Ślub to najpiękniejszy dzień w życiu każdej kobiety. Ale czy na pewno?
Do salonu ślubnego Ofelia, który prowadzi Michalina przychodzą różne klientki: młodsze, starsze, te które pragną ślubu za wszelką cenę i te które nie wiedzą czy to jest ten moment. Michalina jest starszą kobietą, która pewnego dnia na progu mieszkania znajduje przesyłkę: kufry i list. W środku są suknie ślubne w stylu vintage z zamkniętego już salonu ślubnego. Kobieta mimo sprzeciwów, mimo gadania sąsiadów postanawia otworzyć salon, gdzie każda suknia znajdzie swoją idealna pannę młodą. A może to kobiety, które przyjdą po suknie znajdą coś więcej?
Uwielbiam książki autorki, więc po tę sięgnęłam z ciekawością i wielkimi emocjami. No i cóż, nie zawiodłam się a wręcz przeciwnie. Była to piękna, wzruszająca historia. Nie tylko przyśle Panny młode mnie poruszyły. Poruszyła mnie też historia Michaliny, która przez życie szła samotnie. Ale dlaczego i co się stało? Tego musicie się dowiedzieć sami. Nie powiem zrobiło mi się przykro.
Autorka zaserwowała nam w roli Michaliny taką ciepłą, cudowną kobietę, która wysłucha, pomoże i przede wszystkim wesprze. Podobało mi się, że nie każda z kobiet była zafascynowana przyszłym zamążpójściem. Że miały obawy, lęki. Fajnie, że mamy tu różny przedział wiekowy, różny moment w życiu tych kobiet. Jedne mają już dorosłe dzieci i chcą się ustatkować, a drugie są jeszcze w szkole i pragną tego ślubu, a jeszcze inne mimo iż "co ludzie powiedzą" nie chcą wikłać się w ślub. To bardzo życiowa, nostalgiczna powieść, która mocno przypadła mi do gustu. Jeśli szukacie spokojnej książki na jesienne wieczory to ta jest dla was idealna.
Współpraca reklamowa z Czwarta strona


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.