poniedziałek, 11 grudnia 2017

✭ Świąteczne Marzenie - Amanda Prowse ✭

✭ Świąteczne Marzenie - Amanda Prowse ✭
Utrata ukochanej osoby sprawia, że postrzega się wszystko z innej perspektywy. Rozumie się, co jest ważne, przypomina o tym, żeby nie przejmować się drobiazgami.



Tytuł: Świąteczne marzenie
Seria: -
Autor: Amanda Prowse
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Meg
Narracja: Trzecioosobowa
Liczba stron: 332
Liczba rozdziałów: 21
Wydawnictwo: Kobiece
Książka bierze udział w wyzwaniu: 54/52

   W dzieciństwie Meg zawsze marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu.
   W tym roku samotna matka przygotuje baśniową Gwiazdkę Lucasowi, małemu synkowi. Na stole stanie pieczony indyk, kolędy ukoją znajomymi nutami, ogień będzie igrał w kominku, a tuż obok niego zawiśnie tradycyjna skarpeta. Magii Świąt nie zabraknie. Meg doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ona i mały Lucas poradzą sobie sami.
    Jednak pewna przypadkowa znajomość nawiązana w Nowym Jorku zmieni wszystko. Intrygujący architekt Edd trwale zapisuje się w myślach Meg. I nagle wizja świąt bez mężczyzny nie wydaje się już taka przyjemna. Szkoda tylko, że ten, o którym marzy kobieta, mieszka aż za oceanem.
    Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Czy Święta spędzi tylko z synem?

(Opis z Lubimy Czytać)

[...] Człowiek podoła wszystkiemu, co sobie założy. [...]


   W okresie świąt lubię zagłębić się w cudowne pachnące nowością książki, które opowiadają nam o tym pięknym czasie. Kocham Boże Narodzenie, więc nie mogło być inaczej i sięgnęłam po tę pozycję. Czy jest cukierkowa, przesłodzona? Zobaczcie sami.

   Autorka, mimo iż w powieści występuje narracja w trzeciej osobie liczby pojedynczej, to od razu wczytałam się w tę historię. Autorka z łatwością zasypuje nas emocjami, które są albo pozytywne, albo sprawiają, że łezka kręci się w oku. Taak, nawet w tak pięknym świątecznym czasie ludzie zmagają się z problemami. Wydarzenia następowały po sobie, przez co nie trzeba było się niczego domyślać, jedynie płynąć przez świat stworzony przez Amandę. Nie mamy tutaj trudnych słów ani scen erotycznych, dzięki czemu jest to coś takiego innego co, zawsze możemy spotkać w tego typu literaturze.
   Akcja nie wlecze się ani nie jest szybka, dzięki czemu nie pogubimy się w wydarzeniach. Fabuła nie jest zawiła, wszystko autorka ma doskonale przemyślane i podąża za tym celem.
   Meg jest dorosłą kobietą posiadającą czteroletniego synka Lucasa. Ojciec dziecka zmarł, gdy kobieta była w ciąży. Jej trudne dzieciństwo i przeżycia sprawiają, że bohaterka jest wycofana, jednak ufa ludziom. Jest dobra, miła i kochana. Nie znosi kłamstwa. Uwielbia swoich przyjaciół, których poznała w najgorszym momencie swego życia i są przy niej do dziś. Boi się związków z mężczyznami, ale daje szansę Edd'owi.
   Pru i Milly są kuzynkami, założycielkami cukierni, które świetnie prosperują, można powiedzieć na całym świecie. Są ciepłe, pomocne, pełne energii, mimo iż mają już swoje lata. Kupiły mnie. Są tak przebojowymi staruszkami, że nie sposób ich nie kochać
   Edd, pan architekt z Nowego Jorku. Trochę bajerant, ale jest miłym gościem. No i zawrócił w głowie Meg, co było bardzo trudne. W swoim kraju troszczył się o dziewczynę i zapewnił jej niezapomniany pobyt na obczyźnie.
   Okładka jest piękna. Zimowa, delikatna i taka kobieca. Czytając, pomyślałam, że okładka przedstawia nam Meg może właśnie w Central Parku. Jest świąteczna, więc z powodzeniem zajmuje miejsce na komodzie, gdzie będzie ozdobą świąt ;D
   Błędów w druku nie znalazłam. Czcionka idealna do szybkiego czytania, kartki bardziej kremowe, co nie razi w oczy. A każdy podrozdział odznaczony jest gwiazdeczką. No cudo po prostu.
   Główna bohaterka była trochę naiwna. Zaufała osobie, która ją tyle razy wystawiła, skrzywdziła. Ale to świadczy o tym, że wierzyła, że ludzie się zmieniają, wierzyła w magię świąt i to, że dobro do nas wraca. Szkoda mi było patrzeć, jak matka, która powinna być przy dziecku, robi jej takie świństwo, raz za razem.
   Autorka przedstawiła nam kruchą, zamkniętą w sobie kobietę po przejściach, ale pokazała, jak miłość odpowiednich ludzi potrafi zmienić człowieka. W zaledwie kilka tygodni, w których dzieje się ta powieść staramy się poskładać życie Meg w całość.
   Wiecie, dla mnie święta to czas gdzie wszystko jest możliwe i tak właśnie też myślała Meg, myślała, że jeśli czegoś bardzo będzie chciała i mocno w to wierzyła to, to się spełni. Jej szczęście promieniało i zarażało mnie, a jej łzy sprawiały, że serce ściskało mi się mocniej, na myśl o tym, co przeżywa. Piękna i wzruszająca. Pokazująca, że z każdej sytuacji jest wyjście, a święta mogą być cudowne. Myślę, że nadaje się dla każdego niezależnie od wieku, ponieważ nie jest wulgarna czy nieodpowiednia.
   Pamiętajcie, że to okraszona kraszona świątecznym klimatem książka o drugich szansach, wielkiej miłości, kłamstwach, obok, której nie można przejść obojętnie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu.

piątek, 8 grudnia 2017

Wszystko razem - Ann Brashares

Wszystko razem - Ann Brashares
No cóż, może rzecz polega na tym, żeby związać się  z kimś, kogo się kocha i pozostać z nim bez względu na to, co zdarzy się za dziesięć, dwadzieścia czy sto lat, ponieważ tworzy się z nim rodzinę, ponieważ tym jest małżeństwo i ponieważ złożyło się ślubną przysięgę.

Tytuł: Wszystko razem
Seria: -
Autor: Ann Brashares
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Bohater/Bohaterka: Ray, Sasha, Quinn, Mattie, Emma.
Narracja: Trzecioosobowa
Liczba stron: 320
Liczba rozdziałów: 25
Wydawnictwo: YA!
Książka bierze udział w wyzwaniu: 52/52


Sasha i Ray spędzają każde lato w starym domu na Long Island. Od dziecka wiele ich łączyło. Czytali te same książki, wędrowali tymi samymi piaszczystymi ścieżkami, jedli brzoskwinie z tego samego straganu, śmieli się przy tym samym stole w jadalni. Spali nawet w tym samym łóżku.
   Sasha i Ray nigdy się nie poznali.
   Tata Sashy był kiedyś mężem mamy Raya, wspólnie mieli trzy córki: perfekcjonistkę Emmę, piękną Mattie oraz ulubienicę Quinn. Małżeństwo jednak rozpadło się na dwie rodziny, z których każda pragnie zatrzymać stary dom dla siebie. Bez względu na to jak słodko-gorzkie wspomnienia się z nim wiążą.
    Tego lata jednak losy Sashy, Raya i ich rodzeństwa splotą się w sposób, którego nie przewidziało żadne z nich... 
(Opis z Lubimy Czytać)



Znów popatrzyła na Raya. To było dla niej pocieszające mieć tutaj swoje drugie ja. Chociaż niemal nic nie łączyło jej fizycznie z Rayem, z jego ciałem, odnosiła wrażenie, jakby oboje przyglądali się swoim rodzicom tymi samymi oczami.

   Z początku trudno było mi się wczytać w tę historię. Narracja w trzeciej osobie oraz zmienianie bohatera bez zaznaczenia tego zabiegu sprawiały, że czasem się gubiłam. Jednak po kilku rozdziałach zaczęłam rozumieć kto kiedy opowiada, zaczęłam zagłębiać się w rodzinne sekrety.
   Wydawać by się mogło, że coś tu jest nie tak. Jak to rozwiedzione małżeństwo mając wspólnie trzy córki unika się na każdym kroku i najmłodsze z ich dzieci z drugiego małżeństwa nie znają się nawzajem? Autorka w dość nietypowy sposób (nie czytałam do tej pory nic takiego) pokazała nam jak uczucia mogą wpłynąć na relacje ludzi. Skrzywdzone osoby nie zawsze robią coś dla dobra dzieci,  a jedynie żeby sobie dokopać. Widać było jak byli małżonkowie robią sobie na złość i to było trochę takie śmieszne, ale i dziecinne. Tylko, że w tym wszystkim widziałam realność sytuacji.
   Często w życiu codziennym spotkać się możemy z tym, że po rozstaniu kontakt dwojga dawniej bliskich sobie ludzi jest po prostu wymuszony lub właśnie próbują być tymi lepszymi, a drugą osobę pokazać w jak najbardziej złym świetle. Wiecie co mnie dobijało? To, że mieszkali w wakacje w jednym domu co dwa tygodnie się wymieniając. To takie było dziwne, bo kurde mi by się nie chciało co dwa tygodnie pakować i przenosić z miejsca na miejsce (Taaak, robię tak od 4 miesięcy i jestem tym zmęczona, a bohaterowie robili tak przez 17 lat!). Dobra moze tylko w wakacje, ale i tak to męczące.
   Fajnym zabiegiem okazało się zrobienie czegoś na wzór drzewa genealogicznego, gdzie zostały przedstawione obie rodziny i ich powiązania ze sobą dawniej i dziś. Dzięki temu nie pogubimy się w fabule. Autorka nie ma jakoś specjalnie trudnego stylu pisania, jednak trzeba się wgryźć by było coraz lepiej. Nie mamy tutaj specjalistycznego słownictwa, wulgaryzmów czy scen erotycznych, więc idealnie nadaje się dla młodszych odbiorców.
   Akcja toczy się własnym rytmem i nie jest ani za szybka ani za wolna. Wydarzenia następują po sobie, co sprawia, że się nie pogubimy w tym co czytamy. Odkrywamy rodzinną tajemnicę krok po kroku.
   Bohaterów mamy tutaj wielu.
   Quinn, Mattie i Emma trzy córki z pierwszego małżeństwa. Każda jest inna, każda ma inne zalety. Emma, która wszystko lubi mieć plan na życie, Mattie, która jest piękna, ale przewrażliwiona na tym punkcie i Quinn, która jest cicha, spokojna i żyje po swojemu. Z tych trzech najbardziej zauroczyła mnie Quinn, swoją taką naturalnością i taką lekkością bycia.
   Sasha i Ray, dwójka dzieci, które nie powinny się spotkać. Dwójka dzieci, które są tak różne, a jednak dopełniają się perfekcyjnie. Ich historia jest trudna, a przyszłość może być kolorowa jeśli tylko wyciągną po nią rękę.
   Cała piątka opowiada nam losy swojej rodziny. Każda widzi to w inny sposób, bo każda jest inna. Dzięki temu mamy szerszy obraz sytuacji i możemy wczuć się w rolę każdego z dzieci, które przeżyły rozwód rodziców, oraz te które narodziły się po tym konflikcie.
   Okładka jak dla mnie jest ładna. Szkoda tylko, że więcej tych osób na zdjęciu nie ma tak by ukazywały dwie rodziny. Ale suma sumarum jest delikatna i taka młodzieżowa, co powinno przyciągać wzrok każdego rodzaju odbiorców (i starszych i tych młodszych). Błędów w tekście też nie znalazłam, więc nic nie utrudniało mi czytania.
   Wiecie, czym kupiło mnie Wydawnictwo? :D Dodając do książki list i zdjęcie, które możecie zobaczyć przy metryczce :) Kocham takie akcenty i to było tak cudownie miłe <3   Uważam, że książka nadaje się na prezent właśnie na święta, by otworzyć oczy na to, że rodzina naprawdę jest ważna, nie ważne czy po rozwodzie, czy nie. Powinniśmy szanować innych, rozmawiać z ludźmi normalnie i stwarzać dzieciom prawdziwy dom, w pełnej rodzinie. A jeśli to nie możliwe, to by nie czuły się tak bardzo samotne i niechciane.
   Polecam wam tę pozycję.

Gdybym mogła znów Cię objąć, chyba też mogłabym usnąć.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu 

poniedziałek, 4 grudnia 2017

[Przedpremierowo]: Conviction - Corinne Michaels

[Przedpremierowo]: Conviction - Corinne Michaels
Jesteś w domu od pięciu minut, a już zdążyłeś doprowadzić mnie do łez, sprawić, że na ciebie nawrzeszczałam, wściekłam się i uśmiechnęłam. Jesteś niemożliwy.


Tytuł: Conviction
Seria: Consolation Duet (Tom 2)
Autor: Corinne Michaels
Gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Bohater/Bohaterka: Natalie/Liam
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 356
Liczba rozdziałów: 30
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Książka bierze udział w wyzwaniu: 53/52
Premiera: 5.12.2017

"Zakochałam się w Liamie tylko po to, aby moje serce znów pękło na milion kawałków. Paraliżuje mnie świadomość życia bez niego, ale rzeczywistość wygląda tak, że odszedł. On tego nie rozumie, a ja nie mogę go do niczego zmusić. Gdyby tylko dostrzegł pewność kryjącą się za moimi słowami... Wtedy nadal bylibyśmy razem".
 

Wybacz sobie, Lee. Wszyscy podejmujemy różne decyzje, z których część nie jest najlepsza, ale ostatecznie nikt z nas nie jest idealny. [...]


    Wiedząc, że jakaś książka jest, kontynuacją można się spodziewać czegoś gorszego, jednak w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Zapraszam na nieco inną opinię o Conviction gorącej nowości Wydawnictwa Szósty Zmysł, która pojawi się na rynku już 5 grudnia.
   
    Nasza główna bohaterka, Natalie ma za sobą trudny rok. Zmarł jej mąż, urodziła najsłodszą istotkę na świecie i ponownie się zakochała. Poskładała swoje życie na nowo tylko po to, by jedna chwila mogła je przekreślić z powrotem. Dziewczyna staje przed ogromnie trudnym wyborem. Jest zagubiona, smutna, a jedyną rzeczą, która trzyma ją przy życiu jest mała Aarabelle. Dla mnie bohaterka dojrzewa, staje się znów silną kobietą, która jest w stanie przejść przez wszystko.
    Liam jest cudownym, kochanym i opiekuńczym mężczyzną. Stara się, by Lee i jej córce nic nie brakowało. Kocha je bezwarunkowo, nawet dziecko, które na dobrą sprawę nie jest jego. Wie, że nie może konkurować z mężem kobiety, a gdy postanawia schować się w cień, jest zraniony i smutny. Jego postawa trochę mnie zdenerwowała, ale rozumiałam go. To nie on musiał podjąć decyzję, to Lee musiała mieć pewność, który mężczyzna jest tym, czego w życiu potrzebuje.
    Autorka od samego początku bombarduje nas uczuciami. Początkowe niedowierzanie i szok mieszają się z wściekłością, smutkiem i rozpaczą. Wszystko to w tej cieniutkiej książce krzyczy do nas, wzywa nas i nie chce nas wypuścić. Oczywiście nie zabraknie znów przekomicznych sytuacji, cudownych bohaterów. Corinne Michaels ma niesamowite poczucie humoru, którym wprost rozwala czytelnika. Uwierzcie, mając małe dziecko tylko się modliłam, by się nie obudziło, gdy się śmiałam lub płakałam.

Człowiek czuje się całkowicie bezradny, gdy patrzy, jak jedyna osoba, której pragnie się ponad wszystko na świecie, prawdopodobnie opuszcza cię już na zawsze.
    Ten tom jest tak samo idealny, jak i pierwszy. Styl, którym posługuje się, autorka jest lekki i przyjemny. Nie znajdziemy trudnych słów. Sceny erotyczne są w pikantnym guście, jednak nie są niesmaczne. Czcionka idealna do szybkiego czytania. Akcja jest wyważona i nic nie jest chaotyczne. Wydarzenia zazębiają się, tworząc piękną i wzruszającą opowieść dwojga kochających się ludzi.
   Okładka zmysłowa i taka delikatna. Przyciąga wzrok i prosi o chwilę uwagi. Skuście się na nią, bo ona sama, jak i środek oczarują was.
   Książka porusza bardzo ważny temat. Temat utraty kogoś ważnego, ale i temat zaufania i zachowania się po zdradzie małżonka. To wszystko razem wzięte jest trudne i czasami ciężko nam uwierzyć, ale właśnie tak wygląda dzisiejszy świat. Wiecie co, mnie najbardziej dobija? To, że kiedy w małżeństwie zaczynają się problemy, ludzie, zamiast pogadać, spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie, oddalają się od siebie. A później dochodzi do zdrady i coś, co miało trwać całe życie kończy się.
   Autorka idealnie opisała to, jaki wpływ na Lee miała zdrada. Jednakże otwarła bohaterkę na nowe nieznane jej do tej pory uczucie. Nie przyzwyczajenie, a prawdziwą, szczerą i trwałą miłość. Dla Natalie wybór wcale nie był trudny, kochała Liama co było widać gołym okiem, to on musiał uwierzyć, że to jego chce, że to on jest mężczyzną jej życia.
   Miłość Liama i Natalie nie należy do łatwych. Obecność byłego męża nadal nad nimi jest. Pojawiają się wątpliwości. Jednak o każdą miłość trzeba walczyć, z każdej może być coś dobrego.
   To lekka lektura na zimowe wieczory. Ramiona Liama was ogrzeją ;D Koniecznie sprawcie sobie całą serię pod choinkę, bo warto. Ja śmiałam się i płakałam na zmianę. Piękna i wzruszająca książka, do której koniecznie trzeba zaopatrzyć się w chusteczki. Kocham tę serię ♥ Kocham Corinne Michaels ♥ I kocham Wydawnictwo Szósty Zmysł, które zdecydowało się na wydanie tej serii, oraz za to, że właśnie pobudza wszystkie zmysły

Czasami ból jest tak dominujący, że żadne słowa nie uleczą zadanych ran.
 Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Szósty Zmysł ♥

piątek, 1 grudnia 2017

Zobowiązanie - Amy A. Bartol

Zobowiązanie - Amy A. Bartol
Trochę trudniej patrzy się na świat przez dziurkę od klucza.

Tytuł: Zobowiązanie (Tom 3)
Seria: Przeczucia
Autor: Amy A. Bartol
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Bohater/Bohaterka: Evie
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 510
Liczba rozdziałów: 26
Wydawnictwo: Akurat
Książka bierze udział w wyzwaniu: 48/52

Po dramatycznych walkach Evie, Reed, Zefir i Buns znajdują bezpieczną kryjówkę na chińskiej prowincji. Dzięki chwili pozornego spokoju nastolatka ma możliwość poznania swoich nowych mocy u boku ukochanego anioła. Okazuje się, że potrafi stawać się niewidzialna, upodabniając się do otoczenia, oraz tworzyć swoje wizualne klony. Evie będzie musiała szybko skorzystać ze swych umiejętności, by uratować Russela, jej bratnią duszę, oraz Brownie – dwoje przyjaciół uwięzionych przez potężnego Ifrita. Nie przewidzi jednak przeznaczenia, które czeka na nią na bezdrożach Ukrainy oraz Irlandii...
(Opis z Lubimy Czytać)

Żeby pokonać przeciwnika, trzeba wyprzedzać jego ruchy.
Autorka posługuje się cudownie lekkim i przyjemnym stylem. Nie owija w bawełnę, nie zasypuje nas zbędnymi opisami. Dialogi jakie wypowiadają bohaterowie nie są wymuszone. Zaczynając czytać zostajemy wciągnięci do świata i za nic nie możemy się z niego uwolnić. Kolejnym plusem jest to, że nie znajdziemy tutaj trudnych słów, czyli nie mamy przypisów.
Sama akcja pędzi porywając nas ze sobą. Wydarzenia zazębiają się, więc nie ma mowy o pogubieniu się. Jest mnóstwo zwrotów akcji. Co chwilę coś się dzieje, a niektóre wydarzenia przyprawiają nas o gęsią skórkę.
Bohaterów mamy ogrom. Od dobrych Aniołów po złych Ożywieńców i Upadłych. Nakreślę ich może ogólnie by nie robić spojleru, ale żeby dać wam ogólny zarys.
Otóż Evie jest rozrywana z jednej strony kocha ją Reed (Anioł Mocy), z drugiej jest Brennus (Ożywieniec), który również chce mieć Evie dla siebie i do tego jeszcze Upadli, którzy chcą mieć ją jako swoją broń. A Evie... jest po prostu sobą: ryzykuje dla przyjaciół, stara się ich chronić za wszelką cenę, jest oddana i kocha ich. Jej działania są odważne, ale i lekkomyślne, bo nie dzieli się planami z przyjaciółmi tylko sama pcha się do paszczy lwa, jednak jest dobrą bohaterką, bo mimo wszystko nie wkurza.
Reed, Russel, Zee, Buns, Brownie - są Aniołami i najlepszymi przyjaciółmi Evie. Ryzykują, by uwolnić ją z łap Ożywieńców, kochają ją i są jej oddani. Każdy z chłopaków jest na swój sposób uroczy i słodki i każdy podbił moje serduszko. Dziewczyny, też zyskały moją sympatię.
Nawet złe charaktery były wykreowane poprawnie, mroziły krew w żyłach i sprawiały, że wiedziałam co czuje nasza bohaterka. Mimo, iż Brennus w tej części traktuje Evie dobrze, to jednak jakby nie było jest zły no :( Ale i seksowny... zalety czarnych postaci w książkach eh ;D
Okładka i tego tomu jest piękna. Czarna z Rudą dziewczyną na okładce ze skrzydłami. Od razu kojarzy się z główną bohaterką. Środek jest równie piękny. Czcionka idealna do czytania, a tekst dobrze rozmieszczony bez żadnych błędów.
Jak w tego typu powieściach wiadomo dobro walczy ze złem. Jednak tutaj nic nie jest wymuszone, a autorka świetnie poradziła sobie z kontynuacją, która do nudnych nie należała. Książka o odwadze, oddaniu i prawdziwej miłości. Coś co ogrzeje nawet w pochmurne dni, ewentualnie rozgrzeje wydarzeniami ;D
Jeśli szukacie dobrej książki, to ta pozycja jest dla was. Nie widzę też specjalnie ograniczeń wiekowych, ponieważ nie mamy tutaj wulgaryzmów, ani scen gorszących.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Agencji Buisness & Culture oraz Wydawnictwu Akurat


piątek, 24 listopada 2017

Intuicja - Amy A. Bartol

Intuicja - Amy A. Bartol
Kierujesz się sercem, nawet jeśli to sprzeczne z logiką.

Tytuł: Intuicja
Seria: Przeczucia (Tom 2)
Autor: Amy A. Bartol
Gatunek: Fantastyka
Bohater/Bohaterka: Evie
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 526
Liczba rozdziałów: 18
Wydawnictwo: Akurat
Książka bierze udział w wyzwaniu: 51/52

Anioły są wśród nas. Przekonała się o tym osiemnastoletnia Evie. Teraz razem ze swoimi niebiańskimi przyjaciółmi musi zmierzyć się z siłami Zła. Jeśli przegra, straci swoją duszę oraz serce. „Intuicja” – druga część bestsellerowej serii „Przeczucie” Amy A. Bartol trafi do księgarń 8 marca.

Życie Evie Clermont już nigdy nie będzie takie samo. Strata bardzo bliskiej osoby pozostawiła na jej sercu bliznę, która długo się nie zagoi. W bohaterce coraz silniej odzywają się również uczucia do dwóch przyjaciół ze studiów, Reeda i Russela. W nowej, metafizycznej rzeczywistości Evie staje przed dylematem, komu bardziej zaufać – pięknemu Aniołowi Mocy czy bratniej duszy, którą zna z poprzednich wcieleń. Bohaterka przyciąga też moce Zła, którym zależy na uwięzieniu jej duszy. Z pomocą zaprzyjaźnionych aniołów Żniwiarek Evie zrozumie, jak potężną mocą dysponuje. W końcu sama ma anielski rodowód...

„Intuicja” Amy A. Bartol to kontynuacja przejmującej serii „Przeczucie” o zderzeniu świata ludzi z tym nieśmiertelnym. Już setki tysięcy osób na całym świecie śledzi losy Evie, Brownie, Buns, Reeda i Russela, licząc na odkrycie całej prawdy o bohaterach. Wydarzenia pełne mroku i tajemnicy układają się również w opowieść o trudnej miłości, and którą bohaterka nie potrafi zapanować.
(Opis z Lubimy Czytać)


Jak się kogoś kocha, to nie wystawia się go na niebezpieczeństwo. Jeśli kogoś kochasz, to musisz robić, co najlepsze dla niego, nie dla ciebie.

Najtrudniejsze  w pisaniu recenzji jakiejś serii jest to, by za dużo nie zdradzić, a zaciekawić czytelnika. Kompletnie nie wiem, czy mi się to uda, więc śmiało piszcie czy dobrze się spisałam :D (Tak dużo tego "pisania" w mojej wypowiedzi xD)

   Autorka jest mistrzynią budowania napięcia. Wydarzenia, które dzieją się w książce potrafią sprawić, że serce bije szaleńczo z obawy o losy bohaterów. Piękne jest też to, że Pani Bartol kreując swój świat robi to w indywidualny sposób. Może zachowuje pierwotne cechy danego gatunku istot nadprzyrodzonych, ale zmienia je pod siebie, dając nam coś nowego i ciekawego. Lekki i przyjemny styl pisania, sprawia, że przez książkę się płynie chcąc więcej i więcej. Nie znajdziemy tutaj trudnych słów, czy wulgarnych scen, co jest kolejnym plusem.
    Wydarzenia nie są chaotyczne, następują po sobie w odpowiednim czasie. Nic nie jest wymuszone, czy zapychane niepotrzebnie. Dostajemy dreszczyk emocji tak bardzo potrzebny w tego typu powieściach.
    Bohaterowie przechodzą zmiany i to nie tylko te fizyczne. Stają się silni też psychicznie. Wiecie    Evie nie należy do osób, które by panikowały "ej jestem w pół aniołem, w pół człowiekiem, co mam robić?" . Nie, ona mimo wszystkich ciężkich chwil, chwil też zwątpień trwa w tym, przyjmuje wszystko na przysłowiową klatę. Jest dzielna, odważna i kochana. Chce dla wszystkich jak najlepiej i będzie ich chronić nawet za cenę swojego życia. Dla mnie jest cudowną bohaterką.
   Zefir, Bons, Brownie - przyjaciele, na których można liczyć. Nie zostawiają w potrzasku, są gotowi do poświęceń. Gdy kochają to prawdziwie. Każdy z nich jest inny, ale każdy zwariowany i wnosi do powieści dużo radości. 
   Reed i Rusell - konkurenci: Anioł i Bratnia Dusza. Oboje kochają Evie. Jeden jest z nią związany od początku ich istnień, drugiego ciągnie do niej niewidzialne coś. Obaj są słodcy i kochani. Gdybym miała wybierać, sama byłabym w potrzasku.
    Okładka jak zwykle jest piękna. Urzeka mnie w takim samym stopniu jak i środek. Porządnie wykonana robota, dla srok okładkowych. W egzemplarzu nie znalazłam żadnych błędów, przez co czytało się płynnie.
    W tej części poznajemy nowe formy zła. Nowe przeciwności, które zmuszają naszych bohaterów do podejmowania trudnych, czasem zagrażających życiu decyzji, które nie zawsze są podejmowane racjonalnie. Gdy w grę wchodzi dobro najbliższych, nikt nie myśli o konsekwencjach jakie na siebie sprowadza, a zajmuje go głownie to, by bliscy byli cali i zdrowi. 
    Nie lubię porównywać pierwszego tomu, do drugiego i właściwie tego tutaj nie będzie, bo oba są idealne. Dopełniają się, razem tworząc niepowtarzalną całość i klimat (tak jestem już po wszystkich 3 częściach, które zostały wydane w Polsce, więc dlatego to piszę :D). 
    Myślę, że to idealna seria dla wszystkich fanów fantastyki. Pod pierwszym tomem widziałam, że się boicie trochę, ale nie ma czego. Te świat jest dobrze przedstawiony, bohaterowie nie wkurzają (nawet tym trójkątem miłosnym! - tak Kitty to do ciebie ;p), a książka jest przemiłą formą spędzenia jesiennych dni. 
Polecam wam całym serduszkiem ♥

Co ja najlepszego zrobiłam? - pytam samą siebie. Nie mogę złapać tchu. Niech Bóg ma w opiece tych, którzy naprawdę mnie kochają.

Za możliwość przeczytania dziękuje Agencji Buisness and Culture oraz Wydawnictwu Akurat

 

poniedziałek, 20 listopada 2017

Nieuniknione - Amy A. Bartol

Nieuniknione - Amy A. Bartol
Nie znałem uczucia słabości, zanim nie poznałem ciebie.
Tytuł: Nieuniknione (Tom 1)
Seria: Przeczucia
Autor: Amy A. Bartol
Gatunek: Fantastyka
Bohater/Bohaterka: Evie
Narracja: Pierwszoosobowa
Liczba stron: 479
Liczba rozdziałów: 21
Wydawnictwo: Akurat
Książka bierze udział w wyzwaniu: 49/52

Evie Claremont zostawia za sobą dawne koszmary i pełna nadziei zaczyna I rok studiów. Jednak kiedy spotyka Reeda Wellingtona, chłopaka o niezwykle magnetycznej osobowości, jej życie zmienia się nie do poznania. Evie zaczyna zauważać u siebie dziwne objawy: jej rany goją się bardzo szybko. Dowiaduje się, że Reed jest Aniołem Mocy, a ona jest połączeniem człowieka (po matce) i anioła (po nieznanym ojcu) – a więc jedynym chyba na Ziemi aniołem obdarzonym ludzką duszą. Między nią a Reedem rodzi się ogromna – choć na razie całkowicie platoniczna – namiętność i wzajemna fascynacja. Okazuje się, że ich nadnaturalne przeznaczenie to coś absolutnie... nieuniknionego.
(Opis z Lubimy Czytać)

Jest tyle rzeczy, których nie widziałaś (…) tyle miejsc, w których nigdy nie byłaś. Chcę ci wszystko pokazać i doświadczyć wszystkiego raz jeszcze z tobą, poprzez ciebie.

   Styl autorki jest bardzo przyjemny. Nie szczędzi nam ona szczegółów, opisów czy dialogów, przez co wszystko w książce rozumiemy, wczuwamy się w kreowany świat i zatapiamy się w nim bez reszty. Nie mamy trudnych słów, a jak są to wyjaśnione od razu w tekście, ponieważ nasz główna bohaterka nie orientuje się w nowym świecie, więc poznajemy go sprawnie razem z nią.
   Akcja toczy się swoim rytmem, nie za szybko, ani nie za powoli, przez co idealnie możemy wczytać się w fabułę. Autorka zmierza do obranego sobie celu i nie przeskakuje z wydarzenia do kolejnego, przez co idealnie się zazębia, a wydarzenia pociągają za sobą kolejne nadając książce tajemniczość i trochę takiej grozy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
   Evie jako nasza bohaterka nie denerwuje, nie jest rozpieszczonym stworzeniem, które wie wszystko lepiej. Jasne chce ratować bliskich i czasami kryje się ze swoimi zamiarami, które nie zawsze wychodzą dobrze, ale robi to dla wyższego dobra. Jest kochana i taka delikatna. W sensie wiecie, nie rozumie co się z nią dzieje i za wszelką cenę chce przeżyć, jednak nie boi się oddać życia za tych których kocha.
   Reed jest przystojnym aniołem, którego mimo początkowych oporów do Evie, pokochałam. Taki trochę bad boy, w dobrym znaczeniu! Próbuje pomóc Evie, nie wiedząc czy jest po stronie dobra, czy zła, więc naraża na szwank siebie, ale bardziej zależy mu na dziewczynie niż na sobie.
   Mamy tutaj też czarne charaktery, które wychodzą w trakcie czytania i są moim zdaniem dobrze opisani.
   Okładka jest piękna. Ruda dziewczyna na czarnym tle i te skrzydła. Czyli wszystko czego możemy się spodziewać w książce. Dodatkowo książka ma skrzydełka w środku gdzie znajdziemy fragment książki oraz pozycje wydane przez Wydawnictwo Akurat. I to pomarańczowe tło z piórkami! po prostu się zakochałam ;D
   Błędów w druku nie ma. Czcionka piękna i ułatwiająca czytanie. Każdy rozdział ma nazwę napisaną ładną czcionką. Estetyczna i przyjemna dla oka nie tylko okładka ale i wnętrze.
   Co znajdziemy w książce w kilku słowach. Otóż walkę dobra ze złem, zawirowania miłosne Evie : Russel, bratnia dusza, czy Reed i silne przyciąganie. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest romansidło, nie, po prostu na tym wątku autorka oparła podstawę swojej powieści, jednak nie przysłania ona całej fabuły. Nie jest to wkurzający wątek, o może tak wam to powiem ;D
   Oczywiście zło w książkach przybiera różne formy, w tym tomie przybrało formę jakiej nikt by się nie spodziewał. Przecież te istoty mają chronić, trwać, a nie niszczyć i chcieć zesłać zagładę na świat!
   W bardzo przyjemny sposób autorka pokazuje nam wybory i konsekwencje niektórych decyzji. Książka nie jest zawiła, nie sprawia trudności dlatego nadaje się dla każdej grupy wiekowej, dla chłopców i dziewcząt. Mnie seria zauroczyła i mam nadzieję, że tak będzie i w kolejnych tomach.

Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli odpowiednio długo stoisz w jednym miejscu, w końcu przejdą obok ciebie wszyscy ludzie na świecie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Akurat

piątek, 17 listopada 2017

Konkurs

Konkurs

Cześć kochani! Dziś przychodzę do Was z radosną nowiną. Otóż kolejny już na moim blogu konkurs, właśnie wystartował! Jej, kto się cieszy? :D Zapraszam do brania udziału i polecaniu dalej :D

WYGRANA!
Książka Marty Kisiel - "Dożywocie" wraz z opowiadaniem "Szaławiła"

ZADANIE!
Po prostu się zgłosić :D

REGULAMIN!
1. Organizatorką  jest Just yśka właścicielka bloga Z miłości do książek.
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Uroboros.
3. Uczestnik posiada adres na terenie Polski.
4. Czas trwania konkursu: 17.11 - 06.12. 2017 do 10.00
5. Wyniki podam do 7 dni od dnia zakończenia konkursu.
6. Zwycięzca zostanie poinformowany drogą meilową, a wyniki będą podane w nowym poście na blogu.
7. Zwycięzca ma czas do 3 dni wysłać mi swój adres w przeciwnym razie zostanie wylosowana kolejna osoba.
8. Należy być publicznym obserwatorem bloga oraz Instagrama. Losy dodatkowe to: Zaobserwowanie Fanpage bloga. Linki znajdziecie klikając w nazwy. Czyli konieczne jest obserwowanie bloga i Instagrama a Facebook to dodatkowy los :D W razie pytań, pytać! :D
9.Organizator nie przekazuje danych prywatnych zwycięzcy w innym celu niż wysłanie paczuszki na poczcie :D
10. Konkurs nie odbędzie się, jeśli nie będzie przynajmniej 10 uczestników.

WZÓR ZGŁOSZENIA!
1. Nazwa
2. Obserwuję bloga jako:
3. Obserwuję Instagram jako:
4. Baner konkursowy:
5. e-mail:
Zapoznałem/łam się z regulaminem.
* Polubiłem Facebooka jako:


POWODZENIA!

Szukaj na tym blogu

Copyright © Z miłości do książek , Blogger