wtorek, 20 października 2026

Pani bibliotekarka na tropie

Pani bibliotekarka na tropie

 



W miasteczku, w którym Anna pracuje jako bibliotekarka zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Najpierw ktoś wybija szybę w szkole, padają rybki, a domowe zwierzęta zachowują się, jakby coś je straszyło. Punkt kulminacyjny? Z muzeum ucieka cała wystawa przyrodnicza, a po ulicach zaczynają grasować dzikie zwierzęta, z dinozaurem na czele. Anna, Julian i Ola muszą rozwiązać tę zagadkę, zanim miasteczko pogrąży się w jeszcze większym chaosie.

Zanim zabraliśmy się za ten tom, to przeczytaliśmy już 1 część przygód Anny i możemy wam powiedzieć, ze jest to bardzo fajna seria dla dzieciaków. Można czytać z dzieckiem, a już te większe i szybciej czytające dostaną tu naprawdę ciekawą historię. Mniejszym można poczytać, gdyż jest to książka zawierająca małą ilość ilustracji, głównie samą treść i może młodsze dzieci zniechęcić. A myślę, że spokojnie od 6 roku życia można po nią sięgać .Litery są duże przez co szybko się ją czyta, więc nada się też do nauki czytania. Książka jest też mniejsza od standardowych wydań, dlatego myślę, że świetnie sprawdzi się dla małych rączek czy do plecaka, by poczytać na przerwie między lekcjami. 

Ta część podobała nam się chyba jeszcze bardziej niż poprzedniczka. Wciąga niesamowicie już od pierwszej strony i aż do ostatniej nie można się od niej oderwać (mówię tu jako dorosła osoba,  bo dzieciaki po paru rozdziałach się rozpraszają). Ale właśnie, ta książka książka idealnie nada się nie tylko dla małych, ale też i duży czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. Ja bawiłam się na niej bardzo dobrze. To książka o odwadze, przyjaźni, empatii, odpowiedzialności czy szacunku do zwierząt. Moim zdaniem to pole do wielu rozmów tak potrzebnych w dzisiejszym świecie. Autorka w prosty, przystępny sposób nie tylko bawi zabawnymi wydarzeniami, ale uczy tych wartości, które są niezbędne do dobrego życia. Dlatego jeśli szukacie naprawdę świetnej historii to te polecam wam całym sercem. 


Współpraca reklamowa z wydawnictwem Lucky 






poniedziałek, 19 października 2026

Sweet Sin

Sweet Sin

 


Elmira jest wychowana w luksusie, ale psychicznie niszczona przez macochę.  Pragnie wreszcie przejąć kontrolę nad swoim życiem. Gdy ojciec i brat próbują wydać ją za „idealnego” kandydata, jej myśli krążą wokół Kyle’a Sinclaira,  dziedzica fortuny o reputacji aroganckiego buntownika, w którym dostrzega pokrewną duszę. Jak potoczy się los Elmiry?

Jak zwykle to ostatnio bywa zaczynam jakąś serię od końca. Jednak czy mi to przeszkadza? Nie, bo książki z tej serii są osobnymi częściami, więc nie odczułam, że czegoś nie rozumiem. Wręcz przeciwnie. Wyczytałam się w tę historię od razu i od razu w niej przepadałam. To książka, w której samotność gra pierwsze skrzypce. Elmira(swoją drogą przepiękne jest to imię) może się wydawać, że ma wszystko, bogactwo, pozycję, prestiż, ale tak naprawdę to dziewczyna, która z rąk macochy tak wiele się na cierpiała, że teraz ciężko jest jej zaufać. W Kyle'u dostrzega lustrzane odbicie. Może dlatego tak ją do niego ciągnie. Może to dwie dusze, które szukają ukojenia w sobie nawzajem. Chłopak pod maską playboya, buntownika, jest tak samo samotny jak i ona. 

