poniedziałek, 15 czerwca 2026

Forced

Forced

 


Najnowsza książka Moniki, która wzbudza wiele emocji. Ja jestem kupiona. 

Bezimienny jest jednym z najlepszych agentów FBI. Teraz zostaje mu powierzona tajna misja: ma zdemaskować wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, który zamieszany jest w handel ludźmi. Jeśli ktoś go zdemaskuje, zniknie bez śladu. Los stawia na jego drodze Astrid, dziewczynę, z którą zaczyna tworzyć relacje. Okazuje się, że jest córką jego przełożonego. Teraz prócz ukończenia misji, musi zagwarantować jej bezpieczeństwo. Do jakiej prawdy dotrze szukając haków na wiceprezydenta? I czy w końcu dowie się prawdy o swoim pochodzeniu, a przede wszystkim czy wreszcie dostanie swoje imię. 

Monika umie budować napięcie. Tu nie mogłam wręcz usiedzieć na miejscu. Akcja pędzi już od pierwszej strony, a moje serce mało nie wyskoczyło w początkowych scenach. Monika w swojej najnowszej powieści postawiła znów na agenta, a ja do nich mam słabość. I muszę przyznać, że wyszło to idealnie. Był świat polityki, brudnych interesów i pokazania od środka tego wszystkiego. Był też romans, który nie przesłonił fabuły, a był idealnym dodatkiem do tego. 

Ta książka nie jest długa i szkoda, bo mogłabym czytać przygody naszych bohaterów bez końca. Wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Astrid i Bezimienny to bohaterowie z krwi i kości. Nie mieli łatwego życia. Ona była ciągle pionkiem w rękach ojca. On nie wiedział o sobie nic. Razem stworzyli duet gotowy oddać za siebie życie. Pokochałam ich i wiem, że długo nie zapomnę tej książki. Jeśli szukacie historii, która pochłonie was bez reszty,  gdzie mamy świat brudnej polityki, intryg, ale też jest miejsce na uczucia, to koniecznie musicie sięgnąć. Ta historia dostarczy wam mnóstwa emocji i nieprzespanej nocy, bo będziecie czytać "tylko jeszcze  jeden rozdział", aż nie wybrzmi ostatnie zdanie. Jestem zakochana i polecam wam całym sercem.

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Niegrzeczne książki 

niedziela, 14 czerwca 2026

Żona z katalogu

Żona z katalogu

 


Sloane zbudowała dwa biznesy: pierwszy ratuje wizerunek osób publicznych, drugi zapewnia idealnych partnerów i miłość na pokaz. Xavier z kolei przejmuje rodzinną firmę, a wraz z nią układy, które nie do końca mu pasują. Ma poślubić kobietę, której nie znosi. Ścieżki Sloane i Xaviera krzyżują się że sobą. Mają stworzyć związek na pokaz. Narzeczeństwo bez miłości. Ale co jeśli wszystko zacznie wymykać się spod kontroli ? 

Po książki Asi sięgam śmiało, bo wiem, że nie zawiodę się. Tym razem autorka postawiła na narrację w pierwszej osobie i muszę przyznać, że było to świetne posunięcie!  i mimo iż właśnie książki Asi mają w sobie coś takiego, że przepadam w nich i dopiero pod koniec orientuje się, że pisze w trzeciej osobie, tak ten zabieg bardzo mi się spodobał. Przede wszystkim mamy tu tak wiele emocji. Poznajemy jeszcze lepiej bohaterów, ich myśli, rozterki i świat w jakim przyszło im żyć. Bo on nie jest łatwy. Ale Sloane to silna babeczka dążąca do celu, mająca przede wszystkim cel. Nie poddała się rodzinie i temu jak ma wyglądać jej życie, a postawiła się i osiągnęła Tak wiele. Xavier to biznesmen, który przez intrygi ojca musi zawalczyć o siebie i o firmę. Uważa, że nie zasługuje na nic dobrego, ale poznanie Sloane to coś, co zmienia wszystko w jego życiu. 

Powiem wam, że tak mnie denerwowała rodzina zarówno Sloane jak i Xaviera to taki typ ludzi, że naprawdę sympatii we mnie nie wzbudzili. Cieszyłam się, że mimo wszystko mieli przyjaciół i na nich mogli liczyć.  Relacja Sloane i Xaviera rozwija się powoli, ale od samego początku jest dynamicznie. Udawany związek to coś co uwielbiam w książkach, więc tym bardziej jestem usatysfakcjonowana tym jak tu wszystko zagrało. Było fantastycznie. A do tego enemies to lovers! Kocham, gdy oni się nienawidzą, a muszą udawać zakochanych awww 🥰 a do tego chemia między nimi... Czuć było ją już z daleka! 

 autorki, w której przepadłam bez reszty. To historia, która wciągnie was od pierwszego zdania i nie wypuści, póki nie zabrzmi ostatnie zdanie. To powieść z wielką bombą emocji, gdzie będziecie się uśmiechać, ale będzie też smutno. To książka, która pokazuje, że każdy zasługuje na szczęście i miłość. Jeśli szukacie książki, gdzie nie będziecie się nudzić i poznacie wspaniałych bohaterów to musicie ja przeczytać. Ja jestem zakochana. Polecam wam całym sercem. 


środa, 10 czerwca 2026

One step away from mistake

One step away from mistake



 Chase wydawać by się mogło ma wszystko. Właśnie zamierza poślubić wybrankę swojego serca. Jednak na kilka minut przed ślubem postanawia... Zwiać sprzed ołtarza. Gdyby tego było mało, angażuje w to najlepszą przyjaciółkę panny młodej. Carly ma w planie po ślubie udać się na wakacje. Nieoczekiwanie dołącza do niej Chase. Z początku niewinny wyjazd, nabranie oddechu od minionych wydarzeń, nie zwiastują tego, że każde z nich zacznie odkrywać siebie i współtowarzysza na nowo. Jak potoczy się ich znajomość? 

Motyw uciekającego Pana młodego jest czym innym, wcześniej chyba w żadnej książce się z tym nie spotkałam i muszę przyznać, że było to coś nowego i świeżego. Później już jest bardziej schematycznie i wiadomo jak to się skończy. Książka nie jest długa i moim zdaniem nie było tu slow burn, a wręcz przeciwnie, wszystko działo się szybko, intensywnie. Czy mi to przeszkadzało? Może czasem. Strasznie było mi żal Elizabeth, która została zostawiona przed ołtarzem, a w dodatku jej przyjaciółka tak wiele przed nią ukrywała. Strasznie lubię motyw przyjaźni w książkach, a tu właśnie tego mi zabrakło, takiego wsparcia kobiecego. I w sumie nie wiem, czy potrafiła bym zaufać facetowi, któremu już raz zdarzyło się uciec sprzed ołtarza, bo nie był pewny swoich uczuć 🙈 

Reasumując, to książka z wakacyjnym klimatem, która na tę porę roku sprawdzi się wyśmienicie. Może nie oczarowała mnie jakoś mocno, ale była w porządku. Spędziłam z nią miło czas w pociągu, choć czasem przewróciłam oczami 😁 jednak jak na pierwsze spotkanie z twórczością autorek, była to udana podróż. Dodatkowo książka nie jest gruba, więc spokojnie można przeczytać ją na raz. Jeśli szukacie książki, która dostarczy wam uciekającego Pana młodego, wakacyjnego klimatu i mierzenia się z konsekwencjami swoich czynów, to sięgnijcie. Myślę, że na cieplejsze dni będzie jak znalazł. 

wtorek, 9 czerwca 2026

Diamentowy książę

Diamentowy książę

 



Luna Kowalska jest młodą projektantką biżuterii. Z pochodzenia jest pół Polką i pół Włoszką. Mieszka w Polsce, a jej mama jest ciężko chora, na której leczenie potrzebne są gigantyczne pieniądze. Wyjazd do Mediolanu jest dla niej ogromną szansą. Na miejscu poznaje Maca, wpływowego, przystojnego mafioza, który ma dla niej propozycje współpracy. Poza tym wpadła w mu w oko i nie tylko ona jemu.   Ale czy to szansa, czy może ktoś ukartował to tak, by wcielić w swoje życie plan? 

Dawno nie czytałam nic z gatunku romansu mafijnego, więc z dużym oczekiwaniem sięgnęłam po tę książkę. Książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej znam i bardzo lubię, natomiast z piórem Pauliny Jurgi miałam do czynienia po raz pierwszy. To co zaserwowały nam autorki na samym końcu książki, jest takim plot twistem, że mimo wszystko czekam na rozwój wydarzeń. Dodatkowym plusem tej historii jest zaplecze pokazów mody, projektowania biżuterii to było coś takiego świeżego i nowego. Ale niestety momentami nudziłam się przy niej ogromnie, przewracałam oczami i już sama zaczęłam się gubić co kto i z kim knuje. Tu naprawdę każdy na każdego coś miał, lojalność dla mnie tu nie istniała. 

Od książek mafijnych naprawdę sporo wymagam. Ma być krwawo, ma być mrocznie, ma być niebezpiecznie. Serce ma mi wyskakiwać z piersi, by w oczekiwaniu co będzie dalej nie móc usiedzieć na miejscu. Tu to wszystko dostałam na samym końcu. I tylko dlatego jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy i to Iana, postaci drugoplanowej, która skradła całe show. Max i Luna byli dla mnie tylko okej, więc jak na głównych bohaterów nie popisali się jak dla mnie niczym, wręcz ciężko było mi ich polubić. Książka ma potencjał i mam nadzieję, że w drugim tomie będzie wykorzystany do maksimum. Z ciekawości sięgnę po kolejny tom, ale już chyba bez wielkich oczekiwań, może w ten sposób się nie zawiodę. Jeśli natomiast jesteście ciekawi tych wszystkich intryg, Iana, czy branży bizuteryjnej, to sięgnijcie. Może dla was będzie to udana historia. 

5/10

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Kwiaty grobowe

Kwiaty grobowe

 




Madalina to radikańska księżniczka, która przez rodzinę uważana jest za słabszą. Zamiast skupiać się na dworskiej etykiecie, woli dnie spędzać w ogrodzie wśród kwiatów grobowych. Nazwa ta pochodzi od ich właściwości. Bowiem tymi kwiatami można kogoś torturować, bądź zgładzić. Mads ma siostrę bliźniaczkę Iniessę, która to ma poślubić księcia Aeryka. Jednak do ślubu nie dochodzi. Księżniczka zostaje otruta, a Madalina ma zająć jej miejsce. Plan jest prosty: ślub z Aerykiem, jego koniec i znalezienie, tego kto otruł jej siostrę. Ale czy przebywanie z księciem ułatwi jej to zadanie? Jakie prawdy wyjdą na jaw? 

Muszę wam powiedzieć, że sam pomysł na te książkę jest nietuzinkowy, oryginalny i naprawdę dobrze zrobiony. Mamy tu taki plot twist, że przez chwilę zastanawiałam się, co tu się wydarzyło. Nic nie jest tu oczywiste. Intrygi mimo, że od początku nam znane i tak potrafią nas zaskoczyć i wprawić w osłupienie. Podobała mi się kreacja bohaterów, którzy byli tacy z krwi i kości nie byli tylko postaciami papierowymi. Mads musiała udowodnić, że jest czegoś warta i to mnie tak denerwowało. Bo naprawdę była świetna, a każdy traktował ją nie tylko jak środek do celu, ale też jako słabą, która może nie poradzić sobie z presją jaka została na nią nałożona, czy ewentualnym tronem i panowaniem. A moim zdaniem, była do tego naprawę dobra. Aeryk to dla mnie taka trochę śmieszna postać, ale w dobrym znaczeniu. Taki hulaka, jednak gdy poznamy go bliżej wiemy o nim więcej i zaczynamy go lubić. Jest jeszcze jedna postać. Yocin, który skradł moje serce i zostawił mnie z rozdziawioną buzia! Halo, co to miało być?! 

Podobała mi się ta książka, choć liczyłam na większe wow. To jak została przedstawiona i przede wszystkim kwiaty grobowe, które były czymś innym i fantastycznym, było naprawdę super. Dodatkowo prócz rozdziałów mamy dziennik, który wiele wyjaśnia i jest równie ciekawy. Początek trochę mnie przeciągnął, ale później rozkręciło się to tak, że nie wiem kiedy i ją skończyłam. Jeśli szukacie książki, przy której spędzicie świetnie czas, która was zaangażuje i będzie trzymać was w napięciu do ostatniej strony, to musicie sięgnąć po nią. To dobra historia, która zasługuje na wasze poznanie. 

7/10


wtorek, 2 czerwca 2026

Spójrz na mnie

Spójrz na mnie


Hania jest licealistką, która wkrótce rozpocznie ostatni rok szkoły. Z pozoru ma wszystko. W jej życiu brakuje jednak tego, co najważniejsze: miłości i obecności rodziców. Samotna i niezrozumiana, coraz częściej ulega wpływom Kamili, znajomej ze szkoły zawodowej. Pewnego wieczoru daje się namówić na wyjście, które na zawsze zmieni jej świat.

Osiem lat później wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu. Hania ma stabilną pracę, bezpieczny związek i przyjaźń, na której może polegać, a przeszłość została zamknięta. Wystarczy jednak jedno przypadkowe spotkanie, by misternie zbudowana rzeczywistość zaczęła się rozpadać. Przeszłość wraca i domaga się rozliczenia.

W swojej najnowszej powieści autorka stawia na młodzieńczą miłość, która zawsze jest intensywna. To pierwsze relacje, które ludzie nawiązują poza tak naprawdę rodzinnymi więzami. Jest sporo niedopowiedzeń, bo strach czy ta druga osoba czuję to samo, jest dużo chaosu, buntu, bo nie zawsze rodzice zgadzają się na kontakt dziecka z drugą połową. I niestety często kończy się fiaskiem. Hania to dziewczyna, która chce gdzieś przynależeć, chce mieć w kimś oparcie i poczuć że jest warta większych uczuć. Jednak życie bywa przewrotne i niestety nie zawsze udaje się wyjść z takiej miłości cało. Postać Kacpra jest bardzo ciekawa i chciałabym więcej o nim poczytać. To dobry, wspierający przyjaciel, który nigdy nie zostawił jej w potrzebie, a ich przyjaźń przetrwała wiele lat. Do tego dochodzi postać Poety, który nie miał łatwego życia. Start w dorosłość to dla niego ucieczka przed konsekwencjami wyborów rodziców. Było mi go naprawdę szkoda. 

Angelika w swojej najnowszej powieści stawia na miłość w tym nie cukierkowym, nie idealnym wydaniu. Pokazuje ją taką jaką jest. Nieporadną, chaotyczną, aczkolwiek silną i potrafiącą przezwyciężyć wszytsko. To powieść emocjonalna, która pozostawia czytelnika z takim rollercoaster w sercu i głowie. Jeśli szukacie książki, która was poruszy, to musicie sięgnąć po tę historię. To historia, która rozbija serce, ale też daje nadzieję, że nawet po burzy wychodzi słońce. Polecam serdecznie. 


 

sobota, 30 maja 2026

Kraina zaginionych rzeczy

Kraina zaginionych rzeczy

 



Pewnego dnia okazało się, że zginęła pewna wyjątkowa, fartowna królicza łapka. I kto miał ją odszukać?  Razem z narratorem trafiliśmy do miejsca, gdzie lądują wszystkie zgubione rzeczy. Spotkaliśmy tam Janusza Lepką Rączkę, pogubionego emocjonalnie byka, a nawet pirata-królika. I uwierz mi, nikt nie przygotuje cię na to, co się działo dalej. Było śmiesznie, szybko i czasem strasznie, ale tak fajnie, że szkoda było oderwać się choćby na moment.

 To książka, która od pierwszych stron wciąga jak najlepsza zabawa, bo narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Nie jest się  obserwatorem, tylko głównym bohaterem. Fabuła jest szybka, absurdalna i pełna niespodziewanych zwrotów, a czarno-białe ilustracje Billa Hope’a nie tylko zdobią strony, ale same opowiadają kawał historii – często zabawniejszy niż tekst. To świetna propozycja dla dzieciaków 7–10 lat, zwłaszcza dla fanów przygód i nietuzinkowych historii.

Mój 9-latek był zachwycony, śmiał się w głos i sam chciał czytać dalej. Język jest lekki i przyjemny. A co najważniejsze, książka pokazuje, że wspólne szukanie i pomaganie sobie jest fajniejsze niż rywalizacja. Polecam na wspólne wieczory z dzieckiem i wam  gwarantuję dużo śmiechu oraz  świetną zabawę!

Współpraca reklamowa 

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger