Kubusia Puchatka chyba nikomu nie muszę tu przedstawiać. Bajka, która łączy pokolenia. Bajka, która w tym roku świętuje swoje 100 urodziny i jak na ten wiek trzyma się nad wyraz dobrze 😁
Do Stumilowego lasu przyszła zima. Dni są krótkie, pada śnieg. Kubuś powinien spać jak inne misie, jednak on woli podziwiać świat. Mamy tu kilka opowiadań zimowych, gdzie nasi bohaterowie przeżywają
przygody. Świat wydaje się prosty i po prostu piękny.
Ja byłam tym dzieckiem, które nie przepadło za tą bajką, ale moje dziecko wręcz uwielbia tego małego, żółtego, nieporadnego misia. Dlatego też sięgnęliśmy po tę książeczkę. I był to strzał w dziesiątkę. Może teraz trochę inaczej patrzę na te historyjki, bo w ogólnym rozrachunku podobała mi się i chciałabym sięgnąć po inne książki o przygodach Kubusia Puchatka i jego przyjaciół. Przede wszystkim po tę oryginalne od czego wszytsko się zaczęło. Ma w sobie coś co odblokowuje taką melancholię, że człowiek wraca do dzieciństwa.
Opowiadania są przyjemne, lekkie, pokazują, że nawet z najprostszych rzeczy można uczynić wielką przygodę i dobrze się bawić. Idealnie sprawdzą się na czytanie pod kocykiem, z kubkiem ciepłego kakao. A to wydanie prezentuje się fenomenalnie. Mamy piękne ilustracje, w środku jest mapka, więc można spacerować przysłowiowym palcem po mapie 😁 nam ogromnie się podobała. A gdzieś z tyłu głowy śpiewało mi się "kilku kumpli i patyk albo dwa powstanie dom, w którym mieszkać się da. " 🤭 Także wspomnienia odblokowane.
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Znak


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.