wtorek, 18 sierpnia 2026

Naucz mnie wygrywać

Naucz mnie wygrywać





 Wells to niegdysiejsza gwiazda golfa. Ten człowiek miał naprawdę wielką karierę, rzesze fanek, a teraz został z jedną oddaną mu Josephine. Chłopak nie potrafi przyznać, że potrzebuje pomocy, jednak gdy wszyscy odwracają się od niego postanawia przyjąć pomoc w postaci Josephine. Dziewczyna właśnie straciła dorobek swojego życia, jakim był sklep z rzeczami do golfa. Ma wiedzę, która może przyczynić się do powrotu Wellsa. Układ jest prosty ona pomoże mu wygrać, on podzieli się z nią nagrodą. Ale częste wyjazdy, długie przebywanie wspólnie sprawia, że coś zaczyna się dziać. Jak potoczą się ich losy?

To pierwsza książka, w której miałam do czynienia z golfem. Nigdy wcześniej nie czytałam nic z tym sportem i szczerze rzecz ujmując jestem w niego również zielona. Nie znam się na nim, ale mam nadzieję, że przedstawiony tu sport jest odwzorowaniem tego prawdziwego.  Książka napisana jest w trzeciej osobie i nie wiem co poszło tu nie tak, ale nużyła mnie okropnie. Opisy jak dla mnie były nudne i drętwe, bez jakiś emocji, a relacja między bohaterami mocno... Naciągana. Nie przepadam za narracją w trzeciej osobie czasu przeszłego, nie potrafię się wciągnąć i utożsamić z bohaterami. A tu naprawdę ta narracja była mocno jak dla mnie odczuwalna.

 Nie wiem, czy chciałabym być fanką tak nadętego i gburowatego człowieka. Wells przy każdym spotkaniu był niemiły dla Josephine, a ona i tak przy nim była i dawała mu wsparcie, nawet jak wszyscy się od niego odwrócili. A gdy ona dała sobie z nim spokój, jemu nagle się przypomniało, że: " hej, miałem fankę, to było super, ona jako jedyna we mnie wierzyła". No było to dla mnie trochę smutne. Oczywiście zdarzyły się i ładne momenty i czasem wolałam czytać same dialogi, choć czasem i one sprawiały, że miałam ciarki żenady tak jak przy scenach 18+, które szczerze mówiąc omijałam. Jakoś nie zachęciły mnie do siebie.

Reasumując, jeśli macie ochotę sięgnąć po tę książkę nie będę wam odradzać, bo ma swoje grono odbiorców i zbiera dobre oceny. Mnie niestety  nie kupiła ta książka niczym. Wymęczyłam ją okropnie. Zabrałam ją do samolotu i uczytalam 22 strony, które później przeleżały, bo nie miałam siły się za nią zabrać 🙈. Jeśli szukacie książki, która zamiast o hokeju będzie o golfie i macie ochotę przekonać się , czy to książka dla was, to nie odradzam. Warto wyrobić sobie własne zdanie. 



niedziela, 26 lipca 2026

Ballada o koronie krwi i zdrady, Ballada o pocałunku śmierci

Ballada o koronie krwi i zdrady, Ballada o pocałunku śmierci

 



Dziś przychodzę do was z łączoną recenzją. A to wszystko dlatego, że oba tomy ściśle się że sobą łączą, a ja nie chcę zdradzić wam za dużo. Jesteście gotowi? 

Elsolis i Carmina to dwa królestwa, rządzone przez dwie różne rasy. Elfy i czarodzieje od lat żyją we wzajemnej wrogości. Sojusze tu są krótkotrwałe, a niechęć pielęgnowana latami. Młodzi przyszli władcy dorastają w takim właśnie świecie. Wiedzą, że muszą się wykazać, by pewnego dnia włożyć koronę na głowę. Mamy tu dwóch przyszłych władców Elsolis: Adaliah i Ernesh, to bliźnięta, które naprawdę się kochają. Są dla siebie ostoją i wsparciem. Gdy odkrywają jak ich ojciec terroryzuje kraj, wiedzą, że nie chcą być jak on. Natomiast czarodziej i przyszły władca Carminy- Donovan szczerze nienawidzi elfów i zrobi wszystko, by zyskać w oczach króla ojca. Losy tej trójki będą burzliwe, wystawione na próbę i tylko od nich zależy, czy na kraj spadnie pokój, czy też wręcz przeciwnie. 

Poznajemy historię trzech władców. Każdy z nich dostaje swój kawałek rozdziału, przez co lepiej ich poznajemy, poznajemy ich motywy, co ich napędza. To trzy charakterne, unikatowe i dobrze wykreowane postaci. Nie denerwują swoim zachowaniem, jesteśmy w stanie się z nimi utożsamić. Podobało mi się jak autorka zbudowała napięcie między dwoma zwaśnionymi rodami. Czuć było je już od pierwszej strony. Nic nie było tu przypadkowe. Świat, który tutaj mamy jest prosty, a zarazem złożony, ale przedstawiony w sposób przystępny. Tajemnice, intrygi, szukanie odpowiedzi na tak wiele pytań, to tylko część z tego co tu dostaniemy. 

Gwarantuję wam, że serce długo będzie biło wam szybko w oczekiwaniu co będzie dalej. Nie ma tu chwili na nudę. Akcja jest wartka, a strony uciekają w szybkim tempie. Ważne jest, by czytać tę tomy po kolei, bo wszystko łączy się ze sobą w spójną całość. Ja już wypatruje trzeciego tomu, bo drugi zostawił mnie z pustka w sercu. I wiecie co jest jeszcze fajne? Występują tu zwierzęta, których bardzo dawno nie widziałam w fantastyce. Mamy co prawda kruka, ale są też jeleń, konie, wilki czy uwaga, jednorożce! No to skradło moje serce. Zupełnie nie wiem czemu 🙈 🤣 także jeśli szukacie fajnej, lekkiej i przyjemnej lektury, to sięgajcie po Trylogię  Ambicji. Mnie się podobało i polecam wam serdecznie.

Współpraca reklamowa z KDW

sobota, 25 lipca 2026

Krwawo zdobyty dom

Krwawo zdobyty dom


Recenzja gościnna taty 


Książka "Krwawo zdobyty dom" wprowadza nas w historię ziem zachodnich, począwszy od czasów Piastowskich, koleje losów rozbicia dzielnicowego, zmian panowania na ziemiach zachodnich. Próba odzyskania tych ziem przez panujących królów polskich nie przyniosła efektów, aż do zakończenia II Wojny Światowej. Decyzją Józefa Stalina ziemie te zostały przyznane Polsce Ludowej. Obrona Wrocławia przez Niemców i jego oblężenie przez wojska radzieckie przyniosły miastu ogromne zniszczenia, ponieważ obrona niemiecka przemieniła miasto w twierdzę i zdobycie jego było możliwe przez ciężki ostrzał artyleryjski oraz bombardowanie w wyniku czego miasto zostało obrócone w przerzynę. 

Książka ta począwszy od wprowadzenia historycznego od czasów Piastów, aż po odzyskanie wolności mówi nam o historii ziem zachodnich. Jest to książka wartościowa, skłaniająca do refleksji. Autor pokazuje, że za wielkimi wydarzeniami historycznymi kryją się losy zwykłych ludzi, zmuszonych do odejmowania trudnych życiowych decyzji i budowania życia na nowo. To lektura, która pomaga lepiej zrozumieć konsekwencje wojny i zmiany granic, a także poszerza wiedzę historyczną, której tak niewiele jest w szkołach. Warto sięgnąć po nią, szczególnie jeśli interesujecie się historią Polski i Dolnym Śląskiem. 

piątek, 24 lipca 2026

Maskarada [PATRONAT]

Maskarada [PATRONAT]

 




Drugi tom świetnej serii, która trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. 

Ava od lat jest pionkiem w grze, o której nawet nie miała pojęcia. Już od najmłodszych lat jej ciało, a nawet życie było walutą, a ci którzy powinni ją chronić, stali się kątami. Zdradzona przez dosłownie każdego, nie wie już komu może ufać, a kto ją zwodzi, by zyskać. Gdy zostaje oskarżona o morderstwo z pomocą przychodzi jej prawnik. Daniel Ross to mężczyzna, który nie ma już nic do stracenia. Powraca też Santiago i Kadir. Kto tak naprawdę chce pomóc? 

Nie chce za wiele wam zdradzać, bo żeby poznać drugi tom konieczna jest znajomość pierwszej części, czyli Awangardy. Wydarzenia ściśle się że sobą łączą tworząc całość, która dopracowana jest w najmniejszym szczególe. Trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Akcja ani na chwilę nie zwalnia, jest dynamiczna. Styl autorki jest lekki, przyjemny. Okładka jest przepiękna i komponuje się z pierwszym tomem bardzo ładne, a dodatkowo duże litery ułatwiają szybkie czytanie. Oby więcej takich czcionek było w książkach 😁

Ava nie jest denerwująca postacią. To dziewczyna, która przeszła już przez takie piekło, że nie sądziłam, że w drugim tomie wszystko zacznie się jakby na nowo. To było strasznie smutne. Ale w tym wszystkim jest sobą, silna, odważna, chcąca kochać i być kochana. Ross był dla mnie zagadką. Skryty, cichy, tajemniczy, nie wiedziałam czy można mu ufać, czy wręcz przeciwnie. No ale nie powiem wam czy się na nim zawiodłam czy nie, bo to musicie odkryć sami. No i wraca też nasz Santiago, który też do końca nie wiadomo czego chce i jakie ma intencje. Od pierwszego tomu mocno mnie intryguje i tu też jest bardzo fajnie przedstawiona jego postać. A o Kadirze nic wam nie powiem, bo jeśli chcecie coś wiedzieć, to zapraszam do przeczytania pierwszego tomu 😈 

Kasia w najnowszej swojej historii postawiła na ogrom emocji. Ani na chwilę moje serce się nie zatrzymało. Pochłonęłam tę historię w jeden dzień i nie mogłam się oprzeć, by ja odłożyć nim wybrzmi ostatnie zdanie. To historia o nadziei na lepsze jutro, o rozliczeniu przeszłości, o próbie kochania kogoś i bycia kochanym samemu. To historia, która sprawia, że macie ochotę zapłakać nad losem Avy, ale gdzieś tam spada wam kamień z serca. Jeśli szukacie książki, która jest ciekawa, oryginalna, jest 18+, ale nie zawiera scen erotycznych co stronę, a jedynie lekkie tło. Jeśli lubicie motyw: intryg, ukrytych pragnień, mrocznych sekretów, manipulacji oczy skomplikowanych uczuć to ta seria jest dla was. Sięgajcie po Awangardę i Maskaradę w kolejności i rozkoszujcie się ta lektura 🥰😈 


Współpraca reklamowa z editio Red 

czwartek, 23 lipca 2026

Ostatnie tchnienie

Ostatnie tchnienie

 


To już trzeci tom przygód Naridy. Jak tym razem się bawiłam?

Narida jest anielicą. Tym razem będzie musiała zmierzyć się z ciężkim zadaniem. Musi uratować przyjaciela. Rimon zostaje ranny, a w jego ciele zaczyna się rozwijać pradawna moc, z którą nikt nie potrafi sobie poradzić. Nasi bohaterowie będą musieli sprzymierzyć się ze starym wrogiem, by odnaleźć sposób na uratowanie Romona. Szansa na zdobycie wiedzy i zaklęciu druida i antidotum , to Księga Czeluści. Ale także wyruszą do czyśćca, gdzie będą wystawieni na próbę. Ale czy uda im się dokonać niemal niemożliwego? 

Po raz kolejny i już niestety ostatni wyruszamy z naszymi aniołami i demonami na przygodę, która sprawi, że serce zabije wam mocniej, a wy nie odłożycie książki póki nie wybrzmi ostatnie zdanie. Autorka sprawnie lawiruje słowem. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Naprawdę fajnie było wrócić do tego świata. Pięknie pokazana jest tu przyjaźń i to jak wiele jest się w stanie poświęcić, by uratować kogoś bliskiego. Nie sposób nie wzruszyć się na pewnych scenach, o których wam nie powiem, bo byłby to już spojler. Narida z każdą kolejną częścią pokazuje jak jest dobra, odważna. To bohaterka z krwi i kości, która nie denerwuje swoim zachowaniem. A tu Romona było mi tak szkoda, taki słodki demon z niego, a tyle przeszedł :( 

Jeśli szukacie serii, która jest naprawdę świetna, trzymająca w napięciu, sprawiająca, że chce się tylko więcej i więcej, to koniecznie musicie poznać całą tę historię. Dobrze jeśli zaczniecie czytać od 1 tomu, bo wszystko łączy się tutaj w spójną całość. Ja jestem zauroczona tym światem, postaciami, przygodami. To cudowna seria, która zostanie ze mną na dłużej. Polecam wam gorąco. 

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mięta 


Enchantra

Enchantra

 


Po świetnej Phantasmie przyszedł czas na Enchantre i to co ma dla nas do zaoferowania. A ma sporo. 

Genevieve jest zagubiona. Nie może znaleźć sobie miejsca, więc gdy przychodzi tajemnicze zaproszenie wyrusza wprost do Włoch, by poznać ludzi takich jak ona. By zrozumieć kim jest i może w końcu poczuć się jak w domu? Ale gdy tam dociera okazuje się nim przeklęty  pałac pełen tajemnic, pokus. Enchantra to niebezpieczne miejsce, z którego nie ma tak łatwo odwrotu. Dziewczyna musi zawrzeć niebezpieczny układ z Rowanem by móc przeżyć. Mają udawać małżeństwo. Ale granica między udawaniem, a prawda jest bardzo, bardzo cienka. Czy oprą się jej?

To drugi tom i powiem wam jestem zachwycona. Bohaterowie znów nie zawiedli. Enchantra to miejsce pełne niebezpieczeństw, które zostało oddane w najdrobniejszym szczególe. Czułam się jakbym sama tam była i musiała wraz z bohaterami chować się po zakamarkach tego pałacu. Genevieve to odważna, silna, ciekawa, zaradna dziewczyna, która mimo niebezpieczeństw stawia im czoła. Z kolei Rowan to arogancki, pewny siebie, tajemniczy mężczyzna, który potrafi się zatroszczyć o drugą osobę. Był naprawdę uroczy. Ta dwójka dostarcza nam naprawdę wielu wrażeń.  Do tego dochodzi rodzeństwo Rowana, które naprawdę nie było tylko tłem, a dodało historii takiego charakteru. 

To wciągająca, angażująca, świetna historia, którą czyta się z największą przyjemnością. To książka od której nie oderwiecie się ani na moment. Gwarantuję wam to. Jeśli szukacie książki, w której mamy walkę o przetrwanie, poświęcenie, nadziei, uczuciu, które pojawią się nagle, to koniecznie musicie sięgnąć po tę historię. Ja jestem nią oczarowana i bardzo podobała mi się ta kontynuacja. Polecam wam gorąco.

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Filia 


wtorek, 21 lipca 2026

Póki lato nas nie rozłączy

Póki lato nas nie rozłączy

 


Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się takiej lektury 😱 

Scottie rozpoczęła pracę jako redaktorka. Jej zespół składa się z mężczyzn, którzy są w szczęśliwych związkach małżeńskich. Jednak ona sama jest rozwódką. By dopasować się do towarzystwa mówi, że sama ma męża. Szefowej zwierza się, że mają problemy w małżeństwie, a ta wysyła ją do swojego męża, terapeuty par, by mogli popracować nad związkiem. Problem w tym, że Scottie nie ma nawet chłopaka. Z pomocą przychodzi jej przyjaciel, który załatwia jej swojego brata, by ten udawał jej męża. Wilder ma niewyparzony język, który prowadzi do coraz to nowszych knuć. Takim sposobem trafiają na obóz dla par. Jak to się potoczy?

Już od pierwszego spotkania Scottie z Wilderem śmiałam się w głos. Ta dwójka to bohaterowie o jakich można marzyć. Zabawni, z ciętymi ripostami. Ich kłótnie były czymś fenomenalnym. A chemię między nimi było czuć niemal od początku.  Scottie to dziewczyna, która dużo przeszła z byłym mężem, która gdzieś tam nie przepracowała tego wszystkiego i przez wyjazd na obóz, kłótnie w Wilderem powoli oczyszcza swoją głowę i serce. Wilder to taki trochę wolny strzelec. Jest dobrze ustawiony, przez sprzedaż jednej aplikacji i teraz może pozwolić sobie na hobby, jakim jest improwizacja. A improwizować na obozie trzeba. Jednak oboje pokazują, że współpraca i szczera rozmowa to klucz do sukcesu. 

Ta książka pod otoczką komedii romantycznej przemyca bardzo wiele trudnych, refleksyjnych tematów. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać, bo zawiera naprawdę bardzo wiele pięknych, mądrych cytatów odnośnie związku. Ja się tymi ciekawszymi dzieliłam z mężem 🙈 jeśli szukacie książki na wakacyjny czas, lekkiej, przyjemnej, dostarczającej mnóstwo śmiechu, ale też poważnych tematów, to koniecznie musicie sięgnąć. Znajdziecie tu udawane małżeństwo, wymuszoną bliskość, obóz terapeutyczny dla małżeństw, slow Burn i jedno łóżko 😈 a do tego nie zabraknie pikantnych scen 18+, które nie przytłoczą fabuły. Polecam wam całym sercem. Mnie kupiła ta książka 🥰


Współpraca reklamowa z Czwarta Strona 

niedziela, 19 lipca 2026

Srebro i krew

Srebro i krew

 



Riela jest jedyną maginią w swojej wiosce, ale jej moc jest niepewna i nie do końca przez nią kontrolowana. Ludzie we wsi są nieufni wobec niej, więc gdy tylko nadarza się okazja by się jej pozbyć, to to robią. Wysyłają ja do lasu, będzie ma zabić bestię. I faktycznie w lesie coś grasuje. Coś czemu sama nie jest w stanie sprostać. Z posesji wyciąga ją Garrick i tak trafia do jego zamku.   Szybko okazuje się, że to nie przypadek ich połączył, a Riela może być kluczem do ocalenia nie tylko Garricka, ale i królestwa. Jak potoczą się ich losy?

 Mamy tu więc mroczny klimat, tajemniczy zamek, dwoje bohaterów, którzy nie do końca sobie ufają, i magię, która rządzi się swoimi prawami. Brzmi zachęcająco? Niestety, mimo obiecującego opisu i mojego ogromnego oczekiwania książka okazała się po prostu okej. Ni mniej, ni więcej. 

Reila czasem denerwowała mnie swoim zachowaniem. Co innego mówiła, co inne robiła. Była w moim odczuciu strasznie męczącą postacią. Garrick trochę to ratował, jednak dla mnie był przeciętny. Do żadnego z nich nie poczułam niczego więcej. Za to oni pociągali się już od pierwszych scen, co czasem wychodziło nienaturalnie i ogólnie nie przekonało mnie to ich zauroczenie. Ot po prostu byli sobie. Sam pomysł na fabułę muszę przyznać był fajny i ciekawy. Ale z początku ciężki było zrozumieć o co chodzi, dopiero z biegiem wydarzeń nabieraliśmy pewności co z czego wynika. Akcja wlecze się jak ślimak i to kolejny problem. Nie czułam się wciągnięta do tego świata. Nie czułam dreszczyku emocji, niebezpieczeństwa. No czułam się jakbym czytała suche fakty. 

Czytanie jej zajęło mi miesiąc. Nie mogłam się wgryźć, a jak już czytałam, to patrzyłam kiedy rozdział się kończy.  Nie wiem czy to nie był jej czas. Czy ja już jestem za stara (mam ciut więcej niż 18 lat 🤣) na takie książki. Czy to po prostu duża ilość fantastyki w moim życiu, która naprawdę trzyma w napięciu, akcja jest wartka i dynamiczna, sprawiły, że ta książka była po prostu przeciętna. Nastawiłam się na świetną lekturę i niestety takiej nie dostałam. Jest mi przykro. Jednak myślę, że dla osób, które wolą powolne tempo, może się sprawdzić. Nie odradzam, nie zachęcam. Każdy z was może po nią sięgnąć i na własnej skórze przekonać się czy jest dla was. 

Współpraca reklamowa z jaguar 

środa, 15 lipca 2026

Between US. Silence

Between US. Silence

 



Ana jest fotografką. Gdy nadarza się okazja by wyjechała do Seulu i tam przez rok była na wyłączność zespołu k-popowego, zgadza się na ten układ. Z początku prócz lidera zespołu, wszyscy są sceptycznie do niej nastawieni, ale z każdym kolejnym zdjęciem, rozmową i takim wspólnym przebywaniem zbliżają się do siebie. Cha Chanmin od początku jest nią oczarowany. Ale czy ich relacja ma szansę na coś więcej?

Z wielką ciekawością podeszłam do tej książki. Zawsze gwiazdy muzyki są dla mnie takim fajnym motywem w powieściach. I tu też nie było inaczej. Podobało mi się niejako podglądanie muzyków od środka przez właśnie fotografkę. To było coś tak innego i naprawdę fajnego. Świetnym zabiegiem było też ukazanie takich prawdziwych twarzy artystów, gdy gasną flesze. Przecież to też ludzie jak każdy z nas, mają uczucia, czują się samotni, zakochują się, przeżywają różne rozterki. Podobało mi się, że autorka pokazała ich właśnie takimi jakimi są. 

Choć historia sama w sobie jest oryginalna, momentami łapałam się na tym, że się wyłączałam i bujałam gdzieś w obłokach. Nie mogłam w 100 procentach skupić się na tej relacji. Czegoś mi między nimi zabrakło. Nie czułam chemii. Jednak zakończenie sprawiło, że muszę dowiedzieć się co będzie dalej. Jeśli szukacie książki lekkiej, w sam raz na jedno popołudnie, w której są gwiazdy k-popu , to koniecznie musicie sprawdzić te lekturę. Mnie choć nie porwała, to finalnie spędziłam z nią miłe chwile. Warto wyrobić sobie własne zdanie, bo być może będzie to wasza ulubiona książka miesiąca. 

wtorek, 14 lipca 2026

Love at first slight

Love at first slight




Ostatnio moje duże oczekiwania brutalnie sprowadzają mnie na ziemię. Tak było i w przypadku tej książki, którą wręcz zmordowałam. Dawno tak nie męczyłam się podczas czytania. Tu wszystko działało mi na nerwy. Postaci poboczne w składzie rodzeństwo głównych bohaterów, przyjaciele to jakieś totalne nieporozumienie. Nie wytrzymałabym z nimi ani dnia. Naprawdę. Super, że Dorian martwił się o swoją siostrę Freye, ale to było tak dramatyczne. Ja rozumiem, że ona dużo przeszła i w ogóle ale litości, on miał wręcz obsesję. Kolejnym punktem było to, że Freya chodziła na ten sam uniwersytet, co facet, który ją skrzywdził. Ba jej brat i Milo, też tam chodzili i to nie pierwszy rok. Widząc to, wiedząc co mi zrobił nie poszłabym na ten uniwersytet. No nie chce mi się wierzyć, że ona tego nie wiedziała. 

Nie wiem co tu się zadziało, może to nie był mój czas na te książkę, albo może jestem na nią za stara, ale jak dla mnie była nudna. Przewracałam oczami co chwilę i nawet sporą ilość dialogów nie pomagała tego przetrwać, bo one też były płaskie. Książka ma swoich zwolenników i fajnie jest wyrobić sobie samemu zdanie. Nie odradzam. Mnie się nie spodobała, ale być może komuś z was przypadnie bardziej do gustu. 

poniedziałek, 13 lipca 2026

The proposal projekct

The proposal projekct

 



Priscilla zostaje zwolniona z pracy. Jej przyjaciółka powierza jej zadanie, a przy okazji może trochę zarobić. Ma za zadanie zorganizować jej zaręczyny. Problem jest taki, że Ryan też chce się oświadczyć Tinie, co odkrywa przez przypadek Priscilla. Teraz musi połączyć siły z najlepszym przyjacielem Ryana, a swoim odwiecznym wrogiem, by całe przedsięwzięcie mogło się udać. Priscilla wraz z Olivierem planują, spiskują i próbują utrzymać wszystko w tajemnicy, ale niektóre sprawy wymykają się spod kontroli, a oni niebezpiecznie się do siebie zbliżają. Co z tego wyniknie?

Chemia między bohaterami jest wyczuwalna od pierwszego zdania. To jak iskrzy tutaj to coś niesamowitego. No uwielbiam taki klimat. Priscilla to dumna, twarda babka, która nie chce sobie zbyt wiele wyobrażać i czuję się zraniona, ale jest też najlepszą organizatorką, więc daje sobie świetnie radę. Olivier to mężczyzna uroczy, który naprawdę zyskuje z każdą kolejną stroną. Jego pomoc Priscilli i wszystko co robił boli naprawdę świetne. No i jest jeszcze Tina. Takich przyjaciół potrzebuje człowiek w swoim życiu, więc z chęcią sama bym się z nią zaprzyjaźniła. Ta czwórka to mieszanka wybuchowa. Najbardziej spokojnym z nich był chyba Ryan 🤣 

O mateńko! To książka, która po prostu pochłonęła mnie w swój świat. Przeczytałam ją tak szybko i po wszystkim mam ochotę znów zanurzyć się w tym świecie. Hate mail było moją ukochaną książką i nie sądziłam, że ta będzie wręcz tak samo idealna. A taka jest. Jest najbardziej urocza, przepiękna, słodka. Takiej lektury na lato potrzebowałam. To książka, którą jeszcze długo tuliłam do siebie i nie mogłam przestać. Tej książki nie dało się czytać bez uśmiechu, bez wybuchów śmiechu. Naprawdę niektóre sytuacje 🤣 są genialne, że na samą myśl chichocze pisząc wam opinie. Cudownie czytało się coś, bez dużych dram, problemów znikąd. Było lekki, przyjemnie. Wiadomo wrogami skądś się wzięli, ale nie było to jakoś takie wiecie bardzo stworzone na siłę. 

Ta książka sprawdzi się wam idealnie na te wakacje. Jest lekka, przyjemna, otulająca. Dla fanek komedii romantycznych będzie idealnym wyborem. To powieść, która na długo zostanie w moim sercu i na pewno zrobię jej reread 🥰 jeśli szukacie książki, która dostarczy wam prawdziwych emocji to trafiliście idealnie. "the proposal projekct" zawładnie waszym sercem. 

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Albatros 

niedziela, 12 lipca 2026

Obsidio

Obsidio

 



Kerenza jest okupowana przez bezwzględną korporację BeiTech, a ruch oporu pod wodzą Ashy Grant szykuje się do desperackiego kontrataku. Jej plany komplikuje powrót Rhysa – byłego chłopaka, który teraz walczy po przeciwnej stronie. Tymczasem w przestrzeni kosmicznej statek z ocalałymi z poprzednich tomów pędzi na ratunek, ale ma krytyczny niedobór tlenu. Ich jedyną nadzieją jest ponowne spotkanie i wspólna walka, choć BeiTech nie zamierza zostawić przy życiu nikogo na planecie. Czy AIDAN:  szalona sztuczna inteligencja, okaże się wybawieniem, czy zagładą?

To już ostatni tom świetnej, trzymającej w napięciu serii, która wciąga do swojego świata już od pierwszej strony. Autorzy po raz kolejny udowodnili, że są mistrzami budowania napięcia, a emocje sięgają tu zenitu. Historię poznajemy na zasadach raportów, wiadomości, zapisków monitoringu itp. przez co jest to jeszcze bardziej ciekawe i możemy bawić się wręcz jak detektywi. Choć historia ta powstała lata temu, tak teraz czytając o sztucznej inteligencji człowiek naprawdę zaczyna się zastanawiać, czy nie spotka nas podobny los 🙈 oby nie! Niemniej jednak historia Ashy i Rhysa jest czym niesamowitym. Były chłopak, dwa oddzielne obozy. Co może się wydarzyć? 

Jeśli szukacie książki, która nie da wam ani na chwilę wytchnienia, gdzie cały czas coś się dzieje, a serce bije nam szybko w oczekiwaniu co będzie dalej, to koniecznie musicie poznać tę serię. Jest tego warta. Ma w sobie to coś, co sprawia, że nie można się od niej oderwać. Mnie się podobała i zachęcam was do przeczytania całej serii, bo dobrze jest zrobić to po kolei ❤️

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Vesper


piątek, 10 lipca 2026

Rouge

Rouge

 


Lacey była obiecana Kianowi. Jednak jej rodzina wycofała się z tych zaręczyn. Teraz dziewczyna ma wyjść za Barona, który wie, jak wyciągnąć ojca dziewczyny z więzienia. Ostatniej nocy Lacey ma swój panieński. To właśnie wtedy decyduje się na ostatni pokaz tańca. Nie wie tylko, że jej tancerzem zostaje Kian. Mężczyzna ma wszystko idealnie zaplanowane i dziewczyna zostaje odurzona, a następnie budzi się w miejscu którego nie kojarzy. Okazuje się, że podczas wieczoru panieńskiego stanęła też na ślubnym kobiercu. Tylko nie ze swoim narzeczonym. Co teraz się wydarzy?

Dawno nie czytałam tak dobrego romansu mafijnego. W końcu dostałam książkę z mafia, która nie była tłem, a była całą książką. Tyle emocji no mówię wam, nie sposób było się od niej oderwać i mimo iż liczy ponad 500 stron przeczytałam ją w dwa dni! Ja czytam powoli i uwierzcie pożerałam wręcz tę książkę. To co tu się działo. O ludzie kochani. To był taki rollercoaster, że naprawdę nie mogłam przestać o niej myśleć. A to co działo się na ostatnich stu stronach to myślałam, że wyjdę z siebie, wejdę do tej książki i już z niej nie wyjdę 🤯 

To nie jest cukierkowa słodka historia. To brutalna, okraszona intrygami, tajemnicami, kłamstwami powieść. Znajdziemy tu też urocze momenty i powiem wam, że Kian noooo... 😈 Ten facet wiedział co i jak 😈 podobała mi się kreacja bohaterów ( nawet Baron, który był bezwzględną szują, a to świadczy o tym, że autorka oddała taka postać w 100 procentach dopracowaną). Lacey to silna kobieta, która dla rodziny jest w stanie poświęcić siebie, jest w stanie wejść do paszczy lwa, byle tylko uratować tych których kocha. Kian za to to mężczyzna z honorem, który bierze to czego chce i chwilę może zagryźć zęby, ale w kulminacyjnym momencie pokaże kły. 

To Mroczna historia, w której aż czuć duszną atmosferę. To dark romans, który nie koniecznie każdemu przypadnie do gustu. Ilość scen 18+ może też niektórych zniechęcić. Jednak mnie wszystko grało tu idealnie. Dostałam takiego darka jakiego dawno nie czytałam i jestem zachwycona. Zaczęłam od drugiego tomu serii i nie trzeba czytać ich w kolejności, bowiem każdy tom jest o innych bohaterach, ale wiem, że będę chciała nadrobić pierwszy tom. Jeśli szukacie dobrej lektury to koniecznie musicie po nią sięgnąć. Ja jestem zachwycona. 

Współpraca reklamowa z wydawnictwem KDW

czwartek, 9 lipca 2026

The Veiled Kingdom

The Veiled Kingdom


Verena jest księżniczką, nie obdarzoną magią. Jej ojciec jest wobec niej bezwzględny, więc gdy tylko nadarza się okazja Verena ucieka z pałacu, jej wolność jednak nie trwa długo i gdy ląduje w więzieniu zostaje uwolniona. Wpada wprost w ręce rebeliantów. Na szczęście nikt nie rozpoznaje w niej córki odwiecznego wroga. Gdy zbliża się do syna jednego z rebeliantów, nie wie dokąd ją to wszystko zaprowadzi. Będzie niebezpiecznie. A cena może być ogromną. Jaką decyzję podejmą bohaterowie?

 Postanowiłam, że opowiem wam ogólnie o całej serii. Ponieważ chce uniknąć dla was spojlerów. Każdy tom łączy się bowiem ściśle z poprzednim dlatego też czytanie w kolejności jest tutaj wskazane. Muszę wam przyznać, że nie spodziewałam się, że ta seria tak mi się spodoba. Naprawdę była to niesamowita przygoda. Magia, rebelianci, intrygi - to coś co naprawdę lubię w książkach i tutaj się nie zawiodłam. Czasem serce stawało mi w oczekiwaniu co będzie dalej, czasem chciało mi się płakać, szczególnie w scenach gdzie Verena była źle traktowana przez swojego ojca, coś strasznego. Jakim trzeba być potworem by takie rzeczy robić dziecku... 

Podsumowując te trzy tomy, to naprawdę świetna, wciągająca lektura. Podobała mi się kreacja bohaterów, Verena nie denerwowała mnie swoim zachowaniem, była naprawdę dobrą księżniczką. Staje przed trudnymi wyborem, jej lojalność jest wystawiona na próbę, ale nie poddaje sie. Dacre to też postać która zyskała moją sympatię. Z początku był nieufny do Vereny, ale z biegiem czasu okazuje swoją troskę i lojalność wobec Vereny, a ich więź jest czymś cudownym.

 Było tu wiele zwrotów akcji, sama nie wiedziałam czy każdy wróg to przyjaciel i na odwrót. Dobrze bawiłam się poznając tę książkę i myślę, że może wam się spodobać. Niech zachęcające będzie to, że każdy z tych tomów pochłonęłam na raz.  Świat stworzony przez autorkę nie przytłacza, jest prosty, logiczny, a język jakim się posługuje jest przystępny i lekki dla czytelnika. Czy mam ulubiony tom? Chyba ten trzeci zyskał w moich oczach najwięcej. Całą serię oceniam jednak na... 8 gwiazdek na 10 możliwych. Spodobała mi się historia Vereny i myślę, że kiedyś jeszcze do niej wrócę. Dla fanów lekkich romantasy z wątkiem enemies to lovers, rebeliantów, uciekających księżniczek i niebezpieczeństw to pozycja obowiązkowa. Polecam. 

środa, 8 lipca 2026

Awaria małżeńska

Awaria małżeńska

 



Historia dwóch mężczyzn: Sebastiana i Mateusza, którzy w tym samym czasie zostali wystawieni na próbę po wypadku komunikacyjnym swoich żon. Początkowo sytuacja ich przerosła, nie zdawali sobie sprawy z ogromu obowiązków związanych z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Poradzili sobie z tym wyzwaniem chociaż po drodze napotykali na różne trudności. 

Największym atutem powieści są jednak jej bohaterowie. Mateusz i Sebastian, choć tak różni, razem tworzą duet, który absolutnie podbił moje serce. Obserwowanie ich nieporadnych prób ogarnięcia domu, prania czy dziecięcych kaprysów to czysta przyjemność. Autorki z niezwykłą lekkością  ukazały  ich przemianę, pokazując, że nawet w najbardziej zwariowanej sytuacji można znaleźć radość i porozumienie. Jeśli szukacie książki, która rozbawi was do łez, sprawi, że zatopicie się w jej świecie, a po ostatniej stronie zapragniecie spędzić z bohaterami jeszcze choćby jeden dzień to nie macie na co czekać. "Awaria małżeńska" to gwarancja świetnego humoru i ciepła, które na długo zostają w pamięci.

Ta powieść to idealny wybór na poprawę nastroju. To książka, która bawi, wzrusza i skłania do refleksji. To doskonała propozycja  dla każdego, kto po ciężkim dniu potrzebuje odrobiny dystansu i solidnej dawki śmiechu. Ja pochłonęłam ją w mgnieniu oka. Dla fanów lekkich, mądrych i zabawnych historii obyczajowych to pozycja obowiązkowa. 

Współpraca reklamowa z Skarpa Warszawska 

poniedziałek, 6 lipca 2026

Trzy dni marszałka

Trzy dni marszałka

 Jest rok 1926. Pierwsza połowa maja. Marszałek Piłsudski dokonuje przewrotu zwanego przewrotem majowym. Bezpośrednią przyczyną zamachu była pogarszająca się sytuacja polityczna i gospodarcza oraz kryzysy gabinetowe w latach 1925–1926. 12 maja dochodzi do spotkania marszałka Piłsudskiego z prezydentem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego. Niestety nie dochodzą do porozumienia. W wyniku czego marszałek wydał rozkaz do przekroczenia "swoim" wojskom Wisły. Armia młodego państwa polskiego była wtedy podzielona na zwolenników marszałka i rządu w tym tylko, że było tak, iż  w jednej jednostce były czasem oba obozy: rządowy i piłsudczyków dotyczyło to w większości kadry dowódczej. Z powodu jednakowych mundurów nie było do końca wiadomo kto po czyjej stronie stoi. 

Warszawa była odcięta od połączeń kolejowych, które były blokowane tak samo jak wiadomości przez zwolenników Piłsudskiego. W sumie strona rządowa musiała polegać na obserwacji wzrokowej i informacjach dostarczanych przez ludzi im sprzyjających, o ruchach piłsudczyków. 

Do dziś trwają spory prowadzone przez historyków na temat przewrotu, jak również losach jego uczestników. W ciągu tych trzech dni zginęło 379 osób (w tym 164 cywilów), a rannych zostało około 1000. Walki toczyły się przy użyciu czołgów, samolotów bombowych i granatów wrzucanych do mieszkań.

Autor posiłkując się faktami historycznymi i zapiskami czy pamiętnikami, przybliża nam wydarzenia z 12-15 maja 1926 roku. Nie jest to jednak sucha lektura  okraszona liczbami, czy tabelkami. To pełna napięcia, dusznej atmosfery historia, która malowała się na oczach naszych przodków. Lada nie stawia pomników Piłsudskiemu, pokazuje go jako polityka, który świadomie ryzykował wojną domową. Książka jest warta przeczytania dla każdego, kto chce poznać dzieje początku II Rzeczypospolitej Polskiej. A już szczególnie dla kogoś kogo interesuje historia międzywojnia. Nie jest to stricte książka czysto historyczna, jednak wsparta bardzo mocno o fakty historyczne. 

piątek, 3 lipca 2026

Kiedy serce czyta na głos

Kiedy serce czyta na głos

 



Czy ja właśnie znalazłam ulubieńca czerwca? A no być może 😈 

Dafne ma nabierać doświadczenia, by w końcu stać się pełnoprawną właścicielką firmy. Firmy, którą po śmierci rodziców zarządza jej brat. Dziewczyna nowa pracę zyskuje dzięki niemu, ale jak jako sprzątaczka ma zdobyć doświadczenie potrzebne do zarządzania firmą. Podczas pracy słuchać audiobooków. Oddaje się im całą sobą, komentuje zachowania bohaterów. Natomiast Graham jest mocno stąpającym po świecie mężczyzna, nie w głowie mu wygłupy. Za to jego brat i przyjaciele to prawdziwi fani dobrej zabawy. Różowe kąpielówki? Na miejscu! Przebrania pand? Gotowe! Plan, który realizują względem Grahama? Obecny! Graham nie wie, że jego przyjaciele zrobią wszystko, by zwrócił uwagę na Dafne, która od pierwszego spotkania wpadła mu w oko. Jak potoczą się ich losy? Jakie tajemnice skrywa Dafne? 

Pandy to tak cudowna, lekka, wciągająca historia, że pochłonęłam ją niemal na raz i wciąż mi mało. Chciałabym więcej i mam nadzieję, że autorka planuje kolejne tomy i historię reszty pand. Kreacja tych chłopaków to coś niesamowitego. To jacy oni byli wyluzowani nawet gdy Graham był niewzruszony to mistrzostwo. To jak przyjęli Dafne było tak kochane. Oni mieli w sobie tyle radości, ciepła więcej niż jej brat. Graham mimo takiego usposobienia grumpy był też świetną postacią. Stworzyć ponuraka w gąszczu zwariowanych pand to jest ogromny sukces. Podobało mi się jak twardo stąpał po ziemi, ale gdzieś w środku miał coś z tej radości. Każdy z tych bohaterów zapisał się w mojej głowie i sercu. 

Jeśli szukacie książki, która porwie was do swojego świata sprawi, że nie będziecie mogli się oderwać od lektury, a po wszystkim zapragniecie przeżyć te przygodę raz jeszcze - to nie macie na co czekać. Książka idealnie sprawdzi się do czytania, ale i słuchania, bo jak sam tytuł mówi, głowna bohaterka uwielbia podczas pracy słuchać audiobooków. Możemy brać z niej przykład. A audio jest bardzo fajnie czytane, więc tym bardziej polecam. Jestem zakochana i czekam na więcej! 

wtorek, 30 czerwca 2026

Klątwa snów

Klątwa snów




 Jedna klątwa może zaważyć na spokojnym życiu mieszkańców królestwa. Każdego nowiu sny stają się rzeczywistością i nawiedzają miasteczka. Walkę z nimi podejmują wyspecjalzowani magowie. Clementine jest córką maga i wraz z nim chroni miasteczko. Kocha to miejsce, kocha malować, czuję się tu najlepiej. Wszak to jej dom. Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia do Hereswith przybywa  dwóch mężczyzn, którzy rzucają jej ojcu wyzwanie. Niestety wygrywają i pozbawiają Clem i jej ojca domu. Dziewczyna planuje zemstę. Jednak przy bliższym Poznaniu Phelan zyskuje, a Clem dowiaduje się o sobie u swojej rodzinie rzeczy, których nie wyśniłaby nawet w najgorszych koszmarach.

Strasznie przykro mi było czytać o stracie domu przez Clem. To było naprawdę smutne. Widziałam jak kochała to miasto i co była w stanie poświęcić, by się zemścić. Ale czy zemsta smakuje dobrze? Clem odkrywa tyle tajemnic swojego ojca i to też w niektórych momentach łamało serce. A mimo wszystko nie denerwuje swoim zachowaniem. Gdzieś tam ją rozumiałam i kibicowałam jej. Phelan okazał się też całkiem spoko gościem. Początkowo miałam uczucia jak Clem, ale z biegiem wydarzeń przekonałam się i ja do niego. Podobało mi się, jak ją chronił i gdzie oboje zaszli.

Muszę wam powiedzieć, że ta książka jest naprawdę świetna. Jedyny jej minus to mała czcionka, która spowolniła moje czytanie. Ale treść wynagradza te niedoskonałości. Czyta się ją z ogromną ciekawością, ponieważ motyw snów został tu przedstawiony naprawdę fajnie i oryginalnie. To książka, obok której nie można przejść obojętnie. Dostarczy wam naprawdę wielkiej dawki emocji. Serce zabije tu nie raz szybko, w oczekiwaniu co będzie dalej i naprawdę ciężko odłożyć ją po przeczytaniu jednego rozdziału. Autorka tak operuje słowem, że z niecierpliwością przechodzi się z rozdziału na rozdział. Ja jestem zakochana i myślę, że czytelnicy 14+ też będą zachwyceni ta książka może nawet bardziej niż ja? Polecam wam ogromnie. 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Andiamo Amore [PATRONAT]

Andiamo Amore [PATRONAT]




 🍋Są takie książki, w których się przepada, a po przeczytaniu ma się ochotę na reread. Ja objęłam taką właśnie książkę swoim patronatem i jest to moja ulubiona wakacyjna historia. Ale od początku.

🍋Amelia wraz ze swoją przyjaciółką Liną wybierają się na wakacje na Sycylię. Na miejscu okazuje się, że prócz kuzyna Liny z lotnika odbiera ich również jego przyjaciel - Dante. Gburowaty mężczyzna, którego ciężko jest polubić. Decydują się na wycieczkę objazdową po Sycylii. Mały fiat 500, setki kilometrów do przejechania, widoki i miejsca, które warto zwiedzić. To wszystko sprawia, że między Amelia i Dante coś zaczyna się dziać. Ale czy to się może udać?

🍋Zacznę od bohaterów, których pokochałam całym sercem. Czwórka tak różnych osobowości, którym autorka nadała indywidualny charakter. Nie byli płascy, byli z krwi i kości. Z łatwością można było ich polubić i zżyć się z nimi na maxa. Nawet Lina i Antonio, którzy byli drugoplanowi mieli w sobie to coś. Dante oczywiście skradł moje serce w stu procentach 😈 mam słabość do takich mężczyzn w książkach 🥰 a Amelia była świetną główną postacią. Nie denerwowała, przyjemnie spędziłam z nią ten czas i myślę,że mogłaby stać się moją przyjaciółką 🥰 (no chyba że pokłóciłybyśmy się o Dante 😆)

🍋Relacja Dante i Amelii rozwija się powoli. Mamy tu prawdziwy slow Burn, który wyszedł idealnie. Akcja nie pędzi, rozwija się stopniowo, tak jak ich uczucie. Nie jest nagłe, nic nie dzieje się za szybko. To było cudowne. Do tego mamy prawdziwą wycieczkę po Sycylii. Zwiedzamy wraz z bohaterami przeróżne miejsca, poznajemy kulturę i historię. To było coś wspaniałego. Takie włoskie wakacje bez wyjazdu z domu. 

🍋Ja jestem zakochana na całego w tej historii. Jest piękna, w każdym swoim aspekcie. To historia o poszukiwaniu siebie, nowych początkach, powolnemu odkrywaniu swoich uczuć. To historia, która porwie was nie wartką akcją, ale stopniowym odkrywaniem miejsc, zapierającymi dech w piersi widokami i bohaterami, którzy otwierają się na coś wspaniałego. To książka obok, której nie możecie przejść obojętnie. To kwintesencja lata, wakacji. Jeśli nie możecie pozwolić sobie na lot do Włoch, to kupujcie te historie i czytajcie. Gwarantuje, że przeżyjecie niezapomniane chwile. Polecam wam całym sercem. 


Współpraca reklamowa z autorką 

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Mistrz tortur

Mistrz tortur

 



Zaczęłam totalnie nie po kolei tę serię, ale wiem, że poprzednie tomy też muszę nadrobić. Zapytanie pewnie dlaczego? A no dlatego, że kocham romanse historyczne. Zaczytywałam się w nich bardzo dawno temu, a dzięki tej książce wróciłam do tych lat. Wróciłam do gatunku, który tak uwielbiałam. To jest inny wymiar książek, serio. Ale po kolei. 

Valdrim to bezlitosny mistrz tortur, który z każdego podejrzanego wyciągnie swoimi sztuczkami wszystko, co potrzebne do wydania osądu. Kiedy zostaje wezwany do Lydii oskarżonej o bycie czarownicą nie przypuszcza, że będzie to tak niełatwe zadanie. Kobieta choć przerażona jest śmiała i nie daje się tak łatwo złamać, a on jest pod wrażeniem. Rodzi się między nimi co, co może wpędzić ich w kłopoty. Jak potoczą się ich losy i co skrywa Valdrim? 

Przyznać się wam muszę, że mimo iż twórczość Melisy obserwuję niemal od początku to dopiero moja pierwsza książka, którą miałam okazję przeczytać. I żałuję! Żałuję, że tak późno zaczęłam! Cóż to była za przygoda! Ja jestem pod tak ogromnym wrażeniem i tak bardzo podobało mi się, co autorka tu stworzyła. O mateńko, naprawdę jestem totalnie usatysfakcjonowana i zakochana w tym piórze, lekkości prowadzenia historii. To jak idealnie zostały oddane dawne czasy, wiecie, kobiety o innej urodzie, włosach, oskarżane o czary, to coś co było częścią historii. Straszne to było. Jak jedna plotka, jak zawiść mogła sprowadzić na niewinne osoby cierpienie i w konsekwencji śmier*. 

Lydia to niewątpliwie twarda bohaterka. Nie daje się łatwo, choć widać, że w środku jest krucha i zrozpaczona. Podobało mi się, jak korzystała ze swoich "wiedźmich" umiejętności 🤣 była w tym dobra 😁 a Valdrim od początku mnie intrygował. Ciekawiło mnie co takiego skrywa pod maską mistrza tortur. Oboje to bohaterowie po przejściach, ze swoim bagażem doświadczeń, bólu. Ale czuć też między nimi rodzące się uczucie, chemię, której nie da się pomylić z niczym innym. Znajdziemy też tutaj sceny 18+, ale są one dodatkiem, nie przysłaniają fabuły i są taką wisienką na torcie,że tak to ujmę. 

Jeśli szukacie książki, która jest świetnym romansem historycznym, która wciąga do swojego świata, intryguje postaciami,sprawia, że serce bije szybciej - to ta książka jest wręcz idealna. To historia, której długo nie wyrzucicie z głowy i naprawdę dostarczy wam wielu wrażeń podczas lektury. Jak już wyżej pisałam, jestem zakochana i chcę więcej książek autorki! 🥰 Lecę nadrabiać zaległości, a wy nie bądźcie jak ja i sięgajcie szybko po książki Melisy 🥰 polecam! 

Współpraca reklamowa z autorką.

sobota, 20 czerwca 2026

Roblox Story. Na ratunek królewskiej rezydencji

Roblox Story. Na ratunek królewskiej rezydencji

 



Tajemnicze zaćmienie księżyca spowija krainę, a wszyscy dorośli zapadają w sen. Księżniczka Lea i jej przyjaciel Artur muszą ich uratować. Wyruszają w misję do siedmiu krain Robloxa, gdzie muszą znaleźć rośliny z których Mędrzec przygotuje eliksir. Ta podróż nie będzie tylko łatwa i zabawna, a nasi bohaterowie będą musieć wykazać się odwagą. 

Mój 9-cio latek jest fanem Robloxa, więc gdy tylko zobaczył tę książkę, zabrał się za czytanie. I to jest w takich książkach najlepsze. Że nie trzeba namawiać na czytanie tylko sam do nich ciągnie, by zobaczyć co ciekawego kryje się na kartkach powieści. Książka ta sprawdzi się też nie tylko dla fanów tej gry i nie trzeba jej znać, by przepaść w fabule. I mimo, iż książka liczy ponad 200 stron i nie zawiera obrazków , tylko sporo treści, to moje dziecko sie tym nie zraziło. Misje były zróżnicowane i tak opisane, że z wyczekiwaniem i szybszym biciem serca się je czytało. 

Ta książka to prawdziwy hit. Uczy dzieci współpracy, odwagi, wzajemnej pomocy, rozwiązywania problemów, empatii oraz kreatywności. To historia, która zostanie z dzieckiem dla dłużej. Jeśli szukacie książki angażującej, która ma ważne przesłanie, to ta będzie idealna dla małych czytelników. Polecamy gorąco. 

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Nowa Baśń 



czwartek, 18 czerwca 2026

Dobrze być twoja mama

Dobrze być twoja mama



Dziś recenzja będzie trochę inna niż zwykle, bo książeczka, którą chcę wam przedstawić jest totalnie inna niż te, które zwykle czytamy. 

Poznajemy tu dwa urocze króliczki: mamę i dziecko. Towarzyszymy im w takiej zwykłej, prostej codzienności. Na spacerze, podczas wspólnego gotowania, podczas sprzątania po posiłku, który wylądował na podłodze, ale też i wtedy gdy mama nie ma siły na zabawę, czy martwi się o chore dziecko. To książka nie tylko o pięknych chwilach macierzyństwa, ale też i o trudach jakie czyhają za zakrętem. 

To piękna, wartościowa historia, przy której można podczas czytania porozmawiać ze swoim dzieckiem, powspominać różne momenty. A dodatkowo wspaniałe ilustracje Emilii Dziubak pobudzają wyobraźnię i po prostu cieszą oko. Ta książeczka sprawdzi się idealnie jako prezent nie tylko dla mamy, ale właśnie dla dziecka. By w taki sposób, powiedzieć mu, że dobrze być jego mama, nie tylko jak jest dobrze, ale też gdy czasem wszystko jest na nie. Polecamy. 

wtorek, 16 czerwca 2026

Ambasador

Ambasador

 




Recenzja gościnna Roberta: 

"Ambasador" przenosi czytelnika w lata międzywojenne, a dokładnie do roku 1926. Jest to fikcja literacka, ale też nie w 100 procentach, ponieważ pojawia się w niej wątek puczu majowego dokonanego przez  marszałka Józefa  Piłsudskiego. 

Głównym bohaterem książki jest Stanisław Stein porucznik jednej z zaborczych armii, który spotyka się po latach ze swoim kolegą również porucznikiem, który wyjechał po I wojnie światowej do Niemiec. Stanisław mieszka po wojnie w Warszawie, gdzie zostaje prywatnym detektywem. W wyniku pewnego zlecenia, zostaje uwikłany w szpiegostwo na rzecz innego państwa. 

Książka ta jest napisana językiem lekkim i zrozumiałym dla czytelnika. Masz bohater to nie krystaliczny detektyw, tylko człowiek z bagażem doświadczeń. Przez co jeszcze mocniej się mu kibicuje. Dodatkowym atutem jest też oddanie klimatu powojennej Warszawy. Czuć ten strach, niepewność, czytelnik ma wrażenie, jakby patrzył na to wszystko z bliska. Historia napisana przez autora jest wciągająca, pełna intryg i niebezpieczeństw. Dla czytelników lubiących wartką akcje, z wątkiem szpiegowskim, z domieszką historii, a także lekkiego wątku kryminalnego. Początkowo nie byłem do niej przekonany, ale gdy zacząłem czytać przepadłam i finalnie książka bardzo mi się podobała.

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Skarpa Warszawska 

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Forced

Forced

 


Najnowsza książka Moniki, która wzbudza wiele emocji. Ja jestem kupiona. 

Bezimienny jest jednym z najlepszych agentów FBI. Teraz zostaje mu powierzona tajna misja: ma zdemaskować wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, który zamieszany jest w handel ludźmi. Jeśli ktoś go zdemaskuje, zniknie bez śladu. Los stawia na jego drodze Astrid, dziewczynę, z którą zaczyna tworzyć relacje. Okazuje się, że jest córką jego przełożonego. Teraz prócz ukończenia misji, musi zagwarantować jej bezpieczeństwo. Do jakiej prawdy dotrze szukając haków na wiceprezydenta? I czy w końcu dowie się prawdy o swoim pochodzeniu, a przede wszystkim czy wreszcie dostanie swoje imię. 

Monika umie budować napięcie. Tu nie mogłam wręcz usiedzieć na miejscu. Akcja pędzi już od pierwszej strony, a moje serce mało nie wyskoczyło w początkowych scenach. Monika w swojej najnowszej powieści postawiła znów na agenta, a ja do nich mam słabość. I muszę przyznać, że wyszło to idealnie. Był świat polityki, brudnych interesów i pokazania od środka tego wszystkiego. Był też romans, który nie przesłonił fabuły, a był idealnym dodatkiem do tego. 

Ta książka nie jest długa i szkoda, bo mogłabym czytać przygody naszych bohaterów bez końca. Wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Astrid i Bezimienny to bohaterowie z krwi i kości. Nie mieli łatwego życia. Ona była ciągle pionkiem w rękach ojca. On nie wiedział o sobie nic. Razem stworzyli duet gotowy oddać za siebie życie. Pokochałam ich i wiem, że długo nie zapomnę tej książki. Jeśli szukacie historii, która pochłonie was bez reszty,  gdzie mamy świat brudnej polityki, intryg, ale też jest miejsce na uczucia, to koniecznie musicie sięgnąć. Ta historia dostarczy wam mnóstwa emocji i nieprzespanej nocy, bo będziecie czytać "tylko jeszcze  jeden rozdział", aż nie wybrzmi ostatnie zdanie. Jestem zakochana i polecam wam całym sercem.

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Niegrzeczne książki 

niedziela, 14 czerwca 2026

Żona z katalogu

Żona z katalogu

 


Sloane zbudowała dwa biznesy: pierwszy ratuje wizerunek osób publicznych, drugi zapewnia idealnych partnerów i miłość na pokaz. Xavier z kolei przejmuje rodzinną firmę, a wraz z nią układy, które nie do końca mu pasują. Ma poślubić kobietę, której nie znosi. Ścieżki Sloane i Xaviera krzyżują się że sobą. Mają stworzyć związek na pokaz. Narzeczeństwo bez miłości. Ale co jeśli wszystko zacznie wymykać się spod kontroli ? 

Po książki Asi sięgam śmiało, bo wiem, że nie zawiodę się. Tym razem autorka postawiła na narrację w pierwszej osobie i muszę przyznać, że było to świetne posunięcie!  i mimo iż właśnie książki Asi mają w sobie coś takiego, że przepadam w nich i dopiero pod koniec orientuje się, że pisze w trzeciej osobie, tak ten zabieg bardzo mi się spodobał. Przede wszystkim mamy tu tak wiele emocji. Poznajemy jeszcze lepiej bohaterów, ich myśli, rozterki i świat w jakim przyszło im żyć. Bo on nie jest łatwy. Ale Sloane to silna babeczka dążąca do celu, mająca przede wszystkim cel. Nie poddała się rodzinie i temu jak ma wyglądać jej życie, a postawiła się i osiągnęła Tak wiele. Xavier to biznesmen, który przez intrygi ojca musi zawalczyć o siebie i o firmę. Uważa, że nie zasługuje na nic dobrego, ale poznanie Sloane to coś, co zmienia wszystko w jego życiu. 

Powiem wam, że tak mnie denerwowała rodzina zarówno Sloane jak i Xaviera to taki typ ludzi, że naprawdę sympatii we mnie nie wzbudzili. Cieszyłam się, że mimo wszystko mieli przyjaciół i na nich mogli liczyć.  Relacja Sloane i Xaviera rozwija się powoli, ale od samego początku jest dynamicznie. Udawany związek to coś co uwielbiam w książkach, więc tym bardziej jestem usatysfakcjonowana tym jak tu wszystko zagrało. Było fantastycznie. A do tego enemies to lovers! Kocham, gdy oni się nienawidzą, a muszą udawać zakochanych awww 🥰 a do tego chemia między nimi... Czuć było ją już z daleka! 

 autorki, w której przepadłam bez reszty. To historia, która wciągnie was od pierwszego zdania i nie wypuści, póki nie zabrzmi ostatnie zdanie. To powieść z wielką bombą emocji, gdzie będziecie się uśmiechać, ale będzie też smutno. To książka, która pokazuje, że każdy zasługuje na szczęście i miłość. Jeśli szukacie książki, gdzie nie będziecie się nudzić i poznacie wspaniałych bohaterów to musicie ja przeczytać. Ja jestem zakochana. Polecam wam całym sercem. 


środa, 10 czerwca 2026

One step away from mistake

One step away from mistake



 Chase wydawać by się mogło ma wszystko. Właśnie zamierza poślubić wybrankę swojego serca. Jednak na kilka minut przed ślubem postanawia... Zwiać sprzed ołtarza. Gdyby tego było mało, angażuje w to najlepszą przyjaciółkę panny młodej. Carly ma w planie po ślubie udać się na wakacje. Nieoczekiwanie dołącza do niej Chase. Z początku niewinny wyjazd, nabranie oddechu od minionych wydarzeń, nie zwiastują tego, że każde z nich zacznie odkrywać siebie i współtowarzysza na nowo. Jak potoczy się ich znajomość? 

Motyw uciekającego Pana młodego jest czym innym, wcześniej chyba w żadnej książce się z tym nie spotkałam i muszę przyznać, że było to coś nowego i świeżego. Później już jest bardziej schematycznie i wiadomo jak to się skończy. Książka nie jest długa i moim zdaniem nie było tu slow burn, a wręcz przeciwnie, wszystko działo się szybko, intensywnie. Czy mi to przeszkadzało? Może czasem. Strasznie było mi żal Elizabeth, która została zostawiona przed ołtarzem, a w dodatku jej przyjaciółka tak wiele przed nią ukrywała. Strasznie lubię motyw przyjaźni w książkach, a tu właśnie tego mi zabrakło, takiego wsparcia kobiecego. I w sumie nie wiem, czy potrafiła bym zaufać facetowi, któremu już raz zdarzyło się uciec sprzed ołtarza, bo nie był pewny swoich uczuć 🙈 

Reasumując, to książka z wakacyjnym klimatem, która na tę porę roku sprawdzi się wyśmienicie. Może nie oczarowała mnie jakoś mocno, ale była w porządku. Spędziłam z nią miło czas w pociągu, choć czasem przewróciłam oczami 😁 jednak jak na pierwsze spotkanie z twórczością autorek, była to udana podróż. Dodatkowo książka nie jest gruba, więc spokojnie można przeczytać ją na raz. Jeśli szukacie książki, która dostarczy wam uciekającego Pana młodego, wakacyjnego klimatu i mierzenia się z konsekwencjami swoich czynów, to sięgnijcie. Myślę, że na cieplejsze dni będzie jak znalazł. 

wtorek, 9 czerwca 2026

Diamentowy książę

Diamentowy książę

 



Luna Kowalska jest młodą projektantką biżuterii. Z pochodzenia jest pół Polką i pół Włoszką. Mieszka w Polsce, a jej mama jest ciężko chora, na której leczenie potrzebne są gigantyczne pieniądze. Wyjazd do Mediolanu jest dla niej ogromną szansą. Na miejscu poznaje Maca, wpływowego, przystojnego mafioza, który ma dla niej propozycje współpracy. Poza tym wpadła w mu w oko i nie tylko ona jemu.   Ale czy to szansa, czy może ktoś ukartował to tak, by wcielić w swoje życie plan? 

Dawno nie czytałam nic z gatunku romansu mafijnego, więc z dużym oczekiwaniem sięgnęłam po tę książkę. Książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej znam i bardzo lubię, natomiast z piórem Pauliny Jurgi miałam do czynienia po raz pierwszy. To co zaserwowały nam autorki na samym końcu książki, jest takim plot twistem, że mimo wszystko czekam na rozwój wydarzeń. Dodatkowym plusem tej historii jest zaplecze pokazów mody, projektowania biżuterii to było coś takiego świeżego i nowego. Ale niestety momentami nudziłam się przy niej ogromnie, przewracałam oczami i już sama zaczęłam się gubić co kto i z kim knuje. Tu naprawdę każdy na każdego coś miał, lojalność dla mnie tu nie istniała. 

Od książek mafijnych naprawdę sporo wymagam. Ma być krwawo, ma być mrocznie, ma być niebezpiecznie. Serce ma mi wyskakiwać z piersi, by w oczekiwaniu co będzie dalej nie móc usiedzieć na miejscu. Tu to wszystko dostałam na samym końcu. I tylko dlatego jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy i to Iana, postaci drugoplanowej, która skradła całe show. Max i Luna byli dla mnie tylko okej, więc jak na głównych bohaterów nie popisali się jak dla mnie niczym, wręcz ciężko było mi ich polubić. Książka ma potencjał i mam nadzieję, że w drugim tomie będzie wykorzystany do maksimum. Z ciekawości sięgnę po kolejny tom, ale już chyba bez wielkich oczekiwań, może w ten sposób się nie zawiodę. Jeśli natomiast jesteście ciekawi tych wszystkich intryg, Iana, czy branży bizuteryjnej, to sięgnijcie. Może dla was będzie to udana historia. 