 Ta książka nie jest lekkim, słodkim  romansem. To historia z bagażem emocjonalnym. Czasem miałam ochotę uścisnąć tak mocno naszych bohaterów, dodać im otuchy. Autorka wykreowała postaci z krwi i kości, przez co łatwo można się z nimi było utożsamić i zżyć. To książka o poszukiwaniu siebie, odnajdywaniu zaufania, o bólu jaki znosi się w samotności. To książka, która rozrywa serce na kawałki. I naprawdę pisząc tu do was kilka dni po skończeniu tej historii mam łzy w oczach. To była naszpikowana emocjami powieść. Nie wiem czy czytałam coś wcześniej od autorki, ale wiem, że muszę koniecznie nadrobić poprzednie części. Jestem bardzo usatysfakcjonowana z lektury i polecam wam całym sercem. 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem NieZwykle

niedziela, 18 października 2026

Onirica

Onirica

 



Moim ulubionym dilerem kryminałów od lat jest Wojtek. Dlatego też z wielką przyjemnością sięgnęłam po kolejną książkę spod jego pióra. A jak wypadła tym razem? 

Przy lesie w Młocinach zostaje znaleziony martwy jasnowidz. Nie byłoby to nic spektakularnego, gdyby nie to, że przy ciele znaleziono dowody, na atak seryjnego mordercy wzorującego


się na zabójcy z Nowego Orleanu. Śledztwo prowadzi Katarzyna, która ma w swoim życiu ciężki okres. Prócz rozwikłania zagadki mierzy się z problemami psychicznymi. Czy pomoże jej to w śledztwie, a może zaszkodzi? 

Nie chcę wam tu za dużo zdradzać, bo jest to coś naprawdę ciekawego, angażującego i wartego przeczytania. Autor w swojej najnowszej książce postawił nie tylko na zabójstwo, śledztwo, ale (w sumie jak zawsze) pokazał nam śledczą, która w prywatnym życiu zmaga się ze strata po śmierci męża. Kobietę dręczą halucynacje. To już może być podstawą do odsunięcia jej od pracy. Podobało mi się to, że Kaśka była tu naprawdę fajnie wykreowana postacią. Nie była płaska, miała swój bagaż emocjonalny, co nadawało jej ludzkich cech. Można było się łatwo z nią utożsamić i polubić ją. 

Podobało mi się również to, że mimo bieżącej sprawy mamy też przeskok w czasie i bardzo ciekawy, choć nie powiem przyprawiający o dreszcze wątek. A czy ma on związek z obecnym śledztwem? No ja wam nie powiem 😈 sami musicie odkryć co tym razem Wojtek nam tu zaserwował.  A naprawdę dzieje się sporo, mamy zwroty akcji, która jest wartka i ani na moment nie zwalnia. Jeśli szukacie dobrego kryminału na październikowe zimne wieczory, jeśli lubicie motyw halucynacji i tego co nasz mózg potrafi wytworzyć, a także szukacie postaci z krwi i kości to ta historia jest dla was. Ja jestem znów urzeczona tą historią i z czystym sumieniem wam ja polecam. 


Współpraca reklamowa z autorem 

piątek, 16 października 2026

Profesor, którego nie chciałam

Profesor, którego nie chciałam


 Jak wam wiadomo (a jeśli nie to już spieszę z informacją), że książki Moni biorę w ciemno. Wiem, że mi się spodobają i będę usatysfakcjonowana po lekturze. Tak było i tym razem. Choć to dopiero drugi tom, który przeczytałam o siostrach Santos. Ale już wkrótce nadrobię i pierwszą część. Jednak do sedna.

Filipina, zwana przez bliskich Fifi opuszcza Kretę i przenosi się do Aten, gdzie chce studiować malarstwo. Warunkiem przyjęcia jest egzamin wstępny. Dziewczyna w pośpiechu powoduje wypadek. Mężczyzna biorący w nim udział nie jest miły, bowiem nie lubi piratów drogowych, a Fifi wjeżdżając pod koła samochodu rowerem, właśnie tym dla niego jest. Fifi nie wie, że tym mężczyzną jest Aleksander Werner, profesor, którego pragnie na swojego mentora. Gdy na sali egzaminacyjnej okazuje się, że ta dwójka się zna, mężczyzna postanawia odrzucić jej kandydaturę. Zrozpaczona dziewczyna wraca w rodzinne strony, ale nie poddaje się. Dostaje pracę jako niania niepełnosprawnego dziecka, bardzo bogatego mężczyznach i wraca do Aten, by naprawić swoje życie. Nie wie tylko pod czyim dachem przyjdzie jej pracować.

 "Profesor, którego nie chciałam" to książka, która zawiera w sobie relacje hate-love, która od początku mnie kupiła. Było to hate z prawdziwego wrażenia. Między bohaterami aż iskrzyło, chemię było czuć z daleka, a ich docinki... Coś wspaniałego. 

Fifi to odważna, niedająca sobie w kaszę dmuchać dziewczyna, pewna swojego talentu i dążąca do celu za wszelką cenę. Z kolei nasz profesor, to mężczyzna, który jest trochę gburowary, uparty, ale pod tą powierzchnia kryje się cudowny, ciepłu człowiek, który dla swojej niepełnosprawnej córki jest gotów na wiele.

W tej historii Monia postawiłam na kilka motywów, które bardzo mnie kupiły. Relacja hate-love, samotne rodzicielstwo, malarstwo i age gap. To wszystko w połączeniu ze sobą stworzyło spójną, idealną całować, w której przepadałam od pierwszej strony. To historia o marzeniach, które nie łatwo porzucić i dla których zrobi się wiele. To powieść o rodzicielstwie, nie idealnym, pełnym pomyłek, ale pełnym miłości, bo tak to w życiu bywa. Uczymy się cały czas. To cudowna, ciepła historia, która w moim serduszku pozostanie na naprawdę długi czas. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, śmiało możecie zaczynać od końca, bo każda z tych historii jest odrębną. Ale radziła bym poznać wszystkie siostry Santos, bo jest warto. No i ci mężczyźni wykreowani przez Monie... Są grzechu warci. Polecam całym sercem. 

Współpraca reklamowa z autorka. 

czwartek, 15 października 2026

Jesień w Krynicy Zdroju

Jesień w Krynicy Zdroju


 Jako że lubię odwiedzać Krynice Zdrój, wiedziałam, że muszę sięgnąć po tę historię. I cóż tu dużo mówić, muszę teraz przeczytać poprzednie części tej serii 🥰 

Paulina pracuje w prestiżowym magazynie w w Warszawie. Gdy pada pomysł, by pojechała na miesiąc do Krynicy Zdroju, jest niepocieszona. Przez ten czas ma zaznać sanatoryjnego życia, przechodzić zabiegi jak kuracjusze i zbierać materiały na temat uzdrowiska oraz programu jaki jest tam kręcony. Przechadzając się korytarzem natyka się na obraz, który zaczyna ją intrygować. Kobieta stara się dowiedzieć coś o tym malarzu. Ale czy jej się to uda ? Co takiego odkryje w miasteczku?

Podobało mi się, że ta historia toczy się dwutorowo. Współcześnie i dawniej. Mamy wgląd jak wyglądało miasteczko kiedyś, a jak dziś. Powiem wam, fajnie było podróżować na kartach powieści po miasteczku, w którym byłam raptem w sierpniu 😈 autorka oddała sanatoryjny klimat, kuracjusze byli naprawdę fajnie wykreowani, aż czułam się jakbym była tam z nia. Do tego mamy trochę dawnych czasów, zagadkę. To wszystko sprawia, że powieść jest jeszcze ciekawsza i fascynująca. 

Bawiłam się świetnie przy tej historii i mam ochotę poznać inne miasteczka i innych bohaterów stworzonych w tej serii. Bo można czytać książki osobno, co jest fajnym zabiegiem, ale mnie spodobało się pióro autorki i chętnie nadrobię zaległości. Dlatego jeśli zastanawiacie się czy sięgać po tę książkę, to ja powiem wam że warto. Przyjemnie spędzicie z nią czas. Akcja dzieje się właśnie na jesień, więc tym bardziej poczujecie ten klimat ❤️ i poznacie miasteczko, którego może wcześniej nie mieliście okazji odwiedzić 😈 a ja polecam zarówno książkę, jak i wyprawę w nasze Beskidy ❤️ 

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Replika 

poniedziałek, 12 października 2026

Juz ci niosę suknie z welonem

Juz ci niosę suknie z welonem

 


Ślub to najpiękniejszy dzień w życiu każdej kobiety. Ale czy na pewno? 

Do salonu ślubnego Ofelia, który prowadzi Michalina przychodzą różne klientki: młodsze, starsze, te które pragną ślubu za wszelką cenę i te które nie wiedzą czy to jest ten moment. Michalina jest starszą kobietą, która pewnego dnia na progu mieszkania znajduje przesyłkę:  kufry i list. W środku są suknie ślubne w stylu vintage z zamkniętego już salonu ślubnego. Kobieta mimo sprzeciwów, mimo gadania sąsiadów postanawia otworzyć salon, gdzie każda suknia znajdzie swoją idealna pannę młodą. A może to kobiety, które przyjdą po suknie znajdą coś więcej?

Uwielbiam książki autorki, więc po tę sięgnęłam z ciekawością i wielkimi emocjami. No i cóż, nie zawiodłam się a wręcz przeciwnie. Była to piękna, wzruszająca historia. Nie tylko przyśle Panny młode mnie poruszyły. Poruszyła mnie też historia Michaliny, która przez życie szła samotnie. Ale dlaczego i co się stało? Tego musicie się dowiedzieć sami. Nie powiem zrobiło mi się przykro. 

Autorka zaserwowała nam w roli Michaliny taką ciepłą, cudowną kobietę, która wysłucha, pomoże i przede wszystkim wesprze. Podobało mi się, że nie każda z kobiet była zafascynowana przyszłym zamążpójściem. Że miały obawy, lęki. Fajnie, że mamy tu różny przedział wiekowy, różny moment w życiu tych kobiet. Jedne mają już dorosłe dzieci i chcą się ustatkować, a drugie są jeszcze w szkole i pragną tego ślubu, a jeszcze inne mimo iż "co ludzie powiedzą" nie chcą wikłać się w ślub. To bardzo życiowa, nostalgiczna powieść, która mocno przypadła mi do gustu. Jeśli szukacie spokojnej książki na jesienne wieczory to ta jest dla was idealna.

Współpraca reklamowa z Czwarta strona 

Operacja Zombie

Operacja Zombie

 



To już 26 tom, a my dopeoro zaczynamy te serię, ale wiem, że musimy mieć poprzednie części na półce ❤️

Tiril, Oliver i piesek Otto to trójka dzielnych detektywów. Gdy w Elvestad zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a pogłoski o tym, że po cmentarzu nocą ktoś się kręci zaczynają obiegać miasteczko, detektywi nie czekają. Sami postanawiają rozwikłać zagadkę. Początkowo wszystko wygląda na zagadkę pełna duchów i zombie, ale wraz z biegiem śledztwa odkrywają pewne tajemnice. Czego się dowiedzą? 

Ta książka jest idealna właśnie na te porę roku. Na jesień sama lubię zaczytywać się w takich historiach i myślę, że po tej lekturze moje dziecko też będzie lubiło tego typu zabiegi. Nie dało się nudzić na tej książce. Byliśmy nie tylko czytelnikami, ale czuliśmy się jakbyśmy sami rozwiązywali zagadkę. Mogliśmy wyłapywać wskazówki i łączyć wszystko w całość. A czy udało nam się rozwikłać ją szybciej? 🤭 Mnie się to udało, ale dla mojego syna jeszcze nie było to wszystko tak oczywiste i się zaskoczył. Niemniej podobało mu się to. 

Jeśli szukacie książki, która zaangażuje was nie tylko czytelniczo, ale i wytęrzycie umysł, to ta książka jest do tego idealna. Nie jest 0 przerażająca historia jakby mógł sugerować tytuł, a pełna przygód i ciekawej akcji. Dziecko nie będzie nią przerażone. Do tego mamy tu duże litery, mało tekstu na stronie i piękne kolorowe ilustracje, więc do samodzielnego czytania jest wręcz stworzona. A jeśli macie w domu dziecko oporne na uroki książek, to myślę, że ta może w jakimś stopniu zaciekawić dziecko i może kolejnym razem samo po nią sięgnie? Nam się podobała i już wyczekujemy kolejnych tomów, a mamy ich do nadrobienia 25, więc sukcesywnie będziemy to czynić ❤️ 


Współpraca reklamowa z Media rodzina 

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger