poniedziałek, 26 października 2026

Naturobocik: Lody Antarktydy i Sekrety Madagaskaru

Naturobocik: Lody Antarktydy i Sekrety Madagaskaru

 




Znów wracamy do trójki uroczych dzieci i ich robota. Jakie wyzwania stoją przed nim tym razem?

"Lody Antarktydy"

Laura, Maja i Franek dowiadują się, że topniejąca pokrywa lodowcowa zagraża gatunkom tam żyjącym. Postanawiają więc wysłać swojego robota, by pomógł im ocaleć. Niestety Edgar ma już swój niecny plan i zdobi wszystko, by położyć swoje ręce na bogactwie Atlantydy. 

"Sekrety Madagaskaru"

Na kolejnej lekcji przyrody Laura, Maja i Franek dowiadują się, że na Madagaskarze wycinane są prastare drzewa, przez co zagrożone są lemury. Dzieciaki decydują się wysłać na misje Naturobocika. Robot będzie musiał sporo się nauczyć, a dodatkowo Edgar wysłał na złowrogą misję swojego Chytrobota. Czy uda się ocalić gatunek zwierząt występujący tylko na tej wyspie?

Książeczki o cudownych dzieciach i ich robocie są naszymi ulubieńcami już od pierwszego tomu, więc nie było innej możliwości niż sięgnąć po kolejne części. Tym razem przenosimy się w dwa różne obszary. Atlantyda i Madagaskar. Co je łączy? Chęć pomocy przez Naturobocika i chęć zgarnięcia bogactw obu krain przez  Chytrobota dla  Edgara. Autor w bardzo przyjemny i przystępny dla dzieci sposób pokazuje zagrożenia. Jak chciwość może przyczynić się do wyginięcia gatunków, utraty dobra przyrody, które budowane jest od milionów lat. Dzieci w łatwy sposób przez przygodę odkrywają zjawiska pogodowe, nowe gatunki zwierząt. Uczą się przede wszystkim jak być tymi dobrymi ludźmi. 

Obie części są mądrze przemyślane. Mają kolorowe obrazki przyciągające wzrok, ale nie rozpraszają. Litery są odpowiedniej wielkości, przez co starsze dziecko może samo sięgnąć po książeczkę. Autor stworzył godną polecenia serię. Taką bardzo na czasie. Myślę, ze czytając je każdy dojdzie do takich wniosków. Uważam, że jest to lektura odpowiednia dla wszelakiej grupy wiekowej , bo można czytać samemu, ale można też poczytać dziecku. Niech od najmłodszych lat wiedzą, że przyrodę trzeba szanować. Czekamy na kolejne części przygód Naturobocika i nie możemy się doczekać, co tym razem spotka naszych bohaterów. 

Współpraca reklamowa z Media Rodzina 

Żubr Pompik. Odkrycia. Skąd się biorą żubry?

Żubr Pompik. Odkrycia. Skąd się biorą żubry?



  Wiosna to pora roku, gdzie wszystko budzi się do życia. Małe żubry są zachwycone tym jak wygląda świat, szukają świeżych ziół i przede wszystkim szukają okazji do wypraw badawczych. Pompik orientuje się, że ich mama gdzieś zniknęła. Tak było i wtedy gdy na świat miała przyjść jego siostra. Czy to znaczy, że Pompik, Polinka i Pomruk będą mieć rodzeństwo? 

I kolejna świetna część przygód naszych żubrów za nami. Nie wszystkie części serii znamy, ale każda, którą mamy wywołuje wiele emocji i dostarcza ogrom wiedzy w przystępny dla dzieci sposób. Nie ma tu skomplikowanych słów czy żargonu stricte naukowego, którego dzieci mogłyby nie zrozumieć. Nie. Tu wszystko jest ładnie, mądrze i jasno przedstawione. 

Tym razem wraz z żuberkami odkrywamy jak rodzą się nie tylko małe żubry, ale też ptaki czy norniki. Każde narodziny są zupełnie inne  i ciekawe. Nasi bohaterowie odkrywają, że niektóre gatunki mogą mieć więcej niż jedno dziecko na raz. A czy oni będą mieć rodzeństwo? Tego musicie się dowiedzieć już sami. To zabawna, kolorowa książeczka, która dla małych odkrywców będzie strzałem w dziesiątkę. Jeśli macie w domu ciekawskich świata, to sprawdzi wam się ta seria idealnie. Polecamy. 

Współpraca reklamowa z Media Rodzina 

środa, 21 października 2026

Desire

Desire

 


Po śmierci Rhysa, Caroline zrezygnowała z siebie, z planów jakie mieli wspólnie, marzeń. Ostatnie trzy lata jej życia to nic innego jak wegetacja. Nie potrafi żyć bez chłopaka, który czynił jej świat lepszym. Gdy poznaje Travisa nie przypuszcza, że tak wiele ich łączy. Mężczyzna stara się pogodzić z tym, że nie może być z kobietą którą kocha. Próbuje za wszelką cenę o niej zapomnieć, ale to nie takie proste. Dopiero pojawienie się Caro na jego drodze i misja jaką ma troszeczkę pomaga mu zapomnieć. Ale czy uda im się wygrać z demonami przeszłości?

No dobra, powiedzmy sobie szczerze, w trylogii Swallow nie uważałam Travisa za jakiegoś fajnego, super gościa. A tu! O klekajcie narody! Ten chłopak zmiękczył moje serce i kolana! OMG! To jaki był opiekuńczy w stosunku do Caro, to jaki był uroczy... Nooo coś wspaniałego. Teraz to nie wiem gdzie ustawić go w rankingu. Może na równi z Rionem? 🤔 Muszę się zastanowić 🤣 

Caro, cudowna, kochana, Caro. Jak mi jej było żal. Tak bardzo jej współczułam, tak bardzo czułam te emocje co i ona 😭 chciałam ją tak mocno uścisnąć i byłam wdzięczna za pojawienie się Travisa w jej życiu ❤️ 

Ta dwójka jest tak skrzywdzona przez los, tak mocno oberwali od życia, a ja tak bardzo im kibicowałam. Widziałam jak jedno przynosi ulgę drugiemu i choć przed Caro bardzo ciężko okres nastał to wierzę, że da radę! 

Ola w swojej najnowszej powieści podeszła do tematu żałoby bardzo poważnie. Caro mierzy się tu ze skutkami wyborów jakich dokonała po odejściu Rhysa. (Nie zdradzę wam nic! Musicie przeczytać tę książkę). Żałoba przybiera różne formy, każdy inaczej sobie z nią radzi (lub i nie radzi). Ale najważniejsze to nie zostać samemu w tym czasie. Autorka pokazała nam też dwie różne rodziny, więzy, które nie zawsze łączy krew. Ojciec Caroline powinien smażyć się w piekle. Jego córka przechodzi trudny czas, a on zamiast ją wspierać, to rani ją psychicznie. Za to rodzina Travisa, która jest po części biologiczna, po części adoptowana to tak cudowni, ciepło ludzie, że aż się miło na sercu robiło. 

Ta historia nie jest łatwa, cukierkowa. Czuć w niej ból po stracie. Ale też wyziera z niej nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro, na inne perspektywy. To historia, która złamie wam serce (nie będę mówić, że nie), ale z każdym gestem Travisa troszkę wam je poskleja. Choć czasem tylko na chwilę, bo Ola nie bawi się w półśrodki. Jest intensywnie. I nie raz miałam łzy w oczach. Musicie przygotować sobie tone chusteczek i najlepiej jakiegoś Travisa obok, by się przytulić. To rollercoaster emocji, który musicie przeczytać. I można czytać bez znajomości trylogii "Swallow", czy bez dodatku "Rhys", ale po co? Musicie poznać wszystkich bohaterów i zakochać się w nich wszystkich.

Aleksandra Muraszka znowu to zrobiła. Znów napisała książkę, która sprawiła, że moje serce pękało na pół, a zakończenie zostawiło mnie z taką dziura w sercu. Gdzie jest drugi tom ja się pytam? Potrzebuje go natychmiast. To niewątpliwie jedna z najlepszych książek tego roku, którą każdy musi przeczytać. Teraz każdy zachód słońca będzie mi się kojarzyć z tą historią ❤️ Polecam całym moim (złamanym) sercem ❤️


Współpraca reklamowa z Moondrive 

wtorek, 20 października 2026

Pani bibliotekarka na tropie

Pani bibliotekarka na tropie

 



W miasteczku, w którym Anna pracuje jako bibliotekarka zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Najpierw ktoś wybija szybę w szkole, padają rybki, a domowe zwierzęta zachowują się, jakby coś je straszyło. Punkt kulminacyjny? Z muzeum ucieka cała wystawa przyrodnicza, a po ulicach zaczynają grasować dzikie zwierzęta, z dinozaurem na czele. Anna, Julian i Ola muszą rozwiązać tę zagadkę, zanim miasteczko pogrąży się w jeszcze większym chaosie.

Zanim zabraliśmy się za ten tom, to przeczytaliśmy już 1 część przygód Anny i możemy wam powiedzieć, ze jest to bardzo fajna seria dla dzieciaków. Można czytać z dzieckiem, a już te większe i szybciej czytające dostaną tu naprawdę ciekawą historię. Mniejszym można poczytać, gdyż jest to książka zawierająca małą ilość ilustracji, głównie samą treść i może młodsze dzieci zniechęcić. A myślę, że spokojnie od 6 roku życia można po nią sięgać .Litery są duże przez co szybko się ją czyta, więc nada się też do nauki czytania. Książka jest też mniejsza od standardowych wydań, dlatego myślę, że świetnie sprawdzi się dla małych rączek czy do plecaka, by poczytać na przerwie między lekcjami. 

Ta część podobała nam się chyba jeszcze bardziej niż poprzedniczka. Wciąga niesamowicie już od pierwszej strony i aż do ostatniej nie można się od niej oderwać (mówię tu jako dorosła osoba,  bo dzieciaki po paru rozdziałach się rozpraszają). Ale właśnie, ta książka książka idealnie nada się nie tylko dla małych, ale też i duży czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. Ja bawiłam się na niej bardzo dobrze. To książka o odwadze, przyjaźni, empatii, odpowiedzialności czy szacunku do zwierząt. Moim zdaniem to pole do wielu rozmów tak potrzebnych w dzisiejszym świecie. Autorka w prosty, przystępny sposób nie tylko bawi zabawnymi wydarzeniami, ale uczy tych wartości, które są niezbędne do dobrego życia. Dlatego jeśli szukacie naprawdę świetnej historii to te polecam wam całym sercem. 


Współpraca reklamowa z wydawnictwem Lucky 






poniedziałek, 19 października 2026

Sweet Sin

Sweet Sin

 


Elmira jest wychowana w luksusie, ale psychicznie niszczona przez macochę.  Pragnie wreszcie przejąć kontrolę nad swoim życiem. Gdy ojciec i brat próbują wydać ją za „idealnego” kandydata, jej myśli krążą wokół Kyle’a Sinclaira,  dziedzica fortuny o reputacji aroganckiego buntownika, w którym dostrzega pokrewną duszę. Jak potoczy się los Elmiry?

Jak zwykle to ostatnio bywa zaczynam jakąś serię od końca. Jednak czy mi to przeszkadza? Nie, bo książki z tej serii są osobnymi częściami, więc nie odczułam, że czegoś nie rozumiem. Wręcz przeciwnie. Wyczytałam się w tę historię od razu i od razu w niej przepadałam. To książka, w której samotność gra pierwsze skrzypce. Elmira(swoją drogą przepiękne jest to imię) może się wydawać, że ma wszystko, bogactwo, pozycję, prestiż, ale tak naprawdę to dziewczyna, która z rąk macochy tak wiele się na cierpiała, że teraz ciężko jest jej zaufać. W Kyle'u dostrzega lustrzane odbicie. Może dlatego tak ją do niego ciągnie. Może to dwie dusze, które szukają ukojenia w sobie nawzajem. Chłopak pod maską playboya, buntownika, jest tak samo samotny jak i ona. 

 Ta książka nie jest lekkim, słodkim  romansem. To historia z bagażem emocjonalnym. Czasem miałam ochotę uścisnąć tak mocno naszych bohaterów, dodać im otuchy. Autorka wykreowała postaci z krwi i kości, przez co łatwo można się z nimi było utożsamić i zżyć. To książka o poszukiwaniu siebie, odnajdywaniu zaufania, o bólu jaki znosi się w samotności. To książka, która rozrywa serce na kawałki. I naprawdę pisząc tu do was kilka dni po skończeniu tej historii mam łzy w oczach. To była naszpikowana emocjami powieść. Nie wiem czy czytałam coś wcześniej od autorki, ale wiem, że muszę koniecznie nadrobić poprzednie części. Jestem bardzo usatysfakcjonowana z lektury i polecam wam całym sercem. 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem NieZwykle

niedziela, 18 października 2026

Onirica

Onirica

 



Moim ulubionym dilerem kryminałów od lat jest Wojtek. Dlatego też z wielką przyjemnością sięgnęłam po kolejną książkę spod jego pióra. A jak wypadła tym razem? 

Przy lesie w Młocinach zostaje znaleziony martwy jasnowidz. Nie byłoby to nic spektakularnego, gdyby nie to, że przy ciele znaleziono dowody, na atak seryjnego mordercy wzorującego


się na zabójcy z Nowego Orleanu. Śledztwo prowadzi Katarzyna, która ma w swoim życiu ciężki okres. Prócz rozwikłania zagadki mierzy się z problemami psychicznymi. Czy pomoże jej to w śledztwie, a może zaszkodzi? 

Nie chcę wam tu za dużo zdradzać, bo jest to coś naprawdę ciekawego, angażującego i wartego przeczytania. Autor w swojej najnowszej książce postawił nie tylko na zabójstwo, śledztwo, ale (w sumie jak zawsze) pokazał nam śledczą, która w prywatnym życiu zmaga się ze strata po śmierci męża. Kobietę dręczą halucynacje. To już może być podstawą do odsunięcia jej od pracy. Podobało mi się to, że Kaśka była tu naprawdę fajnie wykreowana postacią. Nie była płaska, miała swój bagaż emocjonalny, co nadawało jej ludzkich cech. Można było się łatwo z nią utożsamić i polubić ją. 

Podobało mi się również to, że mimo bieżącej sprawy mamy też przeskok w czasie i bardzo ciekawy, choć nie powiem przyprawiający o dreszcze wątek. A czy ma on związek z obecnym śledztwem? No ja wam nie powiem 😈 sami musicie odkryć co tym razem Wojtek nam tu zaserwował.  A naprawdę dzieje się sporo, mamy zwroty akcji, która jest wartka i ani na moment nie zwalnia. Jeśli szukacie dobrego kryminału na październikowe zimne wieczory, jeśli lubicie motyw halucynacji i tego co nasz mózg potrafi wytworzyć, a także szukacie postaci z krwi i kości to ta historia jest dla was. Ja jestem znów urzeczona tą historią i z czystym sumieniem wam ja polecam. 


Współpraca reklamowa z autorem 

piątek, 16 października 2026

Profesor, którego nie chciałam

Profesor, którego nie chciałam


 Jak wam wiadomo (a jeśli nie to już spieszę z informacją), że książki Moni biorę w ciemno. Wiem, że mi się spodobają i będę usatysfakcjonowana po lekturze. Tak było i tym razem. Choć to dopiero drugi tom, który przeczytałam o siostrach Santos. Ale już wkrótce nadrobię i pierwszą część. Jednak do sedna.

Filipina, zwana przez bliskich Fifi opuszcza Kretę i przenosi się do Aten, gdzie chce studiować malarstwo. Warunkiem przyjęcia jest egzamin wstępny. Dziewczyna w pośpiechu powoduje wypadek. Mężczyzna biorący w nim udział nie jest miły, bowiem nie lubi piratów drogowych, a Fifi wjeżdżając pod koła samochodu rowerem, właśnie tym dla niego jest. Fifi nie wie, że tym mężczyzną jest Aleksander Werner, profesor, którego pragnie na swojego mentora. Gdy na sali egzaminacyjnej okazuje się, że ta dwójka się zna, mężczyzna postanawia odrzucić jej kandydaturę. Zrozpaczona dziewczyna wraca w rodzinne strony, ale nie poddaje się. Dostaje pracę jako niania niepełnosprawnego dziecka, bardzo bogatego mężczyznach i wraca do Aten, by naprawić swoje życie. Nie wie tylko pod czyim dachem przyjdzie jej pracować.

 "Profesor, którego nie chciałam" to książka, która zawiera w sobie relacje hate-love, która od początku mnie kupiła. Było to hate z prawdziwego wrażenia. Między bohaterami aż iskrzyło, chemię było czuć z daleka, a ich docinki... Coś wspaniałego. 

Fifi to odważna, niedająca sobie w kaszę dmuchać dziewczyna, pewna swojego talentu i dążąca do celu za wszelką cenę. Z kolei nasz profesor, to mężczyzna, który jest trochę gburowary, uparty, ale pod tą powierzchnia kryje się cudowny, ciepłu człowiek, który dla swojej niepełnosprawnej córki jest gotów na wiele.

W tej historii Monia postawiłam na kilka motywów, które bardzo mnie kupiły. Relacja hate-love, samotne rodzicielstwo, malarstwo i age gap. To wszystko w połączeniu ze sobą stworzyło spójną, idealną całować, w której przepadałam od pierwszej strony. To historia o marzeniach, które nie łatwo porzucić i dla których zrobi się wiele. To powieść o rodzicielstwie, nie idealnym, pełnym pomyłek, ale pełnym miłości, bo tak to w życiu bywa. Uczymy się cały czas. To cudowna, ciepła historia, która w moim serduszku pozostanie na naprawdę długi czas. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, śmiało możecie zaczynać od końca, bo każda z tych historii jest odrębną. Ale radziła bym poznać wszystkie siostry Santos, bo jest warto. No i ci mężczyźni wykreowani przez Monie... Są grzechu warci. Polecam całym sercem. 

Współpraca reklamowa z autorka. 

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger