środa, 21 października 2026

Desire

 


Po śmierci Rhysa, Caroline zrezygnowała z siebie, z planów jakie mieli wspólnie, marzeń. Ostatnie trzy lata jej życia to nic innego jak wegetacja. Nie potrafi żyć bez chłopaka, który czynił jej świat lepszym. Gdy poznaje Travisa nie przypuszcza, że tak wiele ich łączy. Mężczyzna stara się pogodzić z tym, że nie może być z kobietą którą kocha. Próbuje za wszelką cenę o niej zapomnieć, ale to nie takie proste. Dopiero pojawienie się Caro na jego drodze i misja jaką ma troszeczkę pomaga mu zapomnieć. Ale czy uda im się wygrać z demonami przeszłości?

No dobra, powiedzmy sobie szczerze, w trylogii Swallow nie uważałam Travisa za jakiegoś fajnego, super gościa. A tu! O klekajcie narody! Ten chłopak zmiękczył moje serce i kolana! OMG! To jaki był opiekuńczy w stosunku do Caro, to jaki był uroczy... Nooo coś wspaniałego. Teraz to nie wiem gdzie ustawić go w rankingu. Może na równi z Rionem? 🤔 Muszę się zastanowić 🤣 

Caro, cudowna, kochana, Caro. Jak mi jej było żal. Tak bardzo jej współczułam, tak bardzo czułam te emocje co i ona 😭 chciałam ją tak mocno uścisnąć i byłam wdzięczna za pojawienie się Travisa w jej życiu ❤️ 

Ta dwójka jest tak skrzywdzona przez los, tak mocno oberwali od życia, a ja tak bardzo im kibicowałam. Widziałam jak jedno przynosi ulgę drugiemu i choć przed Caro bardzo ciężko okres nastał to wierzę, że da radę! 

Ola w swojej najnowszej powieści podeszła do tematu żałoby bardzo poważnie. Caro mierzy się tu ze skutkami wyborów jakich dokonała po odejściu Rhysa. (Nie zdradzę wam nic! Musicie przeczytać tę książkę). Żałoba przybiera różne formy, każdy inaczej sobie z nią radzi (lub i nie radzi). Ale najważniejsze to nie zostać samemu w tym czasie. Autorka pokazała nam też dwie różne rodziny, więzy, które nie zawsze łączy krew. Ojciec Caroline powinien smażyć się w piekle. Jego córka przechodzi trudny czas, a on zamiast ją wspierać, to rani ją psychicznie. Za to rodzina Travisa, która jest po części biologiczna, po części adoptowana to tak cudowni, ciepło ludzie, że aż się miło na sercu robiło. 

Ta historia nie jest łatwa, cukierkowa. Czuć w niej ból po stracie. Ale też wyziera z niej nadzieja. Nadzieja na lepsze jutro, na inne perspektywy. To historia, która złamie wam serce (nie będę mówić, że nie), ale z każdym gestem Travisa troszkę wam je poskleja. Choć czasem tylko na chwilę, bo Ola nie bawi się w półśrodki. Jest intensywnie. I nie raz miałam łzy w oczach. Musicie przygotować sobie tone chusteczek i najlepiej jakiegoś Travisa obok, by się przytulić. To rollercoaster emocji, który musicie przeczytać. I można czytać bez znajomości trylogii "Swallow", czy bez dodatku "Rhys", ale po co? Musicie poznać wszystkich bohaterów i zakochać się w nich wszystkich.

Aleksandra Muraszka znowu to zrobiła. Znów napisała książkę, która sprawiła, że moje serce pękało na pół, a zakończenie zostawiło mnie z taką dziura w sercu. Gdzie jest drugi tom ja się pytam? Potrzebuje go natychmiast. To niewątpliwie jedna z najlepszych książek tego roku, którą każdy musi przeczytać. Teraz każdy zachód słońca będzie mi się kojarzyć z tą historią ❤️ Polecam całym moim (złamanym) sercem ❤️


Współpraca reklamowa z Moondrive 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger