🍷Elisa ma winnicę w Toskanii, swoje zasady i zero ochoty na romanse. Szczególnie z takim człowiekiem jak Michael D'Arcy. Michael to Anglik z wyższych sfer, który pojawia się w Belvedere in Chianti, by pomóc przyjacielowi. Problem w tym, że Elisa zna go z przeszłości. I nie ma zamiaru udawać, że tamte wakacje nic nie znaczyły. W małym miasteczku wszyscy wszystko wiedzą lepiej, a jedynym towarem na wagę złota są wolni mężczyźni. Mimo że Elisa i Michael nie mogą na siebie patrzeć, los zsyła ich w te same miejsca. Ona udaje, że jej nie zależy. On udaje, że nic nie czuje. Tylko te spojrzenia mówią coś zupełnie innego.Czy w słońcu Toskanii, wśród winnic i zapachu lawendy, dwoje ludzi, którzy woleliby się nienawidzić, w końcu przestanie udawać? I co się stanie, gdy całe miasteczko zacznie im kibicować?
🍷Niestety, ta książka nie porwała mnie tak jak tego od niej oczekiwałam. Czasami ciągnęła mi się okropnie. Nie wiem czy to przez ten mały druk, czy jak dla mnie specyficzny styl autorki, albo znów brak rozmów ze strony bohaterów. Te niedopowiedzenia naprawdę mnie dobijały. Nie mam pojęcia, ale czytałam i odkładałam tę lekturę na długie dni. Zeszło mi z nią naprawdę długo i nie była to książka na raz. Było tu wiele postaci i już na samym początku lądujemy w miasteczku, gdzie każdy wie o sobie wszystko, gdzie kawalera to ze świecą szukać i wszystkie stare dewoty w każdym wolnym facecie widzą przyszłego zięcia. Nie wiem czy tego nie było dla mnie za dużo. Uwielbiam klimat małych miasteczek, ale tu było po prostu wścibsko 🤣
🍷Reasumując książka nie jest najgorsza, bo były momenty gdzie dobrze się przy niej bawiłam. Ale nie aspiruje do miana najlepszej książki roku. Jeśli macie ochotę na gorącą Toskanię, wino i przystojnego Anglika, to śmiało sięgajcie. Mnie trochę nużyła, ale nie przebiła wiewiórek i karetki, więc w ogólnym rozrachunku nie było takiej tragedii.
Ocena: 5/10
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Flow Books
