Bartek Kieżun, znany podróżnik i łowca smaków, zabiera nas w kulinarną podróż po krajach Morza Śródziemnego – ale tym razem nie po to, by jeść, tylko by piec. W książce „Mąka górą! Wypieki z krajów śródziemnomorskich” znajdziecie przepisy z Włoch, Grecji, Turcji, Hiszpanii i Portugalii. Turecka pide (taka pizza-łódka), katalońska coca na słodko lub wytrawnie, precle z Salonik, sycylijskie brioszki – to tylko przedsmak tego, co czeka na was w środku.
Bartek Kieżun nie rzuca przepisami na oślep – on wprowadza was w klimat, podpowiada, skąd dany wypiek pochodzi, co go wyróżnia, i przede wszystkim: jak go zrobić, żeby wyszedł. I wiecie co? Jemu się ufa. Bo on nie siedzi tylko w redakcji – on jeździ, próbuje, fotografuje, rozmawia z lokalnymi piekarzami. To czuć w każdym przepisie. Ja sama nie jestem mistrzynią wypieków chlebowych, ale tu nawet ja dałam radę z pide – a mój syn pomagał mi zawijać brzegi i mówił, że to „najlepsza pizza-łódka świata”. I to chyba najlepsza recenzja, jaką można dostać.
Co jeszcze cenię w tej książce? Praktyczność. Nie ma tu przepisów z trzydziestoma składnikami, których nie dostaniecie w osiedlowym sklepie. Autor pisze językiem ludzkim, nie kucharsko-naukowym, a do tego podpowiada zamienniki i radzi, na co uważać. Jest też trochę zdjęć, tyle ile trzeba – nie żeby album, ale żeby wiedzieć, jak ma wyglądać ciasto przed i po. Jeśli lubicie śródziemnomorskie smaki, jeśli chcecie zaskoczyć rodzinę czymś innym, albo po prostu macie ochotę na kuchenną podróż bez ruszania się z domu – sięgajcie po tę książkę. „Mąka górą” to książka, która zachęca, nie przytłacza. I sprawia, że chce się piec. Albo chociaż próbować. Polecam całym sercem (i brzuchem)! ❤️
Współpraca reklamowa
Meghan Chase w końcu przyjęła swoje przeznaczenie. Została Żelazną Królową, władczynią nowego dworu, ale korona okazała się cięższa, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Gdy w krainie Nigdy-Nigdy pojawia się nowy Żelazny Król, który jest potężniejszy i bardziej bezwzględny niż wszystko, z czym dotąd walczyła. Odwieczni wrogowie Dwór Letni i Zimowy, muszą połączyć siły. Meghan zostaje brutalnie odcięta od ukochanego Asha i swojego dworu. Aby ocalić wszystkich, których kocha, będzie musiała dokonać najtrudniejszej ofiary w swoim życiu i zapłacić cenę, która może być zbyt wysoka nawet dla Żelaznej Królowej.
No i stało się. Autorka po raz kolejny rozwaliła mój świat i zostawiła mnie z rozdziawioną buzią. „Żelazna Królowa” to tom, w którym nie odpuszcza ani na chwilę. Serce wali jak oszalałe, akcja gna na złamanie karku, a ja znowu nie mogłam się oderwać. Meghan dojrzewa, ale ta dojrzałość boli. Jej decyzje są trudne, czasem wręcz niesprawiedliwe, i tyle razy chciałam krzyknąć „Nie rób tego!”. A jednak rozumiałam, dlaczego musiała. Wątek romantyczny? Jest, i to jaki. Ash, Meghan, Puck… czuć między nimi ciężar wszystkiego, co przeszli, i łamało mi serce, bo tym razem stawka jest wyższa niż kiedykolwiek. Kot? No gdzie bym była bez kota! On w ogóle ratuje każdą scenę, w której się pojawia 😁
Fani „Okrutnego księcia” i dworów Maas naprawdę musicie to przeczytać. Ta seria ma w sobie to coś, przez co człowiek zapomina o śnie i jedzeniu. A w tym tomie dochodzi do tego jeszcze jeden element: dylematy władzy i ofiary. Nie ma już tylko ucieczki Meghan musi rządzić. I choć w głębi serca wciąż jest tą samą dziewczyną z pierwszego tomu, to „Żelazna Królowa” zmusza ją do dorosłości w najbardziej bolesny z możliwych sposobów. Końcówka zwaliła mnie z nóg, siedziałam z książką w ręku i nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Jeśli myślałyście, że w drugim tomie było intensywnie, to trzeci bije wszystko na głowę. I ja jestem totalnie zakochana w tej serii.
Współpraca reklamowa z Vesper
Jedno pozornie niegroźne włamanie uruchamia lawinę zdarzeń, która wywróci życie bohaterów do góry nogami. Tony też nie ułatwia sprawy, bo uczucie między nim a Amber w końcu ma szansę rozkwitnąć, tylko czy na pewno? W tle jak zwykle stajnia, konie, turnieje i sekrety, które wychodzą na jaw.
Muszę przyznać, że po pierwszym tomie podchodziłam do „Iskry” z lekkim dystansem. Dalej uważam, że jestem odrobinę za stara na tę serię, ale… autorka zrobiła krok do przodu. W tomie drugim jest więcej emocji, więcej napięcia i więcej tych momentów, kiedy człowiek nie może oderwać wzroku od kartki. Nadal mamy to, co w jedynce było najlepsze: rzetelne informacje o koniach, turniejach i pracy w stajni. I nadal jest to napisane lekko, szybko i przyjemnie. Jako nastolatka oszalałabym na punkcie tej serii. Jako dorosła kibicowałam Amber i Tony’emu, choć momentami przewracałam oczami.
Co mnie zaskoczyło? Że akcja faktycznie zmierza w nieoczekiwanym kierunku. W pierwszym tomie wszystko było dość przewidywalne, tu pojawiają się zwroty akcji, których się nie spodziewałam. I choć wciąż nie jest to literatura, która zawładnęła moim sercem, to doceniam, że autorka nie pojechała po bandzie z cukierkowością. Jest ciężka przeszłość, są traumy, są decyzje, które bolą. Dla młodego czytelnika będzie to dzieło sztuki. Dla mnie jest to dobra kontynuacja, która sprawiła, że nie żałuję poświęconego czasu. Polecam zwłaszcza tym, którzy tom pierwszy połknęli w jeden wieczór. Dostajecie dokładnie to, czego chcecie, a nawet trochę więcej.
Współpraca reklamowa z wyd Jaguar
🧛🏻♀️Mische poświęciła się dla miłości. Teraz jest pustym cieniem, uwięziona między życiem a śmiercią. Asar, złamany i spragniony zemsty, nie cofnie się przed niczym, nawet przed kradzieżą mocy boga śmiercia, by ją ocalić. Razem przemierzają mroczne Podziemia targane wojną bogów. Ich relacja to desperacka walka z losem, pełna napięcia i mroku, gdzie każdy pocałunek może być błogosławieństwem lub klątwą. Czy miłość wykraczająca poza granice śmierci ma szansę przetrwać?
🧛🏻♀️Nie wiem, jak autorka to robi, ale za każdym razem trafia prosto w serce. Po raz kolejny wciągnęła mnie do swojego świataz którego nie chciałam wracać. Mische i Asara polubiłam już w poprzednim tomie, którym mocno kibicowałam. Trzymałam kciuki za nich, za ich uczucie. Wszystko, co się działo sprawiało, że moje serce biło szaleńczo. Oczywiście, były też momenty, gdy robiło się ciepło na sercu. Ta książka boli. Boli dobrze, boli prawdziwie, a przy okazji sprawia, że uśmiechacie się przez łzy.
🧛🏻♀️Dawno żadna książka nie sprawiła, że tak bardzo wierzyłam w dwoje ludzi. Relacja Mische i Asara dojrzewa, zmienia się, walczy o każdy oddech. A w tle Podziemia, wojna bogów, pies Luce, którą tak bardzo polubiłam i tajemnice, które wychodzą na jaw z każdą stroną. To książka o tym, że nawet po największym upadku można znaleźć czyjąś dłoń, która cię podniesie. Kocham tę historię. Kocham tę serię. To była świetna, wspaniała, poruszająca do szpiku kości książka. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to idealny moment,by nadrobić zaległości. Polecam wam całym sercem ❤️
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Hype
„Słowik i serce z kamienia” to trzeci tom cyklu „Królestwo Nyaxii”, ale spokojnie – to początek nowej dylogii, więc można zaczynać przygodę od tego miejsca. Główną bohaterką jest Mische, która została przymusowo przemieniona w wampira. Straciła wszystko: dom, człowieczeństwo, a przede wszystkim miłość boga słońca, któremu poświęciła całe swoje życie. Teraz czeka ją śmierć za zamordowanie księcia, który ją przemienił – ale w ostatniej chwili ratuje ją Asar, książę-bękart z Domu Cienia, mężczyzna pokryty bliznami i tajemnicami. Problem? Jej kara zamienia się w misję jeszcze gorszą niż egzekucja: razem z Asarem ma zejść do podziemi i wskrzesić boga śmierci. A jednocześnie bóg słońca nakazuje jej... zdradzić Asara i zabić tego, kogo pomoże przywrócić do życia.
Carissa Broadbent po raz kolejny udowadnia, że nie ma sobie równych w budowaniu mrocznego, pełnego napięcia fantasy z romansem, przy którym serce wali jak młotem. „Słowik i serce z kamienia” wciągnęło mnie od pierwszej strony i nie puściło do samego końca. Mamy tu wszystko, co kocham: podróż przez niebezpieczne podziemia, próby, bestie, duchy przeszłości i dwoje bohaterów, którzy sobie nawzajem nie ufają, ale nie mogą przestać o sobie myśleć. Mische to bohaterka rozdarta między tym, kim była, a tym, kim stała się wbrew własnej woli. Asar to mężczyzna z bliznami nie tylko na ciele, ale i na duszy, a jego historia złamała mi serce. Czuć tę niepewność, to ciągłe pytanie: czy on jest po mojej stronie, czy tylko czeka, żeby mnie wykorzystać? I choć akcja pędzi jak szalona, autorka znajduje momenty na prawdziwe, głębokie emocje.
To historia o tym, że czasem miłość i zdrada idą w parze, a ciemność może być równie pociągająca co światło. Mische i Asar to para, o której nie da się zapomnieć – iskrzy, drapie, kusi, a przy każdym zbliżeniu czuć, że jedno z nich może w każdej chwili złamać serce temu drugiemu. Do tego genialna mitologia bogów, która w tym tomie dostaje nowe, jeszcze bardziej mroczne oblicze. Zakochałam się w tej serii już po przeczytaniu "Zabić wampirzego najeźdźcę" i z każdym kolejnym Tomem, ta miłość jest coraz większa. Jeśli szukacie książki z wampirami, naszpikowanej emocjami, szybszym biciem serca to ta seria jest dla was. Polecam całym sercem ❤️
Maddie w testamencie dostaje od swojego brata zadanie: ma udać się do ośmiu miejsc, których zmarły jest nie zdążył odwiedzić i tam rozsypać jego prochy. Proste? No nie koniecznie. W podróż ma się wybrać z jego najlepszym przyjacielem - Domem- który swoją drogą jest mężczyzną, w której młoda Maddie się kochała, a który złamał jej serce. Teraz mają do pokonania osiem Stanów, osiem listów od Josha i osiem powodów do spotkania. Czy początkowa niechęć przerodzi się w przyjaźń? I jak oboje poradzą sobie że strata?
Dawno żadna książka nie sprawiła, żebym się śmiała i płakała jednocześnie. To, co tu się wydarzyło... Nadal nie mogę uwierzyć, że ją skończyłam i jednocześnie mam ochotę przeczytać ją od nowa. To książka z gatunku tych, które podnoszą na duchu, które są taką deską ratunkową w czasie żałoby. To książka, która porusza każdy skrawek serca i duszy czytelnika. Nie da się jej odłożyć choćby na chwilę, bo myśli cały czas uciekają do naszych bohaterów, a my z zapartym tchem odkrywamy coraz to nowsze tajemnice, które niegdyś ich poróżniły. Patrzymy jak z wrogów stają się przyjaciółmi. Jak ich relacja się zmienia, dojrzewa. Maddie nie miała łatwego życia z matką i babką ich słowa cięły jak może. Nie dziwiłam się, że jej wiara w siebie, pewność zostały nadszarpnięte i nie potrafiła zaufać. Chciałabym ją tak mocno przytulić. Pokochałam Maddie, Doma, jego dwóch cudownych braci, przyjaciół Maddie. Byli dla niej opoką.
To przecudowne, wspaniała, urzekająca i emocjonująca historia, która zostanie ze mną na długo i do której będę wracać. To historia, którą każdy powinien przeczytać. Do książki powinny być dołączone chusteczki i to w tym wielkim opakowaniu, bo naprawdę nie sposób tu nie zapłakać. Ja jestem totalnie zakochana. To kolejna książka w tym miesiącu, która dostanę 11/10 gwiazdek (i to nie ustawka, serio). Jest niesamowita. Sięgajcie po nią koniecznie. Polecam całym moim sercem ❤️
„Bestseller. Szantaż” to drugi tom serii Katarzyny Michalak, w którym wracamy do trzech kobiet uwikłanych w mroczne tajemnice świata wydawniczego.
Amanda wreszcie odniosła sukces, ale wie, że prawda o jej karierze może go zniszczyć – sięga więc po szantaż jako broń ostateczną.
Holly doskonale rozumie, że w mediach liczy się narracja, i jest gotowa napisać własną wersję wydarzeń, nawet kosztem własnych granic.
A Kayla zna sekrety największych bestsellerów – wie, kto naprawdę pisze książki, które podbijają listy sprzedaży. Nie wie tylko jednego: gdzie jest jej dziecko i kim jest tajemnicza kobieta, która pewnego dnia staje w progu jej mieszkania.
Ta książka wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie wypuściła do samego końca. Katarzyna Michalak serwuje tu wszystko, co kocham: intrygi, sekrety, rosnące napięcie i trzy bohaterki tak różne, a przy tym gotowe posunąć się do ostateczności. Czuć tę wszechogarniającą niepewność, to ciągłe pytanie „komu mogę zaufać, a kto właśnie planuje mi wbić nóż w plecy”. I choć akcja pędzi jak szalona, autorka znajduje czas na chwile, które łamią serce – zwłaszcza w wątku Kayli i jej zaginionego dziecka, który poruszył mnie tu chyba najbardziej. Kibicowałam każdej z tych kobiet, choć żadna nie jest idealna. Każda ma swoje demony, swoje grzechy i swoje powody, by działać w szarości. I powiem wam, każdą z nich polubiłam. Każda z nich przeszła tak wiele w swoim życiu i każda zasługiwała na szczęście. Ale czy będzie im to dane?
To historia o ciemnej stronie sukcesu, o tym, że w świecie ghostwritingu i wielkich pieniędzy prawda często kosztuje więcej niż kłamstwo. I o tym, że nawet gdy wydaje się, że nie ma już nic do stracenia, zawsze można stracić jeszcze więcej. Autorka genialnie pokazuje kulisy branży wydawniczej od tej najmniej romantycznej strony – pełnej manipulacji, układów i osób, dla których książki są tylko produktem. Jeśli szukacie książki, która trzyma w napięciu, dostarcza emocji i pokazuje, że kobiety potrafią być zarówno ofiarami, jak i bezwzględnymi graczkami – to jest to. Przeczytałam jednym tchem, a teraz żałuję, że nie mam pod ręką trzeciego tomu. Polecam całym sercem ❤️
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Znak
Bubuś i Bubel to dwaj bracia puchacze, którzy wyruszają w podróż w poszukiwaniu nowego domu. Wiosną las budzi się do życia, ale nie wszystko idzie po ich myśli – woda w strumyku gwałtownie wzbiera, zagrażając leśnym mieszkańcom. Po drodze bracia spotykają borsuka, lisa i wielką niedźwiedzicę. Wspólnie muszą stawić czoła żywiołowi i uratować swój dom. A przy okazji – dowiedzą się, skąd się bierze deszcz i po co segregować śmieci.
Są takie książki, które chce się czytać dziecku nie dlatego, że wypada, ale dlatego, że samemu jest się ciekawym, co będzie dalej. I właśnie taka jest najnowsza przygoda puchaczy. Bracia wyruszają na poszukiwanie nowego domu, a wiosna – zamiast być łaskawa – funduje im prawdziwe wyzwanie. Leśny strumyk zamienia się w rwącą rzekę, a nasi bohaterowie muszą stawić czoła nie tylko żywiołowi, ale też własnym lękom. I tu pojawia się to, co w tej serii kocham najbardziej – przygoda, która uczy odwagi i współpracy. Mój 9 letni syn był totalnie wciągnięty. Trzymał kciuki za puchacze, martwił się o borsuka i aż podskakiwał na kanapie w najbardziej emocjonujących momentach. A ja? Ja po prostu cieszyłam się, że książka ma duszę – nie jest płytka, nie jest głupia, tylko mądra i ciepła, dokładnie taka, jaką chce się dawać dzieciom.
Ale to nie wszystko. Między rozdziałami czekają na Was „notatki drapane pazurem” – czyli ciekawostki o pogodzie, ekologii i przyrodzie, które są podane w tak przystępny sposób, że dziecko samo chce je czytać. Do tego dochodzą kody do filmów z Bartkiem Jędrzejakiem (tak, tym od pogody z TVN!), które tłumaczą zjawiska atmosferyczne w prosty i zabawny sposób. I wiecie co? Mój syn po jednej z takich lekcji sam mi tłumaczył, skąd się bierze deszcz. To jest właśnie siła tej książki – łączy emocjonującą historię z prawdziwą wiedzą, a przy tym jest napisana dużą czcionką, idealną dla dzieci, które zaczynają samodzielnie czytać. Jeśli macie w domu małego miłośnika przyrody, zwierząt lub po prostu dobrych opowieści – sięgajcie po tę książkę bez wahania. My już nie możemy się doczekać kolejnej pory roku. Polecamy całym sercem ❤️
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Bym Cyk cyk
„Najlepsi sportowcy świata. Formuła 1. Niezapomniane chwile” to książka, która zabiera młodych (i tych trochę starszych) czytelników w podróż przez historię królowej motorsportu. Clive Gifford, autor setek popularnonaukowych książek, tym razem opowiada o najbardziej ekscytujących wyścigach, legendarnych kierowcach – od Senny przez Schumachera po Hamiltona – i wielkich rywalizacjach, które na zawsze zmieniły Formułę 1.
Sięgnęłam po tę książkę z ciekawości, bo lubię F1, ale nie spodziewałam się, że tak dobrze czyta się ją nawet w dorosłym wieku. Gifford ma lekki, przystępny styl, a ilustracje są dynamiczne i przyciągają wzrok na każdej stronie. To nie jest sucha encyklopedia – to raczej taka laurka dla największych momentów tego sportu, podana w kawałkach idealnych do czytania nawet w kilkanaście minut. Fajnie, że autor nie przesadza z dramatyzmem i nie straszy młodszych czytelników, a jednocześnie nie unika trudnych tematów.
To książka, która może być pierwszym krokiem do miłości do F1, zarówno dla dzieciaków od 8. roku życia, jak i dla dorosłych, którzy chcą szybko przypomnieć sobie, dlaczego pokochali ten sport. Ja uwielbiam ten sport i z ogromnym entuzjazmem podeszlam do tej ksiazki. Nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie, jestem nią zachwycona. Nie znajdziecie tu głębokich analiz technicznych czy szczegółowych statystyk, ale za to dostaniecie porcję historii, emocji i pięknych zdjęć. Polecam całym sercem, zwłaszcza jako prezent dla młodego fana wyścigów, a dzień dziecka już blisko ❤️
Lili obserwuje już od bardzo dawna, więc gdy tylko zobaczyłam, że wydała swoją książkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Na 270 stronach jest tak wiele emocji, że nie sposób się nie wzruszyć. Ta książka to nie suchy poradnik. To jak spotkanie z dawno niewidziana przyjaciółka, która bez owijania w bawełnę, bez idealizowania powie ci jakim jest życie czy macierzyństwo. Czytając słyszałam głos Lili w głowie i to było chyba najlepsze.
W środku znajdziemy podział na 10 rozdziałów, a raczej 10 przykazań Spoko Starej. Z każdego z nich wyniesiemy cenne lekcje, bo pomimo historii, jaka przedstawia nam Lili, sami możemy stawić czoła naszym słabością, czy krytykom innych. Łapiemy za długopis i odpowiadamy szczerze jak na spowiedzi, na pytania, które zadaje nam autorka. Są one prosto z mostu, szczere. Nie ma kręcenia. Naga prawda moje drogie. To taki rachunek sumienia dla nas, po którym każda poczuje się lepiej.
Prócz tematów macierzyństwa, są poruszone tu inne tematy jak np hejt, którego teraz w internecie niestety nie brakuje, relacje rodzinne, czy samoakceptacji. Prócz tego, że się uśmiechniemy jest też czas na refleksję, czy taki smutek. Bo życie nie bywa łatwe i jeśli wydaje się wam, że ktoś dostał coś na pstryknięcie palcem, to niestety ale to mrzonka. To ciężka praca, pomysł na siebie i mnóstwo skrajnych emocji. Lili jest dla mnie silną, cudowną kobietą, która potrafi rozśmieszyć, ale potrafi też poruszyć ważne tematy. To kobitka pochodząca z moich okolic, więc śmiało mogę powiedzieć (mimo tych ponad 50km różnicy), że fajną mam sąsiadkę 😁 a wy jeśli szukacie wartościowej książki, która nie jest stricte poradnikiem, ale pozwoli wam uporać się z pewnymi sprawami i sprawi, że popatrzycie na siebie łaskawym okiem, to koniecznie sięgnijcie. Mnie się podobała ta książka. Polecam gorąco.
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Luna
Traktorek jest szczęśliwym mieszkańcem gospodarstwa Duży Dąb. Pewnego dnia odkrywa, że w jego stodole – bez pytania! – zamieszkały jaskółki. I nie tylko one, bo wkrótce na świat przychodzą małe pisklęta. Robi się głośno, brudno, a Traktorek ma coraz bardziej dość. Chce, żeby ptaki się wyprowadziły. Ale czy to na pewno dobry pomysł? Czy dzielenie się swoim miejscem może przynieść coś dobrego?
Są takie książki, które czyta się z dzieckiem i wie się, że trafiły w dziesiątkę. „Traktorek nie chce się dzielić” to właśnie taki przypadek. Mój 9-letni syn co prawda wyrasta już z przedszkolnych bohaterów, ale ta historia go wciągnęła – i to jak! Traktorek jest zwyczajnie… nasz. Ma swoje miejsce, swoje przyzwyczajenia, a tu nagle ktoś wchodzi do niego bez pytania, rozrabia, brudzi i hałasuje. I wiecie co? Każdy przedszkolak (i nie tylko) doskonale rozumie tę złość. Ale autorka nie zostawia bohatera w tym gniewie – pokazuje mu, i nam, że dzielenie się wcale nie musi być stratą. Że czasem to, co na początku denerwuje, może stać się największą radością. Myśleliśmy, że to będzie prosta historyjka o traktorku, a dostaliśmy piękną lekcję empatii, która jest po prostu dla każdego. I mniejszy i większy czytelnik znajdzie tu cząstkę siebie.
A do tego książka jest po prostu pięknie wydana. Duży format, twarda oprawa, ilustracje, które przyciągają wzrok i sprawiają, że dziecko samo chce do niej wracać. Tekstu jest w sam raz – nie za mało, nie za dużo – idealnie na wieczorne czytanie przed snem. Dla młodszych dzieci to będzie absolutny strzał w dziesiątkę. Jeśli macie w domu malucha, który uczy się, że świat nie kręci się tylko wokół niego, że dzielenie się to nie zabieranie, a dawanie – sięgnijcie po tę książkę. Traktorek pokazuje, że otwarte drzwi potrafią wpuścić do życia coś naprawdę dobrego. Polecamy całym sercem! ❤️
💔Love wraca do rodzinnego miasta na pogrzeb swojej mamy. Ma zostać tylko na chwilę. Nie lubi przebywać w mieście, z którego uciekła osiem lat temu. Niespodziewanie spotyka Brandona, który również po tylu latach wraca... Z więzienia. Niegdyś najlepsi przyjaciele. A teraz? Brandon zamieszkuje z tatą Love, a ona wraca do miasta, do swojego życia, do narzeczonego, który ma swoje za uszami. Wystarczył moment, by w dziewczynie wszystko odżyło. A ponowne spotkanie z Brandonem, jego przeprowadzka i praca w miejscu, gdzie pracuje Love sprawiają, że znów zbliżają się do siebie. Ale co będzie gdy tajemnice wyjdą na jaw?
❤️Po książki Kasi sięgam w ciemno. Wiem, że spodobają mi się i tym razem również tak było. To historia przesiąknięta emocjami, echem dawnych lat, dawnych wydarzeń, które są trudne. Ich ponowne spotkanie, każda rozmowa, zbliżanie się do siebie jest jednocześnie ciężkie, ale i oczyszczające. Jakby coś wyskakiwało na swoje miejsce. Czuć było te chemię, to odpychanie (wszak ona miała narzeczonego) i przyciąganie. To jak lgnęli do siebie. Ich frustracja, złość były czymś co czytelnik odczuwał razem z nimi z pełną mocą. A niewypowiedziane niegdyś tajemnice, w końcu znalazły ujście w szczerej rozmowie, której nie brakowało wielu emocji, a czytelnikowi potrzebne są chusteczki. To bolało. Naprawdę bolało.
💔To książka, która na długo zostaje w pamięci. To książka pełna różnych skrajnych emocji. Dostaniemy tu tak wiele fajnych motywów jak: druga szansa, tajemnice, zakazana miłość, więźnia, przeszłość, która kładzie się cieniem na teraźniejszości. I pamiętajcie to również lektura 18+ 😈 jest spicy, ale wszystko w wywarzonym tonie. Nie przysłania to fabuły. Jeśli szukacie książki, która dostarczy wam emocjonalnego chaosu i na końcu będziecie przyciskać ją mocno do serca, to nie bójcie się. Sięgajcie po tę historię i dajcie się porwać historia Love i Brandona.
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Ale
💒Są takie książki, których nie sposób wyrzucić z głowy. Są takie książki, które rozwalają na łopatki emocjami w nich zamkniętymi. Oto jedna z takich książek.
💒Talia rozstała się lata temu z Haelem. Jednak ich rodzeństwo, zakochane w sobie do szaleństwa, postanowiło wziąć ślub. Każde z nich założyło, że to właśnie im przypadnie w udziale Organizacja tego dnia. Nie spodziewają się tylko, że przez okrągły rok będą musieć współpracować. Każde chce dla swoich bliskich jak najlepiej, ale czy będą potrafić się dogadać? Czy każde z nich odda część przygotowań tej drugiej stronie? Co wyniknie z ich ponownego spotkania?
💒Ola w swojej najnowszej powieści postawiła na tak wiele znanych i przeze mnie lubianych wątków. Enemies to lovers, w tym wykonaniu wyszło świetnie. Jak od miłości można dojść do nienawiści. Jak brak rozmowy może sprawić, że wszystko będzie wydawać się zupełnie inne niż w rzeczywistości jest. Hael i Talia byli młodzi, zranieni. Żadne nie wykonało wystarczająco wiele kroków, by się porozumieć. Może teraz wszystko wyglądałoby zgoła inaczej? Może niedopowiedzenia, skrywane głęboko tajemnice, dałyby im ukojenie znacznie wcześniej? Ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Ich relacja jest burzliwa, czuć te chemię, przyciąganie, któremu oni się opierają. I to było tak świetnie poprowadzone. Tak mocno trzymałam za nich kciuki, i już chciałam by się zeszli, ale Ola miała dla nas tyle innych planów. To enemies trwało naprawdę wiele stron. Nie było tylko nakreślone. Czuć było ich wrogie nastawienie, ich malie, rozmowy, docinki, to było złoto.
💒Ta historia nie jest prosta, nie jest usłana różami. To historia pełna bólu i cierpienia (głównie w samotności). Nie zliczę ile razy tu płakałam. Emocje wylewają się z każdej z tych stron. To coś niesamowitego. Jestem totalnie zakochana w tej książce. to opowieść o drugich szansach, o tym, że zawsze warto rozmawiać i nie stawiać na domysły. To piękna, wartościową, mądra, porywająca lektura. Przeczytałam ją niemal jednym tchem i naprawdę tylko obowiązki te pilne były w stanie mnie od niej oderwać. Polecam wam całym sercem ❤️
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Uniesienia
👸🏻Ruby jest służącą na królewskim dworze, aż do dnia, gdy umierający monarcha zapisuje jej koronę – zamiast swoim synom. Dziewczyna nie wie dlaczego, wie tylko, że ktoś zabił króla i teraz prawdopodobnie poluje na nią. Otoczona intrygami i nieufnymi książętami musi odkryć prawdę, zanim sama zapłaci za to najwyższą cenę.
👸🏻Są takie książki, które wciągają od pierwszej strony i nie puszczają do samego końca. I tak właśnie jest z ta historią. Autorka serwuje nam tu wszystko, co kocham: intrygi, tajemnice, napięcie i iskrzącą chemię między Ruby a jednym z braci – Ashem, który szybko skrada się do serca czytelnika. Czuć tę niepewność, to ciągłe "czy on jest po mojej stronie, czy może właśnie planuje mnie zabić?". I choć akcja pędzi jak szalona, nie brakuje tu też momentów na złapanie oddechu i zastanowienie się, kto tak naprawdę jest wrogiem. I powiem wam, do samego końca nie wiedziałam kto za tym wszystkim stoi. Kibicowałam Ruby, by odnalazła się w tym świecie, by odkryła te straszną zbrodnię. To było coś niesamowitego. Zostałam wciągnięta do świata pięknych stroi, książąt, balu, niebezpiecznych wypraw. Czułam się jakbym sama tam była i brała we wszystkim udział.
👸🏻To historia o władzy, która spada na osobę, która jej nie chciała. O tym, że czasem pochodzenie nie ma znaczenia, a to, kim jesteś, dopiero się odkrywa. Ruby to bohaterka, która nie jest idealna – ma wątpliwości, boi się, popełnia błędy, ale za to jest autentyczna i tak łatwo ją polubić. Motyw szachów przewija się przez całą książkę i jest naprawdę genialnie poprowadzony – Ruby cały czas gra o życie, a każdy jej ruch może być ostatnim. "Czerwień królewskiej krwi" to książka, która trzyma w napięciu, zaskakuje, a momentami łamie serce (zwłaszcza gdy wychodzą na jaw tajemnice sprzed lat). Jeśli szukacie młodzieżowej fantastyki z intrygami dworskimi, które wciągają jak serial, i wątkiem romantycznym, przy którym człowiek zaciska pięści z emocji – to jest to. Przeczytałam jednym tchem i wiem, że będę wracać do tej historii. Polecam całym sercem ❤️
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Jaguar
To krótkie opowiadanie, które chciałabym przeczytać w większym formacie.
Dawno temu ona skrzywdziła ich, teraz czas na rewanż.
Peter i Thomas to weterani wojenni, którzy po powrocie z misji popadli w marazm. Takim przebudzeniem jest pojawienie się ich przyjaciela z dawnych lat. Ian proponuje im pracę. Jako ochroniarze mają za zadanie chronić byłego senatora, który startuje w wyborach prezydenckich. Na miejscu okazuje się, że prócz mężczyzny, mają też ochraniać jego młodą żonę. Czy będą w stanie się nią podzielić i co się wydarzy, gdy odkryją, że łączy ich Mroczna przeszłość?
Po książki Moni sięgam w ciemno. Wiem, że się nie zawiodę, a historię dostarcza mi wielu emocji. Tak było i tym razem. Podobało mi się co tu stworzyła autorka. Było intensywnie i szybko, jednak biorąc pod uwagę, że opowiadanie ma tylko 100 stron, to wszystko było tu wyważone i nic nie działo się bez przyczyny. Byłam bardzo ciekawa czym nas tu Monia zaskoczy i nie zawiodłam się. Dostałam fajne opowiadanie z nutką tajemnicy z przeszłości, co nie ukrywam bardzo lubię. A ta tajemnica zmienia naprawdę wszystko.
Do tego trzech gorących panów , czego można chcieć więcej? Może więcej takich krótkich form? 😈 Ja jestem jak zwykle usatysfakcjonowana i bardzo podobała mi się ta historia. Było przyciąganie, było niebezpiecznie, było erotycznie. Wszystko zaplanowane od a do z. Monia po raz kolejny nie zawodzi i jeśli szukacie krótkiego acz intensywnego opowiadania, to polecam wam gorąco. I pamiętajcie po ten tomik sięgajcie tylko mając 18+ 😈
