Papierowe Miasta - John Green

"[...] Możesz się przekonać, jakie to  wszystko jest sztuczne. Nie jest nawet na tyle trwałe, by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto. [...]"

Tytuł: Papierowe Miasta
Autor: John Green
Liczba stron: 393
Wydawnictwo: Bukowy Las
ISBN: 978-83-8374-000-6
Ocena: 5/10

   Quentin jest wzorowym uczniem końcowej klasy szkoły średniej. Od najmłodszych lat zakochany w Margo, która mieszka naprzeciwko jego domu. Dziewczyna jednak nie wykazuje takowego zainteresowania bohaterem. Gdy byli małymi dziećmi coś się wydarzyło w ich życiu, ale od tego czasu ich kontakt się urwał. Wszystko zmienia się pewnej nocy, gdy Margo ubrana na czarno i czarną od farby twarzą zjawia się pod oknem Q i wyjawia mu cel swojego przybycia. Chłopiec początkowo sceptycznie nastawiony do nocnej jazdy zgadza się. Razem przeżywają noc pełną intryg i odgrywaniu się na innych ludziach. Ich wycieczka kończy się nad ranem, a przecież jest środek tygodnia i wzorowy uczeń musi iść do szkoły. Więc po krótkiej (zaledwie  30 minutowej drzemce) Q wyrusza do szkoły. Jakież jest jego zdziwienie gdy Margo nie pojawia się ani tego ani kolejnego dnia.
   Quentin za wszelką cenę chcę odnaleźć Margo. Dziewczyna zostawia mu pewne wskazówki, które mają go doprowadzić do ostatecznego punktu.
   Co Q przeżywa po drodze? Czy uda mu się odnaleźć Margo?

"- Muszę się wysikać - mówi o 3.06. Jesteśmy w drodze od czterdziestu trzech minut. Przed nami jeszcze jakiś dzień jazdy.
- Jakby ci to powiedzieć - mówi Radar. - Dobra wiadomość jest taka, że się zatrzymamy. Zła wiadomość jest taka, że nie nastąpi to przez następne cztery godziny i trzydzieści minut."

   Tak długo na nią czekałam. Tak bardzo pragnęłam ją przeczytać. I tak bardzo się rozczarowałam.
Po kolei jednak. Pomysł na historię był sam w sobie dość ciekawy. Jednak tak rozwleczonej akcji to jak żyję to nie czytałam. Zagadki były banalne, a nasz kochany Sherlock Quentin rozwiązywał je z prędkością osiąganą przez żółwia. Zakochany w dziewczynie, która od dobrych ośmiu lat nie zamieniła z nim ani jednego słowa. Ale, ale nasz kochany Q gdy tylko nadarzyła się okazja do zbliżenia postanawia zostać adwokatem diabła i wozić tyłek Margo przez pół nocy. No heroiczna postawa. Postacie były mdłe, a ich dialogi czasem przyprawiały mnie o senność. Jedynym plusem jest to, że książka mnie rozśmieszyła ... pod sam swój koniec. Właściwie śmieszny cytat macie ciut wyżej.
Podobała mi się idea przyjaciół, który mimo iż Q świrował i tylko myślał o Margo wspierali go i podejmowali wspólnie próbę odnalezienia dziewczyny.
   Styl autora jest trudny ujmijmy to tak. Niektóre epopeje wygłaszane przez bohaterów były zwykłym laniem wody o niczym po prostu. Czytałam nie wiedząc co czytam takie to było mało maślane. A wiecie co? Za to przez całą powieść przewija się mnóstwo zdań poety, szczególnie jedno, które jak widziałam po raz milionowy miałam ochotę wyciąć w choinkę.
Jedyne co to czyta się na prawdę szybko. Kartki przelatują z prędkością światła.
   W porównaniu z 19 razy Katherine, która była najwcześniejszą pozycją którą napisał i Gwiazd naszych wina rok młodszych to Papierowe Miasta są kompletną klapą. Jak na razie aż do grudnia nie mam zamiaru sięgać po nic z dzieł tego pisarza. Zobaczymy czy uda mi się w ogóle te opowiadania przeczytać w czasie Świąt.
   Jeśli macie dużo wolnego czasu i chcecie zniknąć w świecie Papierowych Miast - przede wszystkim zrozumieć czemu taki tytuł - to polecam. Bo wyjaśnienie czym one są jest na prawdę wielkim plusem za wymyślenie czegoś takiego.

Kilka słów końcowych. Z tego miejsca chcę powiedzieć iż rozumiem dlaczego Angelika z Tylko magia słowa o mało mnie nie zamordowała, gdy po tej książce w Read More Books Challenge wybrałam dla niej Gwiazd naszych wina. Ale, ale była o niebo lepsze od tej. Także strasznie Cię przepraszam, że zmusiłam Cię do takiej męki ;( Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, a GNW jeszcze Cię w sobie rozkocha :D <3

No i dziękuje mojej przyjaciółce Klaudii, która pożyczyła mi ten egzemplarz bym mogła go sobie przeczytać przed nią. Nigdy więcej, najpierw ty czytasz, potem ja! xD

Wybaczcie mi jeśli recenzja jest sarkastyczna, ale po prostu mam ochotę walnąć tą książką jak najdalej. Boże masochista się we mnie budzi :(

"[...] Ludzie tworzą miejsce, a miejsce tworzy ludzi."

A na koniec co sądzę o książce w wersji filmiku ;D 
Podobał Wam się? Chcecie takich więcej? ;D
video

Udostępnij ten post

25 komentarzy :

  1. Jeżeli chodzi o "Papierowe miasta", to jedynie próbowałam obejrzeć film. A że on mi się nie podobał (wyłączyłam po jakiejś pół godzinie), to po książkę na pewno nie sięgnę. "Gwiazd naszych wina" również mi się nie podobało. Widać John Green po prostu nie jest autorem dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za wytrwanie w filmie bo ja nawet nie próbuje. Ta aktorka jakoś tak mi nie pasuje, że już na starcie czuje, że było by źle :D
      Green jest strasznie specyficzny ;/
      Buziaki <3

      Usuń
  2. Na razie wolę wstrzymać się przed głębszym poznaniem twórczości Greena, bo za mną są już jego trzy lub cztery książki, nie pamiętam dokładnie i tak naprawdę - różnie z nimi było.
    Raz mi się podobały, raz kompletnie przeciwnie.
    Po "Papierowe Miasta" sięgnę niebawem, ale jeszcze nie teraz, bo mam kompletny mętlik w głowie, co do twórczości tego autora.
    Ale na pewno najpierw książka, potem film :)
    Ściskam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jest tak, że jakaś rozkocha, a jakaś sprawi, że po prostu nie da się więcej czytać :D
      Jestem ciekawa twoich wrażeń po PM :D
      Buziaki

      Usuń
  3. Czytałam i może książka mnie w sobie nie rozkochała, ale w moim odczuciu była okej. Masz racje co do tej wlekącej akcji, jak to Q jeździł od miasta do miasta, od osiedla do osiedla i tak w kółko - to było trochę straszne (czyt. nudne). Można by pomyśleć, że to taki czas na przemyślenia, ale to wyszło średnio. Gdy poszłam na film to ku mojemu szczęściu i zdziwieniu tę najbardziej wlekącą się część wycieli, więc też nie było tak źle :)
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Jego rozkminy przyprawiały mnie o chęć zakończenia książki tu i teraz nie ważne co będzie dalej ;D
      Mówisz że film lepszy? Kurcze trochę się boję xD

      Buziaki

      Usuń
  4. Czytałam "Papierowe miasta" i też mi nie przypadły do gustu, w porównaniu z "19 razy Katherine", którą uwielbiam to klapa.. Ale po jakimś czasie, jak trochę ochłonęłam, to doszłam do wniosku, że ta książka nie jest taka zła..:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też miałam ochotę nią rzucić ale miałam ją na czytniku więc było mi go szkoda ;d książka też niestey nie przypadła mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  6. John Green to jeden z moich ulubionych autorów. "Papierowe miasta" jak i całą resztę jego książek wprost uwielbiam i mogę do nich powracać wiele razy :)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/02/ember-in-ashes-imperium-ognia.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobrze wspominam tę książkę :) Szkoda że Tobie nie przypadła do gustu

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie czytałam nic tego autora - muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo wszystko książka mi się podobała. Szkoda, że Ty jej nie polubiłaś.Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy dają tej książce recenzje 10/10. A uwierz mi, było ich trochę dużo ;-;

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się filmik nie wyświetlił. Ha widzisz, miałam rację Słoneczko i teraaz już wiesz, co czułam! :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio dużo słyszałam o tej książce, ale na razie mnie do niej nie ciągnie. Lubię Greena i ''Gwiazd naszych wina'', ale mam tyle książek do przeczytania, że Papierowe miasta muszą poczekać! :D
    Buziaki :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Boję się właśnie tego masła maślanego... Jeśli zdecyduję się kiedyś na Greena, wybiorę inną lekturę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja podobne odczucia mam po większości młodzieżówek XD A przynajmniej zwykle nie dostaje rozrywki na takim poziomie, na jakim mi się marzy.
    http://drewniany-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. A to ciekawe, że każda recenzja tej książki jest inna. Jedni wychwalają, inni wręcz przeciwnie, ktoś jeszcze tak pół na pół. Osobiście nie ciągnie mnie do tej pozycji, jakoś "Gwiazd naszych wina" tego Autora było okej, ale bez szału, przez co nie czuję wielkiej potrzeby czytać więcej jego książek. Chociaż może kiedyś - kto wie. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta książka stoi sobie na mojej półce od wakacji, od kiedy zaczęła się cała ta jazda na ekranizację. Jakoś nie mam weny by zacząć ją czytać. Zwłaszcza teraz po Twojej recenzji jeszcze mniej mnie do niej ciągnie. Ale kiedy ją wreszcie zacznę (a nie nastąpi to w najbliższym czasie) przynajmniej będę wiedziała by nie spodziewać się za wiele.

    OdpowiedzUsuń
  17. Papierowe miasta to jedna z moich ukochanych książek Greena, zaraz po Gwiazd naszych wina :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam pióro Greena, dlatego u ta powieść przypadła mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że książka nie przypadła Ci, aż tak mocno do gustu. Ja tą książkę czytałam i mi się podobała.
    Co innego film, który w porównaniu do książki, był słaby.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakiś czas temu, kiedy Zielony miał swoje pięć minut, a film wchodził do kin, miałam wielką ochotę przeczytać tę książkę, ale z recenzji na recenzję jestem coraz bardziej zkołowana... z jednaj strony powieść ta nadal mnie ciekawi, ale z drugiej, martwią mnie negatywne opinie (zwłaszcza, jeśli chodzi o zakończenie) :/

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie ciągnie mnie do Greena, może kiedyś... ale na razie nie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię Greena, ale uważam, że szukając alaski było jego najlepszą książką. Może na równi z najpopularniejszą - gwiazd naszych wina, do której mam ogromny sentyment.
    Pozdrawiam,
    szumiabooki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.