,,Już na zawsze pozostanę w jego ramionach. Bo był moim domem, moim sercem. Moją przeszłością, przyszłością i teraźniejszością.’’
Tytuł: Call me in the middle of the night
Seria:
Autor: Martyna Michalak
Tłumaczenie: -
Liczba stron: 382
Liczba rozdziałów: 40
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Bohater: Charlotte, Asher
Narracja: Pierwszoosobowa
Wydawnictwo: BeYa
Ocena: 8/10
Ocena: 8/10
Chcę ci pomóc, Charlie...
Kiedy w drzwiach klasy staje Asher Guidry, Charlotte Banks przeżywa prawdziwy szok. Jeszcze rok temu byli parą i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. A potem on zniknął. Nagle, z dnia na dzień, ulotnił się bez słowa ― nie odezwał się do Charlie ani do jej brata bliźniaka i swojego najlepszego przyjaciela Silasa, ani do nikogo innego z ich paczki. Cała szkoła plotkowała na temat Ashera. Charlotte nieustannie czuła ciężar tych wszystkich pytających spojrzeń, przez co ta popularna dotąd dziewczyna także miała ochotę zniknąć ― dla świata i dla siebie samej.
Teraz, kiedy Asher jak gdyby nigdy nic wrócił do szkoły w Arbury, małym miasteczku w stanie Georgia, Charlie się zastanawia, co to będzie oznaczać dla niej. Dla nich wszystkich. Czy tajemnica zniknięcia Guidry'ego się wyjaśni? Czy uda im się odbudować przyjacielską paczkę? Co będzie dalej z miłością, którą wciąż przecież czuje do swojego chłopaka. Byłego? Obecnego?
Jeśli Charlotte chce uzyskać odpowiedzi na te wszystkie pytania, musi się pośpieszyć. Nie pozostało jej przecież wiele czasu...
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
(Opis od wydawcy)
Charlotte ma poukładane życie. A przynajmniej tak próbuje je mieć, od roku tłumacząc sobie, że Asher po prostu… odszedł. Bez słowa, bez wyjaśnienia, bez pożegnania. Aż pewnego dnia, w środku zwykłej lekcji, w drzwiach klasy staje ON. Asher Guidry. Chłopak jej marzeń i koszmarów w jednym. Z tym swoim spojrzeniem, które pamięta każda komórka jej ciała. I z tajemnicą, której ciężar czuć w powietrzu.
Autorka bierze prosty, ale zawsze elektryzujący motyw „zniknięcia i powrotu” i rozkręca go do maksimum. To nie jest spokojne odnowienie relacji. To burza. Mieszanka wściekłości, bólu, niedowierzania i – co najbardziej niebezpieczne – tej dawnej, wciąż żywej iskry, która nie pyta o racje. Charlotte i Asher nie prowadzą grzecznych rozmów. Oni się starają, kłócą, odpychają, przyciągają i rzucają sobie w twarz słowami, które bolą, bo są prawdziwe.
Podobało mi się, że Charlotte nie jest bierną ofiarą. Jest zraniona, ale ma gniew i godność. A Asher… No cóż, Asher to chodząca zagadka. Martyna Michalak dobrze gospodaruje napięciem, powoli odsłaniając karty jego tajemnicy. Czy powód zniknięcia jest wystarczająco dobry? Dla was może być inaczej, ale ja uwierzyłam. Uwierzyłam w jego walkę, w jego milczenie, które było wołaniem o pomoc. To nie jest czarny charakter – to zraniony chłopak, który podjął złą decyzję i teraz mierzy się z jej konsekwencjami.
„Call Me in the Middle of the Night” to szybka, intensywna i bardzo emocjonalna książka . Idealna na wieczór, pod kocykiem, z kubkiem czegoś ciepłego – bo choć historia rozgrzewa, to te zimne momenty niedomówień też dają się we znaki. Wyszłam z tej lektury zmęczona emocjonalnie, ale spełniona. To była dobra, porządnie napisana burza uczuć.
Jeśli macie ochotę na powieść, która trzyma w napięciu nie przez zombie, a przez niewypowiedziane słowa i spojrzenia, które bolą, to sięgajcie. A ja zostaję z pytaniem: ile jesteśmy w stanie wybaczyć komuś, kogo kochamy? I czy każda przerwa w relacji musi być jej końcem… czy może nowym, dojrzalszym początkiem?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuje za każdy komentarz, który motywuje do dalszego działania.
Pozostawiajcie w komentarzach linki do Waszych blogów, na pewno każdy odwiedzę i pozostawię po sobie ślad.