Nie ma jej - Joy Fielding

Ja chyba naprawdę mam na imię Samantha. Chyba jestem pani córką.


Tytuł: Nie ma jej
Seria: -
Autor: Joy Fielding
Gatunek: Thriller/Sensacja/Kryminał
Bohater/Bohaterka: Caroline
Narracja: Trzecioosobowa
Liczba stron: 349
Liczba rozdziałów: 38
Wydawnictwo: Świat książki
Książka bierze udział w wyzwaniu: 18/52
Premiera: 26 kwietnia 2017
 
O KSIĄŻCE W SKRÓCIE
   Caroline wraz z mężem - Hunterem i dwiema córkami: 2 letnią Samanthą i 5 letnią Michelle wyjeżdża na wakacje, gdzie w gronie przyjaciół i rodziny ma świętować 10 rocznicę swojego ślubu. Podczas wyjazdu wynajmuję opiekunkę dla dzieci by mieć też trochę czasu dla siebie. Gdy podczas ostatniego wieczoru, kiedy ma odbyć się kolacja rocznicowa, opiekunka nie przychodzi Hunter namawia kobietę by zeszli na dół do restauracji zostawiając dzieci same. 
    Caroline niechętnie, ale zgadza się i wspólnie z mężem co pół godziny zaglądają do dziewczynek. Jednak ostatnie sprawdzanie okazuje się najgorszym koszmarem. Młodszej córeczki nie ma w łóżeczku. Rozpoczyna się rozpaczliwe poszukiwanie zaginionej dziewczynki.
    Piętnaście lat później Caroline otrzymuje telefon od tajemniczej Lili która twierdzi, że jest zaginioną przed laty dziewczyną. Kim tak na prawdę jest Lili? I kto stoi za porwaniem dziecka?

                                   Wszystko to moja wina.

AUTOR
Kanadyjka. Autorka kilkunastu książek, z których większość stała się światowymi bestsellerami.  Inne powieści autorki "Strefa szaleństwa" , " Ta druga".
 
STYL
    Ogromny plus powieści. Wszystko takie lekkie, przyjemne. Strony wręcz uciekały. Dialogi proste, nie wymuszone, nie wciskane na siłę. Nie ma tutaj opisów zbędnych rzeczy, wszystko jest po coś. Nie znajdziemy tu trudnych słów, ani niezrozumiałego języka. 

AKCJA
     Rozgrywa się z podziałem na dziś i przeszłość. W dziś mamy nakreślenie sytuacji Caroline w jakiej obecnie się znajduje: telefon tajemniczej Lili, trudne relacje z matką, sekrety byłego męża. A w przeszłości przenosimy się do 15 lat wstecz, gdzie zaginęła mała Samantha. Nic nie jest poplątane, wszystko logicznie łączy się ze sobą, tworząc całość, która powala. 
 
BOHATEROWIE
    Bohaterów tutaj mamy mnóstwo. Ale skupię się na kilku z nich. 
   Caroline, główna bohaterka, 49 letnia kobieta. Matka. Straciła dziecko. Jej ból jest niewyobrażalny. Gdzieś między tym wszystkim straciła więź ze starszą córką, która również oddaliła się od matki. Kobieta wierzy, że jej dziecko wreszcie się odnajdzie.
    Michelle, starsza córka Caroline i Huntera. Kocha swoją matkę, ale ciągle się z nią kłóci. Potrzebuje jej, ale nie powie tego wprost. Woli udawać twardą dziewczynę, która przysparza kłopotów niż zbliżyć się do matki. Zazdrosna o młodszą siostrę. 
     Lili, uważa się za córkę Caroline i Huntera. Jest miłą i śliczną dziewczyną w wieku Samanthy, ale czy to na prawdę ona?
    Hunter, kłamliwy, zdradzający żonę człowiek. Nie, nie został moim nowym mężem bo nie ma takiej potrzeby wrrr .... by mnie zdradzał? Nie dziękuje :D 

 
OKŁADKA/WYDAWNICTWO
     Mroczna, tajemnicza. I te buciki, które zdają się stawiać czytelnika przed pytaniem " Co się stało? Czy to buciki Samanthy?" Ja właśnie tak do tego podeszłam. Że są one symbolem utraconej córki. 
     Wydawnictwo mnie nie zawiodło. Ślicznie wydana książka, która skrywa tyle emocji. Podział na rozdziały, w których nie znalazłam żadnych błędów. 
 
PODSUMOWANIE 
    Taka smutna, prawdziwa i przerażająca trochę historia. Bo idziesz kawałek dalej zostawiając dwie córeczki, wracasz jednej z nich nie ma. Mnóstwo pytań, obwiniań się, że można było coś zrobić tak, czy inaczej, ale co by to zmieniło? Rozdarła moje serce na pół. Były momenty, że łzy cisnęły mi się do oczu.
    Caroline nie miała łatwo. Matka, która faworyzowała brata, mąż od którego zaczęła się oddalać obwiniając go za zniknięcie dziecka, a dodatkowo zdradzał ją. Po prostu życie nie rozpieszczało naszej głównej bohaterki, ale uparcie starała się trzymać. Może nie zawsze się jej udawało. Może czasem była naiwna ufając ludziom, którym nie powinna, czepiając się każdej możliwości, że Samantha żyje. Ale czy nie każda matka by tak postąpiła. Książka jest tak bardzo realna, że to się czuje całą sobą, nie chce się choćby na chwilę przerywać i dosłownie pochłania się ją jednym tchem.
    Pokazuje siłę matczynej miłości i wiarę, że gdzieś tam jej dziecko jest, że jest całe i zdrowe. 
    Polecam ją każdemu, kto chciałby poznać te piękną historię, trochę smutną, ale mimo wszystko piękną. 

 Jak oni mogą nie kochać matematyki? - Zastanowiła się. W matematyce jest coś tak wspaniałego, tak czystego, tak prawdziwego ... [...]

A książkę możecie już od dziś nabyć na stronie wydawnictwa pod adresem ->  Świat książki (klikajcie w nazwę.)

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje wydawnictwu:
 

Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Intrygująca okładka i historia... Myślę, że przeczytam. Bogactwo bohaterów też zachęca :)
    Zaczytanego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej się nie skusze. zapewne bardzo przeżywałabym tę historię :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż oglądałam już kilka filmów o takiej tematyce, to książki jeszcze nie miałam w moich rękach, więc może skuszę się po tą pozycję :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo, że najbardziej lubię fantastykę to uwielbiam też takie tematy matek, dzieci i takie tam. Wiec no... Zachęciłaś mnie! I myśle, że mnie poruszy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie byłabym sobą, gdybym co nieco nie ponarzekała. Wybaczysz mi, prawda? ;)
    Nie umiałam się przyzwyczaić do Twojego stylu recenzowania. Przywykłam do zbitej masy tekstu i takie dzielenie opinii na poszczególne sfery było dla mnie takim uderzeniem w twarz. Owszem - zetknęłam się już z czymś takim, ale nie w tak rozbudowanej formie. To nie jest źle, ale gdybyś poświęciła jeszcze odrobinkę uwagi na poszczególne elementy, rozwinęła je nieco bardziej, to byłoby znacznie lepiej. Taka drobna uwaga od osoby, która już w tym co nieco siedzi. A jak masz jakieś pytania to wiesz, gdzie mnie można znaleźć. ;)
    Ale teraz przejdę do książki, bo to ona jest tutaj gwiazdą. Muszę przyznać, że w jakimś stopniu mnie zaciekawiłaś i chętnie bym się przyjrzała tejże historii, lecz nie mam na nią parcia. Jeżeli trafi w moje ręce - przeczytam, a jeśli nie to... nie będę ubolewać nad tym faktem. :)
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbyt smutna jak dla mnie :P Wolałabym krwawy kryminał :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie nią zaciekawiłaś, więc pewnie ją przeczytam. Jeszcze nie wiem kiedy, ale wydaje mi się, że może mi się spodobać :D.
    Buziaki,
    Kaja z ksiazkowezamieszanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi bardzo ciekawie, lubię tego typu książki, chociaż muszę mieć na nie odpowiedni dzień :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc to pierwszy raz słyszę o tej autorce, chociaż mam wrażenie, że tą okładkę skądś znam.... Pewnie gdzieś na fb mi się przewinęła. Nie jestem pewna czy to książka dla mnie, ale jak kiedyś najdzie mnie ochota na taką tematykę, to po nią sięgnę :)

    Pozdrawiam
    RosePerdu Books

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio zaczytuję się właśnie w takich powieściach kryminalnych, więc i po tę może sięgnę :) Tylko jak przeczytam kilka naglących tytułów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama okładka gdzieś mi mignęła na blogosferze, ale jakoś nigdy nie zwróciłam na nią szczególnej uwagi. Sama fabuła jest naprawdę ciekawa, a powieść najpewniej piękna i bardzo wzruszająca. Podejrzewam jednak, że musiałabym mieć specyficzny humor, żebym mogła ją w całości połknąć i docenić. Kiedy taki nadejdzie, na pewno się za tą książkę zabiorę! :)
    Pozdrawiam, Chocabooks

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy sposób przekazania recenzji :) Inny niż wszystkie, ale ciekawy! :)
    Wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale narobiłaś mi na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety i zdarzają się takie sytuacje, których nie życzę nikomu... Książki tego autora mnie intrygują, więc pewne jest, że kiedyś je poznam. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.