzi panowie? – z chłodem w głosie zapytał Dejdar. – mniemam, że z kimś nas mylicie.
- Obawiam się, że jednak nie. Szukamy jej – wyższy wskazał kołkiem Suri, a ona poczuła, że cała krew odeszła jej z twarzy. -  więc nie traćmy czasu na zbędne dyskusje i raz dwa będzie po wszystkim – zaczął powoli podchodzić do niej. Szedł dumnie jakby z najwyższym majestatem.
Dejdar stanął przed Suri i zasłonił ją. Drugi nie czekając ani chwili dłużej rzucił się na niego. Gdy oni zniknęli w wirze walki przez myśli dziewczyny zaczęły przelatywać różne obrazy z życia. Wiedziała, że nadszedł koniec bo nawet gdyby Dejdar’owi udało się ujść z życiem i zabić tamtego to może dla niej być już za późno. Koniec zbliżał się nie ubłaganie. Mężczyzna przystawił kołek do jej serca.
- Dlaczego to robisz ? – spytała, a jej głos zadrżał. Skrzywiła się. Chciała pokazać, że jest silniejsza i się nie boi mimo wszystko.
Nieznajomy zaśmiał się złowrogo odrzucając głowę w tył. Krew przeszło jej przez myśl widząc odsłonięte gardło napastnika. Zaczęła kalkulować plusy i minusy ustawienia. Nie była w najgorszej pozycji.
- Do prawdy zabawne. Pomyśl ślicznotko dlaczego ktoś mógłby chcieć twojej śmierci. Osobiście nic do ciebie nie mam i nawet mogło by być fajnie – przesunął kołkiem po jej ciele – jednak nie! Praca jest ważniejsza od takich błahostek. – uśmiechnął się pokazując zęby.
Zrobił krok na przód, a ona poczuła, jak kołek jest coraz bliżej. Syknęła robiąc unik i w mgnieniu oka znalazła się za nim. Chwyciła jego jasne włosy i odciągnęła w tył głowę. Czuła zaskoczenie przeciwnika. Wiedziała, że ma jedynie kilka sekund przewagi jednak postanowiła zaryzykować.
- Ten kto cię przysłał nie wspominał nic o tym, że młode wampiry są wiecznie bardzo, ale to bardzo głodne? No cóż sam się o tym przekonasz. – obnażyła kły i wgryzła się w jego gardło.
Nie zaczęła jeszcze dobrze pić, gdy mężczyzna zaczął się wyrywać i udało mu się jej oswobodzić.
- Zrobiłaś błąd, bardzo poważny błąd dziewczynko. Teraz umrzesz i nic mnie nie powstrzyma! – warknął. Rana na szyi zdążyła się już zabliźnić. O matko – pomyślała uderzając z całym impetem o ścianę – jednak to wampir. Zaczęła się podnosić. Postawił ją na nogi jedną ręką.
- Brawo za szybką reakcję – przyparł ją ręką za szyję  do ściany.
Wbił kołek w jej ramię i przejechał nim mocno robiąc głęboką ranę. Krzyknęła czując tępy ból.
- Pożegnaj się z życiem - i nim zdążył wbić kołek w jej serce sam runął pod jej nogi z prowizorycznym patykiem wbitym w plecy.

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawe. Czekam na dalsze części!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo wciągające zakończenie :O prosze o informacje na temat kolejnych części :3 niemka95 // ANOTHERGRAPHICS.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite! Muszę stwierdzić, że jesteś stworzona do pisania. :) gratuluję talentu i życzę dalszych sukcesów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No nieźle! Ale mnie wciągnęło! Ciekawe co będzie dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy nowy rozdzial? ;-)

    Niemoge sie doczekac :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wciągnęłaś mnie! Nie mogę już się doczekać. ; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.