5/10

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Kwiaty grobowe

Kwiaty grobowe

 




Madalina to radikańska księżniczka, która przez rodzinę uważana jest za słabszą. Zamiast skupiać się na dworskiej etykiecie, woli dnie spędzać w ogrodzie wśród kwiatów grobowych. Nazwa ta pochodzi od ich właściwości. Bowiem tymi kwiatami można kogoś torturować, bądź zgładzić. Mads ma siostrę bliźniaczkę Iniessę, która to ma poślubić księcia Aeryka. Jednak do ślubu nie dochodzi. Księżniczka zostaje otruta, a Madalina ma zająć jej miejsce. Plan jest prosty: ślub z Aerykiem, jego koniec i znalezienie, tego kto otruł jej siostrę. Ale czy przebywanie z księciem ułatwi jej to zadanie? Jakie prawdy wyjdą na jaw? 

Muszę wam powiedzieć, że sam pomysł na te książkę jest nietuzinkowy, oryginalny i naprawdę dobrze zrobiony. Mamy tu taki plot twist, że przez chwilę zastanawiałam się, co tu się wydarzyło. Nic nie jest tu oczywiste. Intrygi mimo, że od początku nam znane i tak potrafią nas zaskoczyć i wprawić w osłupienie. Podobała mi się kreacja bohaterów, którzy byli tacy z krwi i kości nie byli tylko postaciami papierowymi. Mads musiała udowodnić, że jest czegoś warta i to mnie tak denerwowało. Bo naprawdę była świetna, a każdy traktował ją nie tylko jak środek do celu, ale też jako słabą, która może nie poradzić sobie z presją jaka została na nią nałożona, czy ewentualnym tronem i panowaniem. A moim zdaniem, była do tego naprawę dobra. Aeryk to dla mnie taka trochę śmieszna postać, ale w dobrym znaczeniu. Taki hulaka, jednak gdy poznamy go bliżej wiemy o nim więcej i zaczynamy go lubić. Jest jeszcze jedna postać. Yocin, który skradł moje serce i zostawił mnie z rozdziawioną buzia! Halo, co to miało być?! 

Podobała mi się ta książka, choć liczyłam na większe wow. To jak została przedstawiona i przede wszystkim kwiaty grobowe, które były czymś innym i fantastycznym, było naprawdę super. Dodatkowo prócz rozdziałów mamy dziennik, który wiele wyjaśnia i jest równie ciekawy. Początek trochę mnie przeciągnął, ale później rozkręciło się to tak, że nie wiem kiedy i ją skończyłam. Jeśli szukacie książki, przy której spędzicie świetnie czas, która was zaangażuje i będzie trzymać was w napięciu do ostatniej strony, to musicie sięgnąć po nią. To dobra historia, która zasługuje na wasze poznanie. 

7/10


wtorek, 2 czerwca 2026

Spójrz na mnie

Spójrz na mnie


Hania jest licealistką, która wkrótce rozpocznie ostatni rok szkoły. Z pozoru ma wszystko. W jej życiu brakuje jednak tego, co najważniejsze: miłości i obecności rodziców. Samotna i niezrozumiana, coraz częściej ulega wpływom Kamili, znajomej ze szkoły zawodowej. Pewnego wieczoru daje się namówić na wyjście, które na zawsze zmieni jej świat.

Osiem lat później wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu. Hania ma stabilną pracę, bezpieczny związek i przyjaźń, na której może polegać, a przeszłość została zamknięta. Wystarczy jednak jedno przypadkowe spotkanie, by misternie zbudowana rzeczywistość zaczęła się rozpadać. Przeszłość wraca i domaga się rozliczenia.

W swojej najnowszej powieści autorka stawia na młodzieńczą miłość, która zawsze jest intensywna. To pierwsze relacje, które ludzie nawiązują poza tak naprawdę rodzinnymi więzami. Jest sporo niedopowiedzeń, bo strach czy ta druga osoba czuję to samo, jest dużo chaosu, buntu, bo nie zawsze rodzice zgadzają się na kontakt dziecka z drugą połową. I niestety często kończy się fiaskiem. Hania to dziewczyna, która chce gdzieś przynależeć, chce mieć w kimś oparcie i poczuć że jest warta większych uczuć. Jednak życie bywa przewrotne i niestety nie zawsze udaje się wyjść z takiej miłości cało. Postać Kacpra jest bardzo ciekawa i chciałabym więcej o nim poczytać. To dobry, wspierający przyjaciel, który nigdy nie zostawił jej w potrzebie, a ich przyjaźń przetrwała wiele lat. Do tego dochodzi postać Poety, który nie miał łatwego życia. Start w dorosłość to dla niego ucieczka przed konsekwencjami wyborów rodziców. Było mi go naprawdę szkoda. 

Angelika w swojej najnowszej powieści stawia na miłość w tym nie cukierkowym, nie idealnym wydaniu. Pokazuje ją taką jaką jest. Nieporadną, chaotyczną, aczkolwiek silną i potrafiącą przezwyciężyć wszytsko. To powieść emocjonalna, która pozostawia czytelnika z takim rollercoaster w sercu i głowie. Jeśli szukacie książki, która was poruszy, to musicie sięgnąć po tę historię. To historia, która rozbija serce, ale też daje nadzieję, że nawet po burzy wychodzi słońce. Polecam serdecznie. 


 

sobota, 30 maja 2026

Kraina zaginionych rzeczy

Kraina zaginionych rzeczy

 



Pewnego dnia okazało się, że zginęła pewna wyjątkowa, fartowna królicza łapka. I kto miał ją odszukać?  Razem z narratorem trafiliśmy do miejsca, gdzie lądują wszystkie zgubione rzeczy. Spotkaliśmy tam Janusza Lepką Rączkę, pogubionego emocjonalnie byka, a nawet pirata-królika. I uwierz mi, nikt nie przygotuje cię na to, co się działo dalej. Było śmiesznie, szybko i czasem strasznie, ale tak fajnie, że szkoda było oderwać się choćby na moment.

 To książka, która od pierwszych stron wciąga jak najlepsza zabawa, bo narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Nie jest się  obserwatorem, tylko głównym bohaterem. Fabuła jest szybka, absurdalna i pełna niespodziewanych zwrotów, a czarno-białe ilustracje Billa Hope’a nie tylko zdobią strony, ale same opowiadają kawał historii – często zabawniejszy niż tekst. To świetna propozycja dla dzieciaków 7–10 lat, zwłaszcza dla fanów przygód i nietuzinkowych historii.

Mój 9-latek był zachwycony, śmiał się w głos i sam chciał czytać dalej. Język jest lekki i przyjemny. A co najważniejsze, książka pokazuje, że wspólne szukanie i pomaganie sobie jest fajniejsze niż rywalizacja. Polecam na wspólne wieczory z dzieckiem i wam  gwarantuję dużo śmiechu oraz  świetną zabawę!

Współpraca reklamowa 

Mąka górą wypieki z krajów śródziemnomorskich

Mąka górą wypieki z krajów śródziemnomorskich


Bartek Kieżun, znany podróżnik i łowca smaków, zabiera nas w kulinarną podróż po krajach Morza Śródziemnego – ale tym razem nie po to, by jeść, tylko by piec. W książce „Mąka górą! Wypieki z krajów śródziemnomorskich” znajdziecie przepisy z Włoch, Grecji, Turcji, Hiszpanii i Portugalii. Turecka pide (taka pizza-łódka), katalońska coca na słodko lub wytrawnie, precle z Salonik, sycylijskie brioszki – to tylko przedsmak tego, co czeka na was w środku. 

Bartek Kieżun nie rzuca przepisami na oślep – on wprowadza was w klimat, podpowiada, skąd dany wypiek pochodzi, co go wyróżnia, i przede wszystkim: jak go zrobić, żeby wyszedł. I wiecie co? Jemu się ufa. Bo on nie siedzi tylko w redakcji – on jeździ, próbuje, fotografuje, rozmawia z lokalnymi piekarzami. To czuć w każdym przepisie. Ja sama nie jestem mistrzynią wypieków chlebowych, ale tu nawet ja dałam radę z pide – a mój syn pomagał mi zawijać brzegi i mówił, że to „najlepsza pizza-łódka świata”. I to chyba najlepsza recenzja, jaką można dostać.

Co jeszcze cenię w tej książce? Praktyczność. Nie ma tu przepisów z trzydziestoma składnikami, których nie dostaniecie w osiedlowym sklepie. Autor pisze językiem ludzkim, nie kucharsko-naukowym, a do tego podpowiada zamienniki i radzi, na co uważać. Jest też trochę zdjęć, tyle ile trzeba – nie żeby album, ale żeby wiedzieć, jak ma wyglądać ciasto przed i po. Jeśli lubicie śródziemnomorskie smaki, jeśli chcecie zaskoczyć rodzinę czymś innym, albo po prostu macie ochotę na kuchenną podróż bez ruszania się z domu – sięgajcie po tę książkę. „Mąka górą” to książka, która zachęca, nie przytłacza. I sprawia, że chce się piec. Albo chociaż próbować. Polecam całym sercem (i brzuchem)! ❤️

Współpraca reklamowa 

wtorek, 26 maja 2026

Żelazna królowa

Żelazna królowa

 


Meghan Chase w końcu przyjęła swoje przeznaczenie. Została Żelazną Królową, władczynią nowego dworu, ale korona okazała się cięższa, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Gdy w krainie Nigdy-Nigdy pojawia się nowy Żelazny Król, który jest potężniejszy i bardziej bezwzględny niż wszystko, z czym dotąd walczyła. Odwieczni wrogowie Dwór Letni i Zimowy, muszą połączyć siły. Meghan zostaje brutalnie odcięta od ukochanego Asha i swojego dworu. Aby ocalić wszystkich, których kocha, będzie musiała dokonać najtrudniejszej ofiary w swoim życiu i zapłacić cenę, która może być zbyt wysoka nawet dla Żelaznej Królowej.

No i stało się. Autorka po raz kolejny rozwaliła mój świat i zostawiła mnie z rozdziawioną buzią. „Żelazna Królowa” to tom, w którym  nie odpuszcza ani na chwilę. Serce wali jak oszalałe, akcja gna na złamanie karku, a ja znowu nie mogłam się oderwać. Meghan dojrzewa, ale ta dojrzałość boli. Jej decyzje są trudne, czasem wręcz niesprawiedliwe, i tyle razy chciałam krzyknąć „Nie rób tego!”. A jednak rozumiałam, dlaczego musiała. Wątek romantyczny? Jest, i to jaki. Ash, Meghan, Puck… czuć między nimi ciężar wszystkiego, co przeszli, i łamało mi serce, bo tym razem stawka jest wyższa niż kiedykolwiek. Kot? No gdzie bym była bez kota! On w ogóle ratuje każdą scenę, w której się pojawia 😁

Fani „Okrutnego księcia” i dworów Maas naprawdę musicie to przeczytać. Ta seria ma w sobie to coś, przez co człowiek zapomina o śnie i jedzeniu. A w tym tomie dochodzi do tego jeszcze jeden element: dylematy władzy i ofiary. Nie ma już tylko ucieczki Meghan musi rządzić. I choć w głębi serca wciąż jest tą samą dziewczyną z pierwszego tomu, to „Żelazna Królowa” zmusza ją do dorosłości w najbardziej bolesny z możliwych sposobów. Końcówka zwaliła mnie z nóg, siedziałam z książką w ręku i nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Jeśli myślałyście, że w drugim tomie było intensywnie, to trzeci bije wszystko na głowę. I ja jestem totalnie zakochana w tej serii. 

Współpraca reklamowa z Vesper 

poniedziałek, 25 maja 2026

Iskra

Iskra



Jedno pozornie niegroźne włamanie uruchamia lawinę zdarzeń, która wywróci życie bohaterów do góry nogami. Tony też nie ułatwia sprawy, bo uczucie między nim a Amber w końcu ma szansę rozkwitnąć, tylko czy na pewno? W tle jak zwykle stajnia, konie, turnieje i sekrety, które wychodzą na jaw.

Muszę przyznać, że po pierwszym tomie podchodziłam do „Iskry” z lekkim dystansem. Dalej uważam, że jestem odrobinę za stara na tę serię, ale… autorka zrobiła krok do przodu. W tomie drugim jest więcej emocji, więcej napięcia i więcej tych momentów, kiedy człowiek nie może oderwać wzroku od kartki. Nadal mamy to, co w jedynce było najlepsze:  rzetelne informacje o koniach, turniejach i pracy w stajni. I nadal jest to napisane lekko, szybko i przyjemnie. Jako nastolatka oszalałabym na punkcie tej serii. Jako dorosła kibicowałam Amber i Tony’emu, choć momentami przewracałam oczami.

Co mnie zaskoczyło? Że akcja faktycznie zmierza w nieoczekiwanym kierunku. W pierwszym tomie wszystko było dość przewidywalne, tu pojawiają się zwroty akcji, których się nie spodziewałam. I choć wciąż nie jest to literatura, która zawładnęła moim sercem, to doceniam, że autorka nie pojechała po bandzie z cukierkowością. Jest ciężka przeszłość, są traumy, są decyzje, które bolą. Dla młodego czytelnika będzie to dzieło sztuki. Dla mnie jest to dobra kontynuacja, która sprawiła, że nie żałuję poświęconego czasu. Polecam zwłaszcza tym, którzy tom pierwszy połknęli w jeden wieczór. Dostajecie dokładnie to, czego chcecie, a nawet trochę więcej.


Współpraca reklamowa z wyd Jaguar 

Upadły i pocałunek mroku

Upadły i pocałunek mroku


🧛🏻‍♀️Mische poświęciła się dla miłości. Teraz jest pustym cieniem, uwięziona między życiem a śmiercią. Asar, złamany i spragniony zemsty, nie cofnie się przed niczym, nawet przed kradzieżą mocy boga śmiercia, by ją ocalić. Razem przemierzają mroczne Podziemia targane wojną bogów. Ich relacja to desperacka walka z losem, pełna napięcia i mroku, gdzie każdy pocałunek może być błogosławieństwem lub klątwą. Czy miłość wykraczająca poza granice śmierci ma szansę przetrwać?

🧛🏻‍♀️Nie wiem, jak autorka to robi, ale za każdym razem trafia prosto w serce. Po raz kolejny wciągnęła mnie do swojego świataz którego nie chciałam wracać. Mische i Asara polubiłam już w poprzednim tomie, którym mocno kibicowałam. Trzymałam kciuki za nich, za ich uczucie. Wszystko, co się działo sprawiało, że moje serce biło szaleńczo. Oczywiście, były też momenty, gdy robiło się ciepło na sercu. Ta książka boli. Boli dobrze, boli prawdziwie, a przy okazji sprawia, że uśmiechacie się przez łzy.

🧛🏻‍♀️Dawno żadna książka nie sprawiła, że tak bardzo wierzyłam w dwoje ludzi. Relacja Mische i Asara dojrzewa, zmienia się, walczy o każdy oddech. A w tle Podziemia, wojna bogów, pies Luce, którą tak bardzo polubiłam i tajemnice, które wychodzą na jaw z każdą stroną. To książka o tym, że nawet po największym upadku można znaleźć czyjąś dłoń, która cię podniesie. Kocham tę historię. Kocham tę serię. To była świetna, wspaniała, poruszająca do szpiku kości książka. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to idealny moment,by nadrobić zaległości. Polecam wam całym sercem ❤️ 


Współpraca reklamowa z wydawnictwem Hype

sobota, 23 maja 2026

Słowik i serce z kamienia

Słowik i serce z kamienia


„Słowik i serce z kamienia” to trzeci tom cyklu „Królestwo Nyaxii”, ale spokojnie – to początek nowej dylogii, więc można zaczynać przygodę od tego miejsca. Główną bohaterką jest Mische, która została przymusowo przemieniona w wampira. Straciła wszystko: dom, człowieczeństwo, a przede wszystkim miłość boga słońca, któremu poświęciła całe swoje życie. Teraz czeka ją śmierć za zamordowanie księcia, który ją przemienił – ale w ostatniej chwili ratuje ją Asar, książę-bękart z Domu Cienia, mężczyzna pokryty bliznami i tajemnicami. Problem? Jej kara zamienia się w misję jeszcze gorszą niż egzekucja: razem z Asarem ma zejść do podziemi i wskrzesić boga śmierci. A jednocześnie bóg słońca nakazuje jej... zdradzić Asara i zabić tego, kogo pomoże przywrócić do życia.

Carissa Broadbent po raz kolejny udowadnia, że nie ma sobie równych w budowaniu mrocznego, pełnego napięcia fantasy z romansem, przy którym serce wali jak młotem. „Słowik i serce z kamienia” wciągnęło mnie od pierwszej strony i nie puściło do samego końca. Mamy tu wszystko, co kocham: podróż przez niebezpieczne podziemia, próby, bestie, duchy przeszłości i dwoje bohaterów, którzy sobie nawzajem nie ufają, ale nie mogą przestać o sobie myśleć. Mische to bohaterka rozdarta między tym, kim była, a tym, kim stała się wbrew własnej woli. Asar to mężczyzna z bliznami nie tylko na ciele, ale i na duszy, a jego historia złamała mi serce. Czuć tę niepewność, to ciągłe pytanie: czy on jest po mojej stronie, czy tylko czeka, żeby mnie wykorzystać? I choć akcja pędzi jak szalona, autorka znajduje momenty na prawdziwe, głębokie emocje.

To historia o tym, że czasem miłość i zdrada idą w parze, a ciemność może być równie pociągająca co światło. Mische i Asar to para, o której nie da się zapomnieć – iskrzy, drapie, kusi, a przy każdym zbliżeniu czuć, że jedno z nich może w każdej chwili złamać serce temu drugiemu. Do tego genialna mitologia bogów, która w tym tomie dostaje nowe, jeszcze bardziej mroczne oblicze. Zakochałam się w tej serii już po przeczytaniu "Zabić wampirzego najeźdźcę" i z każdym kolejnym Tomem, ta miłość jest coraz większa. Jeśli szukacie książki z wampirami, naszpikowanej emocjami, szybszym biciem serca to ta seria jest dla was.  Polecam całym sercem ❤️

czwartek, 21 maja 2026

Ps. Zjeżdżaj

Ps. Zjeżdżaj

 


Maddie w testamencie dostaje od swojego brata zadanie: ma udać się do ośmiu miejsc, których zmarły jest nie zdążył odwiedzić i tam rozsypać jego prochy. Proste? No nie koniecznie. W podróż ma się wybrać z jego najlepszym przyjacielem - Domem- który swoją drogą jest mężczyzną, w której młoda Maddie się kochała, a który złamał jej serce. Teraz mają do pokonania osiem Stanów, osiem listów od Josha i osiem powodów do spotkania. Czy początkowa niechęć przerodzi się w przyjaźń? I jak oboje poradzą sobie że strata? 

Dawno żadna książka nie sprawiła, żebym się śmiała i płakała jednocześnie. To, co tu się wydarzyło... Nadal nie mogę uwierzyć, że ją skończyłam i jednocześnie mam ochotę przeczytać ją od nowa. To książka z gatunku tych, które podnoszą na duchu, które są taką deską ratunkową w czasie żałoby. To książka, która porusza każdy skrawek serca i duszy czytelnika. Nie da się jej odłożyć choćby na chwilę, bo myśli cały czas uciekają do naszych bohaterów, a my z zapartym tchem odkrywamy coraz to nowsze tajemnice, które niegdyś ich poróżniły. Patrzymy jak z wrogów stają się przyjaciółmi. Jak ich relacja się zmienia, dojrzewa. Maddie nie miała łatwego życia z matką i babką ich słowa cięły jak może. Nie dziwiłam się, że jej wiara w siebie, pewność zostały nadszarpnięte i nie potrafiła zaufać. Chciałabym ją tak mocno przytulić. Pokochałam Maddie, Doma, jego dwóch cudownych braci, przyjaciół Maddie. Byli dla niej opoką. 

To przecudowne, wspaniała, urzekająca i emocjonująca historia, która zostanie ze mną na długo i do której będę wracać. To historia, którą każdy powinien przeczytać. Do książki powinny być dołączone chusteczki i to w tym wielkim opakowaniu, bo naprawdę nie sposób tu nie zapłakać. Ja jestem totalnie zakochana. To kolejna książka w tym miesiącu, która dostanę 11/10 gwiazdek (i to nie ustawka, serio). Jest niesamowita. Sięgajcie po nią koniecznie. Polecam całym moim sercem ❤️ 

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger