poniedziałek, 9 lutego 2026

Walka

Walka

 


"Wła­śnie. – Po­da­ję jej rękę. – A teraz się ru­szaj.

Wle­cze się za mną.

– Nie wiem, jak długo tu je­stem. Byłam nie-nieprzy…

– Nie­przy­tom­na – do­kań­czam za nią. – To ru­szaj się szyb­ciej."

🚒Rany boskie, co to było?! Chyba braknie mi słów, by oddać całość tej książki. No ale spróbujmy. 

🚑Zacznijmy od tego, że Scottie ucieka z sekty religijnej. Znajduje pracę w małym miasteczku jako ratowniczka medyczna. W tym samym miasteczku mieszka Cal, mężczyzna który przeszedł w życiu wiele. Śmierć ojca przyjaciela, która była masakryczna i przy której był, zdrada narzeczonej, to wszystko odcisnęło na nim piętno. Jednak nadal jest strażakiem leśnym. Gdy na jego drodze staje Scottie nie wie jeszcze, że jego życie tak diametralnie się zmieni. Ale co jeśli ona na tajemnice, które mogą zburzyć wszystko? 

!!!!BĘDĄ SPOJLERY, BO MUSZĘ SIĘ WYGADAĆ, WIĘC JEŚLI MASZ W PLANIE TĘ KSIĄŻKĘ PRZEJDŹ DO PODSUMOWANIA!!!!!! 

🚒Książka miała ogromny potencjał. I na tym zakończmy. Wykonanie to jakieś nieporozumienie. Jeszcze myślałam, że może, może to da się uratować, ale im dalej w las tym gorzej! Zacznijmy od tego, że na prawie 400 stron i 50 rozdziałów scena zbliżenia następuje dość szybko, bo już w 9 rozdziale i potem jeszcze w bodajże 11. Później nagle Cal dowiaduje się, że Scottie ma męża i uwaga. Od rozdziału bodajże 14 bądź 16 każdemu, ale to każdemu mówi "ej bo Scottie to ma męża". Tak zanotowałam to. I nie rozmawiają ze sobą. Zachowują się dziecinnie. On znów umawia się z innymi pannami, to mówi, że Scottie ma nie biegać tam gdzie on. Nie potrafią porozmawiać, wyjaśnić sobie nic. No i oczywiście ona ma tajemnice, o której wie czytelnik tak 5 przez 10, a Cal nie wie kompletnie nie  więc no po co rozmowa? Trudno stwierdzić. Dopiero dowiemy się nieco więcej w jakimś 35 rozdziale ach. To napięcie 🤣 i to też nakrzyczała na niego, by ją wysłuchał, bo on swoje teorie już dorobił 🤣

🚑Jest tu pełno sprzeczności. W końcówce jednego rozdziału on na nią zaskakuje, że jest nieodpowiedzialna, bo idzie na szlak, gdy zapowiadana jest burza ( on z tego szlaku chwilę wcześniej zszedł, oczywiście się spotkali i był foch jak ona może też tu iść, potem on je sobie kanapeczke, bierze prysznic, bo ona przecież już pewnie zeszła z tego szlaku i nic jej nie jest, choć właściwie to jej jest coś, więc w końcu jak się do niej nie dodzwonili to pojechał ją ratować, choć wcale tego nie chciał, bo przecież ma męża i po co on ją ratuje xd), a kolejny rozdział rozpoczyna się od tego, że on myśli siebie, że to nie jej wina, że poszła w tę góry i stał się wypadek. Kolejny dramat to wstrząśnienie mózgu, nie znam się, lekarzem nie jestem, ale no że wstrząśnieniem takim poważnym jak to opisane jest to nie wiem czy ktoś dałby radę kłócić się o plecak, wychodzić pod górę, czy mieć siłę na rozpalanie w piecu xD no ale to tylko moje spostrzeżenia, może się mylę i wstrząśnienie mózgu nie jest przeszkodą do takich rzeczy. A no i finalnie Scottie nie rozpaliła w piecu, a Cal ma pretensje, że nie dała rady po ciemku rozpalić tego ognia xD 🤣 nie no trzymajcie mnie 🤣

"Jest cho­ler­nie zimno. Nie mogę uwie­rzyć, że nie roz­pa­li­ła ognia. Kiedy zdej­mu­ję rę­ka­wicz­ki, moje dło­nie nie mają żad­ne­go ko­lo­ru, nawet na pal­cach, w miej­scu, które wcze­śniej ska­le­czy­ła skała.

Jej głos się ści­sza, aż mam­ro­cze:

– Za­mar­z­nie­my na śmierć w tej wieży, praw­da?

Jęczę.

– Przy tym twoim na­rze­ka­niu to mam na­dzie­ję, że prę­dzej niż póź­niej.

– Za­mknij się, to po­waż­na spra­wa.

– To ty się za­mknij! - od­po­wia­dam, uśmie­cha­jąc się, choć nie je­stem w na­stro­ju." - proszę bardzo cytacik na zachętę 🤣 i miałam nadzieję, że zamarzną, ale jednak przeżyli 🤣

🚒Reasumując, zaczynamy rok z przytupem. Pierwsza okropna książka za mną. Miała ogromny potencjał. Strażak gaszący pożary lasu, ratowniczka medyczna. No brzmi jak bajka! I na tym pozytywy się kończą. O pożarach jest troszkę na początku i to jest tyle. Z akcji ratowników też jest jeszcze mniej niż o strażakach. Nie było jakoś niebezpiecznie czy strasznie, serce nie biło mi szybko z napięcia, zdenerwowania, strachu o życie bohaterów. W pewnym momencie żałowałam, że nie wysadzili się w powietrze. Bohaterowie są nijacy. Nie ma między nimi chemii. Stos niedomówień, niedopowiedzeń piętrzy się ogromnie, a oni nie potrafią usiąść i porozmawiać ze sobą jak cywilizowani ludzie. Mamy tu też zespół stresu pourazowego, ale jak dla mnie też był potraktowany po macoszemu. Jest kilka wzmianek o tym i tyle. Chyba, że te jego dupkowate zachowania to objaw tego zespołu. No ale jakoś nie wydaje mi się. Najlepsze też jest to, że ona nie chce brać dni wolnych w pracy, bo ja na to nie stać, ale 5 dni w wieży zamknięta jak księżniczka to już nie przeszkadza. 

🚑Oboje są pełni sprzeczności, ten wypadek na szlaku i wszystko co po nim nastąpiło, to jak dla mnie taka zapchaj dziura, byle ilość znaków została zapełniona. Nikt tu nie zyskał mojej sympatii, a wręcz przeciwnie. Oboje denerwowali mnie swoim zachowaniem, odzywkami i taka dziecinnością, że trudno było mi uwierzyć w ich wiek. Nie podobała mi się ta książka, czytało mi się ją opornie i nie wiem, czy to przez ten styl autorki, czy moją ogólną niechęć, ale za to audiobook słuchało się całkiem przyjemnie ( o ile można to doświadczenie z tą książką tak nazwać), a już w szczególności przez męski głos, któremu współczuję, mieć takiego bohatera do nagrania xD

🚒Końcówka zasługuje na względne uznanie. To było akurat fajne. Wątek sekty (choć znów zrobiony po łebkach), mąż Scottie i zachowanie Całą, to były trochę mocniejsze strony, ale niestety w ogólnym rozrachunku znów potraktowane zostało wszystko po macoszemu, a to za mało,żebym mogła dać jej wyższą ocene. jeśli jednak macie ochotę przekonać się na swoim przykładzie czy warto, to sięgnijcie, widziałam pochlebne opinie, zachwyconych czytelniczek. Warto wyrobić sobie swoje zdanie. Może to będzie wasza najlepsza książka tego roku? Moja raczej najgorsza, ale ile ludzi tyle opinii. 

Całość oceniam na: 2/10

Współpraca reklamowa z Czwarta strona 

piątek, 6 lutego 2026

Stalowe skrzydła

Stalowe skrzydła

 


"Sie­dzia­ła w drew­nia­nej balii i czuła, jak stres ostat­nich ty­go­dni po­ma­łu ją opusz­cza. Cie­pła woda ni­czym bal­sam koiła jej na­pię­te mię­śnie, a silna woń olej­ków, któ­rych do­la­no do ką­pie­li, ma­mi­ła jej zmy­sły ni­czym naj­droż­szy afro­dy­zjak. [...]"

🐴 Prócz pana Tumnusa z "Opowieści z Narnii" nie znam innych centaurów. Może gdzieś przewinęły się jako tło, poboczne postaci, jednak nie zapamiętałam tego. Dlatego też z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, gdzie głównym bohaterem jest właśnie centaur. 

🐴 Karhu jako młody centaur był porwany do niewoli. Mimo iż był zmuszony do służby u hrabiego udało mu się zyskać przyjaźń jego córki. Ich więź była silna, ale mogła przysporzyć im wielu kłopotów. Edlynne to młoda kobieta, której ojciec jest tyranem nie tylko dla swoich służących. Gdy jej ojciec obiecał jej rękę jednemu z potworów, los się do niej uśmiechnął. Dostała szansę na ucieczkę wraz z Karhu. Z listem w dłoni,mnóstwem pytań, i strachem ruszają w świat. Kogo spotkają na swojej drodze i jak potoczy się ich ucieczka?

🐴 Muszę wam powiedzieć, że sięgnęłam po audiobook podczas sprzątania i pochłonęłam te książkę w zaledwie parę godzin. Świat przedstawiony przez autorkę nie jest skomplikowany czy trudny do zrozumienia. Myślę, że jest też czymś nowym na naszym rynku. To dopiero pierwszy tom, więc tu wszystko musiało być nakreślone, musieliśmy poznać to uniwersum, poznać bohaterów i myślę, że w drugim tomie będzie działo się jeszcze więcej. 

🐴 Ta książka wciąga od pierwszych stron. Dostajemy tu motyw walki o siebie, uwięzienie nie tylko dosłowne, ale też to, że w murach domu można być samotnym. Autorka pokazuje nam piękną więź między człowiekiem a centaurem, która w ich świecie jest czymś złym. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów i to jak autorka przedstawiła właśnie centaury i tak mi przykro było na niektóre wydarzenia. To świetna książka, która spodoba się osobom lubiącym fantastykę i powiew świeżości. Mnie się podobała i czekam na kolejny tom. Polecam.

Ocena: 8/10 

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Mięta 

piątek, 30 stycznia 2026

Odcienie błękitu

Odcienie błękitu

 


" Mówią, że jestem niebezpieczny. Udowadniam, że mają rację. Mówią, że trzeba na mnie uważać. Przyjmuję to z uśmiechem. Nazywają mnie " LOKI", a ja nigdy się z tym nie kłócę.
Jestem diabłem.
Chaosem.
Ogniem.
W moim świecie liczy się tylko prędkość. A ją napędza nienawiść".


🍀 Elena to dziewczyna, która chce uciec od przeszłości i zacząć wszystko od nowa w Trójmieście. Pracuje w radiu, poznaje Oskara, z którym ma prowadzić wieczorne audycje dla dorosłych i myśli, że wreszcie złapała oddech. Ale nie zna jeszcze Lokiego – tajemniczego faceta w masce, który jeździ czarnym mustangiem i ma w głowie tylko zemstę. Kiedy ich drogi się przetną, nic już nie będzie takie samo.

🍀 Muszę wam powiedzieć, że klimat tej książki jest po prostu świetny! Mamy tu szybkie samochody, nocne wyścigi, niebezpieczne uczucia i tajemnice z przeszłości. Loki to ten typ bohatera, którego nie powinno się lubić, ale jednak nie można się od niego oderwać. Z kolei Elena – choć szuka spokoju – ma w sobie iskierkę, która przyciąga właśnie takie burzliwe osobowości jak on.

🍀 Nie zdradzę wam oczywiście za dużo, ale powiem tyle: jeśli lubicie historie, gdzie emocje sięgają zenitu, gdzie miłość miesza się z obsesją, a przeszłość nie daje o sobie zapomnieć – to to jest książka dla was! To nie jest słodki romans, to jest intensywna, momentami mroczna opowieść o namiętności, która może zarówno niszczyć, jak i oczyszczać.

🍀 Pamiętajcie tylko, że to literatura dla dorosłych – są tu sceny, które mogą was zaskoczyć, ale też dialogi, które zapadają w pamięć. Dlatego najlepiej zapoznać się z ostrzeżeniem na pierwszej stronie, by nie było niemiłego zaskoczenia. Ja przeczytałam jednym tchem i już wiem, że sięgnę po kolejne tomy serii "Odcienie"! Przyznam się wam, że jeszcze nie znam tej serii i ogólnie jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale podobało mi się, przepadałam i chce więcej! Jeśli macie ochotę na coś, co podkręci adrenalinę i sprawi, że będziecie czytać do białego rana – to właśnie znaleźliście idealną pozycję. Polecam z całego serca!

Współpraca reklamowa 

czwartek, 29 stycznia 2026

Wild Reverence

Wild Reverence

 


„Zetknęliśmy się tylko na chwilę.

I zdołaliśmy się spotkać na krótki, nagły moment zaćmienia, gdy księżyc zasłania słońce, trzynaście zim później. Spotkanie tak intensywne, że cała ziemia dostrzegła jego cień. Ale nigdy nie byliśmy sobie przeznaczenie. "

💤 Jak wiecie, uwielbiam książki  Rebecci Ross, więc kiedy zobaczyłam, że wyszła nowa historia wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Nie czytałam serii  "Divine Rivals", ale to co dostałam w tym prequela sprawiło, że muszę czym prędzej nadrobić te zaległości.  

💤Matylda nie ma lekko. Jest boginią-posłańcem w świecie Podziemia, z pozoru ma skromną moc, ale nosi w sobie wielką tajemnicę: od lat śni o śmiertelniku, Vincentie. On z kolei, zraniony i rozczarowany bogami, próbuje ułożyć sobie życie z dala od magii. Kiedy ich światy w końcu się spotykają, nic nie jest już proste. Czy listy i sny wystarczą, by naprawić to, co bogowie zepsuli? I czy ich połączenie ocali światy... czy je zniszczy?

💤 Powiem wam, że ja przepadam za takimi klimatami! Oprócz przepięknie opisanej magii bogów i nieśmiertelnych mamy tutaj też głębokie przemyślenia na temat wiary, przeznaczenia i samotności. I muszę przyznać, że ten emocjonalny wymiar został tutaj podany w idealnych proporcjach. Mamy tu do czynienia z połączeniem duszy przez sny, o którym nigdy wcześniej nie czytałam w tak piękny sposób, no i mamy tego jednego upartego, poranionego śmiertelnika 😉 To jak połączenie najlepszych elementów "Divine Rivals" z magią starożytnych mitów – po prostu mistrzostwo! Nie zabraknie tu poetyckich opisów, zapierających dech dialogów, ale też jest mnóstwo emocji i momentów, kiedy serce po prostu chce wyskoczyć z piersi.

💤 Oczywiście nie zdradzę wam za wiele, żebyście nie stracili frajdy z odkrywania tej historii. Musicie sami to poczuć. Ale zapewniam was, będzie warto.  To jedna z tych książek, które zostawiają ciepły ślad w sercu na długo. 

💤 Jest to prequel do serii "Divine Rivals" i zdecydowanie warto znać tamte części, ale i bez tego nie czułam się zagubiona, a ochotę by poznać poprzednie części tylko wzrosła.  Nie zawiedziecie się. Ja jestem kompletnie zakochana w tym uniwersum, w Matyldzie i Vincentcie, i w tym, co autorka nam tutaj ofiarowała. Nie mogę się doczekać, by zanurzyć się znowu w świecie listów i bogów, bo po skończeniu tej historii chce tylko więcej i wiecej. A znając książki Rebecci Ross, wiem, że zawsze dostanę coś wyjątkowego. Jeśli szukacie książki, która otuli was jak ciepły kocyk, przeniesie do świata snów i rozbudzi najgłębsze uczucia, to polecam z całego serca. To prawdziwa perła dla duszy!

Współpraca reklamowa 

środa, 28 stycznia 2026

Ujawnione

Ujawnione


„Na dowód mogę powiedzieć, że podczas gdy ta drobna kobieta doskonale wiedziała, że wylądujemy w tym miejscu, ja cały czas jej wciskałem, że nie będziemy mieć romansu. Boże, jak ona musiała się wtedy ze mnie w duchu śmiać.”


💒 Nadszedł ten moment. Ostatni tom serii. Jak wypadł ten? Przekonamy się już za chwilę. 

💒Dla Krystiana nadeszły trudne chwile. Mamy tu bowiem kontynuacje z poprzedniego tomu, więc tylko wam nakreślę, nie zdradzając za wiele. Nie jest w tym na szczęście sam, bo towarzyszy mu Sara, która w tym wszystkim jeszcze musi przyznać się rodzicom do swojego sekretu, jakim jest pan Krystian. Nie zabraknie tu humoru tak dobrze znanego z poprzednich części, ale i trudnych momentów. 

💒Patrząc z perspektywy wszystkich tomów, ten jest najbardziej stabilny, spokojny. Tu domykają się wszystkie wątki, nasi bohaterowie muszą stanąć twarzą w twarz ze swoimi wyborami, decyzjami podjętymi na kartach poprzednich części. Ten tom to finał, na jaki ta dwójka zasługiwała od samego początku. Podobało mi się jak Krystian w końcu się otworzył, jak zmierzył się z przeszłością. Sara za to choć dalej jest huraganem, jest w niej też sporo wsparcia i uważności. Ta dwójka przeszła wielką drogę i ogromna przemianę, za którą powinnam im pogratulować. I powiem wam, że chciałabym ich przeczytać w piątym tomie, jak radzą sobie z … a nie powiem wam czym bądź kim! Musicie przeczytać sami. 

💒Choć ta seria liczy sobie cztery części, to chyba właśnie ta ostatnia jest moją ulubioną. No dobra, pierwszy tom też był super, bo od niego się zaczęło. Całość oceniam na mocne 7/10. Były wzloty i upadki, jedne wątki podobały mi się bardziej inne nieco mniej, jednak reasumując myślę, że jest to fajna, lekka, przyjemna i wciągająca seria, którą warto poznać. Podobało mi się, jak autorka podeszła do tej serii robiąc z niej klauzulę tajności, jak pokazała nam prace wojskowego. No super, że prócz płomiennego romansu naszych bohaterów, dostaliśmy też coś wartościowego. Jeśli zastanawiacie się, czy warto, to powiem wam sięgajcie śmiało. Ja dobrze bawiłam się podczas czytania i myślę, że i wam się spodoba. Polecam. 

Współpraca reklamowa z autorką. 

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Pas Szahida

Pas Szahida

 


"Żeby ktoś cię wysłuchał, najpierw musisz zwrócić na siebie jego uwagę."


💀I mamy to, zamknięcie trylogii, która już od pierwszego tomu trzymała mocno w napięciu. Ale co tym razem przygotował nam Wojtek? 

💀Nasi bohaterowie – Mateusz, Tomek i Nadia – stają przed największym wyzwaniem. Mroczne tajemnice PRL-u, szaleńcze eksperymenty i sieć międzynarodowych powiązań, które odkrywali w poprzednich częściach, prowadzą do punktu krytycznego. Akcja przenosi się poza granice Polski, a stawka jest najwyższa z możliwych: nie tylko ich życie, ale bezpieczeństwo całych narodów wisi na włosku. Jak zakończy się ta sprawa? 

💀Nie chce wam zdradzać zbyt wiele, bo naprawdę tu każdy tom łączy się ze sobą w spójną całość, więc żeby się nie pogubić i nie zaspojlerowac sobie wiele, trzeba czytać po kolei. I nie zawiedziecie się, gwarantuje wam to. Autor umiejętnie przeprowadza nas przez kolejne wydarzenia, tak lawiruje w nich, że sami już czasem nie wiemy co się wydarzy dalej. To zaskakujące i jest takim powiewem świeżości. Nie mamy nic podanego na tacy, nic nie jest jasne do samego końca, który wywołuje u nas efekt takiego wow i przez długi czas czytelnik dochodzi do siebie. 

