wtorek, 2 czerwca 2026

Spójrz na mnie

Spójrz na mnie


Hania jest licealistką, która wkrótce rozpocznie ostatni rok szkoły. Z pozoru ma wszystko. W jej życiu brakuje jednak tego, co najważniejsze: miłości i obecności rodziców. Samotna i niezrozumiana, coraz częściej ulega wpływom Kamili, znajomej ze szkoły zawodowej. Pewnego wieczoru daje się namówić na wyjście, które na zawsze zmieni jej świat.

Osiem lat później wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu. Hania ma stabilną pracę, bezpieczny związek i przyjaźń, na której może polegać, a przeszłość została zamknięta. Wystarczy jednak jedno przypadkowe spotkanie, by misternie zbudowana rzeczywistość zaczęła się rozpadać. Przeszłość wraca i domaga się rozliczenia.

W swojej najnowszej powieści autorka stawia na młodzieńczą miłość, która zawsze jest intensywna. To pierwsze relacje, które ludzie nawiązują poza tak naprawdę rodzinnymi więzami. Jest sporo niedopowiedzeń, bo strach czy ta druga osoba czuję to samo, jest dużo chaosu, buntu, bo nie zawsze rodzice zgadzają się na kontakt dziecka z drugą połową. I niestety często kończy się fiaskiem. Hania to dziewczyna, która chce gdzieś przynależeć, chce mieć w kimś oparcie i poczuć że jest warta większych uczuć. Jednak życie bywa przewrotne i niestety nie zawsze udaje się wyjść z takiej miłości cało. Postać Kacpra jest bardzo ciekawa i chciałabym więcej o nim poczytać. To dobry, wspierający przyjaciel, który nigdy nie zostawił jej w potrzebie, a ich przyjaźń przetrwała wiele lat. Do tego dochodzi postać Poety, który nie miał łatwego życia. Start w dorosłość to dla niego ucieczka przed konsekwencjami wyborów rodziców. Było mi go naprawdę szkoda. 

Angelika w swojej najnowszej powieści stawia na miłość w tym nie cukierkowym, nie idealnym wydaniu. Pokazuje ją taką jaką jest. Nieporadną, chaotyczną, aczkolwiek silną i potrafiącą przezwyciężyć wszytsko. To powieść emocjonalna, która pozostawia czytelnika z takim rollercoaster w sercu i głowie. Jeśli szukacie książki, która was poruszy, to musicie sięgnąć po tę historię. To historia, która rozbija serce, ale też daje nadzieję, że nawet po burzy wychodzi słońce. Polecam serdecznie. 


 

sobota, 30 maja 2026

Kraina zaginionych rzeczy

Kraina zaginionych rzeczy

 



Pewnego dnia okazało się, że zginęła pewna wyjątkowa, fartowna królicza łapka. I kto miał ją odszukać?  Razem z narratorem trafiliśmy do miejsca, gdzie lądują wszystkie zgubione rzeczy. Spotkaliśmy tam Janusza Lepką Rączkę, pogubionego emocjonalnie byka, a nawet pirata-królika. I uwierz mi, nikt nie przygotuje cię na to, co się działo dalej. Było śmiesznie, szybko i czasem strasznie, ale tak fajnie, że szkoda było oderwać się choćby na moment.

 To książka, która od pierwszych stron wciąga jak najlepsza zabawa, bo narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Nie jest się  obserwatorem, tylko głównym bohaterem. Fabuła jest szybka, absurdalna i pełna niespodziewanych zwrotów, a czarno-białe ilustracje Billa Hope’a nie tylko zdobią strony, ale same opowiadają kawał historii – często zabawniejszy niż tekst. To świetna propozycja dla dzieciaków 7–10 lat, zwłaszcza dla fanów przygód i nietuzinkowych historii.

Mój 9-latek był zachwycony, śmiał się w głos i sam chciał czytać dalej. Język jest lekki i przyjemny. A co najważniejsze, książka pokazuje, że wspólne szukanie i pomaganie sobie jest fajniejsze niż rywalizacja. Polecam na wspólne wieczory z dzieckiem i wam  gwarantuję dużo śmiechu oraz  świetną zabawę!

Współpraca reklamowa 

Mąka górą wypieki z krajów śródziemnomorskich

Mąka górą wypieki z krajów śródziemnomorskich


Bartek Kieżun, znany podróżnik i łowca smaków, zabiera nas w kulinarną podróż po krajach Morza Śródziemnego – ale tym razem nie po to, by jeść, tylko by piec. W książce „Mąka górą! Wypieki z krajów śródziemnomorskich” znajdziecie przepisy z Włoch, Grecji, Turcji, Hiszpanii i Portugalii. Turecka pide (taka pizza-łódka), katalońska coca na słodko lub wytrawnie, precle z Salonik, sycylijskie brioszki – to tylko przedsmak tego, co czeka na was w środku. 

Bartek Kieżun nie rzuca przepisami na oślep – on wprowadza was w klimat, podpowiada, skąd dany wypiek pochodzi, co go wyróżnia, i przede wszystkim: jak go zrobić, żeby wyszedł. I wiecie co? Jemu się ufa. Bo on nie siedzi tylko w redakcji – on jeździ, próbuje, fotografuje, rozmawia z lokalnymi piekarzami. To czuć w każdym przepisie. Ja sama nie jestem mistrzynią wypieków chlebowych, ale tu nawet ja dałam radę z pide – a mój syn pomagał mi zawijać brzegi i mówił, że to „najlepsza pizza-łódka świata”. I to chyba najlepsza recenzja, jaką można dostać.

Co jeszcze cenię w tej książce? Praktyczność. Nie ma tu przepisów z trzydziestoma składnikami, których nie dostaniecie w osiedlowym sklepie. Autor pisze językiem ludzkim, nie kucharsko-naukowym, a do tego podpowiada zamienniki i radzi, na co uważać. Jest też trochę zdjęć, tyle ile trzeba – nie żeby album, ale żeby wiedzieć, jak ma wyglądać ciasto przed i po. Jeśli lubicie śródziemnomorskie smaki, jeśli chcecie zaskoczyć rodzinę czymś innym, albo po prostu macie ochotę na kuchenną podróż bez ruszania się z domu – sięgajcie po tę książkę. „Mąka górą” to książka, która zachęca, nie przytłacza. I sprawia, że chce się piec. Albo chociaż próbować. Polecam całym sercem (i brzuchem)! ❤️

Współpraca reklamowa 

wtorek, 26 maja 2026

Żelazna królowa

Żelazna królowa

 


Meghan Chase w końcu przyjęła swoje przeznaczenie. Została Żelazną Królową, władczynią nowego dworu, ale korona okazała się cięższa, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Gdy w krainie Nigdy-Nigdy pojawia się nowy Żelazny Król, który jest potężniejszy i bardziej bezwzględny niż wszystko, z czym dotąd walczyła. Odwieczni wrogowie Dwór Letni i Zimowy, muszą połączyć siły. Meghan zostaje brutalnie odcięta od ukochanego Asha i swojego dworu. Aby ocalić wszystkich, których kocha, będzie musiała dokonać najtrudniejszej ofiary w swoim życiu i zapłacić cenę, która może być zbyt wysoka nawet dla Żelaznej Królowej.

No i stało się. Autorka po raz kolejny rozwaliła mój świat i zostawiła mnie z rozdziawioną buzią. „Żelazna Królowa” to tom, w którym  nie odpuszcza ani na chwilę. Serce wali jak oszalałe, akcja gna na złamanie karku, a ja znowu nie mogłam się oderwać. Meghan dojrzewa, ale ta dojrzałość boli. Jej decyzje są trudne, czasem wręcz niesprawiedliwe, i tyle razy chciałam krzyknąć „Nie rób tego!”. A jednak rozumiałam, dlaczego musiała. Wątek romantyczny? Jest, i to jaki. Ash, Meghan, Puck… czuć między nimi ciężar wszystkiego, co przeszli, i łamało mi serce, bo tym razem stawka jest wyższa niż kiedykolwiek. Kot? No gdzie bym była bez kota! On w ogóle ratuje każdą scenę, w której się pojawia 😁

Fani „Okrutnego księcia” i dworów Maas naprawdę musicie to przeczytać. Ta seria ma w sobie to coś, przez co człowiek zapomina o śnie i jedzeniu. A w tym tomie dochodzi do tego jeszcze jeden element: dylematy władzy i ofiary. Nie ma już tylko ucieczki Meghan musi rządzić. I choć w głębi serca wciąż jest tą samą dziewczyną z pierwszego tomu, to „Żelazna Królowa” zmusza ją do dorosłości w najbardziej bolesny z możliwych sposobów. Końcówka zwaliła mnie z nóg, siedziałam z książką w ręku i nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Jeśli myślałyście, że w drugim tomie było intensywnie, to trzeci bije wszystko na głowę. I ja jestem totalnie zakochana w tej serii. 

Współpraca reklamowa z Vesper 

poniedziałek, 25 maja 2026

Iskra

Iskra



Jedno pozornie niegroźne włamanie uruchamia lawinę zdarzeń, która wywróci życie bohaterów do góry nogami. Tony też nie ułatwia sprawy, bo uczucie między nim a Amber w końcu ma szansę rozkwitnąć, tylko czy na pewno? W tle jak zwykle stajnia, konie, turnieje i sekrety, które wychodzą na jaw.

Muszę przyznać, że po pierwszym tomie podchodziłam do „Iskry” z lekkim dystansem. Dalej uważam, że jestem odrobinę za stara na tę serię, ale… autorka zrobiła krok do przodu. W tomie drugim jest więcej emocji, więcej napięcia i więcej tych momentów, kiedy człowiek nie może oderwać wzroku od kartki. Nadal mamy to, co w jedynce było najlepsze:  rzetelne informacje o koniach, turniejach i pracy w stajni. I nadal jest to napisane lekko, szybko i przyjemnie. Jako nastolatka oszalałabym na punkcie tej serii. Jako dorosła kibicowałam Amber i Tony’emu, choć momentami przewracałam oczami.

Co mnie zaskoczyło? Że akcja faktycznie zmierza w nieoczekiwanym kierunku. W pierwszym tomie wszystko było dość przewidywalne, tu pojawiają się zwroty akcji, których się nie spodziewałam. I choć wciąż nie jest to literatura, która zawładnęła moim sercem, to doceniam, że autorka nie pojechała po bandzie z cukierkowością. Jest ciężka przeszłość, są traumy, są decyzje, które bolą. Dla młodego czytelnika będzie to dzieło sztuki. Dla mnie jest to dobra kontynuacja, która sprawiła, że nie żałuję poświęconego czasu. Polecam zwłaszcza tym, którzy tom pierwszy połknęli w jeden wieczór. Dostajecie dokładnie to, czego chcecie, a nawet trochę więcej.


Współpraca reklamowa z wyd Jaguar 

Upadły i pocałunek mroku

Upadły i pocałunek mroku


🧛🏻‍♀️Mische poświęciła się dla miłości. Teraz jest pustym cieniem, uwięziona między życiem a śmiercią. Asar, złamany i spragniony zemsty, nie cofnie się przed niczym, nawet przed kradzieżą mocy boga śmiercia, by ją ocalić. Razem przemierzają mroczne Podziemia targane wojną bogów. Ich relacja to desperacka walka z losem, pełna napięcia i mroku, gdzie każdy pocałunek może być błogosławieństwem lub klątwą. Czy miłość wykraczająca poza granice śmierci ma szansę przetrwać?

🧛🏻‍♀️Nie wiem, jak autorka to robi, ale za każdym razem trafia prosto w serce. Po raz kolejny wciągnęła mnie do swojego świataz którego nie chciałam wracać. Mische i Asara polubiłam już w poprzednim tomie, którym mocno kibicowałam. Trzymałam kciuki za nich, za ich uczucie. Wszystko, co się działo sprawiało, że moje serce biło szaleńczo. Oczywiście, były też momenty, gdy robiło się ciepło na sercu. Ta książka boli. Boli dobrze, boli prawdziwie, a przy okazji sprawia, że uśmiechacie się przez łzy.

🧛🏻‍♀️Dawno żadna książka nie sprawiła, że tak bardzo wierzyłam w dwoje ludzi. Relacja Mische i Asara dojrzewa, zmienia się, walczy o każdy oddech. A w tle Podziemia, wojna bogów, pies Luce, którą tak bardzo polubiłam i tajemnice, które wychodzą na jaw z każdą stroną. To książka o tym, że nawet po największym upadku można znaleźć czyjąś dłoń, która cię podniesie. Kocham tę historię. Kocham tę serię. To była świetna, wspaniała, poruszająca do szpiku kości książka. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to idealny moment,by nadrobić zaległości. Polecam wam całym sercem ❤️ 


Współpraca reklamowa z wydawnictwem Hype

sobota, 23 maja 2026

Słowik i serce z kamienia

Słowik i serce z kamienia


„Słowik i serce z kamienia” to trzeci tom cyklu „Królestwo Nyaxii”, ale spokojnie – to początek nowej dylogii, więc można zaczynać przygodę od tego miejsca. Główną bohaterką jest Mische, która została przymusowo przemieniona w wampira. Straciła wszystko: dom, człowieczeństwo, a przede wszystkim miłość boga słońca, któremu poświęciła całe swoje życie. Teraz czeka ją śmierć za zamordowanie księcia, który ją przemienił – ale w ostatniej chwili ratuje ją Asar, książę-bękart z Domu Cienia, mężczyzna pokryty bliznami i tajemnicami. Problem? Jej kara zamienia się w misję jeszcze gorszą niż egzekucja: razem z Asarem ma zejść do podziemi i wskrzesić boga śmierci. A jednocześnie bóg słońca nakazuje jej... zdradzić Asara i zabić tego, kogo pomoże przywrócić do życia.

Carissa Broadbent po raz kolejny udowadnia, że nie ma sobie równych w budowaniu mrocznego, pełnego napięcia fantasy z romansem, przy którym serce wali jak młotem. „Słowik i serce z kamienia” wciągnęło mnie od pierwszej strony i nie puściło do samego końca. Mamy tu wszystko, co kocham: podróż przez niebezpieczne podziemia, próby, bestie, duchy przeszłości i dwoje bohaterów, którzy sobie nawzajem nie ufają, ale nie mogą przestać o sobie myśleć. Mische to bohaterka rozdarta między tym, kim była, a tym, kim stała się wbrew własnej woli. Asar to mężczyzna z bliznami nie tylko na ciele, ale i na duszy, a jego historia złamała mi serce. Czuć tę niepewność, to ciągłe pytanie: czy on jest po mojej stronie, czy tylko czeka, żeby mnie wykorzystać? I choć akcja pędzi jak szalona, autorka znajduje momenty na prawdziwe, głębokie emocje.

To historia o tym, że czasem miłość i zdrada idą w parze, a ciemność może być równie pociągająca co światło. Mische i Asar to para, o której nie da się zapomnieć – iskrzy, drapie, kusi, a przy każdym zbliżeniu czuć, że jedno z nich może w każdej chwili złamać serce temu drugiemu. Do tego genialna mitologia bogów, która w tym tomie dostaje nowe, jeszcze bardziej mroczne oblicze. Zakochałam się w tej serii już po przeczytaniu "Zabić wampirzego najeźdźcę" i z każdym kolejnym Tomem, ta miłość jest coraz większa. Jeśli szukacie książki z wampirami, naszpikowanej emocjami, szybszym biciem serca to ta seria jest dla was.  Polecam całym sercem ❤️

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger