wtorek, 14 lipca 2026

Love at first slight





Ostatnio moje duże oczekiwania brutalnie sprowadzają mnie na ziemię. Tak było i w przypadku tej książki, którą wręcz zmordowałam. Dawno tak nie męczyłam się podczas czytania. Tu wszystko działało mi na nerwy. Postaci poboczne w składzie rodzeństwo głównych bohaterów, przyjaciele to jakieś totalne nieporozumienie. Nie wytrzymałabym z nimi ani dnia. Naprawdę. Super, że Dorian martwił się o swoją siostrę Freye, ale to było tak dramatyczne. Ja rozumiem, że ona dużo przeszła i w ogóle ale litości, on miał wręcz obsesję. Kolejnym punktem było to, że Freya chodziła na ten sam uniwersytet, co facet, który ją skrzywdził. Ba jej brat i Milo, też tam chodzili i to nie pierwszy rok. Widząc to, wiedząc co mi zrobił nie poszłabym na ten uniwersytet. No nie chce mi się wierzyć, że ona tego nie wiedziała. 

Nie wiem co tu się zadziało, może to nie był mój czas na te książkę, albo może jestem na nią za stara, ale jak dla mnie była nudna. Przewracałam oczami co chwilę i nawet sporą ilość dialogów nie pomagała tego przetrwać, bo one też były płaskie. Książka ma swoich zwolenników i fajnie jest wyrobić sobie samemu zdanie. Nie odradzam. Mnie się nie spodobała, ale być może komuś z was przypadnie bardziej do gustu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger