Hejka ❤️
Wiecie, że kocham "25 grudnia" spod pióra K.K. Smith. To ciepła, otulająca, wspaniała lektura. To książka obok, której nie można przejść obojętnie. W 2024 roku pisałam wam o niej, że; "To najpiękniejsza książka świąteczna tego roku!❤️ Mam tak wiele myśli, a nie wiem czy połowa z nich, które tu napiszę, oddadzą w pełni to co czuję. Chyba nie ma takich słów żeby opisać jak cudowna jest ta historia. Ja trzeba po prostu przeczytać i przeżyć. "
W grudniu 2025 roku ponownie sięgnęłam po tę historię w maratonie czytelniczym. Mogłam być częścią organizacji tego wydarzenia i jestem totalnie wzruszona. Powrót do tej historii to jak powrót do domu. Ta książka przez rok nic a nic się nie zmieniła. Ba! Zdaje się mi, że stała się piękniejsza! ❤️
Czytając po parę stron dziennie na nowo zakochiwałam się w tych postaciach i świecie stworzonym przez autorkę. Cameron, ach nasz Cameron... Świąteczny świr ( taki jak i ja xD), który nie jest nachalny, który małym i krokami pokazuje Malii piękno Bożego Narodzenia, które dla niej jest przykrym i mocno samotnym świętem. Malia na nowo otworzyła przed nami serca tego, co zdarzyło się lata temu, znów poczułam tak wiele, znów poleciały łzy.
Jeśli musicie wybrać jedną jedyną książkę świąteczną jaką przeczytacie, to wybierzcie 25 grudnia ❤️ zakochacie się jak i ja ❤️


Piękne podsumowanie. Takie powroty do ulubionych lektur po czasie bywają najlepsze, zwłaszcza gdy odkrywa się w nich coś nowego.
OdpowiedzUsuńBędę pamiętała o tej książce. Może uda mi się ją przeczytać w przyszłości.
OdpowiedzUsuń