💀"Pas Szahida" to nie tylko fantastyczny thriller sensacyjny, to również refleksja nad złem, i cieniem przeszłości, która wpływa na teraźniejszość. Jeśli szukacie książki z mrocznym klimatem,  nie boicie się trudnych tematów, czy mrocznych opisów, lubicie polskie kryminały na wysokim poziomie, jeśli macie ochotę na książkę, która trzyma w napięciu, dostarcza niesamowitych emocji i sprawia, że jeszcze długo nie zapomnijcie o niej, to koniecznie musicie przeczytać serię "Cienie w mroku". To gęsty, fantastyczny, przyprawiający o ciarki thriller, który naprawdę was zachwyci. Ja jestem zafascynowana tym, co po raz kolejny odkrył przed nami autor. To kawał świetnej, przemyślanej historii. Siegajcie czym prędzej i dajcie się porwać tej nietuzinkowej historii. Polecam gorąco. 

Współpraca reklamowa z autorem 

czwartek, 22 stycznia 2026

Zatracenie

Zatracenie

 


Wy­glą­dasz jak sek­sow­ny Czer­wo­ny Kap­tu­rek – wy­rwa­ło mu się.

Ewa za­re­cho­ta­ła, bo ele­ganc­kim chi­cho­tem ra­czej nie można było tego na­zwać.

– I to jest kom­ple­ment, który chce usły­szeć każda ko­bie­ta na środ­ku po­nu­re­go cmen­ta­rza, kiedy jej ka­lo­sze po­wo­li za­pa­da­ją się w błoto obok dziw­ne­go grobu na­le­żą­ce­go do księ­dza – od­po­wie­dzia­ła.

[...]

🍄Jak wiecie ja kocham książki Kasi, więc obok tej nie mogłam przejść obojętnie. Jak było?

🍄Ewa nie ma lekko. Wyprowadziła się z Warszawy do Bieszczad, gdzie kupiła Mnichówkę. Lokalni mieszkańcy twierdzą, że jest to nawiedzony dom, a ona chce zbudować tam pensjonat. Niestety remont nie idzie tak sprawnie, jakby sobie tego życzyła. Ciągle łamiące się wiertła, bolące plecy, to nie jest łatwa sprawa. Do tego zbliżają się jej urodziny i już trzy pokolenia Wrzosówek zapowiedziały swoją wizytę. A do tego Adam, który stale się przy niej kręci. Co z tego wyniknie? I czy przepowiednia jej śmierci się ziści? 

🍄Powiem wam, że ja uwielbiam takie klimaty. Prócz  polskiej magii i słowiańskich wierzeń mamy tutaj też przemycone wierzenia japońskie. I muszę przyznać, że bardzo podobał mi się taki zabieg. Mamy tu do czynienia z demonami, o których nigdy wcześniej nie słyszałam, no i mamy jednego kuszącego diabełka 😈 to jak powrót do "Ja diablica" i serii "Kwiat paproci" w jednym no mistrzostwo! Nie zabraknie tu humoru, fajnych dialogów, ale też jest trochę strachu i szybszego bicia serca. 

🍄 No i oczywiście nie zdradzę wam tu za wiele, żebyście nie stracili frajdy z czytania, ale te muchomory przy każdym akapicie mają głębszy wydźwięk. Jaki? Musicie sami to odkryć. Ale daję słowo, będzie warto 🍄 to książka, która zostaje w pamięci na długo i myślę, że wrócę do niej jeszcze nie raz. 

🍄Jest to drugi tom serii i należy czytać je po kolei, ponieważ ten tom ściśle łączy się z pierwszym. Dlatego, żeby nie pogubić się w wydarzeniach warto właśnie w kolejności oddać się lekturze. Nie zawiedziecie się. Ja jestem zakochana w tym klimacie, bohaterach i tym, co autorka nam tutaj serwuje. Nie mogę doczekać się kolejnych części, bo po skończeniu tej historii czuję, że to jeszcze nie koniec i coś jeszcze Ewa z Adamem mają nam do zaoferowania. A znając książki Kasi, wiem, że będzie cudnie. Jeśli szukacie książki idealnej na zimowe wieczory, która rozgrzeje was niczym cieplutko kocyk, to polecam z całego serca. 


Współpraca reklamowa z wydawnictwem Mięta 

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger