Gwiazd naszych wina - John Green książka vs film

Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Liczba stron: 310

Wydawnictwo: Bukowy Las
ISBN: 978-83-64481-17-8  

    Hazel ma szesnaście lat i nowotwór tarczycy z przerzutami do płuc. Co tydzień uczęszcza na grupę wsparcia. Tam poznaje Augustusa. Chłopak również cierpi z powodu nowotworu. Między tym dwojgiem nawiązuje się rozmowa, później zaczynają wymieniać sms'y. Są ze sobą coraz bliżej.               Pewnego dnia wymieniają się książkami. Hazel daje mu swoją ulubioną książkę holenderskiego pisarza. Dziewczyna ciekawa jest jak toczą się dalej losy jej bohaterów. Pisze e-mail do autora, a ten zaprasza ją do Holandii.
     W międzyczasie nasi bohaterowie przeżywają wzloty i upadki związane z chorobą ale zawsze są razem. Wspierają się.
Jak kończy się ta powieść?


"Okay?
Okay."

    Książka znalazła się w mojej biblioteczce przez zupełny przypadek. Każdy wstawiał fotki na instagram, więc jak tylko ją zobaczyłam nawet nie czytając tyłu książki wrzuciłam do koszyka. Z początku nie miałam jakoś dobrego, czy złego nastawienia do niej. Po prostu chciałam się dowiedzieć czegoś o postaciach, ale to co przeżyłam w ciągu kilku godzin (gdyż tylko kilka godzin zajęła mi lektura) po prostu otworzyło mi oczy. Otworzyło mi oczy na krzywdę ludzką, na straszne zmaganie się z chorobą, na to jakim cudownym uczuciem darzyło się tych dwoje chorych nastolatków. To było piękne i takie rzadko spotykane w dzisiejszych czasach. Płakałam razem z nimi, śmiałam się razem z nimi, przeżywałam to co oni. 
   Od razu po książce sięgnęłam po ekranizację, która również wywołała mnóstwo reakcji moich oczu. 
Oczywiście jak każdy film różniła się nieco od książki, ale była również cudowna. Troszkę denerwowałam na film i krzyczałam do monitora " jak mogliście to pozmieniać!" , "to nie było tak!", ale nie żałuję spędzania chwil z adaptacją czy książką. 
   Jest to poruszająca, a zarazem ciepła i urocza powieść. Panie Green jestem na pana zła, że tak to wszystko pan rozplanował, ale kocham pana i pana twórczość!!! 



"Niebiosa potrzebowały anioła [...]"

Ocena książki: 11/10
Ocena filmu: 9/10

Piosenka ze ścieżki dźwiękowej filmu. Ed Sheeran - All Of the Stars.


Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. A polecam :)
      Sama mam ochotę na odświeżenie sobie tego filmu ;)
      Buziaki!

      Usuń
  2. Ojej!
    Narobiłaś mi ochoty na ponowne przeczytanie, albo chociaż obejrzenie filmu. Ja niestety czytając książkę znałam jej zakończenie, bo mi siostra zdradziła, dlatego nie było takiego wielkiego szoku, ale i tak mnie chwyciło za serce. Gus jest jednym z moich ulubionych bohaterów.
    Film też mi się niesamowicie podobał. Chyba za sprawą aktorów, którzy moim zdaniem idealnie wcielili się w swoje role. I chyba Isaac podobał mi się w filmie najbardziej.
    A piosenka! Aaaa! Uwielbiam,uwielbiam, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki nie czytałam, ale oglądałam film. No dobra - próbowałam oglądać film. W połowie przerwałam, bo byłam tym zbyt nudzona. Mam wrażenie, że jestem jakimś ewenementem jeżeli chodzi o "Gwiazd naszych wina", który mógł co najwyżej płakać z nudów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio oglądałam film któryś juz raz z kolei strasznie smutna historia ale bardzo mi się podobał film książki nie czytalam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam, ale oglądałam film. Pamiętam, jak wszyscy mówili ,,ale super film'', ,,musisz go zobaczyć'' i takie tam. Powiem szczerze, że film nie przypadł mi do gustu. Może przez to, że nie lubię filmów o chorobach i wgl.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ani film ani książka nie dla mnie:P może mojej dziewczynie by się spodobała:P
    Recenzja książki Georga R.R. Martina - ''Tuf Wędrowiec'' już na moim blogu :)
    Recenzjonistycznie
    No Longer Nightmare

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja najpierw oglądałam film, a potem przeczytałam książkę, co chyba było błędem, bo pod zbyt wielkim wrażeniem byłam po seansie, by w pełni móc docenić książkę i do teraz uważam, że film był lepszy, choć wiem jak cudownym autorem jest John Green, bo przeczytałam sporo innych jego książek i go uwielbiam <3
    Pozdrawiam
    pisujesobie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. I książka i film były boskie! łzy same wchodziły do oczu i potem sobie samowolnie wychodziły. To było takie smutne:(
    zaczytanabella

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszyscy zachwycają się GNW. A dla mnie to tylko nieco wystająca ponad poziom przeciętnych młodzieżówek książka. Nie znaczy to, że jest słaba. Chodzi mi o to, że oczekiwałam od niej czegoś więcej. Pozdrawiam :)
    http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najpierw przeczytam, później obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie film był nieco lepszy, bo wywołał we mnie więcej mocnych emocji, a zachował to, co w książce było najlepsze, czyli dialogi, których Green jest mistrzem.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie książka była o wiele lepsza, chociaż film też niesamowicie mi się podobał ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę przeczytałam i również mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojeej, to jest jedna z moich ukochanych książek ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie nie moja tematyka, ale z tego co widzę książka łapie na razie same pozytywne recenzje ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.