poniedziałek, 16 lutego 2026
Wszystko na mojej głowie
sobota, 14 lutego 2026
Gideon z dziewiątego
“Gdyby dało się umrzeć z osamotnienia, umarłaby tu i teraz, natychmiast, a tak mogła tylko leżeć i obserwować dym unoszący się ze zgliszcz własnego serca.”
☠️Na samym początku chcę zapytać: co to miało być? Co to za zakończenie? Halo? Gdzie drugi tom!
☠️Gideon wychowana przez skostniałe mniszki w Dziewiątce, ma już dość. Już nie raz próbowała uciec, jednak zawsze kończyło się to katastrofą. Teraz będzie inaczej. Jej zdaniem. Bo niestety próba opuszczenia dziewiątki kończy się fiaskiem. Cesarz potrzebuje nekromantów. Dlatego wszystkie domy mają spotkać się w jednym miejscu, by zawalczyć o tytuł Liktora. Najwyższa nekromtka Harrowhark postanawia, że to właśnie Gideon będzie jej Kawalerem. Praca zespołowa to coś, co obu im nie wychodzi, bowiem są swoimi największymi wrogami. Czy połączą siły, by wspólnie przeżyć? Co spotka ich na miejscu i z czym będą musieć się zmierzyć?
☠️ Muszę przyznać, że sam pomysł na tę książkę jest mocno oryginalny i jak dla mnie wykonany został idealnie! Naprawdę bawiłam się świetnie. Nawet narracja w trzeciej osobie mi nie przeszkadzała. Cały świat przedstawiony jest tak inny od tego, co można znaleźć w książkach. To taki powiew świeżości. Podobała mi się kreacja postaci, których tu mamy naprawdę wielu. I powiem wam, że niekiedy miałam swoje podejrzenia, typy, ale tego co nam autorka tu zaserwowała to nie przewidziałam. Dlatego tym bardziej ukłony! Harrowhark i Gideon to dwie tak mocne postaci, charakterne, niedające sobie w kaszę dmuchać. Choć czasem miałam ochotę je walnąć, tak w ogólnym rozrachunku obie zyskały moją sympatię.
☠️ Czytanie, a też słuchanie (bo jest tez audiobook i to naprawdę cudnie przeczytany) było największą przyjemnością. Tyle emocji co ja tu dostałam. No naprawdę, coś wspaniałego. Serce wiele razy waliło mi szaleńczo, denerwowałam się, ale też było kilka momentów, że uśmiechałam się, a na końcu łzy pojawiły mi się w oczach. Także rollercoaster odczuć gwarantowany! Jeśli szukacie książki, która wciągnie was bez reszty, która nie jest taka schematyczna i nudna, która ma ciekawych bohaterów i świetny, nowy świat, to polecam wam gorąco. To pierwszy tom, a ja nie mogę się doczekać kontynuacji.
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Filia
poniedziałek, 9 lutego 2026
Walka
"Właśnie. – Podaję jej rękę. – A teraz się ruszaj.
Wlecze się za mną.
– Nie wiem, jak długo tu jestem. Byłam nie-nieprzy…
– Nieprzytomna – dokańczam za nią. – To ruszaj się szybciej."
🚒Rany boskie, co to było?! Chyba braknie mi słów, by oddać całość tej książki. No ale spróbujmy.
🚑Zacznijmy od tego, że Scottie ucieka z sekty religijnej. Znajduje pracę w małym miasteczku jako ratowniczka medyczna. W tym samym miasteczku mieszka Cal, mężczyzna który przeszedł w życiu wiele. Śmierć ojca przyjaciela, która była masakryczna i przy której był, zdrada narzeczonej, to wszystko odcisnęło na nim piętno. Jednak nadal jest strażakiem leśnym. Gdy na jego drodze staje Scottie nie wie jeszcze, że jego życie tak diametralnie się zmieni. Ale co jeśli ona na tajemnice, które mogą zburzyć wszystko?
!!!!BĘDĄ SPOJLERY, BO MUSZĘ SIĘ WYGADAĆ, WIĘC JEŚLI MASZ W PLANIE TĘ KSIĄŻKĘ PRZEJDŹ DO PODSUMOWANIA!!!!!!
🚒Książka miała ogromny potencjał. I na tym zakończmy. Wykonanie to jakieś nieporozumienie. Jeszcze myślałam, że może, może to da się uratować, ale im dalej w las tym gorzej! Zacznijmy od tego, że na prawie 400 stron i 50 rozdziałów scena zbliżenia następuje dość szybko, bo już w 9 rozdziale i potem jeszcze w bodajże 11. Później nagle Cal dowiaduje się, że Scottie ma męża i uwaga. Od rozdziału bodajże 14 bądź 16 każdemu, ale to każdemu mówi "ej bo Scottie to ma męża". Tak zanotowałam to. I nie rozmawiają ze sobą. Zachowują się dziecinnie. On znów umawia się z innymi pannami, to mówi, że Scottie ma nie biegać tam gdzie on. Nie potrafią porozmawiać, wyjaśnić sobie nic. No i oczywiście ona ma tajemnice, o której wie czytelnik tak 5 przez 10, a Cal nie wie kompletnie nie więc no po co rozmowa? Trudno stwierdzić. Dopiero dowiemy się nieco więcej w jakimś 35 rozdziale ach. To napięcie 🤣 i to też nakrzyczała na niego, by ją wysłuchał, bo on swoje teorie już dorobił 🤣
🚑Jest tu pełno sprzeczności. W końcówce jednego rozdziału on na nią zaskakuje, że jest nieodpowiedzialna, bo idzie na szlak, gdy zapowiadana jest burza ( on z tego szlaku chwilę wcześniej zszedł, oczywiście się spotkali i był foch jak ona może też tu iść, potem on je sobie kanapeczke, bierze prysznic, bo ona przecież już pewnie zeszła z tego szlaku i nic jej nie jest, choć właściwie to jej jest coś, więc w końcu jak się do niej nie dodzwonili to pojechał ją ratować, choć wcale tego nie chciał, bo przecież ma męża i po co on ją ratuje xd), a kolejny rozdział rozpoczyna się od tego, że on myśli siebie, że to nie jej wina, że poszła w tę góry i stał się wypadek. Kolejny dramat to wstrząśnienie mózgu, nie znam się, lekarzem nie jestem, ale no że wstrząśnieniem takim poważnym jak to opisane jest to nie wiem czy ktoś dałby radę kłócić się o plecak, wychodzić pod górę, czy mieć siłę na rozpalanie w piecu xD no ale to tylko moje spostrzeżenia, może się mylę i wstrząśnienie mózgu nie jest przeszkodą do takich rzeczy. A no i finalnie Scottie nie rozpaliła w piecu, a Cal ma pretensje, że nie dała rady po ciemku rozpalić tego ognia xD 🤣 nie no trzymajcie mnie 🤣
"Jest cholernie zimno. Nie mogę uwierzyć, że nie rozpaliła ognia. Kiedy zdejmuję rękawiczki, moje dłonie nie mają żadnego koloru, nawet na palcach, w miejscu, które wcześniej skaleczyła skała.
Jej głos się ścisza, aż mamrocze:
– Zamarzniemy na śmierć w tej wieży, prawda?
Jęczę.
– Przy tym twoim narzekaniu to mam nadzieję, że prędzej niż później.
– Zamknij się, to poważna sprawa.
– To ty się zamknij! - odpowiadam, uśmiechając się, choć nie jestem w nastroju." - proszę bardzo cytacik na zachętę 🤣 i miałam nadzieję, że zamarzną, ale jednak przeżyli 🤣
🚒Reasumując, zaczynamy rok z przytupem. Pierwsza okropna książka za mną. Miała ogromny potencjał. Strażak gaszący pożary lasu, ratowniczka medyczna. No brzmi jak bajka! I na tym pozytywy się kończą. O pożarach jest troszkę na początku i to jest tyle. Z akcji ratowników też jest jeszcze mniej niż o strażakach. Nie było jakoś niebezpiecznie czy strasznie, serce nie biło mi szybko z napięcia, zdenerwowania, strachu o życie bohaterów. W pewnym momencie żałowałam, że nie wysadzili się w powietrze. Bohaterowie są nijacy. Nie ma między nimi chemii. Stos niedomówień, niedopowiedzeń piętrzy się ogromnie, a oni nie potrafią usiąść i porozmawiać ze sobą jak cywilizowani ludzie. Mamy tu też zespół stresu pourazowego, ale jak dla mnie też był potraktowany po macoszemu. Jest kilka wzmianek o tym i tyle. Chyba, że te jego dupkowate zachowania to objaw tego zespołu. No ale jakoś nie wydaje mi się. Najlepsze też jest to, że ona nie chce brać dni wolnych w pracy, bo ja na to nie stać, ale 5 dni w wieży zamknięta jak księżniczka to już nie przeszkadza.
🚑Oboje są pełni sprzeczności, ten wypadek na szlaku i wszystko co po nim nastąpiło, to jak dla mnie taka zapchaj dziura, byle ilość znaków została zapełniona. Nikt tu nie zyskał mojej sympatii, a wręcz przeciwnie. Oboje denerwowali mnie swoim zachowaniem, odzywkami i taka dziecinnością, że trudno było mi uwierzyć w ich wiek. Nie podobała mi się ta książka, czytało mi się ją opornie i nie wiem, czy to przez ten styl autorki, czy moją ogólną niechęć, ale za to audiobook słuchało się całkiem przyjemnie ( o ile można to doświadczenie z tą książką tak nazwać), a już w szczególności przez męski głos, któremu współczuję, mieć takiego bohatera do nagrania xD
🚒Końcówka zasługuje na względne uznanie. To było akurat fajne. Wątek sekty (choć znów zrobiony po łebkach), mąż Scottie i zachowanie Całą, to były trochę mocniejsze strony, ale niestety w ogólnym rozrachunku znów potraktowane zostało wszystko po macoszemu, a to za mało,żebym mogła dać jej wyższą ocene. jeśli jednak macie ochotę przekonać się na swoim przykładzie czy warto, to sięgnijcie, widziałam pochlebne opinie, zachwyconych czytelniczek. Warto wyrobić sobie swoje zdanie. Może to będzie wasza najlepsza książka tego roku? Moja raczej najgorsza, ale ile ludzi tyle opinii.
Całość oceniam na: 2/10
Współpraca reklamowa z Czwarta strona
piątek, 6 lutego 2026
Stalowe skrzydła
"Siedziała w drewnianej balii i czuła, jak stres ostatnich tygodni pomału ją opuszcza. Ciepła woda niczym balsam koiła jej napięte mięśnie, a silna woń olejków, których dolano do kąpieli, mamiła jej zmysły niczym najdroższy afrodyzjak. [...]"
🐴 Prócz pana Tumnusa z "Opowieści z Narnii" nie znam innych centaurów. Może gdzieś przewinęły się jako tło, poboczne postaci, jednak nie zapamiętałam tego. Dlatego też z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, gdzie głównym bohaterem jest właśnie centaur.
🐴 Karhu jako młody centaur był porwany do niewoli. Mimo iż był zmuszony do służby u hrabiego udało mu się zyskać przyjaźń jego córki. Ich więź była silna, ale mogła przysporzyć im wielu kłopotów. Edlynne to młoda kobieta, której ojciec jest tyranem nie tylko dla swoich służących. Gdy jej ojciec obiecał jej rękę jednemu z potworów, los się do niej uśmiechnął. Dostała szansę na ucieczkę wraz z Karhu. Z listem w dłoni,mnóstwem pytań, i strachem ruszają w świat. Kogo spotkają na swojej drodze i jak potoczy się ich ucieczka?
🐴 Muszę wam powiedzieć, że sięgnęłam po audiobook podczas sprzątania i pochłonęłam te książkę w zaledwie parę godzin. Świat przedstawiony przez autorkę nie jest skomplikowany czy trudny do zrozumienia. Myślę, że jest też czymś nowym na naszym rynku. To dopiero pierwszy tom, więc tu wszystko musiało być nakreślone, musieliśmy poznać to uniwersum, poznać bohaterów i myślę, że w drugim tomie będzie działo się jeszcze więcej.
🐴 Ta książka wciąga od pierwszych stron. Dostajemy tu motyw walki o siebie, uwięzienie nie tylko dosłowne, ale też to, że w murach domu można być samotnym. Autorka pokazuje nam piękną więź między człowiekiem a centaurem, która w ich świecie jest czymś złym. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów i to jak autorka przedstawiła właśnie centaury i tak mi przykro było na niektóre wydarzenia. To świetna książka, która spodoba się osobom lubiącym fantastykę i powiew świeżości. Mnie się podobała i czekam na kolejny tom. Polecam.
Ocena: 8/10
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Mięta
piątek, 30 stycznia 2026
Odcienie błękitu
czwartek, 29 stycznia 2026
Wild Reverence
„Zetknęliśmy się tylko na chwilę.
I zdołaliśmy się spotkać na krótki, nagły moment zaćmienia, gdy księżyc zasłania słońce, trzynaście zim później. Spotkanie tak intensywne, że cała ziemia dostrzegła jego cień. Ale nigdy nie byliśmy sobie przeznaczenie. "
💤 Jak wiecie, uwielbiam książki Rebecci Ross, więc kiedy zobaczyłam, że wyszła nowa historia wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Nie czytałam serii "Divine Rivals", ale to co dostałam w tym prequela sprawiło, że muszę czym prędzej nadrobić te zaległości.
💤Matylda nie ma lekko. Jest boginią-posłańcem w świecie Podziemia, z pozoru ma skromną moc, ale nosi w sobie wielką tajemnicę: od lat śni o śmiertelniku, Vincentie. On z kolei, zraniony i rozczarowany bogami, próbuje ułożyć sobie życie z dala od magii. Kiedy ich światy w końcu się spotykają, nic nie jest już proste. Czy listy i sny wystarczą, by naprawić to, co bogowie zepsuli? I czy ich połączenie ocali światy... czy je zniszczy?
💤 Powiem wam, że ja przepadam za takimi klimatami! Oprócz przepięknie opisanej magii bogów i nieśmiertelnych mamy tutaj też głębokie przemyślenia na temat wiary, przeznaczenia i samotności. I muszę przyznać, że ten emocjonalny wymiar został tutaj podany w idealnych proporcjach. Mamy tu do czynienia z połączeniem duszy przez sny, o którym nigdy wcześniej nie czytałam w tak piękny sposób, no i mamy tego jednego upartego, poranionego śmiertelnika 😉 To jak połączenie najlepszych elementów "Divine Rivals" z magią starożytnych mitów – po prostu mistrzostwo! Nie zabraknie tu poetyckich opisów, zapierających dech dialogów, ale też jest mnóstwo emocji i momentów, kiedy serce po prostu chce wyskoczyć z piersi.
💤 Oczywiście nie zdradzę wam za wiele, żebyście nie stracili frajdy z odkrywania tej historii. Musicie sami to poczuć. Ale zapewniam was, będzie warto. To jedna z tych książek, które zostawiają ciepły ślad w sercu na długo.
💤 Jest to prequel do serii "Divine Rivals" i zdecydowanie warto znać tamte części, ale i bez tego nie czułam się zagubiona, a ochotę by poznać poprzednie części tylko wzrosła. Nie zawiedziecie się. Ja jestem kompletnie zakochana w tym uniwersum, w Matyldzie i Vincentcie, i w tym, co autorka nam tutaj ofiarowała. Nie mogę się doczekać, by zanurzyć się znowu w świecie listów i bogów, bo po skończeniu tej historii chce tylko więcej i wiecej. A znając książki Rebecci Ross, wiem, że zawsze dostanę coś wyjątkowego. Jeśli szukacie książki, która otuli was jak ciepły kocyk, przeniesie do świata snów i rozbudzi najgłębsze uczucia, to polecam z całego serca. To prawdziwa perła dla duszy!
Współpraca reklamowa
środa, 28 stycznia 2026
Ujawnione
„Na dowód mogę powiedzieć, że podczas gdy ta drobna kobieta doskonale wiedziała, że wylądujemy w tym miejscu, ja cały czas jej wciskałem, że nie będziemy mieć romansu. Boże, jak ona musiała się wtedy ze mnie w duchu śmiać.”
💒 Nadszedł ten moment. Ostatni tom serii. Jak wypadł ten? Przekonamy się już za chwilę.
💒Dla Krystiana nadeszły trudne chwile. Mamy tu bowiem kontynuacje z poprzedniego tomu, więc tylko wam nakreślę, nie zdradzając za wiele. Nie jest w tym na szczęście sam, bo towarzyszy mu Sara, która w tym wszystkim jeszcze musi przyznać się rodzicom do swojego sekretu, jakim jest pan Krystian. Nie zabraknie tu humoru tak dobrze znanego z poprzednich części, ale i trudnych momentów.
💒Patrząc z perspektywy wszystkich tomów, ten jest najbardziej stabilny, spokojny. Tu domykają się wszystkie wątki, nasi bohaterowie muszą stanąć twarzą w twarz ze swoimi wyborami, decyzjami podjętymi na kartach poprzednich części. Ten tom to finał, na jaki ta dwójka zasługiwała od samego początku. Podobało mi się jak Krystian w końcu się otworzył, jak zmierzył się z przeszłością. Sara za to choć dalej jest huraganem, jest w niej też sporo wsparcia i uważności. Ta dwójka przeszła wielką drogę i ogromna przemianę, za którą powinnam im pogratulować. I powiem wam, że chciałabym ich przeczytać w piątym tomie, jak radzą sobie z … a nie powiem wam czym bądź kim! Musicie przeczytać sami.
💒Choć ta seria liczy sobie cztery części, to chyba właśnie ta ostatnia jest moją ulubioną. No dobra, pierwszy tom też był super, bo od niego się zaczęło. Całość oceniam na mocne 7/10. Były wzloty i upadki, jedne wątki podobały mi się bardziej inne nieco mniej, jednak reasumując myślę, że jest to fajna, lekka, przyjemna i wciągająca seria, którą warto poznać. Podobało mi się, jak autorka podeszła do tej serii robiąc z niej klauzulę tajności, jak pokazała nam prace wojskowego. No super, że prócz płomiennego romansu naszych bohaterów, dostaliśmy też coś wartościowego. Jeśli zastanawiacie się, czy warto, to powiem wam sięgajcie śmiało. Ja dobrze bawiłam się podczas czytania i myślę, że i wam się spodoba. Polecam.
Współpraca reklamowa z autorką.
